Strona 1 z 1

karkonosze 7-8-02.

: 08-02-2009 20:48
autor: buba1
wszedzie swiecilo slonce tylko na grzbiecie karkonoszy lezaly ciezkie brzuchy chmur..z daleka to nawet fajnie wygladalo ;) juz od samego poczatku mozna bylo przewidziec ze widokow specjalnych to raczej nie bedzie.. ale wbrew pozorom mialo to rowniez swoje ogromne plusy- kolejka krzeselkowa na kope nie dzialala(ponoc z racji silnego wiatru), wiekszosc spacerowiczow zawracalo z czarnego szlaku z karpacza na wysokosci skrzyzowania z nartostrada, a dalej spotykalo sie jedynie turystow z plecakami- zero stonki, a ta trasa to ponoc ich kraina ;) podązajac sobie pustym szlakiem w gore na ktoryms z zakretow spotkalismy przesympatyczna ekipe z glogowa, pogadalismy, poraczylismy sie wspolnie "soplica", ekipa ta miala nocowac w schr."dom slaski" i nas bardzo zapraszali na wieczorna impreze. Jednak mielismy w planie isc do strzechy akademickiej i w tym postanowilismy wytrwac..ale watpliwosc zostala zasiana..pozegnalismy sie i ruszylismy dalej w strone sniezki. Na sniezce umowilismy sie z reszta naszej ekipy ktora podązala od strony sowiej przeleczy. Na szczycie dosyc dlugo na nich czekalismy, wiec zaczelismy schodzic jak sie juz sciemnialo, zejscie bylo dosyc ciekawe poniewaz ta czesc ekipy ktora nie miala raczkow (takich jak sa dla starszych ludzi coby sie nie slizgali w drodze do kosciola;) ) byla zmuszona zjezdzac w dol na tylku, bo przy istniejacym oblodzeniu i wietrze nie bylo szans utrzymac sie w pozycji pionowej. Po zejsciu ze sniezki bylo juz calkiem ciemno, mgla gestniala (wilcy wyli, złe czailo sie w ciemnosciach ;) wiec wybor miejsca na nocleg stal sie jasny. W "domu śląskim" bylo wmiare pusto (chyba kolo 20-30 osob nocowalo), spotkalismy oczywiscie zapoznana wczesniej glogowska ekipe :) impreza z gitarka i spiewami trwala do poznych godzin nocnych :) :) :) naprawde bylismy w szoku ze nocujac w tak obrzydliwym miejscu mozna sie zalapac na taka rewelacyjna impreze, takie udane imprezy to nawet w chatkach studenckich nieczesto sie zdarzaja :) przypomnielismy sobie caly repertuar od przedszkola ;) od "gumisie" i "kolorowe kredki" , przez stary polski rock, szanty, biesiadne, gorskie, patriotyczne, partyzanckie.. ja poszlam spac o 2 a wiem ze impreza wciaz trwala, nikt nam z obslugi nie kazal sie uciszac, a dwie dziewczyny z obslugi nawet na troche sie przylaczyly :) Rano wstalismy zachrypnieci i zadowoleni, i z powodu niezmienionej pogody zdecydowalismy odwrot i zjechalismy na tylkach do karpacza, gdzie okazalo sie ze pogoda sie tez popsula.. w mokrym sniegu jechalismy az do domu...mniej zal bylo wracac..

nigdy wczesniej nie bylam w tych rejonach - i chyba nie warto wybrac sie ponownie.. moze lepiej zeby zostaly w pamieci jako puste gory, gdzie spotyka sie jedynie plecakowych desperatow a schroniska sa przyjazne dla ekip z gitara

http://picasaweb.google.pl/slimak.mimimomi/20090207_karkonosze#

: 08-02-2009 20:56
autor: Raubritter
no nie wierzę, buba napisała relacje z wyprawy :lol: :lol: :lol:

: 08-02-2009 20:57
autor: Pudelek
"a było tak"... 8)

: 08-02-2009 22:30
autor: Taja
Łaa ale fajnie :) ja się tam w marcu wybieram :)

: 08-02-2009 23:21
autor: Michał
Buba, wytłumacz mi jedną rzecz. U Ciebie w relacji i u Mzaka na zdjęciach widać, że na karkonoskich szlakach grzbietowych chodzicie sobie (i inni tez chodza) po śniegu raczej swobodnie, nie zapadając się.
Pytanie: czy tam na szlakach śnieg jest tak mocno ubity, czy jest go tak mało (w co raczej wątpię), czy posiada jakieś niesamowite właściwości fizykomechaniczne, że się w nim nogi nie zapadają?
Z autopsji, z łażenia po Beskidach, wiem, że nawet na przetartych szlakach raczej zapadałem się.
Pozdrawiam

: 09-02-2009 04:14
autor: tomuch
kolejny powód ku temu, żeby zmienić zdanie o Śląskim Domu :) (pierwszy podczas Przejścia)

huhu za 2 tygodnie też tam będę :)

: 09-02-2009 09:05
autor: mzak
Michał pisze:Buba, wytłumacz mi jedną rzecz. U Ciebie w relacji i u Mzaka na zdjęciach widać, że na karkonoskich szlakach grzbietowych chodzicie sobie (i inni tez chodza) po śniegu raczej swobodnie, nie zapadając się.
Pytanie: czy tam na szlakach śnieg jest tak mocno ubity, czy jest go tak mało (w co raczej wątpię), czy posiada jakieś niesamowite właściwości fizykomechaniczne, że się w nim nogi nie zapadają?
Z autopsji, z łażenia po Beskidach, wiem, że nawet na przetartych szlakach raczej zapadałem się.
Pozdrawiam


To zależy, są miejsca gdzie też zapadałem się po kolana i głębiej, jeżeli jednak przez pewien czas nie ma dużych opadów śniegu, i jest w miarę ładna pogoda to główne szlaki są mocna udeptane,

Szkoda , że z racji różnych spraw (ślub syna) ten rok rozpocznę dopiero w połowie lutego
pozdrawiam i zazdroszczę wyjazdu

: 09-02-2009 10:01
autor: buba
Michał pisze:Buba, wytłumacz mi jedną rzecz. U Ciebie w relacji i u Mzaka na zdjęciach widać, że na karkonoskich szlakach grzbietowych chodzicie sobie (i inni tez chodza) po śniegu raczej swobodnie, nie zapadając się.
Pytanie: czy tam na szlakach śnieg jest tak mocno ubity, czy jest go tak mało (w co raczej wątpię), czy posiada jakieś niesamowite właściwości fizykomechaniczne, że się w nim nogi nie zapadają?
Z autopsji, z łażenia po Beskidach, wiem, że nawet na przetartych szlakach raczej zapadałem się.
Pozdrawiam


sniegu jest duzo ale jest bardzo mocno ubity i zlodowacialy, nie zapadalismy prawie wcale. Jedynie jak sie zlazlo ze sciezki gdzies w las, to wtedy sie wpadalo nieraz powyzej kolan. Ogromnym problemem bylo za to ślizganie sie... kazdy z nas to wywalil sie po kilkadziesiat razy.. w jednym z takich upadkow bardzo ucierpiala nasza gitara :(