Wschodnie Karkonosze (Kowarski Grzbiet)

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Wschodnie Karkonosze (Kowarski Grzbiet)

Postautor: buba1 » 02-07-2013 08:43

Wycieczke rozpoczynamy w Kowarach. Zaraz za osiedlem i ogrodkami dzialkowymi odnajdujemy wiatke w ktorej oglaszamy przerwe na pierwsze piwo! Jest stad ladny widok na miasto. Przy wiatce jest spory betonowy gril a scienne napisy swiadcza ze jest to ulubione miejsce biesiad kowarskich licealistow.

Obrazek

Trzy lata temu musiala tu przechodzic solidna i pamietna burza. Jest to udokumentowane tabliczka na pniu drzewa a wiata jest zwana "chatka pod piorunem".

Obrazek

Obrazek

Siedziac sobie we wiatce slyszymy ze z miasta niosą sie spiewy, dzwieki skocznej muzyki gitary i harmonii, gwizdy i przytupy. Jak nic musi byc jakis festyn! Dokladnie daja sie slyszec rozne stare piosenki biwakowe, ktore kojarze z lat prawie niemowlecych, z ognisk i gorskich imprez w latach 80-tych, na ktore zabierali mnie rodzice niosąc na plecach albo ciagnac mozolnie po wyboistych drogach w wozeczku. Niosą sie po gorach slowa i dzwieki "Rajdowej dziewczyny", "Bandy", "O Maryjanno", "Hej tam pod lasem".. I tam, pod ta wiatą, staczam jedna z trudniejszych walk ze samą soba jakie pamietam z ostatnich lat ;) Isc tam, na festyn, czy tak jak planowalismy w gory?????.. Nie trafilam jeszcze nigdy na festyn o tak fajnym repertuarze! Walka trwa okolo godziny, podczas ktorej wysluchujemy jeszcze wielu fajnych piosenek. W koncu wygrywaja gory..
A w niedziele znajdujemy plakat informujacy dokladnie co nas minelo.. Byl to "Spiewograj ludzi wieku senioralnego" :D
Kurcze, wiedzac o tym odpowiednio wczesniej zapewne dałoby rade wszystko razem połączyc!

Obrazek

Ruszamy. Okolica obfituje we wiaty. Na trasie do lesniczowki Jedlinki mijamy jeszcze dwa wiatowe okazy.

Obrazek

Obrazek

Mijamy stary przydrozny kamien

Obrazek

Przy drodze przynajmniej co sto metrow stoja tablice edukacyjne. Mozemy sie z nich dowiedziec roznych fantastycznych prawd dotyczacych lasu np.
- Czasem las moze powstac bez pomocy czlowieka ale jest to rzadkie i trudne.
- Czlowiek musi bronic lasu przed zwierzetami.
- O las trzeba dbac bo jest potrzebny. Jego glownym celem jest dostarczanie czlowiekowi drewna na meble i opał.

Na naszej trasie mozna tez uzyc na wszelakich grzybach nadrzewnych

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Znajduje tez sliczne piorko! Moze ktos wie jaki gatunek ptactwa takowe gubi??

Obrazek

Przekraczamy spory potok. Pod wodospadem utworzyl sie solidny bunior. Ech...zeby to teraz byl upał jak przystalo na koniec czerwca... Tak powiedzmy np. plus 35.. Ale bylaby cudowna kąpiel w tym miejscu! Woda pewnie jest conajmniej po pas , mozna by poplywac i do tego lejący sie na łeb wodospad

Obrazek

Obrazek


Wkraczamy na tereny opuszczonej osady Budniki. Wieś powstala wysoko w gorach w czasie wojny trzydziestoletniej. Ukrywali sie tu mieszkancy Karpacza i Kowar uciekajacy przed dzialaniami wojennymi. Wojna sie przedluzala wiec tymczasowa osada powoli zmieniala sie w stała. Nigdy nie byla to duza wieś , w porywach kilkanascie domów. Była tu tez malutka szkola. Ludnosc trudnila sie hodowla, gospodarka lesna, przemytem i kłusownictwem. Z czasem coraz czesciej zagladali tu turysci, byla mozliwosc noclegu i wyzywienia dla nich. Od listopada do marca do doliny nie docierało słonce. Stad tez hucznie obchodzone tu byly dwa swieta "pozegnania i powitania słonca". Zima osada byla odcieta od swiata, snieg zasypywal domy po dachy, a sasiedzi odwiedzali sie wyłazac z chaty przez komin.
Po wojnie grasowali tu szabrownicy, pomieszkiwali drwale. Potem powstal tu osrodek studencki gdzie mlodziez wypoczywala i podreperowywala zdrowie. W latach 50 tych w Budnikach zaczeto szukac uranu. Osrodek studencki zamknieto, zaczeto drążyc sztolnie. Uranu nie odnaleziono ale miejscowosc wymarła na dobre.

