Urlop W Karkonoszach 15 - 28.08.2010 r.

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Alicja
łazik
Posty: 83
Rejestracja: 30-05-2009 18:56
Lokalizacja: Gdańsk

Urlop W Karkonoszach 15 - 28.08.2010 r.

Postautor: Alicja » 14-09-2010 20:08

Witam po urlopie, który spędziłam w Karkonoszach.
Chcę podzielić się z Wami moimi wrażeniami, które być może są podobne do Waszych, albo też się od moich różnią.

Miejsce: Karkonosze
Cza pobytu: 15-28.08.
Bazy: Karpacz, Szklarska Poręba

Wyjazd
Raniutko pociągiem z Gdańska do Wrocławia, stamtąd PKS –em do Jeleniej Góry i z Jeleniej do Karpacza. Na wieczór ląduję w zarezerwowanej kwaterze, która nie przypadła mi do gustu, ani gospodyni też, ale w końcu tylko tam sypiam. Większość czasu, wiadomo, zajmują mi moje wędrówki po górach.
Karpacz
Po przyjeździe trzeba było zrobić zakupy, by mieć co jeść i pić. Starczyło również czasu na mały rekonesans okolic miejsca tymczasowego zamieszkania.
Wrażenia? – ładna miejscowość, typowo turystyczna, jednak nie wiem, jak sobie radzą mieszkańcy z innymi usługami typu zegarmistrz, szewc, krawiec itp. Tego po prostu tam nie ma, ani nawet sklepu ze sprzętem elektrycznym. Można by wymieniać tego więcej. Za to jest pełno lokali, gdzie można baaardzo drogo zjeść, jak na turystyczną kieszeń. Szczerze powiedziawszy nie czułam się tam w pełni szczęśliwa, ale za to na szlakach baaaardzo, tak jak lubię.
Na początku drogę na szlak pokonywałam pieszo, potem jednak za 2, 3, 4 zł podjeżdżałam autobusem, by skrócić czas dojścia (mieszkałam w centrum- przystanek Bachus), więc trochę drogi musiałam jakoś nadrobić. To tak jak w Zakopcu –najczęściej busem podjeżdża się do początku szlaku.

Wyprawa 1: Karpacz Bachus - Świątynia Wang –Polana - Samotnia – Strzecha Akademicka – Biały Jar – Karpacz.
Wypad w całości udany, pogoda dopisała. Ludzi od Polany idąc w górę ubywało w takim stopniu, że właściwie dalej szłam sama. Czasem tylko mijało mnie parę osób.

Wyprawa 2: Karpacz Bachus – Biały Jar – Schronisko „Nad Łomniczką” – Wodospad Łomniczki – Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór – Dom Śląski – miała być docelowo Śnieżka – Biały Jar - Karpacz.
Wyprawa nie do końca zrealizowana z powodu nagłego załamania pogody. O zmiennych warunkach klimatycznych w okolicach Śnieżki tylko słyszałam, tym razem jednak również odczułam na własnej skórze i bardzo się z tego cieszę. Nie ma to jak własne doświadczenia. Właściwie już przed Schroniskiem „Nad Łomniczką” zaczęło kropić. Zatrzymałam się tam, by napić się ciepłej herbaty. W środku zastałam oprócz obsługi dwójkę młodych ludzi - chłopaka z dziewczyną, którzy właśnie pakowali się z zamiarem zejścia do Karpacza. Dla nich przygoda z Karkonoszami skończyła się – powiedzieli, że obskoczyli wszystko, co chcieli. Wędrowali od schroniska do schroniska i tym sposobem w krótkim czasie zrealizowali swój plan. Pozdrawiam ich, jeśli są użytkownikami tego forum i to czytają.
Jeśli chodzi o mnie, to moja wędrówka dopiero się rozpoczęła, więc po herbatce ruszyłam w dalszą drogę. Coraz mocniej zaczęło padać. Przy wodospadzie Łomniczki zebrał się dość silny wiatr. Potem już przed Cmentarzem Ofiar Gór musiałam b. ostrożnie podchodzić, by się nie przewrócić z powodu tego wietrzyska. Widoczność prawie żadna, przede mną mleko, ale idę. Ledwo doczołgałam się do Domu Śląskiego, przemoczona, zziębnięta i wywiana na potęgę, a to z powodu zacinającego się deszczu spowodowanego b. silnym wiatrem. Przyrównałam to do sztormu szalejącego na Bałtyku. Naprawdę, efekt ten sam. Ledwo udało mi się otworzyć drzwi schroniska, w środku siedziało parę osób, podobnie jak ja zapewne marzących tylko o tym, by bezpiecznie zejść dzisiaj na dół. Najważniejsze teraz było ogrzanie się, założenie czegoś suchego na siebie i przeczekanie. Na tej wysokości nie było co marzyć o polepszeniu w tym dniu pogody. Postanowiłam schodzić. Z trudem szłam, wiało niemiłosiernie i padało. Schodząc coraz niżej wiatr słabnął i szło się coraz lżej. Czarnym szlakiem wróciłam przez Biały Jar do Karpacza.
Postanowiłam, że jeszcze raz od strony Łomniczki (szlak czerwony) dojdę do Śnieżki. Mimo złych warunków pogodowych uznałam tą trasę za bardzo ładną i interesującą, nie monotonną i trochę przypominającą tatrzańskie szlaki.

