Strona 1 z 1

Przez Rudawy w Góry Kamienne z Agaciorem

: 23-06-2012 15:55
autor: Raubritter
Czerwonym szlakiem więc nie będę się rozpisywał którędy szliśmy, jako że odcinek ten Wam jest bardzo dobrze znamy. Grunt że zaczęliśmy w Mysłakowicach a skończyliśmy w Andrzejówce - korzystając z przymusowego urlopu spodowowanego przez Ojro 2012.

Po godzinie 13stej 15stego czerwca wysiadamy w Jeleniej Górze i wsiadamy do PKSu - jako że jesteśmy pierwszy raz w tych rejonach, pokazuję mape kierowcy i proszę go aby powiedział mi kiedy będziemy na danym przystanku PKSu. Kierowca chyba miał kiepski dzień gdyż mówi mi; - "Mapa mnie nie interesuje, prosze mi to wziąść, jedziecie czy nie, hmm?"
Cóż, jedziemy. Jakoś sobie poradziliśmy i wysiadamy na odpowiednim przystanku w Mysłakowicach przy dawnym dworcu PKP. A potem już na szlak do wiaty przy Kamiennej Ławce. Po drodze mijamy sporo dawnych niemieckich drogowskazów, wcześniej ruiny opactwa (chyba cysterskiego), zaglądamy jak się ma pałac w Bukowcu oraz do schroniska PTSM Skalnik w tejże wiosce. Niestety nikt nam nie otwiera mimo, że wcześniej dzwoniłem w sprawie noclegu i schronisko miało być całe zajęte.

Obrazek

W nocy rozpalamy przytulne ognisko, smażymy kiełbaski i idziemy spać. Mamy nadzieję, że będzie tliło się przez całą noc (dookoła peło paliwa), lecz niestety koło godziny zerowej zrywa się wiatr więc gaszę ognisko i zasypiamy... Nad ranem budzi nas LKT, wstajemy, pijmy resztkę wody i soku i ruszamy przez Małą Ostrą do dawnego schroniska Czartak. Tam dostajemy za darmo wode do butelki oraz wrzątek.
Kolejna przerwa w Szarocinie - dzięki Bogu jest tam sklep - myślałem, że dłużej już nie wytrzymam bez piwa! Dokonujemy zakupu, delektujemy się trunkiem. W międzyczasie podchodzi jakiś tubylec, który wierzcie mi - wyglada jak Jakub Wędrowycz (pozdro dla tych, którzy wiedzą o kim mówię :wink: ) Standardowo opowiada nam historię swojego życia, a następnie widząc że nie zapropopnowaliśmy mu wina, odchodzi wzruszywszy ramionami w dal... :lol:

Obrazek

Jako że brak w tym dniu wiaty w której można by przenocować, decydujemy się na agroturystyke w Starej Białce - z czego nadzwyczaj zadowolona jest Agacior jako, że coś tam przebąkuje że śmierdzi itp, itd - zupełnie jej nie rozumiem :wink: Korzystając z okazji, oglądamy feralny mecz...

No i kolejny dzień - tym razem do Krzeszowa. Ja czuje się dobrze, Agacior jest niewyspana i jak to kobieta, co chwilę mi sapie do ucha jaka to ona jest zmęczona i ile by dała aby znaleźć sie w łóżku :lol:

Obrazek

Obrazek

Cóż, docieramy do Krzeszowa na wieczór, dookonujemy zakupów, raczymy się piwem w naprzceciwkoklasztornej knajpie (o ile można się raczyć zwykłą masówką) i uciekamy do klasztoru. Witają nas zakonnice... Agacior jest hmm... przerażona - ja czuję się jakby wsadzono mnie do średniowiecza - SUPER! Szybka kąpiel, kolacja i do łóżka (do 21szej trzeba było stawić się w klasztorze). Jak do tej pory było to jedno z najlepszych miejsc w których spałem. Odmiennego zdania jest Agacior - nie przespała pół nocy trzęsąc się ze strachu, ponoć po dwunastej słyszała jakieś krzyki, wrzaski, jęki... :twisted: Cóż, ja spałem całą noc choć nie powiem - gdybym miał udać się w nocy do znacznie oddalonej toalety... :wink:

Obrazek

Przedostatni dzień - dalej czerwonym szlakiem do schroniska Andrzejówka. Najgorzej dało się nam we znaki podejście na Lesistą Wielką. W tym dniu było strasznie gorąco - marszruta w penym słońcu była wykańczająca. Pod koniec dnia czułem jak pulsuje mi ze zmęczenia oraz przegrzania głowa - dobrze, że w Andrzejówce podają takie dobre piwo, które zaraz postawiło mnie na nogi :wink:

Obrazek

A ostatni dzień, to już tylko zielonym do Wałbrzycha na PKP. Będąc na głównym okazało się, że kasy są zamknięte więc podjechaliśmy sobie autobusem na Wałbrzych Miasto. Dwie godziny czekania = dwa piwa,czekolada i paczka chipsów. A potem przyjechał pociąg.