Zostaly resztki scian, piwniczek, schodków, połamany fragment mostu i chłodny oddech wzburzonego strumienia.
Słonca nie bylo w dolinie. Mimo ze to czerwiec

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dalsza trasa nie zgadza nam sie z mapą. Trzymamy sie zielonego szlaku ale zamiast isc Tabaczaną Sciezka szlak ten wchodzi na Czoło. Pojawiaja sie pierwsze dalsze widoczki.

Obrazek

Omijamy przełecz Okraj i odnajdujemy nasza wiatke. Jest to zdecydowanie wiata de lux. Nowa, szczelna, pachnąca. W srodku dwie szerokie ławy, duzy stoł, drzwi zamykane od srodka na skobelek. Jest tez pięterko ale wyjscie na gore wymaga sporych umiejetnosci akrobatycznych. Nie widze nocnego złazenia do kibelka. Bedziemy zatem spac na ławach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przed wiatką jest mini plac zabaw dla dzieci

Obrazek

Obrazek

oraz proekologiczne tabliczki majace na celu chyba zniechecenie turystow do smiecenia (kosza przy wiacie nie ma ;) )

Obrazek

Gotujemy pulpe a potem chowamy sie do wiaty raz z zimna a dwa zaczynaja nas pozerac meszki. Nie wiem skad ich tu takie ilosci i na dodatek ulubily sobie grzyzienie mnie po oczach i wlazenie do nosa.
Wieczór i noc jak na czerwiec sa mocno chlodne (potem nam mowili ze na Okraju bylo w nocy 5 stopni).

Spac kładziemy sie dosyc wczesnie. W srodku nocy budzi mnie warkot silnika. Przed wiate zajechało jakies auto, widac przez szczeliny mocne swiatła reflektorow. Ki diabeł? W nocy? Tak wysoko? W parku narodowym? Slychac trzaskanie drzwiami, silnik milknie a zaczyna byc slychac kroki i dwa gadajace po czesku glosy. Szarpia drzwiami wiaty ale żeby nam nie wialo zamknelismy drzwi na skobelek. Wyjscie ze spiwora jest ostatnia rzecza na jaka mam ochote o tej porze (gadanie w jezyku ktorego nie rozumiem tez nie stoi zbyt wysoko w rankingu ;) ). Zwlaszcza ze to jakos nie wyglada na turystow planujacych wlasnie poczestowac nas borowiczka i rozpoczac impreze z gitara... Udaje wiec ze spie. Nie pukaja, nie wołaja zeby otworzyc. Chwile swieca do srodka latarka przez dziury po sękach. Rozsiadaja sie na ławach kolo wiaty i gadaja glosno chyba z poł godziny. Mimo ze wytęzam wszystkie zmysły aby cokolwiek zrozumiec z tej gadki nie udaje mi sie złapac zadnego sensu. Jakies poszczegolne słowa. Toperz tez sie obudzil i tez nic nie zrozumial.. Z tonu glosow nie odnosi sie wrazenia aby byli radosni ( bo sa w pieknych gorach), wystraszeni (bo zaraz im wlepia mandat za jezdzenie po parku) albo wkurzeni (bo nie dostali sie do wymarzonej wiaty). Nie robia tez wrazenie podpitych. Jedyne co najbardziej przebija z ich rozmowy to jakby znudzenie. Cos jak rozmowa dwoch kumpli w autobusie w poniedzialkowy poranek w drodze do pracy.
Jakis czas pozniej slychac ze wstali i oddalaja sie pieszo w strone Sowiej przeleczy. Czyli auto zostalo. Ciekawosc okazuje sie silniejsza od zimna i snu. Wystawiam nos z wiaty. Auto stoi dosyc daleko. Chyba terenowka. Nie chce mi sie do niego podchodzic. Zwlaszcza ze własnie zaczal padac deszcz.
Patrze na zegarek. Jest godzina druga.
Zasypiamy. Jakis czas pozniej (nie wiem, juz nie patrzylam na zegarek, ale bylo jeszcze zupelnie ciemno) znow nas zbudzily glosy i warkot silnika. Znaczy wrocili i odjezdzali

Rano chyba gdzies od 6 slychac ruch na szlaku. Chyba glownie biegacze i rowerzysci. Kolo 10 opuszczamy wiate i chyba w sam czas bo zaczynaja od Okraju ciagnac istne pielgrzymki! Minelismy okolo 50 osob. Wszyscy przygladaja nam sie ze zdziwieniem ze suniemy pod prąd tej lawiny.

