Gdzieś w Górach Opawskich

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4182
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Gdzieś w Górach Opawskich

Postautor: buba1 » 30-03-2015 21:37

Tym razem wybralismy sie w Gory Opawskie. Osiedlamy sie w schronisku PTSM w Glucholazach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Rano planujemy wycieczke gorami do Podlesia ale miasteczko zatrzymuje nas na troche dluzej...

Mozna zauwazyc zwyciestwo chodnika nad torowiskiem

Obrazek

oraz wpada w oczy ceglany budynek jakiejs starej fabryczki- moze to byl browar? Mielismy popytac o to miejscowych ale ostatecznie jakos tego nie zrobilismy. Od przodu wejsc do budynku nie bardzo sie da, rozlokowaly sie tu jakies czynne magazyny.

Obrazek

Okrazamy wiec budynek probujac szczescia od tylu. Trafiamy tym sposobem na stroma skarpe pelniaca chyba role lokalnego dzikiego wysypiska smieci. Staramy sie mocno aby nie poslizgnac na zbutwialych mokrych lisciach (caly czas troche popaduje) jako ze lądowanie mogloby okazac sie nadpodziw niemile- cala skarpa jest usiana potluczonym szklem! Toperz w ktoryms momencie zauwaza ze to jest jakies dziwne szklo- jakies grube i z napisami. Przystajemy wiec i starajac sie nie pociac wybieramy spomiedzy lisci, patykow i traw kawalki butelek. Gorą jedzie jakis facet na rowerze. Spoglada na nas kopiacych w smieciach z widoczna na twarzy dezaprobata i wymalowanym zdziwieniem "tych kloszardow jeszcze u nas nie widzialem"!
Jest tu w jednym miejscu chyba kilkadziesiat potluczonych butelek. Wygladaja na stare, napewno przedwojenne, szklo jest solidne, ciezkie, niemieckie napisy i wpuklone denka. Zadna butelka nie jest cala..

Obrazek

Obrazek

Wyglada jakby ktos dostal szalu i celowo, dokladnie i z premedytacja rozbijal wszystkie te butelki... Dlaczego?? Obok leza wspolczesne butelki po zywcu, zubrze czy wodce- w wiekszosc cale... Ogarnia nas ogromny smutek i takie jakies poczucie wielkiej straty- jejku jakby ktos wzial te kilkadziesiat butelek i poustawial na polkach- mogloby to byc ozdoba niejednej knajpy czy mieszkania. Jakby jakis lokalny menelek sprzedal je na gieldzie staroci to zapewne kilka dni moglby nie trzezwiec.. Ale dlaczego wziac i zniszczyc??? Skad one sie tu wogole wziely na tej skarpie? czy to butelki z piwa ktore produkowal browar obok? ktos wyniosl ich wor na skarpe i sie pastwil? ktos wywalil cala ich przyczepe a te zachowane juz ktos sobie zabral? wiele pytan zostaje bez odpowiedzi...

Udaje nam sie skompletowac 4 butelki najlepiej zachowane, kazda inna, niestety wszystkie sa powaznie uszkodzone - maja mniej lub bardziej utluczone szyjki...
Tak prezentuja sie juz po przyjezdzie do domu- umyte, wyczyszczone, czekajace na oblepienie ostrych ryjkow modelina i pelnienie w przyszlosci jakiejs znamienitej roli wazonu albo swiecznika :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Aha- napisy na butelkach glosza kolejno (nie znam niemieckiego, moze ktos umie przetlumaczyc?)
-"NEISSER BRAUEREI GENOSSENSCHAFT E.G.m.h.H NEISSE Unverkauflich Vor Misskrauch wirdgewarnt"
-"GERMANIA BRAUERE NEISSE"
-"BRAUEREI ZUM BERGKELLER ZIEGENHALS" i z tylu butelki "unverkauflich"
-"BERGKELLER ZIEGENHALS"

Do fabryczki wejsc sie nie udaje. Zamknieta na piecdziesiat klodek i sztab. Ciekawe co jeszcze skrywaja jej wnetrza?..

