Strona 1 z 1

Śladem leśnych barów (Góry Rychlebskie)

: 11-07-2013 18:27
autor: buba1
Wyjazd rozpoczynamy w piatek. Zabieramy Tomka z PKP Oława i suniemy do dobrze juz znanej wiaty z kominkiem za Złotym Stokiem. Droga na trasie Złoty Stok - Lądek jest dziwnie zryta, dwa razy bardziej dziurawa niz 3 tygodnie temu a z jednej jej strony zieje głeboki rów. Co chwile przejedzaja ogromne ciezarowki wożace ziemie i gruz.

Obrazek

Obrazek

Przywiatowy las wypełniaja całe roje świetlikow! Sa gdziekolwiek by sie nie spojrzalo, a rownoczesnie widzi sie ich przynajmniej kilkanascie. Im dalej odejdzie sie w las tym zagęszczenie swiecacych punkcikow jest wieksze... Dlugo siedzimy w ciszy przygladajac sie temu czarowi letniej nocy

Wieczorny czas mija nam na pochłanianiu pulpy i roznych napojow oraz wspomnieniach z rozlicznych bieszczadzkich schronisk i rozwazaniach nad zwyczajami zywieniowymi frutarianek ;)

W nocy leje a okolice spowija gęsta mgła. Rano leje dalej. Dzielna wiata nie przemaka.

Jakos kolo poludnia pogoda sie poprawia wiec ruszamy w strone granicy i dalej przez Jawornik, Żulową docieramy do Horni Lipowej. Planujemy odwiedzic Lesne Bary- na mapie mam znaczone ich az trzy sztuki!!

Obrazek

Zaleta barow, oprocz polozenia w gorach, z dala od wioski, ma byc "samoobslugowosc". Piwo chlodzi sie w potoku, kielbaske mozna sobie upiec, zrobic herbate czy nalac kielicha. Kase wrzuca sie do puszki. Nikt nie patrzy na rece. Spodobal mi sie bardzo pomysl miejsca zakładajacego wiare w ludzi.
Poczatkowo gdy kiedys dawno temu zaslyszalam o tej "czeskiej gorskiej knajpie" wyobrazalam sobie ze jest to miejsce dzikie, zagubione gdzies w gorach, gdzie ciezko dotrzec, jeszcze trudniej trafic bezdrozem i niewtajemniczeni dlugo musza sie błąkac lasami i jarami aby to miejsce odnalezc. Pewnie tacy co chca buchnac browara rzadko tam bywaja wiec dlatego interes sie kręci.
Strona internetowa owego baru z lokalizacja, tabliczki kierunkowe na Smreku i dokladne oznaczenie na mapach troche rozwiały moje złudne wyidalizowane marzenia.. Droga jest prosta, jasna, nietrudna a miejsce popularne i modne..
Ale mysle ze i tak warto je zobaczyc.. Acz dosc nieszczesliwie dobralismy termin- pogodna, lipcowa sobota.. Godzina 13.. Juz w Horni Lipowej widzimy ze dobrze nie bedzie.. Parking "dla zmierzajacych do Lesnego Baru".. Udaje sie na nim znalezc wolne miejsce.. Chwile pozniej dociera Ania, Chris i Karuda. Tuptamy asfaltem pod gorke. W zwartym kondukcie.. Kto nie zabral dziecka do lat trzech ani psa czuje sie tutaj troche nieswojo..
Chyba tak jak kazdy pobozny muzułmanin musi raz w zyciu odbyc pielgrzymke do Mekki, to kazdy szanujacy sie Czech musi choc raz zabrac rodzine do Lesnego Baru... ;)

Docieramy na miejsce. Kolorowa rzeka ludzkich ciał rozpływa sie po sporym placu, wypełniajac dokladnie wszystkie szczeliny, wlewajac sie do pomieszczen. Fala odbija sie od poręczy i stromych scian wąwozu, wraca na plac, wirujac bezładnie we wszystkie strony.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Atmosfera panuje odpustowo- festynowo-piknikowa, z lekka domieszka "małpiego gaju". Króluja wózki głebokie i spacerowe, rowery dwu, trzy i czterokołowe, widzialam dwie hulajnogi a takze milosników fioletowych deskorolek. Mozna podziwiac przeglad psow wszelakich ras, wielkosci i maści. Kultowe miejsce zaszczycila swoja obecnoscia tez jedna łaciata fredka, niesiona na rękach w kolorowej szmatce.
W powietrzu niesie sie pelne rozpaczy wycie chłopca (przyczyna nieszczescia jest brak lodow w Lesnym Barze), pisk nadepnietego przez nieuwage (chyba) yorka, dzwonek spieszacego sie rowerzysty a to wszystko wymieszane z roznomelodyjnym graniem komorek i radosnymi odglosami biesiady.

