Tak więc moi mili, po długich przygotowaniach Zlot frakcji kolejowej forum Sudety.it przeszedł do historii. Kto nie był, niech żałuje.
Spotkaliśmy się we Wrocku o 3 w nocy w składzie: Gar, Wlkp (dalej Staś) i moja osoba; i pomaszerowaliśmy na Rynek.
W trakcie dołączyli Apollo i Wirek. Dojechaliśmy do Zebrzydowej, gdzie miał nastąpić punkt kulminacyjny zlotu- przejazd szynobusem na trasie Zebrzydowa- Lwówek- Jelenia Góra. Co prawda, przez chwilę przeszliśmy konsternację, bo na stację, po tym samym torze, z jednej strony wjeżdżał nasz szynobus, a z drugiej strony inny pociąg, który białym i czerwonym reflektorem sygnalizował jazdę po torze niewłaściwym. Zastanawialiśmy się, czy zlot przedwcześnie nie zakończy się. Ale na szczęście, szynobus zjechał na drugi tor, i było już dobrze
Ekipa zlotu przed i w szynobusie do JG:
Apollo i Wirek
Gar i Staś Wlkp, za szybą Lwówek Śl.
Po drodze ciekawe, zapomniane stacyjki:
W Jeleniej Górze nastąpiło rozwiązanie zlotu, Wirek wcześniej wysiadł w Siędlęcinie, Apollo pojechał do Wrocka, Gar i Staś na dalszą wyprawę kolejową do Żar, a ja PKS-em w Góry Kaczawskie. Na pożegnanie umówiliśmy się, że na wiosnę przeprowadzimy kolejny II Zlot całego forum + kolejna wyprawa frakcji kolejowej.
W Górach Kaczawskich piękne widoczki, pogoda dopisała. Częściowo niebieskim szlakiem, częściowo drogami leśnymi wdrapałem sie na Okole- najwyższy szczyt Grzbietu Północnego. Po drodze piękna panorama na Karkonosze, Kotlinę Jeleniogórską, Izery i Dolinę Bobru
Widok na Okole
Panoramka na Karkonosze
Na szczycie ciekawy punkt widokowy na wszystkie strony.
Z Orlego, drogą leśną i chaszczami poszedłem do Podgórek, gdzie jest zabytkowy pałacyk.
Za Podgórkami rozpoczyna się Grzbiet Południowy, z rezerwatem Buczyna Storczykowa z ukrytą Jaskinią Walońską. Prawdę mówiąc, jaskinię odnalazłem z trudem, gdybym nie zauważył poprzez bezlistne drzewa czerwonej tabliczki rezerwatowej, to pominąłbym jaskinię. Zdecydowany brak jakiegos oznakowania, ścieżki przyrodniczej lub szlaku. Przy drodze JG- Zlotoryja stoi bolsza tablica reklamująca jaskinię, we wsi nieprecyzyjne strzałki, przed lasem wielka tablica "rezerwat przyrody" , a sama jaskinia totalnie nieoznakowana. Do jaskinie wszedłem tylko kawałek, byłem sam i trochę bałem się.
Lasem poszedłem na Przełęcz Komarnicką, która przy niskim słońcu bardzo ładnie prezentowała się.
Dalej na Baraniec, gdzie ukazały się piękne widoczki. Pomału żegnałem się ze słońcem, była 15, słonko zaraz schowało się za masyw Szrenicy i chmury...
..., a ja północnym stokiem schodziłem do Wojcieszowa.
Prawie jak w Beskidach
Góra Połom z kamieniołomem
Panorama na Pogórze Kaczawskie (cień na świerku to ja)
Po drodze zwalony wiatrem świerk, silna wichura przewróciła drzewo i przeniosła kilka metrów.
DOtarłem do WOjcieszowa, trochę przemoczony, skąd busami dotarłem do złotoryjskiego PTSM. W kościele obchodzono rocznicę stanu wojennego:
Mnie jednak bardziej zafascynowała postawiona na jezdni latarnia.
W drugi dzień planowałem pozwiedzanie ZŁotoryi i powrót z Jerzmanowic pociągiem, w pierwszym dniu historycznego reaktywowania przewozów pasażerskich do Legnicy. Drugi w historii pociag Wrocek- Jerzmanice zobaczyłem w ZŁotoryi.
Poszedłem do Kopalni Złota "Aurelia", ale była nieczynna (maj- wrzesień), poszedłem do Muzeum ZŁota, też nieczynne (maj- listopad), w ostateczności zwiedziłem Biedronkę (codziennie niskie ceny
Jerzmanowice: stacja i Krucze Skały, ze źródełkiem.
Kultowy moment: drugi pociąg z Wrocka. Pociągiem przyjechało ok 10 osób, z czego 50% to miłośnicy kolei. Warto zaznaczyć, że są to pierwsze pociągi elektryczne, dawniej, przed reaktywacją elektryki wjeżdżały tylko do Złotoryi, a dalej do Marciszowa jeżdziły parowozy. Jedynie cały czas do Krzeniowa jeżdżą towarowe prowadzone elektrowozami.
Klimatyczna letnia poczekalnia.
Apollo, pytałeś się o tajemniczą linię z Lwówka, tu jej drugi koniec. Niestety, szlak nieużywany
Powrót już do domu- tutaj wjazd do ZŁotoryi
Inna zapomniana linia, do Chocianowa (chyba, teraz nie chce mi się sprawdzać)
W Legnicy: bardzo dobrze, TIRy na tory!, tak powinno wozić się urobek z kamieniołomów.
Do Legnicy zawitał też kamieniecki odkurzacz.
I to tyle. Komentarz może trochę monotonny, ale o tej porze weny twórczej raczej nie stwierdzam. Ważne, że wycieczka się udała.
Następna forumowa wyprawa na wiosnę, planujemy coś 2-3 dniowego. Pozdrawiam.