Wszystkie zdjęcia tutaj; https://picasaweb.google.com/1157835289 ... ZAgaciorem

: 23-06-2012 18:41
autor: ferial
Rzeczywiście zacne piwo z kija serwują w Andrzejówce,Rohozec Skalak w dwóch wersjach i Svijany.Pycha.

Re: Przez Rudawy w Góry Kamienne z Agaciorem

: 23-06-2012 22:08
autor: cezaryol
Raubritter pisze:pokazuję mape kierowcy i proszę go aby powiedział mi kiedy będziemy na danym przystanku PKSu. Kierowca chyba miał kiepski dzień gdyż mówi mi; - "Mapa mnie nie interesuje, prosze mi to wziąść, jedziecie czy nie, hmm?"

Na pewno to był uprzejmy, miły człowiek, a w sposób który opisujesz próbował odwrócić uwagę od braku umiejętności czytania mapy :lol:

: 23-06-2012 22:11
autor: miles59
Kiedy wędrowalem w maju z Krzeszowa przez Lesistą do Andrzejówki. to we wiacie na Lesistej przeczekałem burzę.
A u was piękne słońce.
Fajna relacja :)

: 23-06-2012 23:50
autor: marcello2
Całkiem fajna wycieczka...
Z kobitkami już raczej tak jest, że częściej narzekają... wiadomo - słaba płeć :D

: 24-06-2012 13:45
autor: Raubritter
marcello2 pisze: słaba płeć :D


Tego jednak o Agacior bym nie powiedział

:wink:

: 24-06-2012 22:41
autor: Red-Angel
Jak do tej pory było to jedno z najlepszych miejsc w których spałem. Odmiennego zdania jest Agacior - nie przespała pół nocy trzęsąc się ze strachu, ponoć po dwunastej słyszała jakieś krzyki, wrzaski, jęki...
Tak, to bardzo fajne miejsce do spania. Spałem tam w zeszłym roku i też jeden kolega narzekał na straszące, trzeszczące łóżku, które okazało się być nawiedzone przez kolegę, który na nim spał :lol:

Re: Przez Rudawy w Góry Kamienne z Agaciorem

: 08-07-2012 19:53
autor: buba1
Raubritter pisze:W międzyczasie podchodzi jakiś tubylec, który wierzcie mi - wyglada jak Jakub Wędrowycz (pozdro dla tych, którzy wiedzą o kim mówię Wink )


a dziekuje za pozdrowieniania, dziekuje :lol: nie mow ze w taki upał mial na glowie czapke uszanke!! ;)

Raubritter pisze:Standardowo opowiada nam historię swojego życia, a następnie widząc że nie zapropopnowaliśmy mu wina, odchodzi wzruszywszy ramionami w dal... Laughing


ja bym mu chyba postawilo wino za sam wyglad! :P

Raubritter pisze:decydujemy się na agroturystyke w Starej Białce - z czego nadzwyczaj zadowolona jest Agacior jako, że coś tam przebąkuje że śmierdzi itp, itd - zupełnie jej nie rozumiem Wink


nadmiernie rozwiniety zmysl węchu przeszkadza jednak w zyciu ;)

Raubritter pisze:Cóż, docieramy do Krzeszowa na wieczór, dookonujemy zakupów, raczymy się piwem w naprzceciwkoklasztornej knajpie (o ile można się raczyć zwykłą masówką) i uciekamy do klasztoru. Witają nas zakonnice... Agacior jest hmm... przerażona - ja czuję się jakby wsadzono mnie do średniowiecza - SUPER! Szybka kąpiel, kolacja i do łóżka (do 21szej trzeba było stawić się w klasztorze). Jak do tej pory było to jedno z najlepszych miejsc w których spałem. Odmiennego zdania jest Agacior - nie przespała pół nocy trzęsąc się ze strachu, ponoć po dwunastej słyszała jakieś krzyki, wrzaski, jęki... Twisted Evil Cóż, ja spałem całą noc choć nie powiem - gdybym miał udać się w nocy do znacznie oddalonej toalety... Wink


juz drugi raz czytam pozytywne opinie o tym miejscu noclegowym! (poprzednie chyba w relacji Reda..) ile kosztuje tam nocleg? rezerwowaliscie wszesniej miejsca czy byly wolne?

mysle wybrac sie tam jakos jesienia- i napewno pojde w nocy do toalety!!
:twisted: :twisted:


marcello2 pisze:Z kobitkami już raczej tak jest, że częściej narzekają... wiadomo - słaba płeć :D


oj tam oj tam! ja tam tylko narzekam jak musze isc do pracy ;)

: 08-07-2012 23:43
autor: Raubritter
Buba nocleg kosztował 10 zł od osoby i oczywiście żadnej rezerwacji wcześniej nie robiliśmy - poszliśmy na żywioł :)

A odnośnie Sudeckiego Wędrowycza - wierz mi, że miał na głowie jakąś uszankopodobną czape! :wink: