Strona 1 z 1

Weekend na szlaku granicznym (odcinek Mieroszów-Lubawka)

: 11-07-2011 16:34
autor: Leuthen
W dniach 9-10 lipca wędrowałem zielonym szlakiem granicznym. Start nastąpił w Mieroszowie. Stamtąd asfaltem do wsi Nowe Siodło, przez którą przechodzi rzeczony szlak. Już widoczki z szosy były sympatyczne
Obrazek

Po dotarciu na pętlę szosy na końcu wsi okazało się, że trwają tam wielkie roboty drogowe - dotychczasowe drogi polne stają się asfaltowymi.

Nie ma to jak wędrówka niedawno położonym asfaltem w upalny dzień
Obrazek

Podejście pod Mieroszowskie Ściany dostarczyło mnóstwo atrakcji - z przedzieraniem się kilkaset metrów przez dwumetrowe pokrzywy w krótkich spodenkach i zanurzeniu się powyżej kostek w mcho-torfowisko-pułapce na czele :roll: Nagrodą były - ograniczone co prawda - widoczki z grzbietu
Obrazek

W Łącznej moją uwagę zwrócił dom sołtysa, przed którym stał kolektor słoneczny - nowoczesność w domu i zagrodzie :wink:
Obrazek

Z grzbietu granicznego przed Przełęczą Chełmską otworzył się na chwilę piękny widok na położone niżej Chełmsko Śląskie - miejsce noclegu tego dnia - oraz Karkonosze z dominującą piramidą Śnieżki. Siedząc i podziwiając ten widoczek współczułem w duchu Red Angelowi, który wędrował GSS-em odkrytym grzbietem Karkonoszy w palącym lipcowym słońcu
Obrazek

Tego dnia na szlaku spotkałem 5 osób - same "Cześki" + jednego rowerzystę narodowości nieznanej. Jedną Czesię mocno nastraszyłem, gdy nieboga, która zgubiła najwyraźniej szlak, pięła się po zboczu w górę i natknęła na mnie :lol:

Mało znane miejsce - krawędź Gór Stołowych (Zawory)
Obrazek

Byłem tak wymęczony upałem, że przestałem zwracać uwagę na oznaczenia szlaku - rezultatem był nieplanowany pobyt w Czechach. Tej drogi nijak nie mogłem znaleźć na mapie :)
Obrazek

Na szczęście po chwili zastanowienia poszedłem we właściwą stronę i natknąłem się na szlak graniczny. Postanowiłem pójść do Okrzeszyna nieco krótszą drogą
Obrazek

Teraz czekało mnie jedyne 7 kilometrów asfaltem do Chełmska. Na szczęście ktoś wyłączył na ten czas tą lampę na górze
Obrazek

W Chełmsku nocowałem w agroturystyce "Irena" (polecam!). Zjadłem też obiadokolację w restauracji "Azyl" przy boisku, którą polecam - kulinarne odkrycie roku :!: Megawielka i bardzo smaczna porcja pt. "zestaw królewski" za 14 zł (choć do dziś mam wątpliwości, czy pani za ladą nie pominęła przypadkiem 6 zł za frytki).

W nocy była burza, której nie zamawiałem, ale widok błysków nad Górami Kruczymi oświetlających chmury był jedyny w swoim rodzaju. O 4.00 zaczęło lać i gdy wstawałem po 6 padało nadal. Przestało niedługo przed moim wyjściem.

Niedzielną trasę rozpocząłem od 9 km po asfalcie przez Uniemyśl i Okrzeszyn pod samą granicę. Po drodze minąłem m.in. pomnik upamiętniający poległych w I wojnie światowej mieszkańców Uniemyśla
Obrazek

Jakby ktoś nie wiedział
Obrazek

Wspinaczka na Jański Wierch była długa. Nagrodą były typowo stołowogórskie klimaty
Obrazek

Z tego punktu widokowego wypatrzyłem m.in. czeską kolejkę kursująca na trasie Trutnov-Mezimiesti, którą miałem okazję dwa razy kiedyś jechać
Obrazek

