18-19.07.2009 - Lasocki Grzbiet
: 19-07-2009 22:01
Tym razem wybrałem się we wschodnią część Karkonoszy - Lasocki Grzbiet.
Wystartowałem z Opawy ok 18 i kierowałem się czerwonym szlakiem do przejścia grnicznego Niedamirów-Horni Albercice. Na podejściu otwierały się piękne widoki na polską stronę, w zbiornika Bukówka, niestety z racji pogody widoczność nie powalała. Od przejścia granicznego odbiłem zielonym szlakiem w stronę Zwornika, gdzie miałem w planie przenocować w wiacie. Wiata super ,suchutka ze stryszkiem do spania. Wieczorem miałem okazję zaobserwować loty tokowe słonek. Zjadłem kolację, rumik, piwko i poszedłem spać. Rano zbudził mnie głos przejeżdża jącego z duża prędkością samochodu, prawdopodobnie była to straż graniczna. Na szczęście nikt mnie nie odwiedził. Wyglądam na zewnątrz, dalej siąpi deszcz. Po śniadaniu udałem się z powrotem zielonym szlakiem. Deszcz się nasilał, więc postanowiłem chwilę przeczekać w wiacie na przejściu, gdze spotkałem dwóch czeskich rowerzystów, jedynych turystów w trakcie wyjazdu. Następnie poszedłem zielonym szlakiem w stronę Łysociny. Podejście na szczyt ze względu na przemoczone buty sobie odpuściłem. Żółtym szlakiem, a następnie trochę na przełaj, trochę niebieskim szlakiem doszedłem do Doliny Białej Wody, miejsca popularnego wśród grzybiarzy. Miejsce urocze, piękne buczyny, na myśl przychodziły mi Bieszczady. Później Doliną Srebrnika (miejsce również malownicze) dotarłem do czerwonego szlaku, który zaprowadził mnie do Opawy.
Pogoda mnie nie roznieszczała, ale przymajmniej muchy ani komary nie dokuczały.
Zdjęcia:
http://picasaweb.google.com/franek1982/ ... kiGrzbiet#
Wystartowałem z Opawy ok 18 i kierowałem się czerwonym szlakiem do przejścia grnicznego Niedamirów-Horni Albercice. Na podejściu otwierały się piękne widoki na polską stronę, w zbiornika Bukówka, niestety z racji pogody widoczność nie powalała. Od przejścia granicznego odbiłem zielonym szlakiem w stronę Zwornika, gdzie miałem w planie przenocować w wiacie. Wiata super ,suchutka ze stryszkiem do spania. Wieczorem miałem okazję zaobserwować loty tokowe słonek. Zjadłem kolację, rumik, piwko i poszedłem spać. Rano zbudził mnie głos przejeżdża jącego z duża prędkością samochodu, prawdopodobnie była to straż graniczna. Na szczęście nikt mnie nie odwiedził. Wyglądam na zewnątrz, dalej siąpi deszcz. Po śniadaniu udałem się z powrotem zielonym szlakiem. Deszcz się nasilał, więc postanowiłem chwilę przeczekać w wiacie na przejściu, gdze spotkałem dwóch czeskich rowerzystów, jedynych turystów w trakcie wyjazdu. Następnie poszedłem zielonym szlakiem w stronę Łysociny. Podejście na szczyt ze względu na przemoczone buty sobie odpuściłem. Żółtym szlakiem, a następnie trochę na przełaj, trochę niebieskim szlakiem doszedłem do Doliny Białej Wody, miejsca popularnego wśród grzybiarzy. Miejsce urocze, piękne buczyny, na myśl przychodziły mi Bieszczady. Później Doliną Srebrnika (miejsce również malownicze) dotarłem do czerwonego szlaku, który zaprowadził mnie do Opawy.
Pogoda mnie nie roznieszczała, ale przymajmniej muchy ani komary nie dokuczały.
Zdjęcia:
http://picasaweb.google.com/franek1982/ ... kiGrzbiet#