Jako ze butelki sa tak ciezkie jakby przynajmniej kazda z nich byla pelna, a poza tym boimy sie uszkodzic je jeszcze bardziej- zanosimy je spowrotem do schroniska.

Kawalek dalej nasza uwage przykuwa opuszczona kamienica, o rzezbionych drzwiach i scianach emanujacych klimatem przeszlosci.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W srodku jest jedna ciekawa duza sala i schody ktore nie zachecaja aby uda sie na wyzsze pietra..

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i zrobila sie godzina 14.. Trzeba bedzie skrocic wycieczke po tych gorach. Ale co tam- gory nie uciekna a z ruinami roznie bywa ;)

Pelzniemy na Przednia Kope. Teren z poczatku przypomina park miejski ktory stopniowo dziczeje i przechodzi w normalny las.

Po drodze fajne krzeselka obrosle juz mchem

Obrazek

oraz nieliczne, czesto zamglone widoczki

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Glownym celem dzisiejszej wycieczki jest opuszczone schronisko na szczycie Przedniej Kopy polaczone z wieza widokowa. Zbudowane przed wojna gdy Glucholazy rozkrecaly sie jako uzdrowiskowy kurort, po wojnie rowniez sluzylo jako Dom Wycieczkowy oraz knajpa. W latach 90 tych przestalo istniec, kiedys splonelo, niedawno ktos je probowal remontowac ale z jakiegos sobie tylko znanego powodu tego zaprzestal. Od kilku osob slyszalam rowniez opowiesc ze w latach 90 tych miejsce bylo swiadkiem tajemniczego morderstwa, gdy wlasciciel obiektu ukatrupil jakas babke i polecil kucharzowi aby ją pocwiartowal. Kucharz nie podjal sie zadania tylko wezwal policje. Czy to prawda czy tylko legenda - nie wiem. Ale wszyscy ją ochoczo opowiadaja. Moze do dzis jakas biala dama straszy nocami na baszcie? ;)

Obrazek

Obrazek

Na schodkach przysiadla sie wiosna

Obrazek

Obrazek

Schronisko w srodku jest dosyc zdemolowane, ktos powyrywal ocieplenie ze scian, wszedzie paleta sie gruz , jakies deski. Acz do spania udaloby sie jakies miejsce bez problemu wygospodarowac.

Najlepiej zachowana jest kamienna wieza. Prowadza na nia najpierw krecone schody z betonu, potem metalowe stopnie a na koniec sam szkielet zelaznej drabinki. Widoki z gory sa nikle bo drzewa prawie wszystko przyslaniaja. Ale klimat jest!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na dole , na jednej z betonowych plyt robimy male ognisko i pieczemy smakowita przekaske!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Towarzysza nam cale stada jezy ;)

Obrazek

Kawalek dalej za schroniskiem stoi w lesie kaplica sw. Anny na Wiszacych Skalach. Niestety jest szczelnie zamknieta, nie da sie zajrzec-nawet przez krate czy dziurke od klucza.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy kaplicy rosnie drzewo o dziwnych korzeniach- takich jakis regularnie karbowanych.

Obrazek

Obrazek

Wogole cala nasza droga powrotna obfituje w drzewa o korze ukladajacej sie w ciekawe desenie, o naroslach, sękach czy dziuplach przypominajacych nieraz postacie, twarze. Nie wiem czy to deszcz czy to mglistosc dnia ale takiego lasu pelnego rzezbionych drzew to dawno nie widzialam!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Slyszalam takie powiedzenie "wszystkie drogi prowadza do Rzymu". Jest ono zdecydowanie zafalszowane i nieprawdziwe- wszystkie drogi prowadza do Głuchołazow!!!

Obrazek

Tuptamy wiec jedna z nich, wysoka skarpa nad rzeka Biała Głuchołaska.

