Tym razem było tak jak lubię. Bez tłumów – a w zasadzie w ogóle bez ludzi, bo przez 7 godzin łażenia – nie spotkaliśmy na szlaku NIKOGO. Zero ludzi, tylko sarny i dziki – chociaż te ostatnie tylko słyszeliśmy w krzakach.
Zaczęliśmy w Myśliborzu, skąd poszliśmy na Rataj, pod małe organy.
Chwilę później doszliśmy na Bazaltową Górę – na pierwszą wieżę widokową, z której od lat widać już tylko... pnie i konary drzew. Pod Bazaltową zrobiliśmy krótki popas i poczłapaliśmy dalej w kierunku Radogostu.
Na górze weszliśmy na drugą wierzę, z której widać o wiele więcej. O ile przy Myśliborzu drzewa były jeszcze głównie zielone, to im dalej, tym więcej widać było jesieni.
Z Ragodostu poszliśmy do Grobli (niektórzy z Was znają bardzo dobrze pewną chatkę przy tej wiosce
Po jakimś czasie doszliśmy do zielonego szlaku i poszliśmy dalej w kierunku Siedmicy. Tuż przed wioską zrobiliśmy kolejną przerwę na kawę.
Sam Wąwóz Siedmicki jak zwykle zachwycił mnie swoją dzikością. Pamiętam dobrze moją pierwszą wizytę w tym miejscu. Szlak był dopiero co wytyczony, do samego wąwozu dochodziło się drogą przez łąkę. Dzisiaj ta droga przez łąkę wygląda tak:
Większość tych drzew jest młodsza ode mnie
W rezerwacie nie robi się dosłownie nic. Szlak zdziczał i pomimo tego, że teren nie jest górzysty trzeba się nielicho nakombinować żeby przejść suchą stopą przez Młynówkę, ominąć powalone drzewa, przedrzeć przez mokre krzaki itp. – po przejściu tego wąwozu byliśmy już porządnie zmęczeni.
Właśnie dlatego zrezygnowaliśmy z planu przejścia przez wąwozy: Nowowiejski i Lipy i poszliśmy niebieskim szlakiem, by od drugiej strony wejść do Wąwozu Myśliborskiego.
Ta rzadziej odwiedzana część wąwozu też wygląda ciekawie. Podobnie jak w siedmikcim tu również nie widać prac leśnych i też trzeba się napocić przy omijaniu wiatrołomów i przeskakiwaniu rzeczki.
Dopiero bliżej parkingu (końca wąwozu) szlak „ucywilizował się”. Po 7 godzinach spotkaliśmy też pierwszych tego dnia spacerowiczów.
W sumie pogoda była dobra, padało wcześniej – w nocy i nad ranem – dlatego wszędzie było chmurno, mokro i błotniście.
Może te góry nie są tak wysokie i imponujące jak np. Karkonosze, ale ich spokój, dzikość i pustka na szlakach rekompensują to z nawiązką. W następnym tygodniu postaram się przejść przez Wąwóz Nowowiejski i Wąwóz Lipy – i poszukać trzeciej wieży widokowej – koło Muchowa – której wcześniej nie udało mi się znaleźć.
Więcej zdjęć można obejrzeć TUTAJ