Obrazek

Przy drodze przysiadło tez 6 postaci z niewiarygodnie duzymi plecakami. Zabłądzili? Przeniesli sie z innej czasoprzestrzeni? A moze po prostu ida doniesc zapas piwa do baru?
Ta dziwna ekipa, bardziej sciaga ciekawe spojrzenia tłumu niz fredka i hulajnoga.

W barze mozna sie zaopatrzyc w piwo alkoholowe (3.5%), bezalkoholowe (0.5%) oraz piwo specjalnie dla rowerzystow (2%). Owe napoje chłodza sie w potokach, w specjalnie wydrązonych wanienkach, rynienkach, pod wodospadzikami i prysznicami chłodnej gorskiej wody.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Spragnieni ogrzania organizmu moga sobie zapodac herbate lub kawe samodzielnie zagotowana w czajniku lub kubeczku

Obrazek

Obrazek

Mozna tez łyknac jakis mocniejszy trunek, wybierajac spomiedzy kilku butelek.

Obrazek

Jest oczywiscie tez informacja chroniaca młodziez przed widmem alkoholizmu ;)

Obrazek

Pieniazki wrzuca sie do puszki. Kubełek na monety jest otwarty- kazdy sam wydaje sobie reszte.

Obrazek

Obrazek

Calosci urzadzenia okolicy dopelnia ostrzezenie dla rowerzystow

Obrazek

oraz malownicze rzezby wykonane przez korniki

Obrazek

Nie mozna pominac tez sympatycznej sławojki

Obrazek

Po terenie kreci sie kilka osob w koszulkach z napisem "Lesni bar". Mozna u nich rozmienic pieniadze albo poprosic o pomoc jak sie nie umie obsluzyc kuchenki gazowej, czegos znalezc albo samodzielnie otworzyc piwa.

Pomiedzy jednym a drugim łykiem piwa probujemy u Karudy pobierac lekcje gry na drumli (jest to niebezpieczny instrument ktorym mozna sobie wybic zęby ;)

Obrazek

a Tomek fotografuje swoim nowym aparatem.

Obrazek

Stroma sciezka wspinamy sie skrótem w góre. Hałas i tumult stopniowo cichnie i oddala sie. Nagle znajdujemy sie w lesie, w gorach. Cisza dziwnie dzwoni w uszach. Po chwili zastepuje ją szum wiatru w koronach drzew i skrzypienie butów na błocie. Zwykła sudecka sciezka..

Kolejna lesna knajpka zwana "Horni Bar" znajduje sie na przecieciu sciezki ze stokówka. Tu dla odmiany jestemy sami a obiekt jest bardziej samoobslugowy niz mogloby sie przypuszczac.

Obrazek

Piwo trzeba sobie tu przyniesc samemu! "Bar" stanowi korytko wypelnione woda z potoczku (tu mozna sobie ochłodzic napoj) i dalej zagladajac wgłab wąwozu mozna jeszcze zazyc gorskiego prysznica! Aha! Jest tabliczka informujaca ze poszukujacy baru wlasnie do niego trafili.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Bardzo ciekawe czy byl tu kiedys drugi bar i potem z jakis przyczyn zostal opuszczony i porzucony? Czy kazdy kolejny przybytek ma zakladac wieksza samodzielnosc i samowystarczalnosc turysty?
Jak przystalo na bar- spozywamy tu kolejne piwo. Tzn spozywaja ci ktorzy zapobiegawczo przyniesli je tu ze soba w plecaku! ;)

Suniemy sobie dalej stokówka. Odbijamy w boczne sciezki, bezdroza i zrywkowe trakty celem szukania budyneczku oznaczonego na mapie jako "Lucni Ch.". Poszukiwanie nie przynosi efektow.. Ktos rzuca: "tak by wygladalo szukanie przez nas dzikiego Lesnego Baru" ;) Choc kto wie- za piatym razem? ;)

Obrazek

Opadaja mgły, zaczyna siąpic a potem troche polewa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ale jakos nas nie zmoczylo za bardzo. Docieramy do Utulna Mates. Przytulna wiatka usmiecha sie do nas juz z daleka. Tu dzis spimy!

