Strona 1 z 1

Masyw Śnieżnika

: 16-09-2010 17:24
autor: Raubritter
A miało być zupełnie inaczej...

Wszystko miało miejsce jakoś z początkiem sierpnia. Naszła mnie wielka ochota aby po raz pierwszy zdradzić Sudety na rzecz Beskidów. Wiedziałem już gdzie pojadę, co zobaczę, którędy pójdę... aż tu nagle moja "czerwona strzała" czyt. mój samochód odmówił posłuszeństwa. Zarzęził, zarzęził i zgasł. Co zrobić...

Naprędce go naprawiłem i w kilka dni później postanowiłem jechać. Bałem się jednak wyruszyć w dalszą trasę, więc Beskidy odstawiłem na dalsze terminy i wyruszyłem w bliskie (i odległościowo i memu sercu) Sudety.
Wybór padł na Masyw Śnieżnika gdyż wstyd się przyznać, jeszcze nigdy nie zdobyłem tej góry.

Auto zostawiam w Siennej na parkingu przy jakimś tam hotelu i ruszam przed siebie, z plecakiem na plecach, z uśmiechem na twarzy, choć pogoda jest... niewesoła. Na niebie zalega gruba warstwa chmur, póki co deszcz nie pada choć nie chce mi się wierzyć, że tego dnia nie zmoknę.
Idąc czerwonym szlakiem zdobywam pierwszy szczyt po drodze, jakim jest Czarna Góra (1205 m n.p.m.) Podejście na niego daje mi się nieźle we znaki. Poza tym w połowie drogi na szczyt zaczyna padać deszcz, najpierw nieśmiało, delikatnie, jakby od niechcenia, aby w następnej minucie lunąć z całych sił za nic mając moje błagalne prośby o lepszą pogodę. Moja kurtka przeciwdeszczowa okazała się deszczowa, mam wszystko mokre łącznie z bielizną, w butach mi chlupocze, jest mi zimno ale... idę dalej! A co!

Obrazek

Cały czas pada.

Schodzę z Czarnej Góry i cały czas czerwonym szlakiem podążam do schroniska na Śnieżniku. Po drodze robię sobie kilka przerw na łyk gorącej herbaty z rumem, coby nie było tak zimno.
W końcu w całkowitej mgle docieram do schroniska, dostaje pokój, przebieram się i zasiadam do obiadu.
Jest dopiero godzina piętnasta więc nie zastanawiając się długo, mimo cały czas takiej samej aury, postanawiam zdobyć szczyt. Wejście nie zajmuje mi wiele czasu gdyż wchodzę już bez plecaka.
Dookoła nic nie widać, chmury i gęsta mgła sprawiają że nie dostrzegam nawet krańca swego nosa,a co tu mówić o jakiś widokach. Poza tym wieje strasznie zimny wiatr, nie wiem jaka była wówczas temperatura na dworze, ale odczuwalna zapewne balansowała w okolicach 5'C...

Wracam do schroniska. Grzeję się gorącym winem, coś jem i ze zdumieniem nagle spostrzegam że... chmury się podnoszą! W kilku momentach widziałem nawet niebo!
Długo się nie zastanawiam, zakładam kurtkę i ruszam ponownie na szczyt, biegnę niemal pokonując napotkane głazy i rzucane jakby na złość pniaki drzew.
Na szczycie cały czas wieje porywisty wiatr, ale to dzięki niemu raz na jakiś czas mogę ujrzeć wspaniałe widoki. Czuje się jakbym przeniósł się do jakiejś krainy z powieści fantasy. Chmury, mgła, dalekie doliny i nieosiągalne szczyty... wszystko to zlewa się w jedno.

Obrazek

Schodzę na dół do schroniska. Wieczór spędzam w sali wypijając kilka butelek czeskiego Opata i rozmawiając o górach z kilkoma poznanymi turystami.

