Strona 1 z 1

Wek. Majowy2010/G.Złotymi,Rychlebskimi i Mas.Śnieżnika

: 08-05-2010 21:44
autor: ecowarrior
Kolejny weekend majowy
Plan zakładał wędrówkę ze Złotego Stoku w stronę Gór Bialskich, Rychlebskich, a następnie Zlotohorską Verchowinę. Wszystko w błyskawicznym tempie uległo zmianie, lecz od początku...
30.04.2010
Jak zazwyczaj ruszam do pracy z pełnym ekwipunkiem stając się pociągową atrakcją turystyczną :?
Po pracy biegiem na autobus pospieszny do Złotego Stoku. Podjeżdża z półgodzinnym opóźnieniem, w środku jakaś wycieczka rozszalałych gimnazjalistów, zajmująca z ¾ miejsc. Kierowca wychodzi i znudzonym głosem oznajmia: „ja wezmę tylko 10 osób”. Na przystanku zapanowała zgroza, zmieszana z chichotem bezsilności wraz z domieszką siarczystych bluzg. Niepotrzebnie. Wpuścił wszystkich, nigdy nie widziałem tak zadowolonych śledzików :)
Do Złotego Stoku docieramy około 18:45.
Zatrzymuję się w przydworcowej knajpie celem przepłukania gardła po uciążliwej przejażdżce. Wyjmuję waniliowy tytoń i skręcam. Przechodząc do konsumpcji słyszę nawoływanie z lewej strony. Jak się okazuje, siedzi tam dwóch ukraińskich tirowców, którzy mają 3 dni przestoju a dym doszedł do ich nozdrzy powodując chęć zasmakowania specyfiku. Proszą abym się przysiadł, co z przyjemnością czynię. Zaiste, to był piękny wieczór, częstują flaszeczką, właściwie dwiema, zamawiają mi obiad, odwdzięczam się piwkiem a na do widzenia wymieniamy się numerami telefonów i ruszając na szlak zaopatrują mnie w ukraińskie fajeczki i słonecznik :P
Obrazek
Za cel obieram wiatę na Prz. Pod Trzeboniem bądź wieżę widokową na Jaworniku Wlk. Wędrując czerwonym szlakiem natykam się przy Złotym Jarze na imprezę i ognisko jakiegoś koła turystycznego. Robię chwilę przerwy, dołączam się do rozmów, piję piwko, podbijam pieczątkę i wyposażony w kiełbaski zacnych ludzi, żegnany wiwatami ruszam dalej. Wiatę Pod Trzeboniem mijam docierając po 23 na wieżę widokową. Otulony śpiworem, ukontentowany górską ciszą i minionym dniem zasypiam...
01.05.2010
Ok. 06.00, coś mi kapie na głowę, leniwie otwieram oczy i z przerażeniem odkrywam, że leje, leje jak z cebra a dach wiaty coraz bardziej przecieka. Szpetnie zakląłem.
Obrazek
Zaparzam herbatę i staram się logicznie myśleć co dalej. Dzwoni telefon, co jest? Ki diabeł dzwoni o tej godzinie? Głos Baniaka, który wiedział, że przebywam w jego okolicach: „eco, leje jak z cebra, zgarniam Cię! Jak się ogarniesz spotkamy się na Przełęczy Jaworowa i jakoś zaplanuję dzień”. Dopijam herbatę i myślę, a właściwie modlę się: „Boże błogosław fora górskie, błogosław Baniaka!”
Schodząc do Przełęczy napotykam mojego dzisiejszego Anioła Stróża a zarazem przewodnika który na powitanie rzecze coś w stylu: „eco, jesteś na moim terenie, więc i pod moim płaszczem ochronnym. Wykorzystamy ten dzień jak najlepiej”. Wykorzystaliśmy :)
Zmierzając w stronę Žulovej w G. Rychlebskich zawadzamy o piękny neogotycki Kościół Niepokalanego Poczęcia NMP w Złotym Stoku. Następnie docieramy do Černej Vody
skąd Baniak prowadzi mnie do, poruszanej kilkakrotnie na forum, a leżącej poza szlakiem, leśnej, opuszczonej chaty, wybitnie nadającej się na miejsce noclegowe.
Obrazek
Chwila krzątaniny, kilka fotek i ruszamy ku ruinom zamku Kaltenštejn . Na zamkowym szczycie cisza, spokój, chwila zadumy nad przeszłością i hen w dalszą drogę :)
Zatrzymujemy się w Žulovej, skąd podziwiamy ruiny dawnego zamku, przebudowanego na kościół i zmierzamy ku górującej nad miastem Boží Hořze.
Obrazek
Na spokojnej, otulonej kwiatami czereśni trasie dyskutujemy nad Brygadą Piechoty Górskiej, w której swego czasu służył Baniak. Szczyt, podobnie jak kilka wcześniej mijanych miejsc, wyposażony jest w stabilną i nieprzemakalną wiatę, mogącą służyć pomocą niejednemu strudzonemu turyście...
