Wpierw okrąża on jezioro raz po raz przecinając strumyk doprowadzając do Gębczyc.
Niedługo potem zbacza z szosy i za jakieś 15 albo i 30 min (błądząc) dochodzimy do kamieniołomu.
Niestety, w pewnym miejscu ścięto większość drzew w tym zapewne z oznaczeniami a szlak odbija w inną drogę. Dalej idzie się wygodną dróżką w lesie by wyjść znów do szosy z której niedawno zboczyliśmy.
Jednak i tym razem idziemy nią tylko kawałek a od Gromnika dzieli nas już tylko godzina.
Warto wiedzieć, że zółty szlak w tym rejonie zmienił ostatnio przebieg więc na mapie wygląda to nieco inaczej jak w rzeczywistości, trochę nadkłada jednak jest chyba ciekawszy niż w starej wersji z racji przebiegu przez krzyż pokutny.
Od tej pory mamy już do wyboru 2 szlaki, czerwony ciekawszy gdyż idzie przez skałki koło Borowej i żółty, który zostawiliśmy na powrót.
Na koniec wyczerpujące podejście na Gromnik i zamknięta wieża w nagrodę
Powrót żółtym szlakiem do szosy i dalej szosą. W momencie przyjazdu do Wrocławia pogoda się zepsuła i tak jest do dziś