Budzę się rano i na niebie znowuż widzę chmury. Mimo wszystko idę dalej - cóż zrobić?
Zamierzam zejść czerwonym szlakiem do Międzygórza, a stamtąd dostać się na Górę Igliczną do schroniska. W połowie drogi do miasteczka nagle otaczające mnie zewsząd chmury gdzieś znikają i moim oczom ukazuje się piękne niebo... Nasuwa się tylko pytanie, czemuż ten Śnieżnik był taki dla mnie srogi? Nie mógł się dzień wcześniej rozchmurzyć?

Przechodzę przez Międzygórze, podziwiam Wodospad Wilczki i docieram do schroniska na Górze Iglicznej. Byłem tu pierwszy raz i poraziły mnie widoki jakie roztaczają się z tarasu i okien tegoż budynku! Piękne!
Samo schronisko również bardzo ładne, zadbane, odremontowane, podobało mi się. Coś tam zjadam, popijam i ruszam dalej, już ku Siennej, ku mojej "czerwonej strzale", do moich sześćdziesięciu koni mechanicznych.

Obrazek

Jako że zrobiła się przepiękna pogoda, zamierzam dziś po raz drugi wejść na Czarną Górę, i był to dobry pomysł gdyż w porównaniu z dniem wczorajszym, widoki były cudne, a i samo wejście mimo że wyczerpujące, to jednak dające satysfakcję.

Obrazek

Siedzę jakiś czas na drewnianej wieży widokowej i podziwiam widoki. Przeszkadzają mi tylko kręcący się dookoła ludzie wjeżdżający na szczyt kolejką. Śmiać mi się chce widząc jak się śpieszą, gdyż zaraz im odjedzie kolejka na dół i będą musieli czekać całe piętnaście minut.

Schodzę coraz niżej do Siennej. Po drodze podziwiam jeszcze wspaniałe widoki z Przełęczy Puchaczówki, a w uszach odzywa się głos zasłyszanej gdzieś, kiedyś piosenki turystycznej "Uwielbiam Przełęcze". Ja też je lubię.

Obrazek

Samochód stoi na miejscu. Ładuję plecak i jeszcze długo siedzę w środku zanim przekręcę kluczyk.


A oto i zdjęcia:

http://picasaweb.google.com/zplecakiemp ... Snieznika#

: 16-09-2010 19:04
autor: cezaryol
Wreszcie relacja, o której dawno wspominałeś :)

: 16-09-2010 19:49
autor: Alicja
Przypomniałeś mi mój urlop, który spędziłam właśnie rok temu w Masywie Śnieżnika. Dobre to są wspomnienia...
Dzięki Twoim fotkom poczułam powietrze i zapach gór , to co napisałeś o warunkach pogodowych zarejestrowałeś na zdjęciach. Oczywiście pogoda to podstawa, ale samo bycie w górach przynosi wiele radości, bo obojętnie, czy pada, czy nie pada to i tach wędrujemy po nich.
Masyw jest piękny, aż chce się wracać...

: 17-09-2010 12:13
autor: rufuskwz
Co masz za autko i co się stało ?

: 17-09-2010 18:55
autor: Raubritter
Złośliwość rzeczy martwych :wink: Poza tym miałem nie wymieniony olej i filtry, a kilka tysięcy kilometrów temu powinienem już to zrobić.

A posiadam Renault Twingo.

: 18-09-2010 10:56
autor: voi-vod
Piękna wycieczka. Ale Śnieżnik zaliczony tylko na 99%. Źródło Morawy i słoń to gdzie ?

: 18-09-2010 12:42
autor: rufuskwz
Ja jeździłem ponad Dychę (dokładnie 14 tys km) na dolewanym i straych filtrach, i wymieniłem dzień przed wyprawa w Sudety :-)

: 18-09-2010 19:27
autor: Raubritter
voi-vod pisze:Piękna wycieczka. Ale Śnieżnik zaliczony tylko na 99%. Źródło Morawy i słoń to gdzie ?


