Sladami chatek karkonoskich
Sladami chatek karkonoskich
W sobotę 23.10.2010 wylądowałem w Kowarach na przystanku PKS przy byłym dworcu PKP w Kowarach z zamiarem częściowego przejścia Karkonoszy w sposób nietypowy czyli wzdłuż,w poprzek i na przełaj a przy okazji by odwiedzić chatki w których (lub przy których nie byłem).Wyruszam żółtym szlakiem w kierunku Skalnego Stołu.Żółty szlak prowadzi mnie przez pół miasta więc przy okazji robię zdjęcia klimatów kowarskich.Na początku zaliczam długie schody co wróży mi niezłą przeprawę.po drodze podziwiam odnowioną od frontu kowarską starówkę i ratusz.przechodzę obok zabytkowej wieży ciśnień i bliżej nieokreślonego obiektu (zdjęcie ze znakiem zapytania) jak również przechodzę przez zarośnięte tory kolejowe na byłej linii Jelenia Góra-Karpacz.Pogoda od rana jest super i im wyżej wchodzę tym ładniejsze są widoczki na Rudawy Janowickie,Karkonosze i rozległą Kotlinę Jeleniogórską.Po drodze mijam kamień upamiętniający budowę drogi.Mijając leśniczówkę wreszcie schodzę z asfaltu i wchodzę na normalny szlak.Po podejściu na wysokość ok.1100 m. zaczyna się śnieg czyli to białe dziadostwo jak określiła to Buba.Szlak zaczyna się wznosić coraz bardziej stromo,ale co mi tam,jestem zgłodniały ekstremalnego wysiłku i czuję moc tak że nawet na największej stromiżnie nie zwalniam tempa.W krótkim czasie wpadam na szczyt Skalnego Stołu i przez chwilę podziwiam zimowe widoki Karkonoszy,póżniej rzut oka na mapę,kompas w rękę i marsz na azymut w kierunku Chatki Słoneczna .Po kilkunastu minutach odnajduję ją,całuję klamkę zamkniętych drzwi,robie kilka fotek,nastepnie odnajduję ledwie widoczną ścieżkę na szczyt Skalnego Stołu skąd niebieskim szlakiem spadam na Przełęcz Sowią.Tam odbijam na czarny szlak do Karpacza ,po chwili odnajduję ścieżkę do Chatki Puchatka którą odnajduję po kilkunastu minutach,miejsce naprawdę klimatyczne jak i sama chatka również.W pobliżu chatki odnajduję również miejsce "posiedzeń".Robię kilka zdjęć komórą i dosłownie spadam baaardzo stromą ścieżką w stronę czarnego szlaku którym schodzę do rozgałęzienia szlaków przy Szerokim Moście.Jako że na szlakach jest sporo stonki z puszkami piwa i w typowo "turystycznym ubiorze" zamiast iść szlakiem w kierunku Kotła Łomniczki odbijam w leśną drogę w kierunku schroniska w Kotle Łomniczki.Z początku była to piękna leśna droga która zamieniła się w ścieżkę a następnie w regularne chaszcze usiane zwalonymi drzewami ,dołami ,bagniskami i głazami.Z trudem przedzieram się przez te wertepy na azymut aż w końcu ląduję dosłownie pod progiem schroniska.Rozsiadam się wygodnie na ławeczce pod schroniskiem aby się posilić przed atakiem czerwonym szlakiem do Domu Śląskiego aż tu naraz opadła mnie chmara drapieżników .Siedem sztuk kotów wspina mi się na plecy,głowę i dobiera się do plecaka.Oczywiście musiałem się z nimi podzielić śniadaniem.Po odzyskaniu energii postanawiam sobie podnieść poprzeczkę i od schroniska morderczym tempem wspinam się po bardzo śliskim szlaku na Śnieżkę skąd po kilkuminutowym odpoczynku wracam już nie czerwonym a niebieskim szlakiem do Domu Sląskiego , następnie krótki przelot czerwonym do Słonecznika.Na grzbiecie Karkonoszy panuje już regularna zima i jest ślisko.Od Słonecznika schodzę zalodzonym żółtym szlakiem do Pielgrzymów a następnie zaśnieżonym zielonym w kierunku Przełęczy Karkonoskiej.Po przekroczeniu potoku Podgórna w Kotle Smogorni podążam w dół wzdłuż jego koryta w poszukiwaniu chatki Smogorniak.Niestety,póżniej okaże się że wybrałem złą stronę potoku i wpadłem w takie wertepy że co chwilę zapadałem się na bardzo stromej skarpie potoku w szczeliny między głazami które były niewidoczne z pod krzaczków jagód przysypanych śniegiem.Po odnalezieniu chatki robię fotki i wspinam się z powrotem do zielonego szlaku,ale już drugą stroną potoku ścieżką wydeptaną przez zwierzynę leśną.Wchodząc na szlak czuję już niezłe zmęczenie po tej przeprawie i przed Przełęczą Karkonoską pochłaniam całą czekoladę.Po dojściu do przełęczy nastawiam się psychicznie do podejścia asfaltem do odbicia czarnego szlaku do Jagniątkowa,ale pomimo zmęczenia daję radę bez większych problemów Schodzę czarnym na dół już w ciemnościach,przy wiacie gdzie odbija ścieżka do chatki AKT odbijam w lewo w drogę leśna gdzie po ok 1.5 km na wysokości ścieżki do Chatki Noworocznej odbijam w dół do drogi rowerowej Po drodze muszę przechodzić po drabinkach przez świeżo postawione ogrodzenia upraw ,mam już problem z podniesieniem nóg na kolejny stopień drabinki (jak podnoszę wyżej nogi do dopadają mnie bardzo bolesne skurcze mięśnii ud).Drogą rowerową docieram do Koralowej Ścieżki którą dochodzę w pobliże Domu Hauptmana skąd zjeżdżam autobusem do Cieplic.I to już koniec mojej wyrypy.Po przeliczeniu sumy przewyższeń na całej trasie wyszło ponad 4000 m.Z tego ponad połowa to podejścia Mogę chyba już próbować zdobyć Rysy.