Popołudniem zasiadamy w jednej z restauracji Javornika, posilając się smaczną strawą i napitkiem.
Z pełnymi brzuchami docieramy do Stronia Śląskiego, gdzie Baniak zaprasza na kawę i ciasto :)
Ok. 17:30, w wspaniałych usposobieniach, ruszamy z Kletna w stronę Chatki pod Śnieżnikiem. Ku mej nieopisanej radości, współtowarzysz wędrówki prowadzi mnie starym, pozarastanym i zapomnianym niemieckim szlakiem. Znów człek poznał cosik nowego :mrgreen:
Dochodzimy do Chatki, przy której spokojnie żarzy się się ognisko, a głosy docierające z wnętrza oznajmiają, że niebawem zacznie pękękać w szwach. W środku wita nas Chemica ze swoją ekipą (jeśli to czytacie to cześć i czołem kolektywie, Marto, Moniko, Jarku i Marcinie :) ).
Wieczór i noc, do godzin porannych, spędzamy przy ognisku, rozmowach i sączeniu różnorakich wyrobów...
Obrazek
02.05.2010
Po króciutkim śnie wstaję około 07. Baniak wymknął się na urodziny córeczki z jakieś 15 min przed moim przebudzeniem. Dosiadam się do osób koczujących w kuchni, gorąca herbatka, tosty, piwko na rozgrzanie i oczekiwanie na pobudkę ekipy Chemicy, z którą decyduję się na dalszą wędrówkę...
Przed 09 zmierzamy ku szczytom Śnieżnika. Na pewnym etapie nieznacznie gubimy ścieżkę, po czym raptownie na nią wracamy i w delikatnej szacie mgły dochodzimy na Śnieżnik. Stamtąd ku schronisku, gdzie konsumujemy drugie śniadanie, z RYBĄ TIME włącznie :D Następnie poranna toaleta i zielonym szlakiem ku Międzygórzu. Z anegdotek dot. tej części szlaku warto poruszyć temat kiedy to podręcznym kosturem otwarłem piwo a Marcin przytomnie skomentował: „Andrzej, jeśli kiedyś będziesz szukał kandydatki na dziewczynę to postaw przed nią kij i zapytaj się co to jest, jeśli nie odpowie – otwieracz – to wiesz, że to nie ta” :lol:
W Międzygórzy multum ludzi, jak się w takich warunkach załapać na strawę i napitek? Otóż można. Jedzonko wyśmienite a piwko, łagodnie łechczące podniebienie, jeszcze znamienitsze.
Z pełnymi brzuchami, zahaczamy o spożywczak, kupujmy ziemniaczki do ognicha i zmierzamy ku Wodospadzie Wilczki.
Obrazek
Tam rozkoszujemy się uroczymi widokami, po czy kierujemy się ku Łąką Myśliwskim i Czarnej Górze, kompleksowi łąk, mającym nam posłużyć za dogodne miejsce spędzenia ostatniej nocy. Przy blasku płomieni smażymy tosty, kiełbaski, ziemniaki (o których zapomnimy) i rozkoszujemy się dyskusją nt minionych i planowanych wędrówek...
03.05.2010
Dzień pożegnań.
Obrazek
Po pobudce, śniadaniu, kawie i herbacie ruszamy niebieskim ku Siennie, gdzie Marcin, Chemica i Darek zaparkowali samochód. Dziewczyny opuszczają nas wcześniej odbijając na Czarną Górę. Do Sienny docieramy, w strugach lekkiego deszczyku, około 11. Samochód stoi przy kuszącej karczmie Puchaczówka. Decyzję przekąszenia czegoś i przepłukania gardła podjęliśmy już wcześniej, nikt jednak nie przewidział zachowania szefa przybytku, który nas zmierzył wzrokiem i z nieziemską powagą rzekł: „wycieczkowiczów i turystów mamy tutaj sporo, ale prawdziwi wędrowcy pojawiają się rzadko” - odwrócił się do kelnera i zawołał - „piwo na mój rachunek lub ekwiwalent!!” :D
Tym miłym akcentem kończymy nad wyraz udany weekend i podążamy do Kłodzka, gdzie następuje traumatyczny czas pożegnań...
Chcę przede wszystkim podziękować Baniakowi, za przewodnictwo, towarzystwo, bezinteresowną pomoc i gościnę (tutaj głęboki ukłon również w stronę Marzenki)!! Dziękuję Chemicy, Marcinowi, Monice, Marcie i Jarkowi za wspólną wędrówkę i podrzucenie do Kłodzka. Była to owocna , satysfakcjonująca i spontaniczna wędrówka z wspaniałymi ludźmi.
Do zobaczenia gdzieś i kiedyś.
http://picasaweb.google.pl/ecowarrior83 ... Snieznika#