Zbyt duża mgła... zbyt zimno... ale jeszcze tam wrócę, obiecuję :wink:

: 21-09-2010 13:55
autor: Strider
Czerwona strzała..mój kumpel też ją ma ale jest to VWPolo1.Ja za to mam Czerwonego Smoka! Daihatsu Cuore uzbrojone w potężne 40KM ;)

: 21-09-2010 14:10
autor: Raubritter
Reasumując - byle czym nie jeździmy! 8)

: 21-09-2010 23:30
autor: Spirit
No proszę jak pięknie, a ja miałam gdzieś na początku września się wybrać w Masyw Śnieżnika i lipa, coś mi wypadło a potem czasu brak, ech.
Raubritter pisze:Długo się nie zastanawiam, zakładam kurtkę i ruszam ponownie na szczyt, biegnę niemal pokonując napotkane głazy i rzucane jakby na złość pniaki drzew.

:lol: Zupełnie jak ja w lipcu gdy z Samotni leciałam na Śnieżkę wykorzystując fakt, że chmury się rozeszły, w górach trzeba łapać chwile bo uciekną :wink: .

: 22-09-2010 11:06
autor: grzesievip3
to i może ja napiszę kilka słów z wypadu na Śnieżnik :-)

Po wcześniejszych ustaleniach i kontaktach sms-owych z ECO mieliśmy się spotkać w Gr. Orlickich,ale z powodu ekipy która miała mi stawiać ogrodzenie musiałem odwołać wyjazd. Czego bardzo żałuje bo w sobotę odstałem tel. że jednak nie będą wstawiać mi bramy:-( jedno co przyszło do głowy to szybki wypad na ŚNIEŻNIK..Dwa tel. do WALDI 449 I MARCINA. Po czym rano ruszamy w trasę kierunek Stronie Śląskie i do przełęczy Płoszczyna. Z przełęczy ruszamy zielonym szlakiem na Śnieżnik.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


powili docieramy do Słonika i do Źródła Morawy



Obrazek
Obrazek
Obrazek
[/img]http://img715.imageshack.us/img715/3896/dsc0306nz.jpghttp://img715.imageshack.us/img715/3 ... 0306nz.jpg[img]
Obrazek
Obrazek

Na szczycie poznajemy HENRYKA JUROŁAJĆ ze Wschowy, zdobywce KORONY GÓR POLSKICH jako 37 osoba. po godzinie rozmowy dowiadujemy się ciekawych przeżyć, oglądamy zdjęcia pokazuje nam przez lornetki Austriackie GÓRY które są prawie 300 km od ŚNIEŻNIKA w linii prostej.z tego co się też dowiaduje to jest tylko kilka razy w roku taka widoczność. Chyba ktoś nade mną czuwa i pozwala rozkoszować sie takimi widokami :-) Rozmowy nie było by końca ale trzeba iść dalej:-(

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

po dojściu do schroniska rozkoszujemy się kawą, przegryzamy jakieś batoniki i nagle słyszymy szum wpadła wycieczka około 100 osób więc nie pozostało nam nic innego jak zebrać manatki i ruszyć w drogę powrotną. docieramy na szczyt Śnieżnika zamieniamy jeszcze dwa słowa z panem HENRYKIEM i ruszamy do samochodu..

Obrazek
Obrazek

: 22-09-2010 11:17
autor: Raubritter
To pierwsze zdjęcie z tym spadającym słońcem wymiata!

: 22-09-2010 14:13
autor: Raubritter
A komu poświęcony jest ten krzyż na Śnieżniku? Kim był Petr Sedlak? Hmm... :?:

: 22-09-2010 17:37
autor: buba1
fajne zdjecie na sloniku! jak tys tam wylazl? :shock:

powiedzieliscie zyczenie jak spadalo slonce? ;)