Red-Angel pisze:Dolnoślązak pisze:przez ostatnie pół roku zrzuciłem jakieś 60kg w ramach małego pochwalenia się)
Łał, świetny wynik, gratuluję samozaparcia i realizacji celu

Dołączam się do gratulacji
Red-Angel pisze:arczi87 pisze:Raki pewnie kupię bo z wyczytanych informacji i ostatniej przechadzki to obowiązek.
Przydają się, szczególnie na podejściu na Śnieżkę, bo jest tam bardzo często wyślizgane przez ludzi. Ja teraz wchodziłem w rakach i idąc normalnie, mijałem ludzi kurczowo trzymających się łańcuchów i ześlizgujących się z góry.
Raki? Chyba raczki! Na takie warunki jak były w ostatni weekend raczki zupełnie wystarczą, chyba że ktoś planuję wchodzić na Śnieżkę z Kotła Łomniczki na wprost albo wspinać się w Śnieżnych Kotłach
Pamiętam, jak w marcu 2010 r. mój znajomy założył raki wchodząc przez Biały Jar czarnym szlakiem do "Strzechy Akademickiej". Warunki były idealne (lekko zmrożony śnieg, człowiek się nie zapadał, szlak przedeptany itd.), a ten pocina w tych rakach, jak by na Mont Blanc szedł. Może je testował, ale jak dla mnie, był to zwykły szpan
Red-Angel pisze:arczi87 pisze:Przy wysokim śniegu wyczytałem, że rakiety śnieżne to dobra rzecz, ale i wydatek dużo większy.
Na głównych szlakach da się obyć bez rakiet, o ile nie pójdziesz jako pierwszy po opadach śniegu.
Przypomina mi się instrukcja mojego kolegi (przewodnika beskidzkiego) dotycząca zimowego wejścia na Pilsko (Beskid Żywiecki): w przypadku, gdyby szlaki wejściowe były nieprzetarte, siądź w schronisku na Hali Miziowej i poczekaj na jeleni, którzy przetrą
Poza tym, jak Red-Angel pisał, bardzo dużo zależy od pogody. Chodziłem wielokrotnie po omawianym paśmie o różnych porach roku i w różnych warunkach. Dwa lata temu w lipcu (m.in. z Red-Angelem) wchodziliśmy w kilka osób na początku lipca na Śnieżkę od strony Czarnej Kopy. Wiatr wiał w porywach do 200 km/h (tak nam powiedziano w restauracji na szczycie) i padał deszcz (w zasadzie to nie padał, tylko przelatywał poziomo z jednej strony grzbietu Karkonoszy na drugą

). Przeżyłem tam kiedyś coś na kształt burzy śnieżnej, a ostatnio (23. XI) załamała się pogoda i po zmierzchu było dosyć ciężko, choć trudno się zgubić, gdy ma się źródło światła i choć minimalną znajomość topografii Karkonoszy i trzymasz się tyczek. Także głowa do góry, buty na nogi i zasuwaj w Karkonosze
arczi 
Tylko nie zapomnij sprawdzić wcześniej prognozy pogody (odradzam pogodynkę.pl

).