Strona 1 z 1

Czeskie Karkonosze - Dolina Białej Łaby i Kozie Grzbiety

: 19-09-2011 19:59
autor: tirpiz
Dolina Białej Łaby i Kozie Grzbiety


Pomysł na tą trasę chodził za mną już od jesieni ubiegłego roku – po lekturze wpisu Gryfa
W ubiegłym roku wyprzedziła mnie jednak zima, w tym roku wiosną i latem też jakoś się nie złożyło. Okazja nadarzyła się dopiero teraz, na początku września.
Postanowiliśmy też zmodyfikować nieco pomysł Gryfa. Furmankę zostawiliśmy nie w Szpindlerowym Młynie ale w Przesiece – pod Chybotkiem. Na szlak wyszliśmy późno, bo po dziewiątej. Udało nam się pojechać w piątek – a że był to już wrzesień – więc było puuuusto. W drodze na Przełęcz Karkonoską spotkaliśmy tylko leśników i dwójkę cyklistów zjeżdżających ku Przesiece.

Po drodze widzieliśmy resztki tego co zostało z Petrovej Boudy.

Obrazek

Na przełęczy opadła mi szczęka. Jakoś tak się złożyło, że wcześniej zawsze bywałem tam zimą. Ostatnim razem mgła była tak gęsta, że ledwo trafiłem do Odrodzenia – więc za wiele widoków nie oglądałem. Tym razem było bezchmurnie, więc mogłem sobie pooglądać... wielki parking, plac, przystanek, przy nim czekający właśnie autobus, boiska do kosza i „autostradę”, którą można do tego wszystkiego dojechać. Szok! Trzeba przyznać, że bracia Czesi mają na turystykę inne spojrzenie.
Nie chę tego komentować ani na „+” ani na „–” ale że jest INACZEJ tego po prostu nie da się nie zauważyć.

Obrazek

Nie da się też nie zauważyć wpływu takiej drogi na zagospodarowanie terenu.
To co po polskiej stronie drogi na Przełęcz Karkonoską wygląda mniej więcej cały czas tak:

Obrazek

w Czechach wygląda tak:

Obrazek

Na szczęście zielony szlak w dół nie wiódł już asfaltem, chociaż kilkukrotnie przecinał drogę do Szpindlerowego.
Zejście jest dość monotonne, widoki można podziwiać w zasadzie tylko na asfaltowych przejściach i przy Jelenich Boudach.

Obrazek

Z asfaltem spotkaliśmy się ponownie na Rozdrożu pod Jelenimi Boudami, skąd niebieskim szlakiem szliśmy w do schroniska przy Białej Łabie. Teoretycznie można było zejść z przełęczy ciekawszym szlakiem żółtym, ale my chcieliśmy pooglądać sobie rzekę i jej wodospady. Zapewniam, że warto!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Sama droga – choć asfaltowa – oferuje jednak nadprzeciętne widoki. Swoją drogą jest przy niej rozbudowana infrastuktura dla rodzin z dzieciakami (place zabaw) i osób niepełnosprawnych.

Obrazek

Obrazek

W schronisku wychyliliśmy staropramena i po kilkunastu minutach lenistwa poszliśmy dalej – niebieskim szlakiem w kierunku Lucni Boudy. Właściwie już za schroniskiem zaczęła się najlepsza część szlaku. Ścieżka jest wąska, kamienista, pnie się zakosami coraz wyżej i wyżej. Z każdym krokiem widać coraz więcej i więcej. A w dole cały czas słychać rzekę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na górze, przed Lucną Boudą, krajobraz Białej Łąki jest zupełnie inny. Na jednej z tablic informacyjnych ten obszar nazwany został Karkonoską Tundrą – i faktycznie tak wygląda.

Obrazek


Na rozdrożu przed schroniskiem przeszliśmy na szlak czerwony i po kilku minutach doszliśmy do punktu widokowego przy Kozich Grzbietach.
Widoki z tego miejsca są fantastyczne. I to dosłownie w każdą stronę.
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Równie rewelacyjne jest zejście do Szpindlerowego Młyna, zwłaszcza ścieżka na zboczu Kozich Grzbietów. Momentami czułem się jakby zawędrował w inne góry.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek



Ze Szpindlerowego wracaliśmy mocno już zmęczeni znanym nam zielonym szlakiem. Dodam tylko, że chcieliśmy skorzystać z dobrodziejstw cywilizacji i wjechać na górę autobusem, ale spóźniliśmy się na ostatni kurs... 15 minut.
Za to spotkaliśmy...

Obrazek
...a chwilę później...
Obrazek



Na Przełęczy było już czuć nadchodzący wieczór

Obrazek

Obrazek



Do Przesieki zeszliśmy około 20.

Obrazek

Podsumowując – szlak jest rewelacyjny. Myślę, że w dużej części dostępny jest od wiosny do jesieni – więc jeśli ktoś chciałby... to radzę się pośpieszyć.

Dla zainteresowanych kilka informacji praktycznych:

Nasze czasy dotarcia do kolejnych miejsc:
Początek 9.25
Przełęcz Karkonoska 11.00
Jelenie Boudy (pierwsze budynki) 11.40
Rozdroże pod Jelenimi Boudami 12.00
Schronisko u Bileho Labe 12.50
Bila louka (skrz. szlaków pod schr. Loucni Bouda) 14.30
Punkt widokowy przy Kozich Grzbietach 15.00
Spindlerów Mlyn (węzeł szlaków) 16.30
Przełęcz Karkonoska 18.00
Koniec 20
Dłuższy odpoczynek robiliśmy w zasadzie tylko przy schronisku przy Białej Łabie. Oprócz tego było wiele krótkich przerw na foty ;-)

A to dla tych, którzy zechcą zjechać z Przełęczy autobusem albo wjechać na nią ze Szpindlerowego Młyna.
Obrazek

Więcej zdjęć z całej wycieczki można obejrzeć
tutaj

: 19-09-2011 20:48
autor: seba123
piękne widoki, a ja od zimy nie byłem w Karkonoszach :( ...

