Góry Złote, Bialskie i Masyw Śnieżnika
: 23-06-2010 19:39
Wielokrotnie odkładaną wycieczkę wreszcie udało się mam zrealizować. Pogoda się poprawiła i można było wyruszyć na podbój Gór Złotych, Bialskich i Śnieżnika. W wycieczce uczestniczą Maga, Dorotka, ja i Funia.
Wyjeżdżamy ze Świdnicy wczesnym rankiem do Lądka Zdroju. Na szlak wychodzimy o dziewiątej rano. Pierwszym naszym celem jest Trojak i Ruiny zamku Karpień. Na Trojaku jest taras widokowy, z którego rozciąga się przepiękny widok na całą naszą drogę. Po Zamku już niewiele zostało, ale warto to miejsce zobaczyć bo po rozmiarach widać że była to duża warownia. Od Przełęczy Karpowskiej Idziemy granicą Państwa. Po drodze wchodzimy na kolejne szczyty Gór Złotych – Czernik, Szewczyk, Siwą Kopę, Czartowiec, Pośrednią, Gierałtowską Kopę, Łupkowa i schodzimy Wąwozem Baranim do Bielic na nocleg w Domu Zborowym. Mocno polecamy tam nocleg. Ceny niskie 20 zł. bez pościeli, czyściutko, łazienka, kuchnia z naczyniami do dyspozycji , cisza i spokój. Gospodarze bardzo mili, na miejscu jest sklepik. Rano o dziewiątej znowu jesteśmy na szlaku. Wąwozem idziemy do góry i zdobywamy kolejny szczyt Kowadło. Po krótkim odpoczynku schodzimy szlakiem żółtym po czeskiej stronie. Po drodze jest piękny taras widokowy na Góry Rychlebskie. Dalej idziemy granicą Państwa zdobywając kolejne szczyty Smreka i po czeskiej stronie najwyższy szczyt Gór Rychlebskiech - Smrk (1125). Schodzimy ze szlaku idąc granicą mijamy Brouseka i dochodzimy to Trawnej Hory, tu musimy odbić w prawo w celu zdobycia najwyższego szczytu Gór Złotych – Postawnej (1117). Szczególnej kulminacji tam nie znajdziemy. Można tylko po odległości od granicy szukać oznaczenia triangulacyjnego – mam się udało. Wracamy do granicy i schodzimy do szlaku czerwonego po czeskiej stronie na nocleg w schronisku „U Paprseku”. To taki mały hotelik, standard pensjonatu, cena - 330 koron od osoby. Uwaga nie można tam kupić wody mineralnej w plastikowych butelkach. Kolejny dzień rozpoczynamy od powrotu do granicy i dalej wchodzimy na górę Dział i opuszczamy Góry Złote, za Przełączą pod Działem wchodzimy w Góry Bialskie. Dochodzimy do szlaku zielonego, którym zdobywamy najwyższy szczyt Gór Bialskich – Rudawiec (1112). Idziemy dalej granicą i wchodzimy na kolejne szczyty Gór Bialskich – Rude Krzyże, Jawornik Graniczny, Jelenia Kopa, Sierstkowa i schodzimy do Przełęczy Płoszczyna (817). Na przełęczy opuszczamy Góry Bialskie, tu zaczyna się Masyw Śnieżnika. Po odpoczynku zaczynamy już tylko podchodzenie do góry. Wchodzimy na Rykowisko i przez Dziczy Grzbiet dochodzimy do Głębokiej Jamy. Dalej to już dość ostra wspinaczka Granicznym Stokiem na Sadzonkę, od Sadzonki dalej ostro do góry na najwyższy szczyt – Śnieżnik (1426). Po dotarciu chwila odpoczynku. Śnieżnik wynagrodził nam wszelkie trudy wejścia piękną pogodą i widokami. Schodzimy do schroniska na nocleg. Maleńka uwaga kuchnia czynna w schronisku dopiero od ósmej rano, dla tych co chcą wcześniej wyjść na szlak muszą obyć się bez wrzątku. Kolejny dzień rozpoczynamy bez herbatki. Schodzimy do Przełęczy Śnieżnickiej i idziemy na Żmijowiec. Można tam podejść na Mariańskie Skały, skąd rozciąga się piękny widok na Śnieżnik i Czarną Górę. Wracamy na szlak ponownie i wchodzimy na Czarną Górę . Podejście dość intensywne. Na szczycie jest wieża widokowa, z której rozciąga się przepiękny widok na całą okolicę. W oddali widać między innymi Igliczną z charakterystycznym kościółkiem. Widoczność dobra, tak, że nie chce się schodzić z wieży. Po odpoczynku schodzimy do Przełęczy Puchaczówka i dalej przez Pasiecznik, Wilczyniec schodzimy do Przełęczy pod Chłopkiem. Tu podejmujemy decyzję o schodzeniu do Stronia Śląskiego i zakończeniu naszej wycieczki. Upał nie do wytrzymania, a woda jest na ukończeniu. Schodzimy do Stronia i wracamy do Lądka autobusem.
Trasa nie jest zbytnio wymagająca, jednakże przepiękna i odludna. W czasie całej wycieczki szczególnie w Górach Złotych i Bialskich nie spotkaliśmy żadnych wędrowców. Dopiero na Śnieżniku spotykamy turystów. Jeżeli ktoś szuka spokoju i ciszy, a szczególnie braku telefonów komórkowych to polecamy tą trasę. Na Przełęczy Płoszczyna spotykamy wędrowca, który zamierza przejść całą południową granicę Polski. To coś około 1600 km. Startował z zachodu Polski i jak na razie w ciągu 12 dni doszedł do Przełęczy, planował w tym dniu dojść jeszcze do Przełęczy Gierałtowskiej. Zakończenie wędrówki planuje pod koniec lipca.
