Bazę wypadową mieliśmy w Bielicach.
Na wstępie, jeszcze Stroniu Śląskim doszło do spotkania z kolegą z forum Baniakiem, który pomógł nam dostać się z cywilizacji z bialską dzicz!
A tak to było...
Jeszcze tego samego dnia, po przyjeździe obraliśmy sobie za szczyt aklimatyzacyjny Kowadło, które udanie zaatakowaliśmy!
Bielice zimą
Następnego dnia ruszyliśmy w kierunku "grani granicznej"
Postawna
Ścieżką graniczną ruszamy w kierunku Travnej Hory i Bruska.
Pojawiają się ładne widoczki na Śnieżnik i Czarną Górę.
Karkonosze? A jakże!
Masyw Śnieżnika
Zima jak marzenie!
Pojawiają się widoki na Jesioniki.
Na koniec dnia stołujemy się u Czechów w Paprsku.
Kolejnego dnia atakujemy Rudawiec.
W Puszczy Jaworowej
Na szczycie widoczki w kierunku Gór Złotych
Następnie ścieżką graniczną wędrujemy ponownie w kierunku Paprska, skąd wzdłuż Białej Lądeckiej schodzimy do Bielic
Ostatniego dnia pobytu wędrujemy do serca Gór Bialskich, czyli wdrapujemy się na Płoskę i Czernicę
Na zboczach tej drugiej ponownie widoczki na Góry Złote.
Napieranie w partiach szczytowych
Na Czernicy ponownie raczymy się widoczkami na Śnieżnik i Karkonosze
Następnie udajemy się na Przeł. Suchą.
Po drodze widzimy Rudawca.
Na Przeł. Suchej kończy się nasza przygoda z Bialskimi. Schodzimy Bialskim Duktem do Bielic.
W drodze powrotnej ponownie moglismy liczyć na pomoc Baniaka, z którym jedziemy z Bielic aż do...Kłodzka!
Niesamowity człowiek!