: 20-09-2011 08:55
autor: Satan
Fajna wycieczka, ja już od dłuższego czasu myślę o exploracji czeskiej części Karkonoszy, ale zawsze coś stoi na przeszkodzie...(czyt. inne pasma :oops: )

: 20-09-2011 09:42
autor: seba123
Satan pisze:Fajna wycieczka, ja już od dłuższego czasu myślę o exploracji czeskiej części Karkonoszy, ale zawsze coś stoi na przeszkodzie...(czyt. inne pasma :oops: )

a jakież to pasma Ci stoją? Góry Kaczawskie? :lol:

: 20-09-2011 17:04
autor: tirpiz
seba123 pisze:
Satan pisze:Fajna wycieczka, ja już od dłuższego czasu myślę o exploracji czeskiej części Karkonoszy, ale zawsze coś stoi na przeszkodzie...(czyt. inne pasma :oops: )

a jakież to pasma Ci stoją? Góry Kaczawskie? :lol:


A wiesz, że w moim przypadku tak właśnie jest :-)
Ja mam w Karkonosze TROSZKĘ bliżej niż Satan, ale jakoś tak się często składa, że zamiast iść tam, gzie jeszcze nigdy nie byłem, funduje sobie wypady po Kaczawskich - do których mam już całkiem blisko (mam tam fantastyczną i darmową metę - u babci ;-) ).

Wkurza mnie to czasami, ale za to w Górach Kaczawskich jest to, czego w Karkonoszach nie ma chyba nigdzie. PUSTO NA SZLAKACH.

: 20-09-2011 18:11
autor: Satan
Mi z kolei na drodze stanęły w tym roku Słowacki Raj, G. Stołowe/Broumovskie Steny, Połonina Krasna - w góry mam daleko, więc rozrzut tego co może mi stanąć 8) (na drodze) jest duży. :D

: 20-09-2011 19:48
autor: seba123
w sumie, to mi staneła w tym roku na drodze do Karkonoszy góra, Jastrzębia :lol:

: 20-09-2011 21:51
autor: Apollo
No bomba, po prostu bomba.
O Kozim Grzbiecie opowiadał Mariomar (może kiedyś nas jeszcze nawiedzi :roll: ). Szkoda, że szlak nie biegnie grzbietem, ale i tak warto się tak zapędzić.

@Satan i Seba: temat "seks w górach" jest w innym wątku :).

: 21-09-2011 18:39
autor: Spirit
Widzę, że już zbudowali tę chałupę koło szopki bożonarodzeniowej :wink: .Tak, Kozie Gzrzbiety i Dolina Białej Łaby to jedne z najbardziej urokliwych miejsc w czeskich Karkonoszach, w tamtym roku tamtędy szłam, było pięknie.Apropo "stawania" (czegoś na drodze :wink: ), mnie na drodze do Karkonoszy w tym roku stanęły Śnieżnik i....Tatry 8) :roll:

: 21-09-2011 19:59
autor: wlkp
Piękny jest ten zakątek Karkonoszy i zaskakujący dla osób przyzwyczajonych do ich polskiej części.
Podobne zaskoczenie czeka nas w Górach Izerskich, jeśli poznaliśmy ich polską część i wybierzemy się na czeską stronę w okolice miejscowości Bily Potok.

: 23-09-2011 13:30
autor: KornelO
Fajna relacja i fajne fotki.
A mi nic nie stoi na drodze w Karkonosze, bo prawie w nich pracuję. Wystarczy, że przejdę na drugą stronę Kamiennej. ;)
W ostatnią niedzielę zrobiłem sobie spacer Szrenica -> Śnieżne Kotły -> "Pod Łabskim Szczytem" -> Szklarska Poręba, ale była taka mgła, że w Kotłach trzeba było uważać, by w nadajnik nie przywalić. ;)
Obrazek

: 29-09-2011 10:31
autor: Taja
Ja pierdacze, jak tylko będę w Karkonoszach, to właśnie tam! Juz od dawna te rejony chodzą mi po głowie :)

: 29-09-2011 11:02
autor: Ariel Ciechański
Taja pisze:Ja pierdacze, jak tylko będę w Karkonoszach, to właśnie tam! Juz od dawna te rejony chodzą mi po głowie :)

Warto Taju, warto :-D.

: 25-11-2011 12:56
autor: Gryf
apollo pisze:
O Kozim Grzbiecie opowiadał Mariomar (może kiedyś nas jeszcze nawiedzi :roll: ). Szkoda, że szlak nie biegnie grzbietem, ale i tak warto się tak zapędzić.


Próbowałem kiedyś przedzierać się przez kosówkę na Kozim Grzbiecie, sprawa jest trudna o ile nie beznadziejna.

: 25-11-2011 18:43
autor: skiboy
Gryf pisze:
apollo pisze:
O Kozim Grzbiecie opowiadał Mariomar (może kiedyś nas jeszcze nawiedzi :roll: ). Szkoda, że szlak nie biegnie grzbietem, ale i tak warto się tak zapędzić.


Próbowałem kiedyś przedzierać się przez kosówkę na Kozim Grzbiecie, sprawa jest trudna o ile nie beznadziejna.
Cena takiej wycieczki u Czechów to 10000 koron.