Obrazek

Co chwile droge przecina nam strumyczek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Juz w samym miasteczku natrafiamy na fajne stare samochody

Obrazek

Obrazek

Obrazek

domorosłe witraze

Obrazek

Obrazek

Obrazek

czy stara sztolnie zlota na nadrzecznym bulwarze- chyba pierwsza sztolnia jaka widzialam ktora jest wylozona kostka brukowa ;)

Obrazek

Obrazek

A w tej knajpie daja pyszny zurek slaski i jablecznik na cieplo z lodami i bita smietana!

Obrazek

Obzarci jak bączki kulamy sie spowrotem do schroniska

Rano postanawiamy odwiedzic to, na co wczoraj braklo czasu czyli okolice Podlesia.

Po drodze wpada nam w oczy wiatka na wyrebie- juz wiem gdzie spimy tu nastepnym razem!

Obrazek

Obrazek

Widoki z rejonu tej wiaty przedstawiaja sie nienajgorzej- na Biskupia Kope, na miejscowosci w okolicy Zlatych Hor, na kreta nitke drogi wijacej sie wsrod zielonych pol.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na mapie wypatrzylam tez wioske Gęstwina. Nie prowadzi do niej zadna asfaltowa droga, a mala wioseczka przylepiona jest do samej granicy. Brzmi wiec jak miejsce ktore warto odwiedzic!

Droga rzeczywiscie reprezentuje calkiem dobry stopien blotnistosci

Obrazek

Na obrzezach wioski mozna znalezc troche ruin, zarowno dawnych domow, piwniczek jak czegos co wyglada na jakis bunkier niezananego mi przeznaczenia.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Droga do Gęstwiny wiedzie wzdluz rzeki, ktora idzie granica. Pare metrow dalej sa juz Czechy. Dziwne to wrazenie jak turlamy sie tu blotnistym traktem, wsrod ruin, lasu i pol a 10 metrow dalej szerokim asfaltem poginaja autobusy i ciezarowki. Juz, juz mamy wrazenie ze jakis rozpedzony tir sie w nas wpakuje... ale nie, byl zakret, odziela nas przeciez rzeka.. przeciez my jestesmy w innym swiecie :)

Obrazek

Mimo braku tego oznaczen na mapie Gęstwine z czeskimi Ondrejovicami łącza trzy mostki

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Domy Gęstwiny i Ondrejovic stoja prawie okno w okno. Strasznie jestem ciekawa jak wygladalo tu zycie za czasow gdy ta granica byla szczelna i pilnowana. Czy jakis lokalny, półoficjalny ruch graniczny istnial zawsze czy ludzie ktorych dzielilo 3 metry patrzyli na siebie nawzajem jak na ufoludki?

Obrazek

Tym razem odpuszczamy sobie zlatohorskie sztolnie, beda na nastepny raz!

wiecej zdjec:
https://picasaweb.google.com/jabolowa.b ... 3_Opawskie
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1093
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Re: Gdzieś w Górach Opawskich

Postautor: Hazmburk » 30-03-2015 23:45

buba1 pisze:Domy Gęstwiny i Ondrejovic stoja prawie okno w okno. Strasznie jestem ciekawa jak wygladalo tu zycie za czasow gdy ta granica byla szczelna i pilnowana. Czy jakis lokalny, półoficjalny ruch graniczny istnial zawsze czy ludzie ktorych dzielilo 3 metry patrzyli na siebie nawzajem jak na ufoludki?

Tutaj trochę można poczytać na ten temat:

http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article ... /211230667
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article ... /107260040
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article ... /220460428

Jeśli interesują Cię takie przygraniczne "klimaty", to mogę polecić np. Kopaczów / Oldřichov na Hranicích na przeciwnym krańcu Sudetów (w Worku Turoszowskim). Układ wsi mniej więcej taki sam, z tym że tam granica prowadzi drogą wzdłuż wsi (po jednej stronie drogi domy należą do Polski, po drugiej do Czech, a sama droga jest wspólna).

hm0
wędrowiec
Posty: 475
Rejestracja: 26-02-2011 10:13

Postautor: hm0 » 31-03-2015 06:39

To jest ewenement, być może jedyny na kontynencie: http://media.wp.pl/kat,1022943,title,Wy ... aid=1149a7 :)

Szwed
tramp
Posty: 42
Rejestracja: 03-03-2015 17:08
Lokalizacja: Opole

Re: Gdzieś w Górach Opawskich

Postautor: Szwed » 31-03-2015 07:42

buba1 pisze:Aha- napisy na butelkach glosza kolejno (nie znam niemieckiego, moze ktos umie przetlumaczyc?)
-"NEISSER BRAUEREI GENOSSENSCHAFT E.G.m.h.H NEISSE Unverkauflich Vor Misskrauch wirdgewarnt"
-"GERMANIA BRAUERE NEISSE"
-"BRAUEREI ZUM BERGKELLER ZIEGENHALS" i z tylu butelki "unverkauflich"
-"BERGKELLER ZIEGENHALS"

Neisse - Nysa
Brauerei - browar
Genossenschaft - towarzystwo / spółdzielnia czy coś w tym stylu
E.G.m.h.H - przedsiębiorstwo z ograniczoną odpowiedzialnością, zarejestrowane
unverkauflich - nie na sprzedaż
Vor Misskrauch wirdgewarnt - tu pewnie błąd, ma być "Vor Missbrauch wird gewarnt" - ostrzeżenie przed nadużyciem, wykorzystaniem butelki przez inny browar
Bergkeller Ziegenhals - ale tych browarów było przed wojną http://www.zsir.ia.polsl.pl/hosil/G%C5% ... 82azyB.htm

Bardzo fajne pamiątki, wszystko lokalne :-)
"Im gorzej, tym lepiej" -sprawdzone wielokrotnie.

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4182
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Gdzieś w Górach Opawskich

Postautor: buba1 » 31-03-2015 08:35

dzieki za ciekawe linki i pomoc w tlumaczeniu niemieckich napisow!

Hazmburk pisze:[
Jeśli interesują Cię takie przygraniczne "klimaty", to mogę polecić np. Kopaczów / Oldřichov na Hranicích na przeciwnym krańcu Sudetów (w Worku Turoszowskim). Układ wsi mniej więcej taki sam, z tym że tam granica prowadzi drogą wzdłuż wsi (po jednej stronie drogi domy należą do Polski, po drugiej do Czech, a sama droga jest wspólna).


Bardzo mnie interesuje taki klimat przygraniczny! koniecznie sie tam musze wybrac! :D nie wiem dlaczego ale granice maja w sobie dla mnie jakis niesamowity urok ktory przyciaga mnie jak magnes..

Na razie z takich miejsc nad czeska granica udalo mi sie odwiedzic wioski nad Dzika Orlica na Ziemi Klodzkiej i okolice Pilegrzymowa kolo Glubczyc. Acz tam nigdzie nie bylo takich klimatow jak w Gęstwinie zeby polskie i czeskie domy staly tak okno w okno (ponoc slyszalam ze raczej bylo to tepione, ludzie wysiedlani, domy burzone- a tu jak nic sie zachowalo! :)


"W głubczyckim w latach 50. Czesi wysiedlili ludzi i rozebrali całą dużą wioskę Pelhrimovy. Tylko dlatego, że ciągnęła się wzdłuż granicznego strumienia.
Zostały kopce ziemi w miejscach domów i niszczejący gotycki kościół. Młodzieżowe stowarzyszenie z Jesenika stara się go od kilku lat uratować przed całkowitym zniszczeniem"

Czy ktos moze byl w tej wiosce? stoi jeszcze ten kosciol? nie moge znalezc na mapie w ktorym to moze byc miejscu?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1093
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Re: Gdzieś w Górach Opawskich