Łąkowy odcinek szlaku granicznego. Roślinki zadbały, bym przypadkiem nie wrócił do domu w suchych butach
Obrazek

Z Przełęczy Małej postanowiłem zejść z granicy (cztery lata temu szedłem już stamtąd w stronę Lubawki), więc żółtym, a następnie niebieskim szlakiem trafiłem do Doliny Kruczej. Zatrzymałem się na chwilę przy wylocie Doliny Miłości nad potokiem Miłość, z którym to związane są bardzo romantyczne wspomnienia. Zaczerpnąłem wody i napiłem się jej obiecując sobie w myślach, że za rok przyjdę tam z nową dziewczyną :mrgreen:

W Lubawce miałem jeszcze 1,5 h do autobusu, więc poszedłem na obiad. Kierując się wspomnieniami, postawiłem na restaurację "Lubavia" w rynku, gdzie jadłem obiad idąc GSS-em w lipcu 2004 r. Wybór okazał się średni - za 28 zł zjadłem dwudaniowy obiad, którym się nie najadłem, płacąc za to dwa razy tyle, co poprzedniego dnia w "Azylu". Nigdy więcej "Lubavi" :!: :evil:

PKS-em dojechałem do Kamiennej Góry, a tam po 15 minutach miałem połączenie do Wrocławia. Tym samym autobusem jechał mój znajomy, Jacek z Lubawki. Opowiedziałem o przygodzie z "Lubavią". Polecił mi na przyszłość "Grubą Łychę" koło przystanku PKS. Rozważałem ten wariant, ale zdecydowałem się ze względu na wspomnienia na "Lubavię".Jak się okazało sentymenty kosztują...
Za to wysłałem Red Angelowi SMS-a, żeby - jeśli ma ochotę na obiad w Lubawce - stołował się w "GŁ". Czy mu smakowało, nie wiem, ale dziś dostałem SMS-a, że czeka na otwarcie tego lokalu :) O wrażeniach opowie pewnie po powrocie ze swojej wyprawy.


I tak wyprawa Mieroszów-Lubawka zielonym szlakiem granicznym dobiegła końca. Polecam ten zakątek Sudetów wszystkim spragnionym ciszy, braku tłumów na szlaku i urokliwych miejsc. A tu jedyne zdjęcie z wyprawy z moją skromna osobą :D
Obrazek

: 11-07-2011 18:55
autor: Alicja
Piękny wypad :)
Panoramki - cukiereczki. Wszystko Ci dopisało i spokój i pogoda i cud widoki. Może kiedyś i ja tam podreptam i wdepnę do "Grubej Łychy".

: 11-07-2011 19:16
autor: Satan
Leuthen czyżbym Cię widział bez Twojej sztandarowej czapeczki? :shock:
Ta uwaga, to tak na marginesie. Szlak przebyty, to na razie dla mnie terra incognita, ale takie sudeckie zaułki smakują najlepiej (może z wyj. Lubavi). :wink:

: 11-07-2011 21:20
autor: cezaryol
ZSS może się wkrótce stać prawie tak kultowy, jak GSS :wink:

: 11-07-2011 21:30
autor: buba1
fajna trasa- od pewnego czasu mysle aby sie tam wybrac..a przynajmniej tzw worek Okrzeszyna chodzi mi po glowie.
to chyba dosyc malo uczeszczany szlak.. na razie nigdy nie szlam tam gorami- acz odwiedzenie Chełmska czy Okrzeszyna wspominam niezmiernie milo, bardzo mi sie podobaly te okolice, pelne ruin i klimatow sprzed lat...