Wyprawa 3: Karpacz Bachus – Kowary – Przełęcz Okraj – Skalny Stół – Budniki – Szeroki Most – Wilcza Poręba - Karpacz
Rano przy niezbyt sprzyjającej aurze wyruszam PKS-em do Kowar. Stamtąd obieram kierunek Okraj. W zupełnej samotności ¾ drogi pokonuję sama. Trasa przebiegała pięknym szlakiem przez las.
W pewnym momencie trochę się pogubiłam, zmyliło mnie oznakowanie szlaku, które nie było wcale takie oczywiste. Miałam przez to ok. 40 min. w plecy, gdyż musiałam w pewnym momencie zawrócić. Kolejne doświadczenie w samotnych wyprawach. Wróciłam na to samo miejsce i wybrałam inną drogę, która okazała się trafna. Dalej szłam szlakiem leśnym, potem przecinałam szosę, znowu szłam lasem, potem ścieżką leśną wzdłuż drogi , no i w końcu drogą asfaltową doszłam do schroniska „Na Przełęczy Okraj”. Podczas drogi padało z przerwami i im wyżej się podchodziło tym bardziej wiało. Na miejscu była herbatka i posiłek. Trzeba było wracać. Szlaków odchodzących stamtąd było co nie miara. Wybrałam szlak niebieski prowadzący na Skalny Stół. Droga powrotna była o wiele przyjemniejsza jeśli chodzi o pogodę. Wiatr się uciszył i zaczęło świecić słońce. Po drodze spotkałam dwóch Panów jagodziarzy, którzy byli zaskoczeni moją samotną wędrówką. Szliśmy razem do Skalnych Stołów gawędząc sobie miło. Potem musieliśmy się rozstać, Panowie zaczęli zbierać jagody, a ja skręciłam na Budniki (szlak żółty). Stamtąd miałam widoki prawie do samego dołu. Trasa ta może być uciążliwa w podejściu: idzie prosto w górę, nie trawersuje. Lepiej nią schodzić, tak jak ja. Za Budnikami przystanęłam przy drewnianej wiacie, która była b. dobrze zorganizowana. Wyglądała na nową. Wokół były ławeczki i stoły drewniane oraz miejsce na rozpalenie ogniska. Były też kosze na śmieci. Spodobało mi się to miejsce. Było czysto i schludnie utrzymane. Stamtąd podążałam w kierunku Szerokiego Mostu, potem do Wilczej Poręby by dojść do Karpacza. Fajna wyprawa, którą z chęcią bym powtórzyła.

