Właśnie, o 19:01, dostałem sms-a od Wlkpa:
Pozdrawiamy z Okraju. 32 km za nami, wystartowaliśmy o 8:45
Zimowa edycja Przejścia dookoła Kotliny Jeleniogórskiej 2011
Spałem już gdy o 0:25 przyszedł kolejny sms:
"O 22 dotarliśmy na Przełęcz pod Bobrzakiem
drogi nie przetarte i sporo luźnego śniegu i zrobiło się masakrycznie zimno i zrobiliśmy wycof
zeszliśmy do Czarnowa i ktoś nas zawiózł do JG"
Tak więc kolejna próba zimowa przesunęła granice ludzkich możliwości już do Przełęczy pod Bobrzakiem. Ciekawe, czy się uda bez biwakowania dojść zimą do Janowic?
"O 22 dotarliśmy na Przełęcz pod Bobrzakiem
drogi nie przetarte i sporo luźnego śniegu i zrobiło się masakrycznie zimno i zrobiliśmy wycof
zeszliśmy do Czarnowa i ktoś nas zawiózł do JG"
Tak więc kolejna próba zimowa przesunęła granice ludzkich możliwości już do Przełęczy pod Bobrzakiem. Ciekawe, czy się uda bez biwakowania dojść zimą do Janowic?
Łe, a myślałam, że może tym razem Twardołydnym się uda...
"podróżowanie - nawlekanie koralików geografii na nitkę życia" A. Stasiuk
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
www.picasaweb.google.pl/nataliataja2
www.picasaweb.google.pl/NataliaTaja
www.picasaweb.google.pl/tifataja
www.trekearth.com/members/nanax86
wirek pisze:Czekam na relację bezpośrednio od uczestników. Tak jak pisałem, jak dla mnie to nie możliwe, żeby jednym ciągiem, bez biwakowania pokonać Przejście zimą
Relacja
Wystartowaliśmy o 8:45 meldując się wcześniej w siedzibie GOPR. Rano było dosyć zimno, ale gdy wyszliśmy na Szrenicę zrobiło się znacznie cieplej. Mieliśmy farta i trafiliśmy na inwersję. Piękna słoneczna pogoda na grani Karkonoszy. Szlak przetarty przez tłumy narciarzy biegowych (głównie czeskich) i miejscami nawet nieźle ubity. Szło się bardzo przyjemnie co widać na tych kilkunastu fotkach zrobionych komórką.
http://picasaweb.google.com/kacstan/Karkonosze#
W schronisku na Przełęczy Karkonoskiej zrobiliśmy sobie mały postój. Od Przełęczy szlak już nieco słabiej ubity, ale nie było najgorzej. Następny postój na Śnieżce. Ku naszemu zaskoczeniu bar nieczynny. Można tylko było kupić herbatę w okienku gdzie kiedyś sprzedawano pocztówki. Ze Śnieżki do Jelenki zeszliśmy chyba szybciej niż we wrześniu stosując metodę ześlizgu kontrolowanego. Od Sowiej Przełęczy poruszaliśmy się już na światłach. O dziwo niebieski szlak na Skalny Stół przetarty i przetarty jeszcze dalej, z tym że co kilka metrów usiany poprzecznymi zaspami. Gdzieś na zejściu z Czoła zgubiliśmy ślad i ostatni odcinek brnęliśmy w zaspach kierując się na światła widoczne na Przełęczy Okraj. Tutaj posiłek i odpoczynek. Żółty szlak już niestety nie przetarty poza kawałkiem od parkingu do odejścia drogi na Kowary, Za Przełęczą Kowarską kawałek drogi rowerowej przejechany przez pojazdy leśne, ale dalej już niestety musieliśmy brnąć w coraz głębszym śniegu i na dodatek zaczęło robić się bardzo zimno. Gdy dotarliśmy do drogi z czerwonym szlakiem ( przejechanej jakimś ciągnikiem, ale to chyba ostatni kawałek przetartego szlaku) zrobiło się jeszcze zimniej. Doszliśmy do wniosku, że za chwilę będziemy musieli przedzierać się w śniegu co najmniej do Wołka, bo dalej być może ktoś już przetarł szlak a na dodatek kiedy nad ranem dojdziemy do Janowic, to nie będzie gdzie się ogrzać ani coś zjeść. Co prawda były jakieś opcję jak np. rozpalenia ogniska, ale nie było w nas aż tyle determinacji i stąd decyzja o odwrocie. Pozostało tylko ustalić gdzie. Skiboy załatwił transport z Czarnowa i już za chwile byliśmy na szosie w Czarnowie schodząc przez pole. Termometr samochodowy pokazywał -16 stopni.
W sumie wypad był udany. Pierwszy raz przeszedłem zimą Karkonosze i razem przeszliśmy ok.41km przez nieco ponad 13h w warunkach zimowych.
Gratulacje! Liczyłem, że będziecie mieli dość już na Okraju. Mogę powiedzieć, że zgodnie z moimi przewidywaniami
Jak się dobrze trafi z pogodą, lepiej jak Kuerti rok temu, to Karkonosze okazują się najłatwiejszym odcinkiem trasy. Dopiero tam niżej, gdzie słońce i wiatr nie utwardzają śniegu to się zaczyna hardcore. Ciekawe jak by wyglądało pokonywanie Koni Apokalipsy nocą w śniegu po pas
Ja w każdym bądź razie w Wasze ślady nie pójdę
Co najwyżej Szklarska - Śnieżka - Śzklarska, ale jako Maraton Karkonoski a nie Zimowe Przejście.