"W Chełmsku nocowałem w agroturystyce "Irena" (polecam!)" napisalbys cos wiecej o tym miejscu? pare razy szukalam bezskutecznie jakiegos noclegu w chełmsku (bardzo bym chciala polazic noca po tym miasteczku- najlepiej zima)

: 12-07-2011 08:09
autor: Leuthen
Satan pisze:Leuthen czyżbym Cię widział bez Twojej sztandarowej czapeczki? :shock:

Zgadza się - czapka jest "vermisst" ("zaginiona"). Zostawiłem ją w busie wysiadając przy Zazadniej w Tatrach we wrześniu zeszłego roku :roll: Mogę sobie bez trudu sprawić nową, ale na razie się wstrzymałem. To taka gruba wełniana czapka (komfort termiczny latem był nieziemski :lol:) i przestawiłem się na zwykłą czapkę z daszkiem. Natomiast na rękawie polara niezmiennie mam replikę naszywki niemieckich wojsk górskich z okresu II wojny światowej :mrgreen:
http://strony.aster.pl/cybergraffiti/um ... kaWH1.html


buba1 pisze:"W Chełmsku nocowałem w agroturystyce "Irena" (polecam!)" napisalbys cos wiecej o tym miejscu? pare razy szukalam bezskutecznie jakiegos noclegu w chełmsku (bardzo bym chciala polazic noca po tym miasteczku- najlepiej zima)

Oczywiście :wink:
Generalnie wiem o 6 obiektach noclegowych w Chełmsku:
- agroturystyka "Irena"
- agroturystyka "u Filipa"
- "Apartament Pod Trzema Choinkami"
- rezydencja "Zadrna"
- dom "Nad wodospadem"
- Dom Pielgrzyma

Zacznijmy od pierwszego miejsca, o którym wiem najwięcej. Byłem tam kilka dni na Sylwestra 2007/2008, no i teraz. Oficjalny adres to Błażejów 145, ale tak naprawdę to Chełmsko. Trzeba stanąć na krzyżówce w zachodniej części Chełmska, wybrać drogę na Błażejów i po chwili odbić w lewo w ul. Strzelecką (stoi przy niej komin fabryczny z gniazdem bocianów - teraz były 2 młode :wink:). Tą ulicą kilkaset metrów w górę, za dawne tory kolejowe i boisko (przy boisku restauracja "Azyl" :wink: ).
Agro będzie po lewej. Pokoi jest bodajże 5, na I piętrze. Czysto i schludnie. Łazienka + osobny kibelek na korytarzu, dostęp do kuchni (z lodówką), w pokojach telewizory. Teraz płaciłem 30 zł za dwuosobowy pokój, bo byłem sam (prawdopodobnie z osobą towarzyszącą zapłaciłbym 25 zł). Bardzo miła właścicielka - emerytowana polonistka (w 2007 r., gdy w czwórkę wybieraliśmy się na wypad do Czech, podwiozła nas do Okrzeszyna samochodem i potem stamtąd wieczorem odebrała :) ). Do centrum Chełmska idzie się stamtąd 10-15 minut.

Tuż obok (nr 147) jest agroturystyka "u Filipa". Widziałem kiedyś stronkę www tejże, ale chyba już zniknęła. Kilkanaście miejsc. Ceny były takie same jak w "Irenie", ale była na dole duża sala z kominkiem.

Apartament "Pod Trzema Choinkami" jest przy ul. Ogrodowej 8 (to boczna ulica odchodząca od drogi prowadzącej do Krzeszowa). Jest tam:
* 1 pokój 1-osobowy (z łazienką, TV)
* 1 pokój 2-osobowy (z łazienką, radio)
* mieszkanie apartament (z łazienką i kuchnią, TV)
Ceny są wyższe (dokładnie nie wiem ile). Wg opinii mojego znajomego z Chełmska często zatrzymują się tam Niemcy.

Rezydencja "Zadrna" jest w lesie zaraz za Chełmskiem (należy kierować się drogą na Mieroszów, a potem odbić w prawo za znakami ścieżki przyrodniczej, która mija ww. obiekt w bliskiej odległości). Widziałem ją kiedy z zewnątrz. Sądząc z wyglądu standard wysoki, ceny pewnie też...