To jest moje pierwsza relacja na forum.
To pare fotek z wycieczki:
http://picasaweb.google.pl/100330557585 ... ISnieznik#
Wyjeżdżamy ze Świdnicy wczesnym rankiem do Lądka Zdroju. Na szlak wychodzimy o dziewiątej rano. Pierwszym naszym celem jest Trojak i Ruiny zamku Karpień. Na Trojaku jest taras widokowy, z którego rozciąga się przepiękny widok na całą naszą drogę. Po Zamku już niewiele zostało, ale warto to miejsce zobaczyć bo po rozmiarach widać że była to duża warownia. Od Przełęczy Karpowskiej Idziemy granicą Państwa. Po drodze wchodzimy na kolejne szczyty Gór Złotych – Czernik, Szewczyk, Siwą Kopę, Czartowiec, Pośrednią, Gierałtowską Kopę, Łupkowa i schodzimy Wąwozem Baranim do Bielic na nocleg w Domu Zborowym. Mocno polecamy tam nocleg. Ceny niskie 20 zł. bez pościeli, czyściutko, łazienka, kuchnia z naczyniami do dyspozycji , cisza i spokój. Gospodarze bardzo mili, na miejscu jest sklepik. Rano o dziewiątej znowu jesteśmy na szlaku. Wąwozem idziemy do góry i zdobywamy kolejny szczyt Kowadło. Po krótkim odpoczynku schodzimy szlakiem żółtym po czeskiej stronie. Po drodze jest piękny taras widokowy na Góry Rychlebskie. Dalej idziemy granicą Państwa zdobywając kolejne szczyty Smreka i po czeskiej stronie najwyższy szczyt Gór Rychlebskiech - Smrk (1125). Schodzimy ze szlaku idąc granicą mijamy Brouseka i dochodzimy to Trawnej Hory, tu musimy odbić w prawo w celu zdobycia najwyższego szczytu Gór Złotych – Postawnej (1117). Szczególnej kulminacji tam nie znajdziemy. Można tylko po odległości od granicy szukać oznaczenia triangulacyjnego – mam się udało. Wracamy do granicy i schodzimy do szlaku czerwonego po czeskiej stronie na nocleg w schronisku „U Paprseku”. To taki mały hotelik, standard pensjonatu, cena - 330 koron od osoby. Uwaga nie można tam kupić wody mineralnej w plastikowych butelkach. Kolejny dzień rozpoczynamy od powrotu do granicy i dalej wchodzimy na górę Dział i opuszczamy Góry Złote, za Przełączą pod Działem wchodzimy w Góry Bialskie. Dochodzimy do szlaku zielonego, którym zdobywamy najwyższy szczyt Gór Bialskich – Rudawiec (1112). Idziemy dalej granicą i wchodzimy na kolejne szczyty Gór Bialskich – Rude Krzyże, Jawornik Graniczny, Jelenia Kopa, Sierstkowa i schodzimy do Przełęczy Płoszczyna (817). Na przełęczy opuszczamy Góry Bialskie, tu zaczyna się Masyw Śnieżnika. Po odpoczynku zaczynamy już tylko podchodzenie do góry. Wchodzimy na Rykowisko i przez Dziczy Grzbiet dochodzimy do Głębokiej Jamy. Dalej to już dość ostra wspinaczka Granicznym Stokiem na Sadzonkę, od Sadzonki dalej ostro do góry na najwyższy szczyt – Śnieżnik (1426). Po dotarciu chwila odpoczynku. Śnieżnik wynagrodził nam wszelkie trudy wejścia piękną pogodą i widokami. Schodzimy do schroniska na nocleg. Maleńka uwaga kuchnia czynna w schronisku dopiero od ósmej rano, dla tych co chcą wcześniej wyjść na szlak muszą obyć się bez wrzątku. Kolejny dzień rozpoczynamy bez herbatki. Schodzimy do Przełęczy Śnieżnickiej i idziemy na Żmijowiec. Można tam podejść na Mariańskie Skały, skąd rozciąga się piękny widok na Śnieżnik i Czarną Górę. Wracamy na szlak ponownie i wchodzimy na Czarną Górę . Podejście dość intensywne. Na szczycie jest wieża widokowa, z której rozciąga się przepiękny widok na całą okolicę. W oddali widać między innymi Igliczną z charakterystycznym kościółkiem. Widoczność dobra, tak, że nie chce się schodzić z wieży. Po odpoczynku schodzimy do Przełęczy Puchaczówka i dalej przez Pasiecznik, Wilczyniec schodzimy do Przełęczy pod Chłopkiem. Tu podejmujemy decyzję o schodzeniu do Stronia Śląskiego i zakończeniu naszej wycieczki. Upał nie do wytrzymania, a woda jest na ukończeniu. Schodzimy do Stronia i wracamy do Lądka autobusem.
Trasa nie jest zbytnio wymagająca, jednakże przepiękna i odludna. W czasie całej wycieczki szczególnie w Górach Złotych i Bialskich nie spotkaliśmy żadnych wędrowców. Dopiero na Śnieżniku spotykamy turystów. Jeżeli ktoś szuka spokoju i ciszy, a szczególnie braku telefonów komórkowych to polecamy tą trasę. Na Przełęczy Płoszczyna spotykamy wędrowca, który zamierza przejść całą południową granicę Polski. To coś około 1600 km. Startował z zachodu Polski i jak na razie w ciągu 12 dni doszedł do Przełęczy, planował w tym dniu dojść jeszcze do Przełęczy Gierałtowskiej. Zakończenie wędrówki planuje pod koniec lipca.
To jest moje pierwsza relacja na forum.
To pare fotek z wycieczki:
http://picasaweb.google.pl/100330557585 ... ISnieznik#