Strona 1 z 1

Góry Opawskie i Zlatohorská vrchovina oczami Raubrittera

: 15-05-2010 19:36
autor: Raubritter
Witam! Jeżeli to nie będzie problem dla administratorów forum, w temacie tym chciałbym co jakiś czas umieszczać swoje relacje z bliższych (tych nawet kilkugodzinnych), jak i dalszych wędrówek po Górach Opawskich i Zlatochorskiej vrcvhovinie. Mam nadzieję, że prezentowane zdjęcia jak i opisy będą Wam się podobały.
:wink:

Poniedziałek

Na ogół poniedziałki są nudne, zwłaszcza jak przez cały dzień nie ma co robić. Ileż przecież razy można czyścić i sprzątać te same rzeczy? Godzina 15.30, niebo (jak i Kope) zalega gruba warstwa chmur i mgły. Widoczność spada do piętnastu metrów. Mimo wszystko ubieram się i idę się przejść - lepsze to niż siedzenie na czterech literach.
Cel - przejście dookoła Biskupiej Kopy otwartym w zeszłym roku szlakiem Wolfa - najwyżej położonym szlakiem narciarskim na Opolszczyźnie. Nie uszedłem pół kilometra... gdy na niebie zaczyna się coś dziać. Czyżby to słońce próbowało wyjrzeć zza chmur? TAK! Mniej więcej kiedy przecinam zielony szlak prowadzący ze Zlatych Hor na Biskupią Kopę, słonce uderza mnie swoimi wesołymi promieniami i odgania szare chmury. Kolejny przykład, że pogoda w górach zmienia się w zastraszającym tempie. Dzięki temu mogę podziwiać wspaniałe widoki ze szlaku Wolfa na czeską stronę, jak na dłoni widzę Zlate Hory oraz Głuchołazy.Idąc dalej Wolfem przecinam niebieski szlak prowadzący do wioski Petrovice. Byłem tam już w zeszłym roku i wiedziałem, że podają tam wyśmienite piwko w lokalnej karczmie... Hmm... patrzę na zegarek - zdążę wrócić przed zachodem słońca, czy nie? Zdążę! Nie ma innej opcji. Zbaczam więc ze szlaku Wolfa na niebieski i po dwudziestu minutach delektuję się już czeskim piwkiem.
Droga powrotna jest nieco trudniejsza, tym bardziej że się idzie cały czas pod górę. W końcu dochodzę do szlaku Wolfa i dalej zmierzam nim w kierunku schroniska zataczając koło. Robię mały odpoczynek na przełęczy Mokrej i jeszcze kilkaset metrów i jestem w schronisku.

A oto i zdjęcia z tej kilkugodzinnej ekspedycji
:wink:

http://picasaweb.google.com/raubritter1 ... PlusBonus#

: 15-05-2010 23:51
autor: ecowarrior
No proszę jakie efektowne wykorzystanie wolnego czasu :)
Nie miałem jeszcze sposobności przejść się tym szlakiem, a jak widzę z Twojej fotorelacji, dobrze by to było niebawem zmienić...
Obrazek
Moje ulubione czeskie piwo! Kusisz Raubritter, kusisz podniebienie... :P

Mijałeś jakiś wędrowców, czy może ze względu na pogodę i początek tygodnia panowała turystyczna gehenna?

: 16-05-2010 08:51
autor: Raubritter
Panowała turystyczna gehenna Eco :roll:

Re: Góry Opawskie i Zlatohorská vrchovina oczami Raubrittera

: 16-05-2010 11:30
autor: cezaryol
Raubritter pisze:(...)w temacie tym chciałbym co jakiś czas umieszczać swoje relacje z bliższych (tych nawet kilkugodzinnych), jak i dalszych wędrówek po Górach Opawskich i Zlatochorskiej vrcvhovinie. Mam nadzieję, że prezentowane zdjęcia jak i opisy będą Wam się podobały.

Z gór Opawskich każda relacja jest miła dla oka :)

Raubritter pisze:Cel - przejście dookoła Biskupiej Kopy otwartym w zeszłym roku szlakiem Wolfa - najwyżej położonym szlakiem narciarskim na Opolszczyźnie.

Tu trzeba dodać, że chyba jedynym.

Re: Góry Opawskie i Zlatohorská vrchovina oczami Raubrittera

: 16-05-2010 17:05
autor: Raubritter
cezaryol pisze:Tu trzeba dodać, że chyba jedynym.


Też mi się tak wydaje.

Re: Góry Opawskie i Zlatohorská vrchovina oczami Raubrittera

: 16-05-2010 20:15
autor: cezaryol
Raubritter pisze:
cezaryol pisze:Tu trzeba dodać, że chyba jedynym.


Też mi się tak wydaje.