Obrazek


Jako ze upchanie sie we wiacie w szescioro byloby dosyc trudne (acz nie niewykonalne ;) ) czesc ekipy stawia obok namioty.
Sciagamy chrust na ognicho a niektorzy zaczynaja piłowac grube gałezie za pomoca piłek zawartych w kieszonkowych scyzorykach! Piłowania sa uwienczone sukcesem! Wot technika! :-D

Obrazek

W koncu ciepły blask plomieni spowija mglista okolice nad ktora powoli acz nieublagalnie zapada zmrok...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy przez Lwia Hore, z ktorej miały byc widoki ale ze szczytu widac tylko krzaki. Schodzimy w dól na przełaj, najpierw jakims wiatrołomem a potem malowniczym lasem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest tu urodzaj na malutkie huby wystepujace bardzo stadnie

Obrazek

Trafiamy na widokowe poręby

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Drzewa wycinaja tu na potege!!

Obrazek

Idziemy droga przy ktorej wedlug mapy mial sie znajdowac trzeci lesny bar. Nic takiego tam nie ma. Mniej wiecej w miejscu gdzie sie go mozna bylo spodziewac rosnie swierk- pomnik przyrody. Obok potok przelewa sie przez wydrązony pień drzewa.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kawałek dalej spotykamy dziwna chate- ni to opuszczona ni zamieszkała.. W przedsionku zapada sie dach. Sa dwa piece, wyrko do spania, jakies piły, siekiery, lampy naftowe. Zaraz obok, wklinowana miedzy domek, droge a skraj lasu, stoi ambona.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Horni Liowej sa fajne wiadukty kolejowe! I nawet jezdzi po nich pociag!

Obrazek

W drodze powrotnej zatrzymujemy sie jeszcze gdzies w rejonie Żulowej. Rzuca sie w oczy obły pagorek na szczycie ktorego jest stol z krzesłami dla wielkoluda! Rozmiar za duzy nawet dla toperza! ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

wiecej zdjec
https://picasaweb.google.com/1122023598 ... nychBarow#

Re: Śladem leśnych barów (Góry Rychlebskie)

: 12-07-2013 00:43
autor: Michał
buba1 pisze: Planujemy odwiedzic Lesne Bary- na mapie mam znaczone ich az trzy sztuki!!


Jest jeszcze jeden leśny bar w południowych Jesenikach.


buba1 pisze:Kase wrzuca sie do puszki. Nikt nie patrzy na rece. Spodobal mi sie bardzo pomysl miejsca zakładajacego wiare w ludzi.



Na Bornholm też tak było, dopóki masowo zaczęli przyjeżdżać Polacy :-(


buba1 pisze:Kto nie zabral dziecka do lat trzech [...] czuje sie tutaj troche nieswojo..


Możesz zmienić ten stan rzeczy :-D


buba1 pisze:Atmosfera panuje odpustowo- festynowo-piknikowa, z lekka domieszka "małpiego gaju".


Czesi, zwłaszcza starsze pokolenia, to wesoły, biesiadny naród, więc trudno mieć o to żal, wszak są u siebie.


buba1 pisze:Drzewa wycinaja tu na potege!!



Skojarz ten fakt ze wcześniejszą fotką z hubami na drzewach.


buba1 pisze:W Horni Liowej sa fajne wiadukty kolejowe! I nawet jezdzi po nich pociag!



I to nawet często, ruch tam jest , zwłaszcza w dni robocze, całkiem spory. Na stacji Horni Lipova , w nieczynnej nastawni jest skansen urządzeń sterowania ruchem kolejowym, można sobie wziąć "u prednosty stanicy" klucze i pójść zobaczyć.
Ten domek z amboną to jest od pracowników leśnych, fajnie, że był otwarty, zazwyczaj zamykają.

: 12-07-2013 07:42
autor: hm0
Świetne miejsce, które poza Czechami mogłoby przetrwać chyba jedynie w Norwegii. :)
Podobne, okresowo bezobsługowe, miejsce jest (może już nie ma, bo byłem tam ponad 10 lat temu) w Jizerskich Horach i nazywa się Knajpa. Asortyment był znacznie uboższy (piwo i jakieś napoje umieszczone w dziurze w ziemi w celu schłodzenia) ale płaciło się do skarbonki. Innym razem chciałem tam kupić napój na zapas i obsługujący Czech nie chciał sprzedać napoju w butelce 1,5 l, za to sprzedał 3 plastikowe kubki 0,5 l, przelewając z butelki. :)
Niedaleko od Knajpy, nad Smedavą, jest niewielka budka Kiosk, która jest negatywem Leśnego Baru - jest tam obsługa, za to cenę zakupu ustala kupujący. :)

: 12-07-2013 08:51
autor: Michał
hm0 pisze:Świetne miejsce, które poza Czechami mogłoby przetrwać chyba jedynie w Norwegii. :)


Wiata z pierwszej fotki, po polskiej stronie, zniszczona bazgrołami i podpisami, a wiatki czeskie na następnych zdjęciach...
Wszystko na ten temat...

Re: Śladem leśnych barów (Góry Rychlebskie)

: 12-07-2013 09:08
autor: buba1
Michał pisze:
buba1 pisze: Planujemy odwiedzic Lesne Bary- na mapie mam znaczone ich az trzy sztuki!!


Jest jeszcze jeden leśny bar w południowych Jesenikach.


.


Trzeba sie bedzie kiedys wybrac! :D Byles tam osobiscie?

Michał pisze:[
Czesi, zwłaszcza starsze pokolenia, to wesoły, biesiadny naród, więc trudno mieć o to żal, wszak są u siebie.


.


Pewnie ze to duzo fajniejsze ze ludzie, nawet starsi, ida wypic piwko w lesie w radosnej kompanii zamiast tępo sie gapic w telewizor albo spedzac wolne dni w marketach.

hm0 pisze:Podobne, okresowo bezobsługowe, miejsce jest (może już nie ma, bo byłem tam ponad 10 lat temu) w Jizerskich Horach i nazywa się Knajpa. Asortyment był znacznie uboższy (piwo i jakieś napoje umieszczone w dziurze w ziemi w celu schłodzenia) ale płaciło się do skarbonki. Innym razem chciałem tam kupić napój na zapas i obsługujący Czech nie chciał sprzedać napoju w butelce 1,5 l, za to sprzedał 3 plastikowe kubki 0,5 l, przelewając z butelki. :)
Niedaleko od Knajpy, nad Smedavą, jest niewielka budka Kiosk, która jest negatywem Leśnego Baru - jest tam obsługa, za to cenę zakupu ustala kupujący. :)


Pamietasz dokladna lokalizacje tego miejsca? Mam jeszcze troche koron do wydania :lol:

Michał pisze:[

Wiata z pierwszej fotki, po polskiej stronie, zniszczona bazgrołami i podpisami, a wiatki czeskie na następnych zdjęciach...
Wszystko na ten temat...


Akurat pod tym wzgledem mam chyba wybitnie polska mentalnosc- lubie jak we wiatce moge poczytac scienne napisy a jak znajde podpis jakis znajomych to sie juz bardzo ciesze. Zreszta oba zdania zawarte w podpisie pod kazdym postem zaczerpniete zostaly wlasnie z "gorskiej tworczosci nasciennej"
W tych czeskich wiatkach ktore widzialam tez bylo sporo podpisow, ale co fakt- weglem, dlugopisem, kreda- nie sprejem. A wogole moze Czesi maja mniejsza potrzebe pisania po wiatach bo co rusz maja w gorach zeszyty- wpisowniki i tam moga sie wyzyc artystycznie? :lol:

Re: Śladem leśnych barów (Góry Rychlebskie)

: 12-07-2013 10:24
autor: hm0

Pamietasz dokladna lokalizacje tego miejsca? Mam jeszcze troche koron do wydania :lol:


Obie są na tym kawałku mapy: http://www.cykloserver.cz/cykloatlas/#pos=50.83758P15.26890P15

Michał pisze:[

Wiata z pierwszej fotki, po polskiej stronie, zniszczona bazgrołami i podpisami, a wiatki czeskie na następnych zdjęciach...
Wszystko na ten temat...


Każdy przykład pisania po wspólnej własności jest przykładem - zależnie od wieku - braku kontroli i wychowania lub debilizmu. Pamiętam z Norwegii, że widziałem tam tylko dwa napisy po polsku - jeden na muzeum militarnym w Narviku mówiący, że to muzeum (z racji uczestnictwa Polaków w bitwie o to miasto) a drugi na starówce Bryggen w Bergen (UNESCO), wykonany przez polskiego idiotę (jedyny napis w tamtej okolicy): Obrazek