Wycieczka odbyła się z soboty na niedzielę (15/16 września)
Skład: Daniel, Michał, Walter02 i ja czyli Seba123.
W Karpaczu byliśmy około 18 i od razu ruszyliśmy na Śnieżkę przez Kocioł Łomniczki (przy zejściu z drogi do lasu stoi punkt poboru myta, na szczęście już nie czynny - ostatnim razem jak tu byłem to wejście było za darmo ale jak widać KPN się rozwija).
Spokojnym tempem wchodziliśmy sobie na górę i robiliśmy fotki gasząc pragnienie jałowcówką z tonikiem
\
Wychodząc z kotła nieźle wiało i zaczynaliśmy obawiać się o pogodę na resztę nocy na szczęście jak sie okazało niepotrzebnie.
Na Śnieżce spodziewaliśmy się o 22 pokazu filmu w ramach XII Przeglądu Filmów Górskich niestety pokazy były (chyba) wcześniej, my załapaliśmy się na smętne pokazy slajdów o świetny koncert HooDoo Band
Około 1-szej Walter „wykopał” nas z imprezy na szczycie celem realizacji dalszych celów wycieczki (za oknami wiało jak diabli, jak wychodziliśmy to ktoś w drzwiach nucił nam jakąś pieśń kościelną - taką pogrzebową albo coś)
Na szczęście te 400m niżej wiatr nie był taki dokuczliwy i było całkiem fajnie.
Dalej trasa przebiegała dość standardowo (szlak graniczny), ale w nocnej scenerii wrażenia były niesamowite.
powyżej Karpacz ze Słoneczników, poniżej świta na Śmielcu
Na szlaku spotkaliśmy jakiegoś Czech w pobliżu Przełęczy Karkonoskiej i jakaś ekipa nocowała w wiacie pod Śmielcem, czyli zaletą nocnego wędrowania jest kopletny brak tłumów poza tym nie płaci sią za wstęp do KPN, widoki są trochę innego rodzaju ale na pewno ciekawsze niż w dzień we mgle
Myslę, że następnym razem trzeba wybrać noc z księżycem, latem dodatkową zaletą takiej wycieczki napewno jest brak upałów.
Więcej zdjęć - jak mi się uda ściągnąć od Michała, opornie to idzie.
Pzdrawiam.