Wyprawa 4: Karpacz Bachus – Szklarska Poręba – Sobieszów (zamek Chojnik) – Jelenia Góra – Karpacz
Rano wyruszam PKS-em do Szklarskiej Poręby celem poszukania kwatery na kolejny tydzień. Tam pogoda zmienna raz słońce raz deszcz. Zaskoczyło mnie tam też spotkanie z kolegą z pracy, który właśnie wracał ze świeżymi bułeczkami na kwaterę. Uśmialiśmy się przy tym trochę. Po zarezerwowaniu miejsca pobytu w Szklarskej postanawiam ruszyć na zamek Chojnik. Wsiadam w autobus i ruszam do Sobieszowa, a stamtąd oznakowaną już drogą na Chojnik. Moje wrażenia stamtąd są bardzo dobre. Przy sprzyjającej pogodzie miałam piękny widok na góry i okolice zamku z wieży. Coś niesamowitego. Miałam szczęście trafić tam na pokaz broni oraz pokaz walk z użyciem tej broni przez polsko – czeskich aktorów (amatorów). Było przy tym dużo śmiechu ze względu na formę prezentacji - pół żartem pół serio, tak żeby rozbawić publiczność.
Wracałam rozbawiona i wyluzowana(trochę okrężną drogą, bo przez Jelenią Górę PKS – em do Karpacza.

Wyprawa 5: Karpacz Bachus – Schronisko „Nad Łomniczką” - Wodospad Łomniczki – Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór – Dom Śląski – Śnieżka – Kopa - Karpacz
Czekałam na ten dzień, żeby przy sprzyjających okolicznościach przyrody w końcu wejść na Śnieżkę.
I tak też się stało tylko z tą różnicą, że wszystko widziałam, nic nie urywało mi głowy i nic mnie nie zalało oprócz słońca i własnego potu. Ach, widoczki przepiękne…. Powrót pieszy sobie odpuściłam i pojechałam na dół wyciągiem krzesełkowym od Kopy do Białego Jaru. I znów rozkoszowałam się cudnym krajobrazem….

Wyprawa 6: Karpacz Bachus – Świątynia Wang – Polana – Pielgrzymy – Słonecznik – Schronisko „Odrodzenie” – Pielgrzymy – Polana – Świątynia Wang – Karpacz
Znów piękna pogoda pozwoliła mi na fajną wyprawę. Droga Przyjaźni zaprowadziła mnie od Słoneczników do Odrodzenia. Szlak o tej nazwie trąci trochę komunizmem nie tylko z powodu nazwy, ale i koloru, haha… Niemniej szlak ten dostarcza wiele przyjemnych doznań wzrokowych, widoczki mniam mniam.
W Odrodzeniu obiadek, potem zejście do Spindlerowej Boudy, potem powrót zielonym szlakiem do Pielgrzymów (odcinek ten zwany jest też Drogą nad Reglami). Niżej już bliżej Pielgrzymów aż do Polany przechodzi się przez liczne mostki, które ułatwiają przejście przez mokry i grząski teren. Pełno tam lata malutkich owadów, które można donieść aż do domu, przyklejają się do lepkiego ciała i odzieży. Najlepiej na tym odcinku zarzucić na siebie kurtkę. Z Polany na przystanek PKS przy świątyni Wang i szus do Karpacza.

Wyprawa 7: Wyjazd PKS-em z Karpacza i przenosiny do Szklarskiej Poręby – Wodospad Kamieńczyk – Schronisko „Kamieńczyk” – Szklarska Poręba
Lajtowy dzień bez dalszych wypraw, w celu poznania najbliższej okolicy mojej nowej kwatery, a więc Kamieńczyk (i wodospad i schronisko). Powrót ulicą, z której widać Krucze Skały i szkołę górską z licznymi przeszkodami zawieszonymi bardzo wysoko na skałach. Z dołu niesamowity widok na tych, którzy się z nimi zmagają.

