Strona 1 z 1

Upalny, kwiecisty pazdziernik w Gorach Kaczawskich

: 21-10-2014 08:41
autor: buba1
Sobotnim popoludniem wyruszamy ku naszym ulubionym pagorom Pogorza Kaczawskiego. Po drodze jeszcze obowiazkowe odwiedziny w knajpie na dawnej stacyjce w Wilczycach pod Złotoryją celem pozarcia zupy krabowej i sajgonek. Skodusie zostawiamy pod ruinami radiostacji na gorze Rosocha i tuptamy sobie krzakami do chatki Marianówka. Chatka nalezy obecnie do Polskiego Bractwa Turystycznego i mozna ją wynajac. Bedac tam od popoludnia do rana nie spotkalismy nikogo z obslugi. Nikt wiec nie narzucal ciszy nocnej oraz mozna bylo jesc i pic co kto chcial. Mile poczucie totalnej wolnosci. W chatce nie ma pradu ani wody. Wszystko pachnie starym drewnem i dymem. Sa pietrowe łozka, duzy stol i kominek. Prawdziwy, normalny, otwarty kominek w ktorym mozna sobie upiec kielbase. Minusem jest to ze zwykle chata jest zamknieta i ciezko dotrzec tam spontanicznie. Acz na wszelakie spotkania towarzyskie w wiekszym gronie- miejsce idealne!

Obrazek

Obrazek

Kibelek

Obrazek

Wraz z toperzem i Tomkiem docieramy do chatki jako pierwsi, wiec nam przypada zaszczyt odnalezienia tajnej skrytki gdzie sa schowane klucze. W chatce oprocz sporadycznie przebywajacych turystow zyja tez cale zastepy jakis drobnych gryzoni. Jakies myszy albo popielice.

Powoli zaczyna sie schodzic cala ekipa a chate wypelnia cieple swiatlo swiec

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest ognisko, spiewy na cale gardlo. Tu nasza ulubiona "Beczka piwa"- kto raz slyszal- nigdy nie zapomni!

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Pieczemy w ognichu rozne kielbachy, oscypki oraz pierogi.

Obrazek

Obrazek


Znane rybojady przeprowadzaja tez w chatce rytualna degustacje.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W nocy odwiedza nas motyl. Widac lubi niebieski kolor - ochoczo siada koledze na brzuchu :)

Obrazek

Po dosc cieplej nocy budzi sie cudny, sloneczny i wrecz upalny dzien. Zaczynam zalowac ze nie zabralam krotkich spodni. Taki pazdziernik to ja rozumiem. Zeby tak jak teraz bylo do marca a potem juz tylko cieplej :-P


Obrazek

Sniadanko przy chatce, troche blogiego lenistwa i w ograniczonym troche skladzie suniemy na wycieczke. Jeszcze przy radiostacji troche biegania w kolko wsrod plowych traw po szyje, spomiedzy ktorych mozna wypatrzec czajace sie w oddali Karkonosze.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Podjezdzamy do wioski Rząśnik skad polnymi i blotnistymi drogami tuptamy na polnoc.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mijamy przysiolek Sądrecko. Obecnie jest tu tylko jeden dom. Kiedys musialo byc ich wiecej- udaje sie znalezc kilka podmurowek i fragmentow scian nieistniejacych juz gospodarstw.

Obrazek

Po drodze z glodu sie nie umrze, mozna uzyc na jabłkach i dzikiej rozy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Owoce dzikiej rozy sa bardzo dobre w smaku. Tak dziwnie wyszlo ze na tym wyjezdzie jadlam je po raz pierwszy na surowo. Jedynym minusem jest ze jak sie czlowiek dogryzie za blisko pestek to takie drobniutenkie jakby kolce wbijaja sie w jezyk…

Mijamy tez ukwiecony łan.. pelen bialych, rumiankopodobnych kwiatow.. Jakos to troche gryzie sie z kolorowymi liscmi konca pazdziernika. Ale zdecydowanie pasuje do temperatury i prazacego slonca :-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z naszej dzisiejszej trasy widac podzlotoryjskiego Wilkołaka

Obrazek

Ostrzyce

Obrazek

i Grodziec

Obrazek

Mijamy wies Proboszczow

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

a potem przez pola i bezdroza, starajac sie jak najmniej wchodzic w szkode, docieramy do Sokołowca Górnego.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tam znajdujemy ruiny palacu pod ktorym rozsiadamy sie na obiad.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jest chleb z konserwa, ogorki kiszone, musztarda i wino :-)

Obrazek

Na poroslych mchami murkach rosnie jakas ciekawa i zupelnie nieznana mi roslinka.

Obrazek

Obrazek

Dla milosnikow palacow dobrze zachowanych tez dzisiaj sie cos znalazlo. Oczywiscie za zasiekami i otoczone lasem wrazych tabliczek

Obrazek

Jest tez przystanek autobusowy dla krasnali

Obrazek

oraz sielskie, wiejskie, swojskie widoczki sprawiajace ze Kaczawskie naleza do moich ulubionych gor…

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wracamy do Rząśnika i swiatem skapanym w zachodzacym sloncu kulamy sie w strone domu.

wiecej zdjec
https://picasaweb.google.com/1122023598 ... aczawskie#

: 21-10-2014 09:30
autor: Pudelek
czyżby Raubiego dopadł ostry fryzjer? :D

: 21-10-2014 10:35
autor: Raubritter
Pudelek pisze:czyżby Raubiego dopadł ostry fryzjer? :D


A tam zaraz ostry... :lol:

: 21-10-2014 12:12
autor: vertigo
No cudna reklama Kaczawskich!