Zdjęcia trochę póżniej.
Ostatnio zmieniony 25-10-2010 22:27 przez skiboy, łącznie zmieniany 2 razy.
No Skiboy dałeś czadu nie wiem czy uda mi się dotrzymać Ci kroku podczas GeZnO
A wracając do chatek, to w Karkonoszach naliczyłem ich siedem i chociaż w żadnej z nich nie byłem, to potrafię do każdej trafić. W przyszłym roku (gdy już śniegi stopnieją) planuję zrobić dwudniowe przejście Karkonoszy szlakiem owych siedmiu chatek
A wracając do chatek, to w Karkonoszach naliczyłem ich siedem i chociaż w żadnej z nich nie byłem, to potrafię do każdej trafić. W przyszłym roku (gdy już śniegi stopnieją) planuję zrobić dwudniowe przejście Karkonoszy szlakiem owych siedmiu chatek
Tylko musisz uważać na tych z KPN-u bo tylko chatka AKT nie znajduje się na terenie KPN-u.Chatka Smogorniak znajduje się na pograniczu KPN-u,a właściwie to już w parku bo granica biegnie potokiem Podgórna.wlkp pisze:No Skiboy dałeś czadu nie wiem czy uda mi się dotrzymać Ci kroku podczas GeZnO![]()
A wracając do chatek, to w Karkonoszach naliczyłem ich siedem i chociaż w żadnej z nich nie byłem, to potrafię do każdej trafić. W przyszłym roku (gdy już śniegi stopnieją) planuję zrobić dwudniowe przejście Karkonoszy szlakiem owych siedmiu chatek
A oto i obiecane zdjęcia z mojej wycieczki po chatkach karkonoskich. http://picasaweb.google.com/skiboy54/24102010#
pytanie : )
Skiboy'u, mam pytanie.
Jak byłeś w chatce puchatka to czy była pęknięta szyba od kozy i zerwana klamka? na zdjęciach widać, że klamka wisi, uszkodzenia szyby nie widziałem na własne oczy, więc nie wiem czy jest takie poważne, że byłoby widoczne na zdjęciu.
pozwoli nam to odkreślić mniej więcej czas kiedy dokonane zostały kolejne zniszczenia.
od niedawna mamy włamy do chatki, zdemolowano nam najpierw zamek do drzwi (który wyleciał i znikł), a za 2 razem ktoś w ogóle drzwi wewnętrzne wywalił na zewnątrz. Przedwczoraj zobaczyliśmy zniszczoną klamkę i szybę w kozie ; //
dzięki i pozdrawiam : )
Jak byłeś w chatce puchatka to czy była pęknięta szyba od kozy i zerwana klamka? na zdjęciach widać, że klamka wisi, uszkodzenia szyby nie widziałem na własne oczy, więc nie wiem czy jest takie poważne, że byłoby widoczne na zdjęciu.
pozwoli nam to odkreślić mniej więcej czas kiedy dokonane zostały kolejne zniszczenia.