O domu "Nad wodospadem" wspomniał mi wzmiankowany znajomy z Chełmska. Jest on położony (cytat): "tuż a nawet w Chełmsku ( taki mały paradoks jedna strona ulicy należy do Olszyn a druga do Chełmska)."
Znajomy nic bliższego o nim nie wie, ale "z zewnątrz wygląda sympatycznie" :wink:

Także o Domu Pielgrzymka dowiedziałem się od tego znajomego. Tutaj wstawię cytat z wiadomości od niego: "Szkoda, że w tym tygodniu nie ma naszego księdza - załatwiłbym Ci nocleg u niego w Domu Pielgrzyma. Warunki są tam super - zawsze korzystamy z tych pomieszczeń ( Straż) jak są Święta Wielkanocne." Tylko tyle wiem.

Bliższe namiary na niektóre z wymienionych obiektów ("Irena", "u Filipa" i apartament "Pod trzema choinkami") znajdziesz na stronie http://www.kamienna-gora.pl/index.php?o ... 69&lang=pl
Są tam wymienione "noclegownie" na terenie całego powiatu kamiennogórskiego :)


Te okolice są bardzo piękne, a worek Okrzeszyna to - z tego co mi się kołacze po głowie - także miejsce, gdzie wydobywano uran :!: Klimatu dodają liczne kapliczki i krzyże przydrożne - nie tylko położone przy głównych drogach, ale też przy bocznych, na polach i w lesie. Wrzucam jeszcze kilka zdjęć tychże:

Ten krzyż stał przy leśne drodze, którą szedłem na skróty z granicy do Okrzeszyna. Wyżej płynie potok. Cudownie zimna woda, która ugasiła me pragnienie :)
Obrazek

Już bliżej Okrzeszyna, przy drodze wśród pól, stał ten cokół po krzyżu (o tym, że był na nim krzyż świadczyły niemieckie napisy - np. w górnej części: "Es ist vollbracht" tj. "Wykonało się" - znany cytat wypowiedzi ukrzyżowanego Jezusa, często umieszczany na niemieckich krzyżach przydrożnych w Sudetach)
Obrazek

Krzyż przy drodze Chełmsko-Okrzeszyn. W tle Góry Krucze
Obrazek

: 17-07-2011 07:39
autor: Red-Angel
Fajna traska, więc szlak graniczny już skończony, czy został jeszcze jakiś kawałek?

Siedząc i podziwiając ten widoczek współczułem w duchu Red Angelowi, który wędrował GSS-em odkrytym grzbietem Karkonoszy w palącym lipcowym słońcu
Nie było tak źle, chociaż następnego dnia była tragedia ze spalonymi ramionami - teraz sobie siedzę i ściągam starą skórę z rąk :D

Za to wysłałem Red Angelowi SMS-a, żeby - jeśli ma ochotę na obiad w Lubawce - stołował się w "GŁ". Czy mu smakowało, nie wiem, ale dziś dostałem SMS-a, że czeka na otwarcie tego lokalu O wrażeniach opowie pewnie po powrocie ze swojej wyprawy.
Jedzenie rewelacyjne i niedrogie - za dwa dania zapłaciłem 21zł, miła obsługa, z którą sobie fajnie pogadałem. Nie jest to typowa restauracja, ale taki bar, gdzie jedzenie jest naszykowane i jest tylko nakładane prosto na talerz. Otwierana jest o godz. 12.30

: 18-07-2011 04:59
autor: Leuthen
Red-Angel pisze:Fajna traska, więc szlak graniczny już skończony, czy został jeszcze jakiś kawałek?

O zawiłościach szlaku granicznego w Sudetach dyskutowaliśmy w wątku w dziale "Turystyka" :wink:, ale zakładając, że są dwa, to z tego pierwszego został mi już tylko odcinek Słonecznik-Budniki w Karkonoszach (4,5 h wędrówki), który mam zamiar zrobić w któryś z weekendów sierpnia (dużo planów na sierpniowe weekendy mam :) ).

Cieszę się, że rekomendacja "Grubej Łychy" okazała się niebezpodstawna - i żałuję, że sam się tam nie zjawiłem... Następnym razem :D

OK, już znikam, bo zaraz mam busa do Krynicy (tej górskiej) i ruszam na GSB w Beskidzie Niskim :)