Wyprawa 8: Szklarska Poręba – Schronisko „Kamieńczyk” – Schronisko „Na Hali Szrenickiej” – Schronisko „Szrenica” – Trzy Świnki – Mokra Przełęcz – Twarożnik - Sokolik – Łabski Szczyt – Stacja przekaźnikowa TV – Śnieżne Kotły – Wielki Szyszak – Śnieżne Kotły – Schronisko „Pod Łabskim Szczytem” – Szklarska Poręba
Rozpoczynam eksplorację Karkonoszy od str. Szklarskej Poręby. No i tak, klasycznie, jak pewnie większość przyjeżdżających, na pierwszy rzut celuję w Szrenicę. Stamtąd podążam dalej. Zatrzymał mnie po drodze Sokolik, na którego musiałam się wdrapać. Oj wiało tam niemiłosiernie, ale widoczek z niego miodzio. Potem zauroczyły mnie Śnieżne Kotły i tam spędziłam dużo czasu. Podeszłam jeszcze trochę dalej do Szyszaka i zawróciłam, by przez Schronisko „Pod Łabskim Szczytem” zejść na dół. Traf chciał, że trasa powrotna wybrana przeze mnie została zamknięta dla turystów, mimo tego po rozmowach z ludźmi zaczęłam nią schodzić. No cóż, powodem zamknięcia trasy był zawalony most, ale spokojnie udało się przejść przez rzeczkę na drugą stronę. Potem rozpadał się deszcz i cała przemoczona wróciłam na kwaterę. Buty gore-tex, mimo reklamy „antywodnej” , przepuszczają więcej wody niż buty nie gore – tex. Jaja…. Więcej się nie dam nabrać.
Mój gospodarz domu to fajny gość , pozwolił mi wysuszyć w swojej kotłowni wszystkie mokre rzeczy, także do następnego dnia buty doschły i nie tylko buty zresztą.

Wyprawa 9: Szklarska Poręba – Muzeum Mineralogiczne – Wodospad Szklarki – Schronisko „Kochanówka” – Szklarska Poręba
Dzisiaj miło i bez większych planów spędzam drugi dzień w Szklarskiej. Muzeum Mineralogiczne polecam i dzieciom i dorosłym (oferta różnorodna) – skamieliny, skamieniałości, dinozaury, kruszce, kamienie itp. A wszystko to pokazane również w formie audio – wizualnej. Widziałam, że dzieciaki były mocno tym zainteresowane. Dorośli zachwycali się szerokim spektrum pięknych okazów kamieni i kruszców.
Potem obrałam kierunek na Wodospad Szklarki przez las szlakiem rowerowym, który za jakiś czas wszedł w pieszy. Bardzo fajna trasa, wręcz spacerowa, przyjemna i dla młodych i dla tych starszych wiekiem. Okolica Szklarki przeurocza, tam też można spotkać dużo spacerujących starszych osób. Wiadomo, wodospad przyciąga wzrok swoim pięknem. Kiedyś będąc w podstawówce byłam tam z moim Tatą, który poprosił mnie, żebym podeszła bliżej pieska, by mógł mi zrobić z nim zdjęcie. Teraz jest podobnie z rodzicami innych dzieci, od tamtego czasu nic się nie zmieniło – jest wodospad, jest pan i biały pies i rodzice, którzy razem z dziećmi fotografują się z psem na tle Szklarki.
Powróciłam do Szklarskiej Poręby szlakiem zielonym ciągnącym się wzdłuż rzeki, którą słońce pięknie oświetlało i odbijało swoje promienie.


Wyprawa 10: Szklarska Poręba – Jakuszyce – Harrachow – Mumlavsky Vodopad – Jakuszyce – Szklarska Poręba

PKS-em podjeżdżam do Jakuszyc, by dalej pieszo udać się do Harrachowa. Trasa monotonna wzdłuż głównej drogi granicznej. W Harrachowie oglądam skocznie narciarskie, w szczególności tą mamucią. Przy skoczniach stają tablice przedstawiające historie skoków narciarskich. Można również wyczytać z nich nazwisko polskie Adama Małysza i jego dokonania. Zwiedzam miasteczko, w którym jest i zakład produkcji szkła, muzeum szkła, kaplica, w której większość elementów jest wykonana ze szkła.
Kupuję również drobne pamiątki. Postanawiam podejść jeszcze pod Mumlavsky Vodopad oddalony od miejscowości o ok. 3 km. Stamtąd już wracam tą samą trasą do Jakuszyc. Jakuszyce znane są z Biegu Piastów, szkółek narciarskich i ośrodków szkoleniowych. W jednym z nich zamawiam obiad w oczekiwaniu na autobus powrotny do Szklarskiej Poręby. Po powrocie wykupuję na następny dzień wycieczkę do Pragi.

Wyprawa 11: Szklarska Poręba – Praga – Szklarska Poręba
Wycieczką zorganizowaną wyruszam autokarem do Pragi. Nie będę opisywać szczegółów tej wyprawy, wspomnę tylko, że zakończyła się ona nocnym pokazem kolorowych fontann przy muzyce do baletu Piotra Czajkowskiego „Dziadek do orzechów”, w którym wystąpili czescy tancerze.
Możecie sobie wyobrazić, jak w tempie sprintera zwiedza się Pragę. Mimo tego jestem nią zauroczona. Chciałabym tam jeszcze wrócić….

Wyprawa 12: ostatni dzień przed wyjazdem do domu spędziłam na szwędaniu się po Szklarskiej Porębie. Potem były Krucze Skały z bliska, mogłam tam wejść i zobaczyć te wszystkie zawieszone przeszkody na wysokości. Widok stamtąd niesamowity, podziwiam tych, którzy łażą po tych przeszkodach. Trzeba najpierw oswoić się z wysokością, bo przeszkody same w sobie nie są trudne, jedynie wysokość paraliżuje. Nagle rozpadało się tak mocno, że wróciłam do domu dosłownie zlana.
I znów poratował mnie gospodarz domu udostępniając swoją kotłownię.


SZKLARSKA PORĘBA
Bardzo polubiłam tą miejscowość, ma swój „klimat” i wydaje mi się, że nie jest tak droga, jak Karpacz.
Myślę, że jeszcze tam wrócę….

Kolejny dzień wiąże się z powrotem do Gdańska przez Wrocław, gdzie zatrzymałam się na kilka godzin, by poczuć znowu klimat Ryku. O 22.00 wsiadam w autobus i wyjeżdżam do Gdańska.

Urlop zaliczam do bardzo udanych, a to dlatego, że mogłam poznać Karkonosze i poczuć ich piękno.
Z górami to jest tak jak z dziećmi – wszystkie nasze są, co należy rozumieć – wszystkie piękne są, nieważne, gdzie leżą i jakie są wysokie. Kochamy je za to, że są.

Pozdrawiam
Alicja

Foto z urlopu:
http://picasaweb.google.pl/111508660044 ... 2Du6OWrAE#
Góry...Lubię do nich wracać....

Awatar użytkownika
Satan
bardzo stary wyga
Posty: 2383
Rejestracja: 13-02-2006 21:25
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Satan » 14-09-2010 21:22

No, wydusiłaś właściwe wszystko co dało się wydusić (może poza Chybotkiem :wink: )

Pogratulował :!:
Należy przestrzegać przepisów BHP...zwłaszcza na kolei.

Awatar użytkownika
Strider
wędrowiec
Posty: 369
Rejestracja: 19-04-2010 21:35
Lokalizacja: Maciejowiec

Postautor: Strider » 14-09-2010 21:38

Więc wyprawa się udała pomimo niepogody :)
Ja w Karpaczu nie wytrzymałbym turystyczno- imprezowego hałasu. Czasem techno słychać na grzbiecie.. no i przez kilka miesięcy w roku czy to jadąc autem czy idąc na piechotę choćby do sklepu przebijać się przez tłumy. No a przedmioty potrzebne do życia niedługo będzie można kupić w Tesco ( że prze to będzie trzeba zlikwidować torowisko co na zawsze przesądzi kwestie połączeń PKP do Karpacza to już nie obchodzi nikogo.
W Karpaczu najbardziej podoba mi się budynek w którym jest Żabka ;)
Autobusem taki kawał to bym nie pojechał- gratuluję wutrwałości
.. a ja nadal gonie sny jak desperados zagubiony gdzieś na szlaku..

Awatar użytkownika
Spirit
podróżnik
Posty: 227
Rejestracja: 21-07-2008 00:13
Lokalizacja: Dolny Śląsk

Postautor: Spirit » 15-09-2010 00:18

Gratuluję wyprawy i podziwiam, że chciało ci się tak gnać za każdym razem z Karpacza albo Szklarskiej w góry i spowrotem w dól jakby nie patrzeć, w dodatku tłuc się autobusami 8) .Toż to łatwiej i przyjemniej wziąć sobie noclegi w samych górach a do "cywilizacji" zejść po kilku dniach dopiero, no ale tym bardziej podziwiam, dla mnie Szklarska czy Karpacz są zawsze tylko "przelotem" i nie spędzam tam więcej czasu niż godzinę :lol: .

Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Postautor: Ariel Ciechański » 15-09-2010 08:49

Spirit pisze:Gratuluję wyprawy i podziwiam, że chciało ci się tak gnać za każdym razem z Karpacza albo Szklarskiej w góry i spowrotem w dól jakby nie patrzeć, w dodatku tłuc się autobusami 8) .Toż to łatwiej i przyjemniej wziąć sobie noclegi w samych górach a do "cywilizacji" zejść po kilku dniach dopiero


Wiesz, mam te same odczucia - siedząc na górze to samo, a nawet więcej można w znacznie krótszym czasie. I wtedy otwierają się możliwości penetracji czeskiej strony jeszcze...

No i widzę np., że nie zaliczyłaś Śnieżnych Kotłów szlakiem zielonym (przez sam rezerwat).

Yagi
tramp
Posty: 48
Rejestracja: 30-06-2008 17:05
Lokalizacja: Wałbrzych

Postautor: Yagi » 15-09-2010 09:29

Drobna uwaga do opisu pod zdjęciami jakie zamieściłaś na Picasa. Przełęcz Karkonoska to ani początek ani koniec drogi przyjaźni, jeśli już to mniej więcej jej środek :D

http://pl.wikipedia.org/wiki/Droga_Przy ... o-Czeskiej

Czy to co nazywasz Sokolikiem to przypadkiem nie Łabski Szczyt? Jak dla mnie widok ze zdjęcia nr 329 to właśnie widok z Łabskiego. A Sokolik to szczyt w Rudawach Janowickich. W Karkonoszach jest Sokolnik ale w lecie raczej na niego nie wejdziesz ze względu na kosówkę.

EDIT
Znalazłem na swojej mapce do GPS-u naniesione te dwa szczyty. Sokolnik owszem jest blisko ale to na czym stałaś to Łabski.

Obrazek

Awatar użytkownika
Alicja
łazik
Posty: 83
Rejestracja: 30-05-2009 18:56
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Alicja » 15-09-2010 11:09

Z tym wyduszaniem to jest tak, że nie usiedzę za długo na dole. Przyjeżdżając z drugiego końca Polski dostaję takiego napędu, że łażę tyle, ile pogoda i nogi pozwolą. Zresztą uwielbiam ten rodzaj wypoczynku.

Miejscowości typowo turystyczne niosą za sobą ryzyko hałasu, no ale tak to już jest. Część ludzi przyjeżdża po to, by się po prostu zabawić i pod nich są budowane te wszystkie knajpki, dyskoteki. Przy braku pogody, to jeden ze sposobów spędzania wolnego czasu. Siedząc w schronisku przy przedłużającej się niepogodzie można się wynudzić - uogólniam oczywiście, bo pewnie jest masa ludzi, która inaczej na to patrzy. Miałam okazję poczuć tą niepogodę trochę poniżej Śnieżki, w Domu Śląskim ludzi jak na lekarstwo, przy dłuższej posiadówce w oczekiwaniu na sprzyjające warunki pogodowe do dalszych wędrówek można się wynudzić, a co dopiero parę dni, tydzień, bo bywa przecież różnie.

PKS, dobrze że jest, bo inaczej miałabym problemy z przemieszczaniem się do innych miejscowości. Połączenia są wystarczające na wyjazdy i powroty w ciągu jednego dnia, więc byłam usatysfakcjonowana.
No tak, Karpaczowi odebrano szyny kolejowe i w żaden sposób nie dojedziemy tam pociągiem, Szklarska za to je ma.

Faktem jest, że wejścia i zejścia z bazy i do bazy (obojętnie z jakiej) przedłużają i przez to zawężają eksplorowanie terenu. Starałam się nie powtarzać szlaków i w powrotnej drodze obierać inny. To też jest sposób na urozmaicenie wędrówek. Wolę chodzić na lekko i stąd ten sposób wychodzenia w góry. Ariel ma rację, straciłam czas na czeską stronę, ale być może jeszcze tam wrócę, bo teren jest piękny. Poza tym po polskiej stronie jest jeszcze wiele dróg do obejścia.

