W czwartek jadąc na uczelnię pomyślałem, że warto byłoby pojechać do Dzierżoniowa odwiedzić dziadka a po drodze zahaczyć o Ślężę (niby tak blisko, a jeszcze nigdy nie byłem na niej zimową porą). Wieczorem szybkie przeglądanie mapy i rozkładu PKS'u i w sobotę o 7 czekam na autobus do Sobótki.
Wysiadam z autobusu i zaczynam szukać żółtego szlaku. Wchodzę na szlak i jedyne co widzę, to tropy zwierząt, więc zaczynam torować szlak
Torowanie rozpoczęte, jestem pełny sił i zachwycony leżącym wszędzie śniegiem (na razie ciut ciemno jeszcze jest), więc idę szybko. Dochodzę do polanki i aż stanąłem z zachwytu, piękne widoki i do tego ten "wschód słońca"



Po pooglądąnaniu widoków ruszam dalej ku Wieżycy (415 m), podejście pod nią jest dość strome i męczące, ale pokonuje je szybko i staję na szczycie pod wieżą widokową, oczywiście zamkniętą
Zejście z Wieżycy w stronę Ślęży (718 m) również pięknie się prezentuje
Tak samo jak drzewa pod szczytem
Widok jaki ujrzałem na szczycie, oraz miejscowości: Biała i Chwałków


Ponieważ na dworze było -10 stopni, co nie zachęcało do siedzenia i zjedzenia posiłku na dworze wszedłem do Domu Turystycznego, gdzie odbywało się jakieś spotkanie klubowe (ludzie w wieku 60 lat), którzy przez większość czasu jaki tam spędziłem rozmawiali na tematy związane z dawnymi czasami PRL'u. Jeden Pan z tamtej grupki napomniał coś na temat tego, że to nie jest schronisko i dobrze, że Pani z obsługi pozwala jeść tutaj własne jedzenie (mam wrażenie, że ta uwaga była skierowana do mnie)
Trasa zejściowa ze szczytu aż do Przełęczy Tąpadło była odśnieżona dla samochodów, więc szło się bardzo szybko
Kawałek dalej znowu wchodzę na nieprzetarte tereny i idę takimi aż do Jędrzejowic. Oto kilka widoczków trasy oraz ruin dworu



A tutaj w tle widać chyba Góry Sowie, jeśli dobrze posługuję się mapą ;]
Mam tylko uwagę dla posiadaczy psów, warto je wiązać, bo z nie przywiązanymi psami miałem przygodę dwukrotnie, na tej trasie. Przez 2 takie pilnujące budowy domu, wolałem nadłożyć drogi przez pole niż iść szlakiem koło ich budy. Zresztą i tak jeden z nich poszedł za mną (o czym nie wiedziałem) i gdy zrobiłem postój na spojrzenie na mapę to zatrzymał się kilka metrów za mną i szczeknął jeden raz - pewnie chciał powiedzieć: "Ja tu nadal jestem"
Krzyż pokutny w Kiełczynie albo już w Tuszynie, nie pamiętam dokładnie
Doszedłem mniej więcej do końca Włóków i złapałem stopa do Dzierżoniowa, bo nie chciałem iść dalej tą dość ruchliwą ulicą poza wsią, gdy pobocza praktycznie nie ma, bo jest zasypane śniegiem zgarniętym z drogi (bezpieczeństwo przede wszystkim).
Podsumowując:
Długość: (zmierze to podam)
Czas: 6h 30min
Mapa: http://www.sleza.sobotka.net/sobotka/ma ... y_mapa_big