Odbyłem dzisiaj mały spacer po Karkonoszach. Karpacz>Strzecha Akademicka>Biały Jar>Kopa>Dom Śląski> Lucni Bouda>Słonecznik>Pielgrzymy>Wang.
Nic nadzwyczajnego, ale zobaczyłem dzisiaj inne Karkonosze. Środek tygodnia, deszcz, śnieg, mgła ale za to cisza i spokój. Na trasie spotkałem tylko 10 osób. Po raz pierwszy nie musiałem odpowiadać na pytania w stylu "daleko jeszcze na tą Śnieżkę?". Pod Domem Śląskim były tylko dwie osoby a nie jak zwykle całe mrowisko ludzi i tłum krzyczących dzieci. Można było spokojnie zebrać myśli słuchając tylko szumu wiatru.
Większej ilości ludzi spodziewałem się na szlaku od Wangu w kierunku Samotni i gdy już myślałem, że się pomyliłem, usłyszałem dziwne odgłosy. Chwilę potem zobaczyłem spora grupę dzieci chyba z podstawówki. niby nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że większość z nich targała za sobą w góry walizki na kółkach a na czele grupy był opiekun ubrany jak na jogging, chroniący się przed deszczem parasolem. Taki śmieszny akcent na koniec spaceru;)
Kilka zdjęć: https://picasaweb.google.com/1136069992 ... ze19102011
Deszczowo-śnieżny spacer po Karkonoszach
Po kostce to jeszcze jakoś jechały, gorzej będzie na kamieniach;) Dzieci mające małe walizki starały się je nieść. Tak właśnie sobie pomyślałem, że jakby był śnieg to ich genialny opiekun zaczepił by sznurki do tych walizek żeby robiły za sanki;)
Śmiesznie to wyglądało ale wg. mnie taka wycieczka to tylko obrzydzanie dzieciom gór.
Śmiesznie to wyglądało ale wg. mnie taka wycieczka to tylko obrzydzanie dzieciom gór.
Re: Deszczowo-śnieżny spacer po Karkonoszach
keller pisze:ale za to cisza i spokój. Na trasie spotkałem tylko 10 osób. Po raz pierwszy nie musiałem odpowiadać na pytania w stylu "daleko jeszcze na tą Śnieżkę?".
I właśnie tego zazdroszczę. Owej ciszy i spokoju. Zresztą tu zdecydowanie aura przepędziła stonkę ze szlaków. Mimo że w Karkonosze jeździłem i jeżdżę raczej jesienią, to i tak przy sprzyjających warunkach trafia się niestety w tym rejonie na hordy barbarzyńców. Cóż...takie to już miejsce.
Trzeba było zrobić zdjęcie tym walizkom 
Moje albumy:
https://picasaweb.google.com/108001293735779794442
https://picasaweb.google.com/108001293735779794442
Re: Deszczowo-śnieżny spacer po Karkonoszach
keller pisze:deszcz, śnieg, mgła ale za to cisza i spokój. Na trasie spotkałem tylko 10 osób. Po raz pierwszy nie musiałem odpowiadać na pytania w stylu "daleko jeszcze na tą Śnieżkę?". Pod Domem Śląskim były tylko dwie osoby
wlasnie tak pamietam dom slaski z pewnego zimowego mglistego weekendu pare lat temu
ale widocznosc mielismy jeszcze gorsza niz ty
https://picasaweb.google.com/slimak.mim ... 7744945906
keller pisze:Śmiesznie to wyglądało ale wg. mnie taka wycieczka to tylko obrzydzanie dzieciom gór.
ja sie tez zastanawiam ze nauczyciel to jedno- ale gdzie byli rodzice tych dzieci ze im pozwolili z walizkami w gory jechac? zeby to jeszcze byly takie wozeczki na duzych kolkach (jak babcie chodza z takimi na targ)- to by dawalo rade.. ale te walizki na malenkich koleczkach to jest jakies nieporozumienie.. kiedys musialam takowa walizke (pusta) przetargac przez olawe- ze sklepu do domu (zakupilam jako prezent). Normalnie masakra, jak jest troche bardziej nierowny chodnik, juz nie mowiac o ciagnieciu np przez trawnik czy bloto...jak sie dowleklam z tym paskudztwem do domu to mialam juz dosyc wszystkiego
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
- Ariel Ciechański
- obieżyświat
- Posty: 846
- Rejestracja: 17-11-2008 10:54
- Lokalizacja: Skierniewice
Re: Deszczowo-śnieżny spacer po Karkonoszach
buba1 pisze:ja sie tez zastanawiam ze nauczyciel to jedno- ale gdzie byli rodzice tych dzieci ze im pozwolili z walizkami w gory jechac?