Tym bardziej warto to zaznaczać, bo może znajdą sie naśladowcy. Choć na biegówkach można poruszać się w górach także bez wyznakowanych szlaków. Ale wracając do tematu, przemierzyłem w ubiegłą sobotę kawałek Zlatohorskej Vrchoviny w ramach organizowanej przez KCT Ondrejovice imprezy Putovani za krasami Zlatohorska. N.p.m. nie poraża wartościami, ale te okolice mają swój urok. W dodatku, od czasu do czasu było widać Biskupią Kopę wystającą ponad chmurę mniej więcej od poziomu pętli Wolfa.

: 19-06-2010 22:16
autor: tomuch
Raubri, a może cosik nowego z życia górskiego wyjadacza? :)

: 20-06-2010 08:16
autor: Raubritter
A ostatnio nie byłem na żadnym spacerku..., jakoś nie było kiedy, a tydzień temu byłem na urlopie. Może dzisiaj wezmę aparat i na wieczór cosik popstrykam.

:wink:

: 30-06-2010 19:05
autor: Raubritter
Intensywna jednodniówka

Czwartek 24 czerwiec A.D. 2010
Godzina 6.45, a Raubritter już na szlaku. Moim ambitnym celem było dostanie się na Zlaty Chlum, górę którą już raz próbowałem zdobyć, jednak z mizernym skutkiem.
Pogoda jest piękna, poranne słońce delikatnie przygrzewa, a świergot ptaków jest ogłuszający. Szybko docieram do Zlatych Hor, gdzie zaopatruję się w napoje chłodzące aby następnie zielonym szlakiem przez skansen górnictwa złota Zlatorudne Młyny nacierać na Rejviz. Mniej więcej jednak w połowie drogi dociera do mnie, że nawet jak wejdę na Zlaty chlum, to bedę miał problemy z powrotnym dotarciem na Kope. Do samego Rejviz jest około 15 km, a na zamierzony szczyt jeszcze pięć kilometrów. Co zrobić? Nieco podirytowany tym faktem zmieniam plany. Zwiedzam Rejviz i słynną Chate w której znajdują się ręcznie rzeźbione krzesła z podobiznami ludzi, pije piwko i żółtym szlakiem idę w stronę położonych nieopodal słynnych torfowisk (które swoją drogą są czeskim parkiem narodowym). Komarów zatrzęsienie.
Dalej moja trasa wiedzie niebieskim do wioski Horni Udoli w której mam zamiar wypić jakieś piwo... co się okazuje, mijany wielki hotel - restauracja jest już nieczynny od ładnych kilku lat (a może nieczynny jest latem? nie wiem, sprawia wrażenie zaniedbanego), więc tylko oblizuję wargi i posuwam się dalej. Miejscami szlak jest mocno zarośnięty, przedzieram się przez wysoką trawę w której moja wyobraźnia widzi tysiące czających się na mnie kleszczy. W którymś tam momencie z rzędu przedzierania się przez owe wylęgarnie tychże niemiłych pajęczaków, docieram do dawnej kaplicy św. Marty. Ruiny robią na mnie wielkie wrażenie, choć sam bym się tam namiotem chyba nie rozbił...
W pewnym momencie mam tylko pół kilometra do najwyższego szczytu Zlatochorskiej Vrchoviny jakim jest Příčný vrch (975 m n.p.m.), jednakże postanawiam zdobyć go innym razem i czując już zmęczenie w nogach, podążam do Zlatych Hor przez ruiny zamku Edelstejn.
W Zlatych wpadam do miejscowego pubu, gdzie załapuję się na drugą połowę meczu i po dwóch piwkach ruszam w ostatni etap wędrówki, jakim jest wejście na Biskupią Kope. Górę zdobywałem szlakiem niebieskim i czort mnie chyba do tego podkusił. Samo wejście nie byłoby zbyt hardcorowe, jednak w połowie drogi szlak się ucina (pokłony przed mądrymi czeskimi rębajłami drzew) i trzeba iść na szagę pod samą górę kierując się intuicją i wydeptaną przez zbłąkanych turystów niby ścieżką. Ciężko dysząc dostaję się do ruin zamku Leuchtenstejn, a stamtąd mam już tylko rzut beretem do schroniska. Umieram. Ale jestem happy :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

A oto i wszystkie zdjęcia:
http://picasaweb.google.com/zplecakiemp ... Hornatina#

Pozdrawiam

: 05-07-2010 17:13
autor: tomuch
ładna wyrypa :)
no i te czeskie piwka ;) ostatnio zajmowałem się głównie Kozelami... ale już prawie nic się nie ostało... ino jeden Gambrinus :cry:

: 29-08-2010 10:43
autor: ecowarrior
Przechodziłem a nie zajrzałem-błąd, błąd, błąd...
Obrazek

: 29-08-2010 19:36
autor: Raubritter
Rzeczywiście błąd Eco :wink: