Strona 1 z 1

dookola Spindla

: 08-03-2015 20:57
autor: krzych
Parę tygodni temu wspominałem o trasie,którą chciałem zrobić ( http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=4813 ) , niestety życie sprowadziło mnie do parteru i musiałem odłożyć wyjście na inny termin.
W sobotę nadarzyła się kolejna okazja.

Wystartowałem o 8:30 odstając swoje do kasy wyciągu na Szrenicę. Ubrany w getry i lekka kurteczkę, z adidaskami na nogach nie przystawałem do ludzi w kaskach ,kombinezonach i butach narciarskich.

Na Szrenicy zima w pełni, pogoda trochę różniła się od prognoz - prawie pełne zachmurzenie i wyraźny wiatr. Widoki na szczęście nie zawiodły:

Obrazek

Jisted na wyciągniecie ręki:
Obrazek.

Mały przepak, herbatka z ciastem czekoladowym i o 9:30 opuszczam schronisko.
Truchtam do rozdroża pod Labskim, tam skręcam w stronę Vrbatowej, mijam pierwsze zastępy turystów - większość na rakietach, niektórzy zabrali swoje kundle.

Na tą chwilę Karkonosze spowite są w chmurach, jak tak dalej pójdzie to będę brnął we mgle:
Obrazek

Po drodze mijam ratrak,w sumie było lepiej gdyby nie przejeżdżał - po nim szlak zrobił się grząski. Za to ludzie na biegówkach pewnie się ucieszyli nowego sztruksu.

Obrazek

Przebudowa Vrbatowej na finiszu, Czesi kontynuują trend modernizmu w postaci klocka żelbetowego:
Obrazek.
No cóż,bunkrów nigdy nie za wiele.

Z Vrbatowej dzida do Spindla przez Misecki,
pod wyciągiem na Plani docieram ok 11:30. Pierwsza zmiana skarpetek,kanapka z masłem orzechowym (yeah!) i czas opuścić harmider.
Obrazek

Na Plani nadal pochmurno i wietrznie ale z oddali widać już niewielkie przejaśnienia. Bouda na Plani nie sprzedaje znamki,szkoda bo sadziłem, że przywiozę nową odznakę.

Gdzieś w okolicy Klinowych Boud odzywa się ścięgno, nie dam rady więcej truchtać,pozostaje zacisnąć zęby i napierać marszem.

Lubie klimat Klinowych, w centrum Karkonoszy, otoczone głębokimi dolinami,jakby nie było to parę kilometrów od Spindla:
Obrazek

Od Vyrovki zaczyna się poważne podejście,ludzi od groma.
Przynajmniej przebija się słonce.
Obrazek

Z wielu wariantów podejścis pod Lucni Hore, wybieram najgorsze bo najkrótsze - zrobiło się kopnie,pochylo i do tego wieje.
Obrazek

Perspektywa obiadu dodała mi sil:
Obrazek

No i widoki w końcu fajne:
Obrazek

W Lucni tankowanko wywaru chmielowego i bulionu z kury, na deser kofka z knedlami z jagodami, pielęgnacja nóg. Chwilka na pamiątkowe zdjęcie Wielkiego Brata i w drogę na północ:
Obrazek

A po Polskiej stronie bajeczka:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pod Słonecznikami zmotywowały mnie drogowskazy, jeszcze 3h do Kotlow,potem zejście pod Labski i dojście do Szklarskiej, jak nic 4-5 godzinek.
Obrazek

Za winklem piękny widok na trasę powrotna:

Obrazek

W Odrodzeniu spotykam agentów,którzy idąc od Wanga chcieli przejść przez 3 Polskie schroniska i wrócić do Karpacza. Dotarli do Odrodzenia nie wiedząc jak do tego doszło :D Proponowałem im wspólna drogę ale wybrali zejście w doliny.
Pit stop dla stop jak i wszamania kolejne kanapki z masłem orzechowym, tym razem trafiłem na dodatek z galaretka owocowa.
Najsmaczniejsza kanapka 2015r.

No i dalej, zejście do Przełęczy Karkonoskiej w piromaniach zachodzącego słońca:
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdzieś pod Smielcem zachód słońca:
Obrazek

Obrazek

No i zapadła noc:
Obrazek

Szkoda,ze księżyc jeszcze nie wszedł,pod gwieździstym niebem zszedłem do schroniska pod Labskim na kwaśnice a dalej do auta. Wyszlo 11 godzin od opuszczenia Szrenicy.
Było fajowo :)