: 08-05-2010 23:40
autor: seb_135
po raz kolejny pokazujesz, że umiesz ukręcić bicz z piasku, znaczy się zamienić zwykły weekend w coś magicznego. chylę czoła.

w sumie, jeśli nie miałbyś nic przeciwko jeszcze jednemu towarzyszowi, to ja bym się chętnie podłączył pod którąś taką wyprawę.

jeśli to nie problem i będziesz planował w któryś z weekendów wyjazd, to daj znać parę dni wcześniej :-)

: 09-05-2010 08:55
autor: ecowarrior
Dzięki, dam znać :wink:

: 09-05-2010 11:44
autor: franek
eco gratulacje :D
Tobie to nawet kiepska pogoda nie jest w stanie choć na chwilę popsuć wyjazdu.
Widzę jednak, że planu dotarcia przez Góry Bialskie, na Śnieżnik nie udało się zrealizować, więc jak będziesz planował rewanż to Ja też chętnie się piszę.

Pozdrawiam

: 09-05-2010 18:58
autor: Raubritter
Nie wiem czy sobie zdajesz z tego sprawę Eco, ale dla mnie jesteś wzorem do naśladowania :)

: 09-05-2010 19:01
autor: chemica
Wy takimi optymistami nie bądźcie, z Eco tylko wybrańcy wędrują :wink:


Podłączamy się jako uczestnicy wypadu.
Andrzej, jak zwykle super było z Tobą wędrować. My, kolektyw górski jesteśmy Tobie wdzięczni za :
-dzielne dowodzenie jako I sekretarz kolektywu górskiego pod wezwaniem Ecowarriora Wędrowca,
-waniliowy tytoń,
-hiperextrasuperzajefajny otwieracz do piwa :-D,
- najlepszy i największy "dom turysty" w którym na ciepło ugościłeś Monikę i Martę oraz Jarka,
- i rybę time (jak zwykle).

Trochę fotoplastikonu
Obrazek

Szukamy ścieżki na Śnieżnik ( w nocy w chatce mózgi nam się pościskały)
Obrazek

Obrazek

Obrazek

: 09-05-2010 20:12
autor: grzesievip3
Raubritter pisze:Nie wiem czy sobie zdajesz z tego sprawę Eco, ale dla mnie jesteś wzorem do naśladowania :)

cała prawda o Eco:-) i jeszcze jednym wzorem do naśladowania jest Buba :-) jak dla mnie dwie podpory tego forum

eco jak zwykle wspaniała wyprawa i nietuzinkowe przeżycia..

: 09-05-2010 20:42
autor: olo23333
No niezła wyprawa.... nie wiem co więcej napisać :) - pozdrawiam serdecznie

: 09-05-2010 21:23
autor: ecowarrior
Cieszę się, że relacja się podobała!
Rzecz jasna dam znać osobom, które o to prosiły o kolejnym wypadzie...
Ale mi posłodziliście, dzięki, nie wiem co powiedzieć, czuję się zawstydzony i zaszczycony. Mam nadzieję, że tych, których jeszcze nie poznałem gdzieś spotkam (choćby najbliższy zlot) a tych z którymi już wędrowałem, iż znów się nasze ścieżki przetną...
Chemico, z Wami wędrować również było niezmierną przyjemnością, z ukontentowaniem wspominam miniony wypad :) Zapewne niebawem się spotkamy, jak nie w górach to przy spontanicznym, dolinowym piwku... :wink:
Nie no, po tej fotce i opisie pokrasniałem niemiłosiernie...
Obrazek
"Góroholikomaniakoobieżygóroszczytozdobywcowszędobylskowędrowiec pospolitus rex-Andrzej, samozwańczy Ecowarrior."

: 10-05-2010 19:59
autor: Satan
Pieknie Eco! Gratuluję i pozdrawiam Baniaka, bo też wiem, co to jest Jego opieka w Śnieżnickiej Krainie. :P

: 13-05-2010 11:31
autor: baniak
chemica pisze:Wy takimi optymistami nie bądźcie, z Eco tylko wybrańcy wędrują :wink:




Wygląda na to,że i ja należe do wybrańców :lol:
A tak na marginesie to z Eco wędruje się wyśmienicie jest facetem bardzo wesołym i wrażliwym na piękno otaczającego świata co mi osobiście najbardziej się w Nim podoba :wink: ale nie będe się bardziej rozpisywał bo z forum zrobi się biuro matrymonialne :shock: Eco wielkie dzieki za te kilometry razem w Górach.Pozdrowienia dla Chemicy i jej przyjaciół spotkanych w Śnieżnickiej Krainie,do zobaczyska na szlaku :D

: 15-05-2010 05:53
autor: buba1
seb_135 pisze:po raz kolejny pokazujesz, że umiesz ukręcić bicz z piasku, znaczy się zamienić zwykły weekend w coś magicznego. chylę czoła.

)


noooo, sa osobnicy z ktorymi mozna sie wybrac na wycieczke do podmiejskiego lasu a calosc bedzie sie potem wspominac jaka wielka ,magiczna ,niezapomniana wyprawe.. nie wiem jak oni to robia...

ale eco, wybitnie do takich osob nalezy :D

"nie wazne dokad sie jedzie, wazne jak sie to potrafi przezyc"

: 17-05-2010 08:52
autor: mateuszkz
Fajnie przeczytac taka relację z rana 8) Az chce się żyć! Pozdro eco ;)

: 17-05-2010 09:35
autor: tomaszll
Tak na marginesie kiedyś dość dawno spotkałem użytkownika
Ecowarrior w Sudetach w jednym ze schronisk. Nawet chwilę rozmawialiśmy
Było to bardzo sympatyczne spotkanie ale dość dawno jeszcze przed pojawieniem się wątków Eco na forum.
A wszystko przez tą nieśmiertelną i oryginalną czapkę-to jakiś znak rozpoznawczy.