Może im powiedziano, że dzieci jadą w góry do Karpacza. No to dali walizki nie świadomi, że Karpacz kończy się 160 m. npm
Re: Deszczowo-śnieżny spacer po Karkonoszach
buba1 pisze:ja sie tez zastanawiam ze nauczyciel to jedno- ale gdzie byli rodzice tych dzieci ze im pozwolili z walizkami w gory jechac?
Hmm... czasami nie ma tego złego... Moja pierwsza poważna wycieczka w góry dokonała się w I klasie szkoły średniej - we wrześniu, niedługo po rozpoczęciu roku szkolnego. Nasza wychowawczyni chciała szybko zintegrować nową klasę i zabrała nas... na Śnieżkę.
Oczywiście nie miałem pojęcia jak się ubrać, co zabrać itp. W domu też nikt nic nie mówił i szczególnie się nie przejmował - ot zwyczajna szkolna jednodniowa wycieczka. A więc pojechałem w adidasach, katanie i jakimś tam tureckim sweterku. Czapka i rękawiczki zostały w domu. Podobnie jak ja wyglądała prawie cała klasa.
Wchodziliśmy wtedy przez Biały Jar. Było mgliście i mokro. Już po kilku chwilach miałem wszystkiego dość: byłem zmęczony, mokry i ogólnie wkurw... Dopiero przy górnej stacji wyciągu na Kopie jakaś życzliwa dusza dała mi pół czekolady, po której wróciły mi siły i chęć do życia.
Na Równi wiało tak, jakby chciało urwałać nam głowy. Do tego zaczął padać deszcz ze śniegiem. Na szczęście miałem jakąś reklamówkę, która po wciśnięciu na głowę całkiem nieźle robiła za czapkę.
Za to na górze - w schronisku na Śnieżce - było ciepło, miło, była ciepła herbata, śmiechy, komentarze, itp. I właśnie wtedy, gdy patrzyłem przez okna na chmury i deszcz i czułem ciepło herbaty bardziej niż zimno przemoczonych butów i katanki - zdecydowałem, że chcę tu kiedyś przyjść jeszcze raz. Niewiele pamiętam z powrotu na dół, do Karpacza, ale jeszcze we wrześniu kupiłem sobie wysokie buty, koszule w kratkę
Więc może kiedyś któreś z tych zaskoczoczonych, zmęczonych dzieciaków...
...nie ma szans bez ryzyka, życia bez napięć a drogi bez niebezpieczeństw...
Re: Deszczowo-śnieżny spacer po Karkonoszach
Ariel Ciechański pisze: a przecież Bubo w w naszych studenckich czasach każdy miał plecak...
obowiazkowo! nawet ci, ktorzy nie jezdzili w gory mieli plecaki na wyjazdy do domu, na koncert, na impreze...
tirpiz pisze:[. Moja pierwsza poważna wycieczka w góry dokonała się .
jaka malownicza historia!!!!
ale walizki na kolkach na tej wycieczce to chyba nie miales?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
Re: Deszczowo-śnieżny spacer po Karkonoszach
buba1 pisze:ale walizki na kolkach na tej wycieczce to chyba nie miales?
Nie, ale miałem... reklamówkę
...nie ma szans bez ryzyka, życia bez napięć a drogi bez niebezpieczeństw...
Re: Deszczowo-śnieżny spacer po Karkonoszach
tirpiz pisze:buba1 pisze:ale walizki na kolkach na tej wycieczce to chyba nie miales?
Nie, ale miałem... reklamówkę
reklamowka jest chyba wygodniejsza od grzęznacej walizki
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
Re: Deszczowo-śnieżny spacer po Karkonoszach
tirpiz pisze:Za to na górze - w schronisku na Śnieżce - było ciepło, miło, była ciepła herbata, śmiechy, komentarze, itp. I właśnie wtedy, gdy patrzyłem przez okna na chmury i deszcz i czułem ciepło herbaty bardziej niż zimno przemoczonych butów i katanki - zdecydowałem, że chcę tu kiedyś przyjść jeszcze raz.
Więc może kiedyś któreś z tych zaskoczoczonych, zmęczonych dzieciaków...
I to jest właśnie najlepsze, w takich sytuacjach niektórzy odkrywają, że są ludżmi gór, a im wcześniej tym lepiej