W domu jednak siedzieć nie zamierzaliśmy i nasz wybór padł na Wzgórza Włodzickie. Rozpoczęliśmy w Świerkach przy tunelu pod Świerkową Kopą na linii kolejowej Wałbrzych - Kłodzko.
Nie jest źle - widać światełko w tunelu.
Dość stromym podejściem wdrapujemy się na najwyższe wzniesienie tych wzgórz - Włodzicką Górę (757m).
Z podejścia widoczek na Wzgórza Wyrębińskie.
Na Włodzickiej Górze funkcjonował kiedyś kamieniołom, po którym, oprócz wyrobisk, pozostały ruiny młyna kruszącego kamień.
Na szczycie stała kiedyś wieża widokowa. Teraz to ruina. Las zasłonił widoki z tego miejsca.
Bardziej nas jednak ciekawi dalszy przebieg szlaku do Nowej Rudy. Niedaleko szczytu nad ścianą wyrobiska urządzono punkt widokowy.
Widzimy w dole drogę 381 i zabudowania Świerków Dolnych. Nad nimi Wzgórza Wyrębińskie. Od lewej Poręb (708m), Gontowa (723m) i kawałek Gruntowej (685m). Wyżej Sokół (862m), Sokolica (915m) ze schroniskiem "Orzeł" i Grabina (946m). Na samym końcu Mała Sowa i Wielka Sowa - całkiem płaska z tej perspektywy.
Tu dalszy ciąg widoczku. Po prawej Ludwikowice Kłodzkie. Nad drogą kawałek Gontowej, Gruntowa z łąkami na szczycie i Włodyka (682m). Wyżej Góry Sowie - Grabina, Rymarz (913m), Słoneczna (949m), Kalenica (964m) i inne.
Opuszczamy Włodzicką Górę i wchodzimy na rozległe łąki na grzbiecie Wzgórz Włodzickich. Stąd widok na Góry Suche. Na skraju po lewej czubek Ruprechtickiego Szpicaka, w środku Waligóra. Ostatnie dwa po prawej to Jeleniec i Rogowiec. Na pierwszym planie oczywiście Włodzicka Góra.
Idąc przez łąki napotykamy ślady dawnej osady. Te kupki pod drzewami to ruiny zabudowań.
Wędrujemy dalej podziwiając widoki na Góry Sowie.
W końcu pojawia się trochę słonka. Świat weseleje.
Wieża na Wielkiej Sowie pobłyskuje w słońcu.
Tu widzimy poziomą kreskę wiaduktu kolejowego w Ludwikowicach Kłodzkich. Pod nim prowadzi droga w miejsce, gdzie kiedyś funkcjonowała kopalnia Vencelaus i elektrownia. Kopalnię zamknięto jeszcze przed wojną po katastrofie górniczej, w której zginęło 151 górników. Elektrownia działała do czasu uruchomienia Turowa. Teraz wszystko zostało obrócone w gruz.
Pamiątką po elektrowni jest tzw. muchołapka. W rzeczywistości szkielet chłodni kominowej. W teoriach jednego z "badaczy" tajemnic Riese miejsce próbnych startów niemieckiego UFO. Trzeba bowiem wiedzieć, że Gontowa i Włodyka mają swoje tajemnice z okresu II wojny światowej.
Przed nami wzgórze Krępiec (631m) a dalej z masztem Góra Św. Anny. W dolinie między nimi położona jest Nowa Ruda.
Inne ujęcie.
Za nami bezimienne wzgórze, z którego oglądaliśmy muchołapkę.
Po naszej prawej na tle Gór Stołowych Gardzień (556m), zaliczany do Korony Sudetów Polskich, najwyższy punkt Obnizenia Ścinawki.
Niedługo PTTK Wałbrzych będzie chyba musiało zmienić regulamin odznaki KSP, bo Gardzień zostanie unicestwiony przez działajacy na nim kamieniołom.
A tu Góry Stołowe.
Omijając szczyt Krępca schodzimy do Nowej Rudy. Najpierw wsród
ogródków działkowych a potem przez osiedle. Tutejsza Spółdzielna
Mieszkaniowa ma bardzo oryginalną nazwę.
Kierując się w stronę "dworca" kolejowego mamy okazję zerknąć na kościół pw św. MIkołaja.
I tuż przy stacji niedawno odrestaurowany renesansowy Dwór Górny. Obecnie hotel i restauracja.
I w tym miejscu wycieczka dobiegła końca. Szlakowskaz w Świerkach podawał, że do Nowej Rudy można dotrzeć w trzy godziny. Można, ale po co się spieszyć bez potrzeby. My wędrowaliśmy pięć godzin.