Leuthen znów na wojnie czyli powrót do Burkatowa :-)
: 25-07-2012 21:16
„Zdobycie wzgórz pod Burkatowem 21 lipca 1762 było ostatnim wielkim czynem wojennym w polu, podczas którego wielki król Prus, którego pamięci poświęcona jest ta godzina, prowadził swą armię do zwycięstwa” – tymi słowami 105 lat temu niemiecki historyk Curt Jany rozpoczął swój wykład o bitwie pod Burkatowem. W minioną sobotę przypadała okrągła, 250 rocznica tej batalii. W związku z tym postanowiłem się wybrać na jej obchody, w których brali udział znajomi z grupy rekonstrukcyjnej Infanterie Regiment „Alt Kreytzen”. W planach miałem zjawienie się na Mszy św. o godz. 16 i inscenizacji bitwy o 17, po czym miałem się zwinąć do domu (ewentualnie mogła do tego dojść krótka kurtuazyjna wizyta w obozie rekonstruktorów po bitwie).
W sobotę 21 lipca wyruszyłem w drogę o godz. 13.20 busem relacji Wrocław-Świdnica. Na świdnicki dworzec PKS dotarłem o 14.25. Przeszedłem przez tory kolejowe i podążałem następnie żółtym szlakiem przez park i ulice Świdnicy. Po opuszczeniu miasta maszerowałem asfaltową drogą na południowy-zachód przez Bystrzycę Dolną. Linia wzgórz koło Burkatowa zbliżała się coraz bardziej. W drodze obmyślałem „Abecadło pruskich dzieci”, pracując nad literą M - „M jak Mollwitz” [Małujowice koło Brzegu, miejsce bitwy austriacko-pruskiej w 1741 r.]
Rezultat
Mollwitz – bitwa taka sławna
Dużo o niej wierszy
Dawne dzieje, chwała dawna
Rok czterdziesty pierwszy
Przez mollwitzkie krwawe błonia
Idzie bój zażarty
A Kurt Schwerin ....
No właśnie – co może robić Kurt Schwerin? Wymyślę potem
Jakiś kilometr przed Burkatowem zatrzymuje się obok mnie samochód na zagranicznych numerach, a pani w środku najczystszą polszczyzną pyta, czy ta droga prowadzi do Burkatowa i jak potem dojechać do Lutomii. Po wyjęciu mapy i wytłumaczeniu co i jak ruszyłem w dalszą drogę. Wkrótce minąłem tablicę z nazwą „Burkatów”. Powrót do Burkatowa... Tak, od marszu z „Alt Kreytzenami” w październiku 2011 r. (opisany przeze mnie w relacji „A jak Leuthen szedł na wojnę”
) minęło już prawie 10 miesięcy. Potem parę razy przejeżdżałem przez tą wieś w drodze z Walimia do Świdnicy podczas wypraw w góry Sowie wiosną i latem tego roku. Wspominałem też swą pierwszą wizytę – w lipcu 2010 r., kiedy to pierwszy raz zjawiłem się na biwaku z okazji bitwy i poznałem Krzyśka, Dawida, Piotra i Agnieszkę.
Po krótkiej wizycie w sklepie koło remizy OSP w Burkatowie (na drzwiach której wisiał plakat reklamujący imprezę
http://www.burkatow.com/ogloszenia/plak ... index.html ), ruszyłem w stronę „pola bitwy”, mijając po drodze tabliczki z napisem „Feldlager”, kierujące do obozu rekonstruktorów.
Punktualnie o 15.30 zjawiłem się na boisku w Burkatowie, gdzie od razu spotkałem znajomego – Piotra, z którym chwilę pogadałem (spodziewał się, że na imprezie stawię się w mundurze
) i za jego sugestią udałem się do obozu, gdzie znajdowali się żołnierze regimentu Alt Kreytzen. Tam krótkie przywitanie, bo właśnie armia zbierała się do wymarszu na Mszę. Znajomi pytali, kiedy się wreszcie obszyję oraz czemu nie zjawiłem się już wczoraj i nie wziąłem udziału w nocnym marszu (nawiązującym do bitwy).
Po Mszy, odprawionej w intencji ofiar wojen, odbyła się inscenizacja. Trochę fotek poniżej.
Prusacy natrafiają na austriacką pikietę, która ostrzeliwuje przeciwników.
Pikieta zostaje odrzucona i armia pruska rozwija się do ataku na austriacki szaniec, broniony przez piechotę i artylerię.
