Strona 1 z 1

Przesiąknięty zielenią Masyw Ślęży

: 01-06-2013 11:33
autor: Raubritter
Pomysł aby udać się na Ślężę narodził się w mojej głowie dość spontanicznie. Dlaczego Ślęża? Abo wraz z Agaciorem mieliśmy raptem jeden dzień wolnego od pracy i dalsze wędrówki nie wchodziły w grę - to raz, dwa - już dawno zamierzałem odwiedzić znajomych właścicieli schroniska na Pod Wieżycą - trzy - do tej pory byłem na Ślęży tylko raz i to zimą pięć lat temu. Zatem nie pozostało nam nic innego jak spakować się i wsiąść najpierw w pociąg do Wrocławia, a następnie w busa do Sobótki.

Początkowo niestety pogoda nie zachwycała, cały czas padało i dopiero w Sobótce, kiedyż to przeklinałem swojego pecha do tegorocznej pogody, przejaśniło się nieco i momentami wyszło jakby nieśmiało słońce. Lepsze to niż deszcz!

Obrazek

Obrazek

Pod Wieżycę zaszliśmy pod wieczór, gdyż wyjeżdżaliśmy z Poznania dopiero popołudniu po pracy Agaciora. Zrzucamy plecaki i postanawiamy zrobić sobie małą rundkę na Wieżycę i po najbliższej okolicy. Dopiero następny dzień będzie tym właściwym jeżeli chodzi o chodzenie :)

Obrazek

Obrazek

Okoliczny las wprost bucha zielenią, a parująca ziemia, mokre liście sprawiają wprost baśniowe wrażenie. Strasznie nam się podoba ta sceneria, dlatego też co chwilę nucę sobie pod nosem piosenkę z najnowszej ekranizacji Hobbita - pasuje tutaj jak ulał!
http://www.youtube.com/watch?v=1XzWbQ_o06M

Na wieczór wracamy do schroniska, w międzyczasie przyjeżdża Kuba - znajomy z Wrocławia. Biesiadujemy do północy, wspominamy stare czasy z Biskupiej Kopy.

Drugi dzień przywitał nas wspaniałym słońcem! Jestem zachwycony, a jednak los się odwrócił - Ślęża w przeciwieństwie do Śnieżnika okazała się miłościwa!

Żółtym szlakiem dostajemy się na szczyt Ślęży, robimy zdjęcia, kupujemy pocztówki i przybijam pieczątkę. Niestety nie mogliśmy w spokoju kontemplować wspaniałych widoków jakie się nam ukazały po wejściu na wieże widokową, gdyż raz że strasznie na niej wieje, dwa, akurat przyszła wycieczka z dzieciakami czyniąc straszny rwetes i hałas. Szybko więc schodzimy i idziemy dalej ku przełęczy Tąpadła.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tutaj żegnamy się z Kubą, który musi już wracać na zajęcia do Wrocławia, a sami udajemy się niebieskim szlakiem na Radunię, z której to delektujemy się już w ciszy i spokoju wspaniałymi widokami. W ogóle Radunia w przeciwieństwie do Ślęży sprawia wrażenie oazy ciszy i spokoju, nawet szlaki tu są jakby bardziej zaniedbane, mniej przetarte. Niestety jedynym minusem szczytu są zwisające z drzew na delikatnych niteczkach na każdym kroku poczwarki(?), które to zaplątują się we włosy i ubrania. Agacior panikuje i każe przejść do defensywy. Zostawiamy Radunię na pastwę tych zapewne krwiożerczych stworzeń rodem z innej planety.

Obrazek

Obrazek

W międzyczasie coś niedobrego zaczyna się dziać z pogodą, gdzieś znad Gór Sowich zaczynają nacierać w naszym kierunku nieciekawie wyglądające chmury, dlatego też zataczamy kółko idąc skrajem rezerwatu Radunia z powrotem na Przełęcz Tąpadła i czarnym szlakiem, Traktem Bolka udajemy się z powrotem ku schronisku pod Wieżycą. Mniej więcej w połowie drogi jednak dogania nas burza. Planowaliśmy tego dnia nocować pod namiotem nieopodal schroniska przy starym amfiteatrze (bardzo malownicze miejsce), jednakże ze względu na pogodę wybieramy jednak ciepłe łóżko pod dachem, choć jak na złość wieczorem się przejaśnia.

Obrazek

Obrazek

A później to jeszcze jakiś grill, piwko i do spania - drugi dzień jest już tylko powrotem do domu, Agacior prosto z PKP w Poznaniu idzie do pracy, a ja na 18 więc mam parę godzin aby ochłonąć i utrwalić wspomnienia z kolejnej przygody.

Jakie wrażenie wywarł na mnie Masyw Ślęży? Otóż wbrew skomercjalizowaniu szczytu, licznych tabunów turystów i pseudoturystów, dzieciaków, starców - bardzo pozytywne! Po pierwsze dlatego, że Masyw Ślęży to nie sama Ślęża - wystarczy wejść na górę obok, aby się o tym przekonać. Do tego sam szczyt posiada tyle szlaków mniej lub bardziej oficjalnych, ścieżek i dróg iż mamy naprawdę w czym wybierać - można by chodzić cały dzień po górze nie wchodząc nawet na szczyt. Poza tym urzekło mnie w Masywie Śl. historyczne tło jakie się na nim kryje, to że za każdym zakrętem może czekać na nas jakieś omurowane źródełko, stare, kamienne schody na szczyt, kamienny krąg, rzeźba kultowa itp. Dlatego też na pewno jeszcze w tym roku wrócimy na Ślężę i tym razem na dłużej aby móc ją dokładnie schodzić, gdyż teraz jej dopiero zasmakowaliśmy!

Obrazek

A wszystkie zdjęcia tutaj:
https://picasaweb.google.com/1157835289 ... redirect=1

: 02-06-2013 13:10
autor: voi-vod
Przy następnym pobycie na Ślęży zbocz z utartych szlaków, warto :D

: 02-06-2013 13:11
autor: Raubritter
voi-vod pisze:Przy następnym pobycie na Ślęży zbocz z utartych szlaków, warto :D


Wiem, mam taki plan! Jednakże teraz po prostu byliśmy za krótko...

: 03-07-2013 15:52
autor: teodozjusz
Po takiej relacji tym bardziej doceniam, że ja moge wyskoczyc z dużego miasta w tygodniu "w góry" po pracy i wrocić spokojnie wieczorem :D