Nie wiem czemu ale przelecz Okraj jawila mi sie jako przedsionek piekła. Nigdy tu wczesniej nie bylam ale z opowiesci myslam ze to bedzie cos gorszego niz Karpacz, Szklarska i Stog Izerski razem wziete. Ze mnogosc wypicowanych pensjonatow, parkingow i nowych aut osiagnie takie rozmiary ze jedynym wyjsciem bedzie wsadzenie glowy do plecaka i pokonywanie dalszej drogi po omacku i biegiem ;)
No jest troche restauracji, hoteli i ludzi. Ale dominuje stara drewniana zabudowa.

Obrazek

A i auta zdarzaja sie fajne!

Obrazek

A juz calkiem zaczyna mi sie podobac to miejsce po polskiej stronie. Po opuszczeniu czeskiej czesci uderza cisza. Wkraczamy na stary asfalt tworzacy jakby parking przy drewnianych domach. Cos jakby troche zapomniane uzdrowisko albo stary kemping nad jeziorem. Zapach impregnatu do drewna. Kwitnacy krzew. Tuląca sie do okien kosodrzewina. Szum traw. Powiewa jakies pranie. Gdzie mysmy trafili?? Wzrok przykuwa tabliczka. Schronisko PTTK Okraj.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obsluga jest wybitnie sympatyczna. Usmiechniete gęby. Chca pogadac a nie tylko "kupuj, płac i spadaj". Pytaja o nasza trase, gadamy o wiatach w okolicach, oprowadzaja po schronisku (jako ze wyrazilam chec zanocowania tu jesienia). Kupuje nalesnika. Drugiego dostaje gratis. Podgrzewaja mi piwo z korzeniami i miodem mimo ze nie ma takowego w cenniku. Oprocz nas w schronisku stołuje sie jeszcze tylko para odzianych w skóry harleyowcow, których postrzepione fragmenty ubran fukoczą na wietrze gdy pozeraja dymiacy zurek a w błyszczacych hełmach przeglada sie słonce. Jest jeszcze jakas babcia z wnuczkiem niejadkiem.
Wyjatkowo mi sie tutaj podoba!

Planujemy schodzic do Kowar zoltym szlakiem ale zaraz za Okrajem go gubimy. To w Polsce mozna jeszcze gdzies zgubic szlak? :D :D Zdecydowanie go nie szukamy! Zagłebiamy sie w plątanine uroczych stokówek a dzisiejsza trasa okazuje sie duzo bardziej widokowa niz wczorajsza!!!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po drodze duzo wyrębów.

Obrazek

Zastanawiamy sie dlaczego prawie wszystkie bele drewna lezace przy drodze sa "podziubane" w bardzo regularny sposob?

Obrazek

Na koniec Kowary. Miasteczko ciche, bardzo rozciagniete, pełne zabytkowej architektury.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I przyjazne kotom! Ktorych spotykamy tu przynajmniej kilkanascie.

Obrazek

Obrazek

wiecej zdjec
https://picasaweb.google.com/1122023598 ... arkonosze#
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1158
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Postautor: Hazmburk » 02-07-2013 15:55

Dalsza trasa nie zgadza nam sie z mapą. Trzymamy sie zielonego szlaku ale zamiast isc Tabaczaną Sciezka szlak ten wchodzi na Czoło. Pojawiaja sie pierwsze dalsze widoczki.

Czyżby coś się zmieniło w przebiegu szlaku i wyprowadza on na wierzchołek Czoła? Szlak zielony (Tabaczana Ścieżka) zawsze prowadził północnymi i wschodnimi stokami Czoła, dokładnie tak jak na tej mapie. Około 1 km stromego podejścia tuż za Budnikami i dalej wygodna stokówka.

