Sladami chatek karkonoskich
: 24-10-2010 18:47
W sobotę 23.10.2010 wylądowałem w Kowarach na przystanku PKS przy byłym dworcu PKP w Kowarach z zamiarem częściowego przejścia Karkonoszy w sposób nietypowy czyli wzdłuż,w poprzek i na przełaj a przy okazji by odwiedzić chatki w których (lub przy których nie byłem).Wyruszam żółtym szlakiem w kierunku Skalnego Stołu.Żółty szlak prowadzi mnie przez pół miasta więc przy okazji robię zdjęcia klimatów kowarskich.Na początku zaliczam długie schody co wróży mi niezłą przeprawę.po drodze podziwiam odnowioną od frontu kowarską starówkę i ratusz.przechodzę obok zabytkowej wieży ciśnień i bliżej nieokreślonego obiektu (zdjęcie ze znakiem zapytania) jak również przechodzę przez zarośnięte tory kolejowe na byłej linii Jelenia Góra-Karpacz.Pogoda od rana jest super i im wyżej wchodzę tym ładniejsze są widoczki na Rudawy Janowickie,Karkonosze i rozległą Kotlinę Jeleniogórską.Po drodze mijam kamień upamiętniający budowę drogi.Mijając leśniczówkę wreszcie schodzę z asfaltu i wchodzę na normalny szlak.Po podejściu na wysokość ok.1100 m. zaczyna się śnieg czyli to białe dziadostwo jak określiła to Buba.Szlak zaczyna się wznosić coraz bardziej stromo,ale co mi tam,jestem zgłodniały ekstremalnego wysiłku i czuję moc tak że nawet na największej stromiżnie nie zwalniam tempa.W krótkim czasie wpadam na szczyt Skalnego Stołu i przez chwilę podziwiam zimowe widoki Karkonoszy,póżniej rzut oka na mapę,kompas w rękę i marsz na azymut w kierunku Chatki Słoneczna .Po kilkunastu minutach odnajduję ją,całuję klamkę zamkniętych drzwi,robie kilka fotek,nastepnie odnajduję ledwie widoczną ścieżkę na szczyt Skalnego Stołu skąd niebieskim szlakiem spadam na Przełęcz Sowią.Tam odbijam na czarny szlak do Karpacza ,po chwili odnajduję ścieżkę do Chatki Puchatka którą odnajduję po kilkunastu minutach,miejsce naprawdę klimatyczne jak i sama chatka również.W pobliżu chatki odnajduję również miejsce "posiedzeń".Robię kilka zdjęć komórą i dosłownie spadam baaardzo stromą ścieżką w stronę czarnego szlaku którym schodzę do rozgałęzienia szlaków przy Szerokim Moście.Jako że na szlakach jest sporo stonki z puszkami piwa i w typowo "turystycznym ubiorze" zamiast iść szlakiem w kierunku Kotła Łomniczki odbijam w leśną drogę w kierunku schroniska w Kotle Łomniczki.Z początku była to piękna leśna droga która zamieniła się w ścieżkę a następnie w regularne chaszcze usiane zwalonymi drzewami ,dołami ,bagniskami i głazami.Z trudem przedzieram się przez te wertepy na azymut aż w końcu ląduję dosłownie pod progiem schroniska.Rozsiadam się wygodnie na ławeczce pod schroniskiem aby się posilić przed atakiem czerwonym szlakiem do Domu Śląskiego aż tu naraz opadła mnie chmara drapieżników .Siedem sztuk kotów wspina mi się na plecy,głowę i dobiera się do plecaka.Oczywiście musiałem się z nimi podzielić śniadaniem.Po odzyskaniu energii postanawiam sobie podnieść poprzeczkę i od schroniska morderczym tempem wspinam się po bardzo śliskim szlaku na Śnieżkę skąd po kilkuminutowym odpoczynku wracam już nie czerwonym a niebieskim szlakiem do Domu Sląskiego , następnie krótki przelot czerwonym do Słonecznika.Na grzbiecie Karkonoszy panuje już regularna zima i jest ślisko.Od Słonecznika schodzę zalodzonym żółtym szlakiem do Pielgrzymów a następnie zaśnieżonym zielonym w kierunku Przełęczy Karkonoskiej.Po przekroczeniu potoku Podgórna w Kotle Smogorni podążam w dół wzdłuż jego koryta w poszukiwaniu chatki Smogorniak.Niestety,póżniej okaże się że wybrałem złą stronę potoku i wpadłem w takie wertepy że co chwilę zapadałem się na bardzo stromej skarpie potoku w szczeliny między głazami które były niewidoczne z pod krzaczków jagód przysypanych śniegiem.Po odnalezieniu chatki robię fotki i wspinam się z powrotem do zielonego szlaku,ale już drugą stroną potoku ścieżką wydeptaną przez zwierzynę leśną.Wchodząc na szlak czuję już niezłe zmęczenie po tej przeprawie i przed Przełęczą Karkonoską pochłaniam całą czekoladę.Po dojściu do przełęczy nastawiam się psychicznie do podejścia asfaltem do odbicia czarnego szlaku do Jagniątkowa,ale pomimo zmęczenia daję radę bez większych problemów Schodzę czarnym na dół już w ciemnościach,przy wiacie gdzie odbija ścieżka do chatki AKT odbijam w lewo w drogę leśna gdzie po ok 1.5 km na wysokości ścieżki do Chatki Noworocznej odbijam w dół do drogi rowerowej Po drodze muszę przechodzić po drabinkach przez świeżo postawione ogrodzenia upraw ,mam już problem z podniesieniem nóg na kolejny stopień drabinki (jak podnoszę wyżej nogi do dopadają mnie bardzo bolesne skurcze mięśnii ud).Drogą rowerową docieram do Koralowej Ścieżki którą dochodzę w pobliże Domu Hauptmana skąd zjeżdżam autobusem do Cieplic.I to już koniec mojej wyrypy.Po przeliczeniu sumy przewyższeń na całej trasie wyszło ponad 4000 m.Z tego ponad połowa to podejścia Mogę chyba już próbować zdobyć Rysy.
Zdjęcia trochę póżniej.