Yagi - z tym nazewnictwem to jest tak, że miałam różne mapy i to one dyktowały mi, jak mam podpisywać fotki.
Nie wspomniałam o Przełęczy Karkonowskiej - dosłownie.
Droga Przyjaźni ciągnie się od Przełęczy Okraj do Przełęczy Karkonowskiej. Za Przełęczą Karkonowską rozpoczyna się Droga Grzbietowa (wg mapy "Karkonosze i Góry Izerskie" wyd. Stanisław Ryś Wydawnictwo Kartograficzne KARTA Katowice 2007 r.)

Teraz sprawa Sokolika - tutaj się z Tobą zgodzę, faktycznie - to Łabski Szczyt. Przepraszam zatem za wprowadzenie w błąd innych i cieszę się, że dzięki Tobie wiem teraz, gdzie byłam, po dodatkowym wnikliwym porównaniu miejsca z mapą j/w. i powrotem do przeszłości w mojej głowie.
Sokolik - ta nazwa również funkcjonuje w tej części Karkonoszy, wzniesienie o tej nazwie leży między Twarożnikiem a Łabskim Szczytem i ma wysokość 1384 mnpm (mapa j/w).
W Rudawach Janowickich zobaczymy grupę skalną o nazwie Sokoliki, a w nich wzgórze Sokolik.
Nazwy Sokolnik nie spotkałam, nawet w googlach. Może Ty wiesz coś więcej na ten temat?
Góry...Lubię do nich wracać....

Awatar użytkownika
Ariel Ciechański
obieżyświat
Posty: 846
Rejestracja: 17-11-2008 10:54
Lokalizacja: Skierniewice

Postautor: Ariel Ciechański » 15-09-2010 11:45

Alicja pisze:Droga Przyjaźni ciągnie się od Przełęczy Okraj do Przełęczy Karkonowskiej. Za Przełęczą Karkonowską rozpoczyna się Droga Grzbietowa (wg mapy "Karkonosze i Góry Izerskie" wyd. Stanisław Ryś Wydawnictwo Kartograficzne KARTA Katowice 2007 r.)


Litości!!! K A R K O N O S K I E J. Poza tym Droga Przyjaźni ciągnie się przez całą granicę Polsko-Czeską w Karkonoszach. Akurat tu nie sugerowałbym się mapą dość niszowego wydawnictwa.

Yagi
tramp
Posty: 48
Rejestracja: 30-06-2008 17:05
Lokalizacja: Wałbrzych

Postautor: Yagi » 15-09-2010 12:15

Nie ma za co przepraszać, dobrze że się wyjaśniło i przypadkowo okazało się że jesteś zdobywczynią Łabskiego Szczytu. :D
Fakt, nie użyłaś nazwy Przełęcz Karkonoska ale Odrodzenie, Špindlerova Bouda znajdują się właśnie na Przełęczy. Nie czytałem opracowań p.Rysia, podobnie jak na co dzień nie spotkałem się z określeniem Droga Grzbietowa, już częściej występuje nazwa Główny Szlak Sudecki. No ale jak zwał tak zwał, grunt że wiemy o co chodzi.
Położenie Sokolnika widnieje na zrzucie mapy w poprzednim poście. Idąc ze Szrenicy mijasz koleno Trzy Świnki, Mokrą Przełęcz, Twarożnik i mniej więcej 700-800 metrów w stonę Kotłów dochodzisz na wysokość Sokolnika (po prawej stronie szlaku patrząc w stonę Kotłów). Nie widać go ze szlaku gdyż jest nieco w dole i przesłonięty kosodrzewiną. Mam teraz dostęp tylko do jednej mapy Karkonoszy wydawnictwa Plan rok 2007/2008 ale tam również występuje nazwa Sokolnik a nie Sokolik. Z ciekawości sprawdzę w domu pozostałe mapy.

Odchodząc już od tych niuansów z nazwami gratuluję zarówno urlopu jak i wycieczek. Czuć w Twoim opisie ogromną radość jaką sprawił Ci ten wyjazd a mnogość fotek tylko to potwierdza. Szkoda tylko, że taki kawał drogi masz w góry.