Przy okazji polecam następnym razem wierzchołek Wołowej Góry - prawie nieodwiedzany, a z fantastycznymi widokami na niemal całe polskie Sudety - od Gór Izerskich poprzez Śnieżkę po Śnieżnik (przy dobrej pogodzie). Znad startowiska paralotni można obejrzeć Kowary "z lotu ptaka" i całą Kotlinę Jeleniogórską. A to wszystko tylko 0,5 km od zielonego szlaku :)

azja
wędrowiec
Posty: 412
Rejestracja: 27-11-2007 10:27
Lokalizacja:

Postautor: azja » 02-07-2013 20:59

piórko obstawiam na ziębę na ok 99%

hm0
wędrowiec
Posty: 497
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Postautor: hm0 » 03-07-2013 06:45

Raczej sójka.
Znaczki na pniach są od mechanicznego "oprawiania" ściętych drzew.

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 03-07-2013 09:48

hm0 pisze:Znaczki na pniach są od mechanicznego "oprawiania" ściętych drzew.


using forestry harvester:
https://www.youtube.com/watch?v=ZoQtfUzekfA,
delimber:
https://www.youtube.com/watch?v=lDJM_DRqyiE

and maybe Timberjack walking harvester:
https://www.youtube.com/watch?v=CD2V8GFqk_Y

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4984
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 03-07-2013 15:10

O kurde- kombajn do drzew!!!!
:lol: :lol: :lol:

Hazmburk pisze:[
Czyżby coś się zmieniło w przebiegu szlaku i wyprowadza on na wierzchołek Czoła? Szlak zielony (Tabaczana Ścieżka) zawsze prowadził północnymi i wschodnimi stokami Czoła, dokładnie tak jak na tej mapie. Około 1 km stromego podejścia tuż za Budnikami i dalej wygodna stokówka.


No wlasnie tak mam na mojej mapie. Mysmy szli za zielonym szlakiem i na zadna stokowke sie nie wychodzilo. Tylko szlak walil sciezka pod gore i pod gore i wychodzil na grzbiet i laczyl sie tam z niebieskim. I potem spory kawalek szedl razem zielony i niebieski razem zanim sie doszlo do Okraju

Hazmburk pisze:[
Przy okazji polecam następnym razem wierzchołek Wołowej Góry - prawie nieodwiedzany, a z fantastycznymi widokami na niemal całe polskie Sudety - od Gór Izerskich poprzez Śnieżkę po Śnieżnik (przy dobrej pogodzie). Znad startowiska paralotni można obejrzeć Kowary "z lotu ptaka" i całą Kotlinę Jeleniogórską. A to wszystko tylko 0,5 km od zielonego szlaku :)


To szkoda zesmy o tym nie wiedzieli! Mozna by tamtedy wracac! Z mapy to wyglada on na calkiem zalesiony. Widoczki sa ze samego szczytu czy z jakiejs podszczytowej polanki? Wychodzi tam jakas sciezka czy nie szukac i isc na przełaj?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1158
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Postautor: Hazmburk » 03-07-2013 19:26

buba1 pisze:Mysmy szli za zielonym szlakiem i na zadna stokowke sie nie wychodzilo. Tylko szlak walil sciezka pod gore i pod gore i wychodzil na grzbiet i laczyl sie tam z niebieskim. I potem spory kawalek szedl razem zielony i niebieski razem zanim sie doszlo do Okraju

Ciekawa sprawa z tym szlakiem... W jakim celu go przeniesiono? Tym bardziej, że (poza żółtym szlakiem na Skalny Stół) tam chyba nigdy nie było żadnej ścieżki, która wyprowadzałaby w miarę prosto na Kowarski Grzbiet. Dalibyście radę wykreślić w przybliżeniu tę nową trasę na mapie? Można użyć narzędzia do ręcznego pomiaru odległości na mapie linkowanej przeze mnie w poprzednim poście i zrobić screen.

Z mapy to wyglada on na calkiem zalesiony. Widoczki sa ze samego szczytu czy z jakiejs podszczytowej polanki? Wychodzi tam jakas sciezka czy nie szukac i isc na przełaj?

Na samym szczycie jest kępka drzew, ale tuż pod wierzchołkiem są dość spore halizny po wycince drzew, tak że obchodząc wierzchołek dookoła, ma się widoki we wszystkich kierunkach. Widać to np. na zdjęciu lotniczym lub też w terenie z Tabaczanej Ścieżki (zdjęcie znalezione w sieci). Na szczycie stoi ambona myśliwska (a przynajmniej stała, jak byłem tam kilka lat temu). Najładniejsze widoczki są znad startowiska paralotni, które znajduje się nieco na północ od szczytu, ale tylko w kierunkach północnych. Najlepiej podejść od Tabaczanej Ścieżki zarośniętą leśną drogą w stronę Łysej Góry jakieś 200-300 m, po czym drugie tyle na przełaj prosto pod górę.