od niedawna mamy włamy do chatki, zdemolowano nam najpierw zamek do drzwi (który wyleciał i znikł), a za 2 razem ktoś w ogóle drzwi wewnętrzne wywalił na zewnątrz. Przedwczoraj zobaczyliśmy zniszczoną klamkę i szybę w kozie ; //
dzięki i pozdrawiam : )
Prawdę mówiąc byłem zaskoczony że drzwi zewnętrzne były podparte ławką i kołkiem a nie zamknięte na trzy spusty.Wszedłem do środka i otworzyłem okiennicę aby zrobić zdjęcia.Nie zwróciłem uwagi na kozę w jakim jest stanie.Wszystko pozamykałem przy wyjściu.Jak szedłem w sobotę rano do chatki to nie było żadnych śladów na ścieżkach do chatki ,tak że od ostatnich opadów śniegu na pewno nikogo tam nie było.Jeżeli byłeś tam w niedzielę i był tylko jeden ślad na ścieżce od czarnego szlaku ,to były to moje ślady.Wszedłem górną ścieżką a zszedłem w dół do czarnego szlaku tą ścieżką która schodzi stromo w dół.Wokół chatki nie było żadnych śladów.Jeżeli kręcą się tam takie męty jakie widziałem w sobotę na czarnym szlaku to niczemu nie można się dziwić.Na zdjęciu faktycznie klamka wisi ale pękniętej szyby nie widać .To marne zdjęcia bo robione były teleonem.
Re: pytanie : )
grafolog pisze:od niedawna mamy włamy do chatki, zdemolowano nam najpierw zamek do drzwi (który wyleciał i znikł), a za 2 razem ktoś w ogóle drzwi wewnętrzne wywalił na zewnątrz. Przedwczoraj zobaczyliśmy zniszczoną klamkę i szybę w kozie ; //
dzięki i pozdrawiam : )
a macie tam jakas choc drewutnie otwarta kolo chatki? bo przy niektorych wiem ze jest.. i chyba przy kazdej powinna byc...mam wrazenie ze to lepsza ochrona przeciwlamaniowa niz 10 zamkow...
idzie zima.. a zblakany wedrowiec jak bedzie mial wyjscie zamarznac w lesie albo wlamac sie do chatki (chocby wejsc przez sciane) to nic dziwnego jak wybierze to drugie.. i trudno takich za to winic..przykro by zdechnac na progu wyzamykanej chaty- tak blisko a tak daleko...
znajomy tez sie kiedys wlamal przez okno do jednego schroniska pttk w beskidach- ktore mialo kaprys sie zamknac w srodku zimy... i przypuszczam ze wielu z nas w awaryjnej sytuacji zachowaloby sie tak samo...
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
znajomi ubiegłej zimy wybili w nocy szybę w prywatnym domu na polanie, bo inaczej część z nich mogłoby rana nie doczekać. Na szczęście w środku było nawet drewno do rozpalenia kominka. Rano zadzwonili do właścicieli (był numer) w celu ugadania się do zapłaty za szybę - nawet specjalnie się nie zdziwiła.
Choć nie podejrzewam, żeby jednak drzwi wewnętrzne wywalił na zewnątrz jakiś zbłąkany wędrowiec...
Choć nie podejrzewam, żeby jednak drzwi wewnętrzne wywalił na zewnątrz jakiś zbłąkany wędrowiec...
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4261
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
nie, to właśnie ten ze Zlotu Walentynkowego
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
Re: pytanie : )
buba1 pisze:a macie tam jakas choc drewutnie otwarta kolo chatki?
pisząc wewnętrzna, zewnętrzna, tak. Zewnętrzne drzwi od zawsze podparte tylko kołkiem, więc chociaż mało, było miejsce, aby się schronić. Wnętrze zamknięte. A nawet jeżeli jest sytuacja taka jak opisana wyżej, to numer na drzwiach jest, można zachować się w inny sposób.
Po za tym osoba, która szuka schronienia, nie zostawia takiego syfu.
pisząc 'było miejsce' mam na myśli, że go już niestety nie będzie.
Aby uzyskać max. zabezpieczenie, drzwi zewnętrzne zostały zamknięte.
A drewutnie chcielibyśmy, ale KPN-u nie przeskoczysz ; p
dzięki skiboy'u za informację.
Re: pytanie : )
grafolog pisze:[
pisząc 'było miejsce' mam na myśli, że go już niestety nie będzie.
Aby uzyskać max. zabezpieczenie, drzwi zewnętrzne zostały zamknięte.
A drewutnie chcielibyśmy, ale KPN-u nie przeskoczysz ; p
.
no to nastepnym razem wam wejda przez sciane...
WLKP,chatki czekają,przybywaj póki jeszcze całe.No i masz jeszcze do odnalezienia miejsce po byłej chatce,jak i podejście najtrudniejszym szlakiem w Karkonoszach.A swoją drogą to znając Twoje możliwości oblecisz to w jeden dzień.wlkp pisze:No Skiboy dałeś czadu nie wiem czy uda mi się dotrzymać Ci kroku podczas GeZnO![]()
A wracając do chatek, to w Karkonoszach naliczyłem ich siedem i chociaż w żadnej z nich nie byłem, to potrafię do każdej trafić. W przyszłym roku (gdy już śniegi stopnieją) planuję zrobić dwudniowe przejście Karkonoszy szlakiem owych siedmiu chatek