Awatar użytkownika
Alicja
łazik
Posty: 83
Rejestracja: 30-05-2009 18:56
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Alicja » 15-09-2010 13:23

Ups... PRZEŁĘCZ KARKONOSKA, zapamiętam.

Za Wiki: "Droga Przyjaźni rozpoczyna się na Szrenicy, następnie przebiega nad Śnieżnymi Kotłami, przez Czarną Przełęcz, Śląskie Kamienie, Przełęcz Karkonoską, Słonecznik, schronisko PTTK "Śląski Dom", Śnieżkę, Czarną Kopę, Przełęcz Sowią do Przełęczy Okraj. Na odcinku: Szrenica – schronisko PTTK "Śląski Dom" pokrywa się z Głównym Szlakiem Sudeckim". http://pl.wikipedia.org/wiki/Droga_Przy ... o-Czeskiej

Mapa, którą ja posiadam, podaje nazwę SOKOLIK. Autora i wydawnictwo zaznaczyłam we wceśniejszym poście.

Zresztą, nie chciałabym polemizować na temat rzeczywistych nazw tych rejonów, bo po prostu nie mam wiedzy na ten temat.

Być może to właśnie odległość, jaką muszę pokonać, powoduje tym większą moją radość bycia w górach.
Góry...Lubię do nich wracać....

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 814
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 16-09-2010 06:45

Alicjo gratuluję urlopu spędzonego w paśmie w którym bardzo często bywałem od samego dzieciństwa.
Zobaczyłaś prawie wszystko po polskiej stronie, no może poza Kotłami od dołu i przejścia się GSS nad kotłami ale to możesz zaliczyć np przy innej okazji :)
Zdjęcia bardzo fajnie przwedstawiają warunki z jakimi miałaś do czynienia.

Awatar użytkownika
Alicja
łazik
Posty: 83
Rejestracja: 30-05-2009 18:56
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Alicja » 16-09-2010 09:15

Tak, rzeczywiście ominęła mnie przyjemność poznania tych szlaków, mam na myśli szczególnie drogę pod Kotłami, o której też wspomniał Ariel.
Widać, że jeszcze trochę pozostało mi ścieżek do przejścia w tym rejonie Karkonoszy, co mam nadzieję nadrobić.
Góry...Lubię do nich wracać....

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 17-09-2010 09:52

Alicjo, po przebyciu takiej ilości szlaków, zapewne niebawem sama będziesz mogła wydać przewodnik karkonoski :wink:
Miałam szczęście trafić tam na pokaz broni oraz pokaz walk z użyciem tej broni przez polsko – czeskich aktorów

Nie no, tego widowiska zazdroszczę, takie spontaniczne niespodzianki sprawiają najwięcej frajdy gdyż są zupełnym zaskoczeniem :P

Awatar użytkownika
Alicja
łazik
Posty: 83
Rejestracja: 30-05-2009 18:56
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Alicja » 17-09-2010 11:59

He, he, Eco...
Zapewne w moim przewodniku weryfikowałbyś co drugie zdanie, przy moim poziomie wiedzy nt. Karkonoszy, a tytuł przewodnika brzmiałby na przykład: "Przewodnik początkującego :shock: dla początkujących :shock: " albo " Licz na siebie i miej oczy i uszy szeroko otwarte" albo "Przewodnik - atrapa" itp.

Pokaz był naprawdę fajoski, bo z humorem i nawet można było na ochotnika postrzelać z broni palnej na proch, a huuuk był przy tym.....
Góry...Lubię do nich wracać....

Awatar użytkownika
ecowarrior
stary wyga
Posty: 1008
Rejestracja: 28-10-2007 13:38
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: ecowarrior » 17-09-2010 12:27

Alicja pisze:i nawet można było na ochotnika postrzelać z broni palnej na proch, a huuuk był przy tym.....

Tym bardziej zazdroszczę :P


"Przewodnik początkującego dla początkujących

Hihi, przypomniałem sobie kumpla przed egzaminem maturalnym, jak biegał te i we wte z cieniutkim "notesikiem" o nazwie "Za pięć 12 - streszczenie streszczenia" :D


Wróć do „Relacje z wypraw”