Postautor: Hazmburk » 31-03-2015 14:00

buba1 pisze:Na razie z takich miejsc nad czeska granica udalo mi sie odwiedzic wioski nad Dzika Orlica na Ziemi Klodzkiej i okolice Pilegrzymowa kolo Glubczyc. Acz tam nigdzie nie bylo takich klimatow jak w Gęstwinie zeby polskie i czeskie domy staly tak okno w okno (ponoc slyszalam ze raczej bylo to tepione, ludzie wysiedlani, domy burzone- a tu jak nic sie zachowalo! :)

Niestety, Kopaczów też to spotkało. Warto przed wizytą w tym miejscu porównać niemieckie mapy (np. Messtischblatty) z współczesnymi (np. zdjęcia lotnicze Google) - widać, jak wiele zabudowy stojącej najbliżej granicy zostało zniszczonej (dzisiaj w tym miejscu rosną drzewa i krzaki - pewnie trafnie podejrzewam, że dla Ciebie najbardziej interesujące będą właśnie te krzaki przy samej granicy? :)). Główną drogą przez Oldřichov i zarazem drogą graniczną na pewnym odcinku (tzw. neutralką) można przejechać guglowozem.

Z innych ciekawych miejscowości w Sudetach przedzielonych granicą można jeszcze polecić Czermną / Malą Čermną, Zawidów / Habartice czy wsie w dolinie Opawicy pomiędzy Městem Albrechticami a Karniowem (Opawica, Lenarcice, Krasne Pole, Chomiąża). Jednak Kopaczowa (nawet pomimo zniszczeń) wciąż chyba pod tym względem nic nie przebije w Sudetach. Choć...

Bardziej na zachód mamy jeszcze piękną "konurbację" Ebersbach - Jiříkov - Neugersdorf - Rumburk - Seifhennersdorf - Varnsdorf - Großschönau. Prawie że jedno długie miasto, gdyby nie... granica państwowa, która wije się wężykiem wśród zabudowań i rozdziela je na siedem miejscowości. Tam jest dopiero zwiedzania...

"W głubczyckim w latach 50. Czesi wysiedlili ludzi i rozebrali całą dużą wioskę Pelhrimovy. Tylko dlatego, że ciągnęła się wzdłuż granicznego strumienia.
Zostały kopce ziemi w miejscach domów i niszczejący gotycki kościół. Młodzieżowe stowarzyszenie z Jesenika stara się go od kilku lat uratować przed całkowitym zniszczeniem"

Czy ktos moze byl w tej wiosce? stoi jeszcze ten kosciol? nie moge znalezc na mapie w ktorym to moze byc miejscu?

To chyba ten: http://goo.gl/maps/LpVMT

Szwed
tramp
Posty: 42
Rejestracja: 03-03-2015 17:08
Lokalizacja: Opole

Re: Gdzieś w Górach Opawskich

Postautor: Szwed » 31-03-2015 14:49

buba1 pisze: nie wiem dlaczego ale granice maja w sobie dla mnie jakis niesamowity urok ktory przyciaga mnie jak magnes..

Z tego właśnie względu chciałbym dotrzeć wreszcie na trójstyk pl-de-cz, gdzie podobno zupełnie nic nie ma, co powoduje, że jest on tym bardziej atrakcyjny ;-) Może w tym roku.
"Im gorzej, tym lepiej" -sprawdzone wielokrotnie.

Awatar użytkownika
Raubritter
stary wyga
Posty: 1996
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Gdzieś w Górach Opawskich

Postautor: Raubritter » 31-03-2015 17:47

buba1 pisze: Od kilku osob slyszalam rowniez opowiesc ze w latach 90 tych miejsce bylo swiadkiem tajemniczego morderstwa, gdy wlasciciel obiektu ukatrupil jakas babke i polecil kucharzowi aby ją pocwiartowal. Kucharz nie podjal sie zadania tylko wezwal policje.