Po oddaniu strzałów linia pruskiej piechoty przesuwa się powoli w stronę szańca, po czym staje i znów strzela.
Po dojściu na odpowiedni dystans Prusacy ruszają do szturmu.
Niestety szturm zostaje odparty.
Niezrażeni tym Prusacy formują na nowo linię i znów zaczynają ostrzeliwać upartych Austriaków.
Ci odpowiadają ogniem.
Z pruskich szeregów ubywają zabici i ranni.
Pole bitwy grzmi palbą wystrzałów muszkietowych, a co pewien czas do tego koncertu dołącza potężny wystrzał armatni
Szpada pruskiego oficera kieruje się w stronę Austriaków – to sygnał do ponownego szturmu
Prusacy z impetem wdzierają się do szańca
Nikt i nic nie jest teraz w stanie powstrzymać żołnierzy Fryderyka II – opór jest bezlitośnie łamany
Austriacy uciekają, względnie są brani do niewoli
„Tylko martwi widzieli koniec wojny” (Platon)
Po inscenizacji następuje zbiórka oddziałów, przemarsz przed zgromadzoną publicznością, prezentacja, przemowy i podziękowania.
Media szukają odpowiedzi na pytanie o przyczynę sukcesu Prusaków.
„Wygraliśmy, gdyż armia pruska jest niezwyciężona (armia pruska, chyba wiecie, najwspanialsza jest na świecie)”
Po posiłku udaję się ze znajomymi do obozu.
Namiot zwykłych gemeinów (szeregowych). W takim namiocie spało ich 6 (tzw. celtgrupa) razem z wszystkimi klamotami.
Oficerowie mieli do dyspozycji większe lokum.
Dzięki Karolinie mogę sobie trochę postrzelać
Sesja foto w nieco przyciasnym mundurze pruskiego piechura
Następnie udajemy się nad brzegi rzeki Bystrzycy, by obejrzeć lokalną atrakcję przyrodniczą – nutrie
Cała rodzinka
A potem – ruszamy na festyn, by na potańcówce bawić się do północy
Jak widać moje plany trochę uległy zmianie, na co niekoniecznie byłem przygotowany. Znalazło się jednak dla mnie miejsce w namiocie, słoma, na to koc, na to ja i jeszcze drugi koc – i tak spędziłem noc w pruskim obozie
W nocy zdrowo lało (jak to ujął Patryk, z którym dzieliłem kwaterę w namiocie). Potańcówka, która miała trwać do godziny 3, skończyła się z tego powodu trochę szybciej.
Rano jakoś nie miałem chęci na jedzenie (pomińmy przyczynę
) i siedziałem w namiocie (ewentualnie w innym miejscu
). Gdy wreszcie się zjawiłem wśród znajomych, okazało się że wszyscy mnie szukali
Piotr próbował mnie jeszcze wyciągnąć do remizy i pokazać wystawę eksponatów związanych z bitwą, ale ja planowałem się zwijać. Dawid zgodził się podrzucić mnie samochodem do Świdnicy. Przedtem jeszcze pożegnaliśmy nad Bystrzycą nutrie.
„Wszystko się kiedyś kończy, nawet ta historia” (J.R.R. Tolkien, „Hobbit”)
I tak oto dobrnęliście do finału tej relacji. Chcę teraz bardzo podziękować żołnierzom z regimentu Alt Kreytzen, w szczególności Krzyśkowi, Dawidowi, Karolinie i Piotrowi, za to, że dzięki nim znów mogłem się przenieść do czasów prusko-austriackich wojen o Śląsk. Mam nadzieję, że nie była to moja ostatnia podróż w czasie
A relację dedykuję cezaryolowi 
W sobotę 21 lipca wyruszyłem w drogę o godz. 13.20 busem relacji Wrocław-Świdnica. Na świdnicki dworzec PKS dotarłem o 14.25. Przeszedłem przez tory kolejowe i podążałem następnie żółtym szlakiem przez park i ulice Świdnicy. Po opuszczeniu miasta maszerowałem asfaltową drogą na południowy-zachód przez Bystrzycę Dolną. Linia wzgórz koło Burkatowa zbliżała się coraz bardziej. W drodze obmyślałem „Abecadło pruskich dzieci”, pracując nad literą M - „M jak Mollwitz” [Małujowice koło Brzegu, miejsce bitwy austriacko-pruskiej w 1741 r.]
Rezultat
Mollwitz – bitwa taka sławna
Dużo o niej wierszy
Dawne dzieje, chwała dawna
Rok czterdziesty pierwszy
Przez mollwitzkie krwawe błonia
Idzie bój zażarty
A Kurt Schwerin ....
No właśnie – co może robić Kurt Schwerin? Wymyślę potem
Po krótkiej wizycie w sklepie koło remizy OSP w Burkatowie (na drzwiach której wisiał plakat reklamujący imprezę
http://www.burkatow.com/ogloszenia/plak ... index.html ), ruszyłem w stronę „pola bitwy”, mijając po drodze tabliczki z napisem „Feldlager”, kierujące do obozu rekonstruktorów.
Punktualnie o 15.30 zjawiłem się na boisku w Burkatowie, gdzie od razu spotkałem znajomego – Piotra, z którym chwilę pogadałem (spodziewał się, że na imprezie stawię się w mundurze
Po Mszy, odprawionej w intencji ofiar wojen, odbyła się inscenizacja. Trochę fotek poniżej.
Prusacy natrafiają na austriacką pikietę, która ostrzeliwuje przeciwników.
Pikieta zostaje odrzucona i armia pruska rozwija się do ataku na austriacki szaniec, broniony przez piechotę i artylerię.
Po oddaniu strzałów linia pruskiej piechoty przesuwa się powoli w stronę szańca, po czym staje i znów strzela.
Po dojściu na odpowiedni dystans Prusacy ruszają do szturmu.
Niestety szturm zostaje odparty.
Niezrażeni tym Prusacy formują na nowo linię i znów zaczynają ostrzeliwać upartych Austriaków.
Ci odpowiadają ogniem.
Z pruskich szeregów ubywają zabici i ranni.
Pole bitwy grzmi palbą wystrzałów muszkietowych, a co pewien czas do tego koncertu dołącza potężny wystrzał armatni
Szpada pruskiego oficera kieruje się w stronę Austriaków – to sygnał do ponownego szturmu
Prusacy z impetem wdzierają się do szańca
Nikt i nic nie jest teraz w stanie powstrzymać żołnierzy Fryderyka II – opór jest bezlitośnie łamany
Austriacy uciekają, względnie są brani do niewoli
„Tylko martwi widzieli koniec wojny” (Platon)
Po inscenizacji następuje zbiórka oddziałów, przemarsz przed zgromadzoną publicznością, prezentacja, przemowy i podziękowania.
Media szukają odpowiedzi na pytanie o przyczynę sukcesu Prusaków.
„Wygraliśmy, gdyż armia pruska jest niezwyciężona (armia pruska, chyba wiecie, najwspanialsza jest na świecie)”
Po posiłku udaję się ze znajomymi do obozu.
Namiot zwykłych gemeinów (szeregowych). W takim namiocie spało ich 6 (tzw. celtgrupa) razem z wszystkimi klamotami.
Oficerowie mieli do dyspozycji większe lokum.
Dzięki Karolinie mogę sobie trochę postrzelać
Następnie udajemy się nad brzegi rzeki Bystrzycy, by obejrzeć lokalną atrakcję przyrodniczą – nutrie
Cała rodzinka
A potem – ruszamy na festyn, by na potańcówce bawić się do północy
Jak widać moje plany trochę uległy zmianie, na co niekoniecznie byłem przygotowany. Znalazło się jednak dla mnie miejsce w namiocie, słoma, na to koc, na to ja i jeszcze drugi koc – i tak spędziłem noc w pruskim obozie
W nocy zdrowo lało (jak to ujął Patryk, z którym dzieliłem kwaterę w namiocie). Potańcówka, która miała trwać do godziny 3, skończyła się z tego powodu trochę szybciej.
Rano jakoś nie miałem chęci na jedzenie (pomińmy przyczynę
Piotr próbował mnie jeszcze wyciągnąć do remizy i pokazać wystawę eksponatów związanych z bitwą, ale ja planowałem się zwijać. Dawid zgodził się podrzucić mnie samochodem do Świdnicy. Przedtem jeszcze pożegnaliśmy nad Bystrzycą nutrie.
„Wszystko się kiedyś kończy, nawet ta historia” (J.R.R. Tolkien, „Hobbit”)
I tak oto dobrnęliście do finału tej relacji. Chcę teraz bardzo podziękować żołnierzom z regimentu Alt Kreytzen, w szczególności Krzyśkowi, Dawidowi, Karolinie i Piotrowi, za to, że dzięki nim znów mogłem się przenieść do czasów prusko-austriackich wojen o Śląsk. Mam nadzieję, że nie była to moja ostatnia podróż w czasie