: 21-10-2014 13:01
autor: Pudelek
prawda? "W Kaczawskich nawet cię obetną" :D

: 21-10-2014 13:10
autor: ecowarrior
vertigo pisze:No cudna reklama Kaczawskich!

i Marianówki :)

: 21-10-2014 14:31
autor: Radek

: 22-10-2014 18:06
autor: Dolnoślązak
Radku, zdjęcia pikne, które mam na tapecie nie zdradzę :mrgreen:

Buba, opuszczonych domow tym razem nie penetrowaliście dogłębnie czy zdjęć nie ma?

: 22-10-2014 20:34
autor: buba1
Radek pisze:Nieźle tasowaliśmy się szlakami :D
https://picasaweb.google.com/1183515413 ... directlink


Radek - bo ja uwazam ze mysmy powinni sie kiedys w koncu spotkac!

Zaciekawil mnie ten dywanik "60 lat niepodleglosci". .. Probuje dociec z ktorego roku pochodzi.. Jak oni to liczyli? od zakonczenia I wojny swiatowej? czas okupacji odliczali czy liczyli ciagiem?

Dolnoślązak pisze:
Buba, opuszczonych domow tym razem nie penetrowaliście dogłębnie czy zdjęć nie ma?


Tym razem jakos nie... Ekipa za duza i niekoniecznie takim tematem zainteresowana..
Za to wyjazd z poprzedniego weekendu, z ktorego jeszcze na relacje sie nie zebralam to obfitowal w opuszczone.. I zapomniane domy pelne łupow wszelakich, i wysiedlone miasto i caly kompleks opuszczonych bunkrow!

: 23-10-2014 19:58
autor: Radek
Zapraszam na rowerową wycieczkę, rychtuj maszynę i lecim na Szczecin.
A 60 lat liczyli ciurkiem dywanik ujrzał świat w tym samym czasie co i ja :D
Pewnie wisiał w jeleniogórskiej jednostce na ścianie bo wypatrzyłem go niedaleko od koszarowych murów.

: 06-11-2014 16:10
autor: buba1
Radek pisze:Zapraszam na rowerową wycieczkę, rychtuj maszynę i lecim na Szczecin.
.


Moja maszyna nawet niedawno dostala prezent- siodelko jakie zawsze mi sie marzylo! takie na sprezynach! w koncu udalo sie wyszperac na gieldzie staroci! :D

: 08-11-2014 23:44
autor: Radek
Czyli świat stanął przed Tobą otworem.
Przypomniały mi się dwie osoby apropo tego siodełka.
Ładnych parę lat temu w National Geographic był artykuł o Amerykance, która w 1938r. rzuciła pracę i przyjechała do Polski zwiedzać Kraj na rowerze.
http://brawnelamia.tumblr.com/post/3390 ... to-morskie

Polecam tę kniżkę są w niej świetne relacje, między innymi tej Amerykanki.
Obrazek
http://cyfroteka.pl/ebooki/Dawne_Pokuci ... 372i121892

A to druga postać, Kazimierz Nowak.
W ciągu 5 lat przejechał całą Afrykę wzdłuż (40000km).
Jak widać sprzęt to tylko mała część sukcesu.
Obrazek

http://www.alekulturka.com/2012/04/kazi ... przez.html
Obrazek

: 09-11-2014 12:56
autor: buba1
Ciekawe ksiazki! Musze ich poszukac!
O podobnych podroznikach z tamtych lat to czytalam ksiazke "Moj chlopiec, motor i ja" Halina Korolec-Bujakowska. Tylko nie rower a motor ale tez klimatyczny! z przyczepka!

Obrazek

Na początku jest szalony pomysł, by udać się w podróż poślubną... motorem i ruszyć po przygodę życia, tak daleko, jak to możliwe, czyli, jak wskazują mapy, do Szanghaju. Stanisław Bujakowski dosiada maszyny B.S.A. o mocy 10 koni mechanicznych, Halina mości się w doczepionym do motocykla koszyku i tak zaczyna się niesamowita historia. Jest sierpień 1934 roku.
Podróż młodej pary trwa rok i siedem miesięcy, szlak wiedzie przez całą Azję, od Turcji, poprzez Syrię, Irak, Persję, Indie, Burmę, Indochiny do Chin, prawie 24 000 kilometrów. Halina Korolec-Bujakowska żywiołowym, romantycznym, pełnym rozmachu, ale też nie pozbawionym autoironii i humoru językiem opisuje życie, obyczaje i stroje mieszkańców kontynentu. Spisane dziewczęcą ręką pamiętniki to także wdzięczna lektura dla miłośników twardej, męskiej przygody, świadectwo wielkiego wyczynu sportowego.
Wyprawa, choć prowadzi ku wytyczonemu na mapie celowi, w pewnym momencie przestaje toczyć się zgodnie z planem - ale nie zdradzajmy wszystkiego. Dość powiedzieć, że beztrosko rzucony pomysł zmienia się nie tylko w wielką przygodę, ale staje się dla obojga bohaterów początkiem zupełnie nowego życia.