Ja natomiast słyszałem, że poćwiartowane zwłoki zostały spalone w piecu, jednakże części kostne zostały zachowane i zbrodnia się wydała :shock:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2341
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Postautor: cezaryol » 31-03-2015 17:59

Kościół św.Jerzegojest własnością stowarzyszenia Hnuti DUHA Jeseniky i to właśnie oni się nim opiekują, remontujac zabytek.
Zrownanie z ziemią budynków po czeskiej stronie nie wynikało wprost z bliskości granicy i nieufności dwóch "bratnich państw sosjalistycznych".
W 1945 roku, w okolicy wsi front zatrzymał się na kilka dni, co doprowadziło do całkowitego zniszczenia prawie 70% budynków a większość pozostałych została mocno uszkodzona. Ludziom, którzy się tam osiedlili po wojnie ( Czesi i Słowacy ) nie było łatwo, nie tylko z dachem nad głową ale tez z trudnymi warunkami utrzymania, więc zaczęli się wyprowadzać do innych miejscowości, a dalej bylo to co widać dzisaj.

kris_61
wędrowiec
Posty: 266
Rejestracja: 28-01-2013 20:49
Lokalizacja: Księstwo Bytomskie

Postautor: kris_61 » 31-03-2015 21:25

Czytałem się ten temat jak sensacyjną powieść. Natomiast te przygraniczne wioski są naprawdę pasjonujące. Schronisko i wieża super.
Dzięki Buba :) Pozdrawiam serdecznie :)

Awatar użytkownika
Raubritter
stary wyga
Posty: 1996
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Raubritter » 01-04-2015 15:27

A wiesz Buba że mimo że tak blisko mieszkałem przez dwa lata Góry Parkowej to nigdy tam nie byłem? Jakoś zawsze brakowało czasu, a jak już był to człowiek myślał o czymś dalszym niż tym co ma pod nosem... :roll:
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Postautor: Fadel » 01-04-2015 16:04


Human
stary wyga
Posty: 1093
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 01-04-2015 17:34

Fadel, nazwisko Wittek się normalnie odmienia w języku polskim. Historia Lothara Wittka, nie jakiś koszmarek Wittek'a...

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2341
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Postautor: cezaryol » 01-04-2015 17:36

Historia interesująca, tylko ten fragment...
– Tak po cichu to i dziś wielu tutejszych Ślązaków chce, żeby tu były Niemcy – mówi Wittek. Ale nie mówi tego z zawziętością, dla niego to oczywiste.

Siedzieli tu przecież od wieków. Porządek byłby większy. A polski rząd, na przykład, nie potrafi poradzić sobie w sprawie jego granicy z małą Republiką Czeską. Przy Niemcu to by była krótka rozmowa.


Człowiek chyba zatrzymał się w 38.

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1093
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Postautor: Hazmburk » 01-04-2015 20:58

Takie "dziwy" to widziałem w Fukovie / Oppach, przy północnym krańcu cypla fukovskiego. Granica w tym miejscu schodzi na chwilę ze Sprewy i kluczy po łące, a wokół słupków granicznych (po wszystkich ich stronach) pasą się spokojnie krowy. Wygląda to na legalne korzystanie gospodarza z Oppach z terenu po czeskiej stronie, pewnie grunt aż do Sprewy jest jego własnością. Pastwisko można "zwiedzić" dzięki Mapie Google (niestety bez krów): http://goo.gl/maps/BNLMm (przy większym powiększeniu widać dobrze słupki graniczne).

A skoro jesteśmy w Fukovie i w miejscowościach przygranicznych, przy okazji zwróciłem uwagę na istotną zmianę na starym cmentarzu w Fukovie. Do niedawna wyglądał on tak, teraz prezentuje się tak. A po przesunięciu "mapy" odrobinę na wschód, samolot robiący zdjęcia ładnie uchwycił niemiecki pociąg na linii Żytawa - Drezno akurat w momencie przekraczania granicy niemiecko-czeskiej: http://goo.gl/maps/MPYH6

Z poziomu gruntu to miejsce wygląda tak:

Obrazek


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość