Marsz śladami Eskymo Welzla
: 15-04-2015 13:03
To mój pierwszy post na forum, więc na wstępie witam wszystkich serdecznie.
Chciałbym przedstawić relację z imprezy, w której wziąłem udział w dniu 11 kwietnia. Była to 18-a edycja Pochodu Po stopách Eskymo Welzla, zorganizowana przez Zabrehski KCT. Tytułowy bohater Jan Eskymo Welzl to urodzony w Zabrehu czeski podróżnik, żył w latach 1868-1948. Trasy (do wyboru piesze 5-50 km i rowerowe 22-50 km) przebiegają po Zabrehskiej vrchovinie.
Wyjeżdżam z Wrocławia o godz. 3:30, w Zabrehu przed stadionem miejskim, gdzie jest miejsce startu, jestem po szóstej. Czekam parę minut, bo zapisy maja się zacząć o 6:30. Po opłaceniu startowego w wysokości 30 koron dostaję szkic trasy z opisem, sporą ilość folderów, mapkę Zabreha i okolic oraz coś dla ciała: ciastko, lizaka i najważniejsze - dwie pajdy chleba z grubą parówką. Więc jest na bogato myślę sobie.
O 6:45 wyruszam na trasę 50 km, po drodze wyznaczone są punkty „samokontroli” – polega to na odczytaniu wysokości n.p.m. z tabliczek na krzyżówkach szlaków, natomiast w jednym przypadku jest też kontrola „żywa”.
Trasa nie jest skomplikowana nawigacyjnie i chyba co roku ta sama. Jej przebieg: z Zabreha szlakiem czerwonym przez Ruzove Udoli, Kosov, Hostejn, Cukrovą boudę na wzgórze Lazek. Dalej szlakiem żółtym przez Drozdovską Piłę, górę z pomnikiem Hajecka do Drozdova. Stamtąd ścieżką rowerową do Vaclavova, później zielonym do rozdroża Na Horach i niebieską ścieżką przez Ruzove Udoli, Nemile, Filipov do mety w miejscu startu.
W Zabrehu
Po paru kilometrach dochodzę do pierwszego punktu kontrolnego – rozdroże Nad prehradou. Zapisuję wysokość z tabliczki i podążam do kierunku Ruzove Udoli. W Ruzove Udoli mijam budynek hotelu/restauracji. Naprzeciwko jest pomnik ofiar II wojny.
Dalej lekkie podejście lasem i wychodzę na łąki nad miejscowością Kosov.
Docieram do Kosova.
Nie doczytałem tablicy na tym domu, ale jak sądzę mieszkała tam kiedyś pisarka Ruzena Svobodova, która odwiedzała kilka razy tę miejscowość.
W Kosovie
Za Kosovem ścinam ostry zakręt drogi i idę kawałek asfaltówką.
Docieram do wiaty, gdzie szlak czerwony opuszcza drogę i prowadzi równoległą do niej ścieżką. Po chwili jestem w msc. Hostejn. Tutaj wchodzę na górkę na której są ruiny średniowiecznego zamku. Teren jest ogrodzony, a w środku pasą się owce. Początkowo pomyślałem że tam nie można wchodzić, jednak bramki są uchylne i ruiny da się zwiedzić. Z samych ruin niewiele jednak zostało, można podziwiać za to widoki. Na szczycie góry postawiono „Památník dokončení železnice nad obcí” – translator mówi Pamięci zakończenia kolei na wsi.
Schodzę na dół obok kościoła, zaraz mamy sklep (po drodze jest niewiele jest punktów gdzie można coś kupić, więc warto skorzystać). Obok sklepu na krzyżówce jest również kolejny punkt kontrolny (tabliczka).
Za Hostejnem czeka nas chyba najcięższe podejście na trasie na Na Brezne. Dalej jest kilkukilometrowy, nieco nużący, odcinek przez las do msc. Strażna. Po drodze mijam Cukrovą boudę.
Na szlaku do Strazne
Kiedy wychodzę wreszcie z lasu od razu widzę krańcowy i zarazem najwyższy punkt trasy jak i całej wyżyny – Lazek (714 mnp).
Kościół w Strazne
W drodze na Lazek
Na drodze pod Lazkiem jest punkt kontrolny. Co prawda wejście na samą górę jest zaznaczone na szkicu trasy, jednak wg opisu nie jest obowiązkowe. Ja postanowiłem wejść na szczyt, choć inni uczestnicy których widziałem olali Lazek ciepłym moczem i poszli dalej prosto. Na Lazku jest wieża widokowa, cała masa anten oraz jak sądzę bar. Jednak dzisiaj wszystko pozamykane na 4 spusty, a liczyłem choćby na kufel Holby.
Kolejny pomnik ofiar II wojny.
Z górki schodzę po swoich śladach, i dalej żółtym szlakiem kolejny dłuższy fragment lasem, do Drozdovskiej Pily.
Drozdovska Pila, na wprost widoczny dalszy cel podróży.
Z Drozdovskiej Pily zmierzam na rozdroże pod Hajeckiem.
I tu również w zasadzie można by sobie odpuścić sam pomnik partyzanta (od rozdroża do pomnika prowadzi ślepa odnoga), poświęcam jednak 10 minut i odwiedzam to miejsce pamięci.
Wracam do rozdroża, stąd już blisko do Drozdova.
W drodze do Drozdova
W Drozdowie jest kolejny punkt kontrolny. Tutaj nie jest to jednak „samokontrola”, ale są żywi ludzie – miły chłopczyk przybija pieczątkę na kartce, zaś jego jak sądzę ojciec, proponuje czaj i objaśnia przebieg trasy przez wioskę.
Od Drozdova idę drogą prowadzącą przez pola do Vaclavova.
W Vaclavovie odnajduję szlak zielony, którym zmierzam do rozdroża Na Horach.
W drodze do rozdroża Na Horach
Tu należy przesiąść się na niebieskie znaki ścieżki (przyrodniczej / dydaktycznej?). Będzie ona towarzyszyć mi aż do samej mety.
Zrobiło się dość ciepło i nagle stwierdzam, że zabrakło mi napojów. Ponowną wizytę w Ruzove Udoli przyjmuję zatem z radością – jest wodopój. Do mety zostało już niewiele, muszę więc odmówić sobie procentów i zamawiam zimne nealko Lobkowicz. Podróbka piwa smakuje mi dziś wyśmienicie, biorę więc kolejną butelkę na drogę.
Od Ruzove Udoli idę w kierunku zbiornika wodnego Nemilka, dalej do Filipova-Nemile. Ostatni punkt kontrolny jest nieco niedokładnie oznaczony na mapce – należy go szukać już między zabudowaniami w Nemile-Filipovie.
Zbiornik Nemilka
W Nemile
Końcowy odcinek trasy to już trochę męczący marsz uliczkami Zabreha do stadionu.
Trasa co prawda miała liczyć 50 km, ale w sumie wyszło tylko 44 km, suma podejść ok. 1,1 km. Pomijając wejście na Lazek i pomnik Hajka, byłoby jeszcze mniej. Przejście zajęło mi ok. 9 godzin. A tych kartek z punktami kontrolnymi to na mecie i tak nikt nawet nie sprawdzał.
Na zakończenie czekała mnie jeszcze miła niespodzianka, bo oprócz pamiątkowego powiedzmy „dyplomu” dostałem od organizatorów wypasioną torebkę z pamiątkami i gadżetami. Było w niej: pendrive 8 GB, scyzoryk typu multitool, 2 długopisy, ponownie masa folderów i informatorów turystycznych z okolic Zabreha, ciastko w formie stopy.
Miłe panie z obsługi imprezy powiedziały, że jestem jedynym uczestnikiem z Polski i dostałem za to (no i chyba za ukończenie przejścia) od nich gromkie brawa. Normalnie aż się zawstydziłem. Obiecałem im zachęcić naszych rodaków do uczestnictwa w tej imprezie, co niniejszym czynię.
Mapka trasy
Ślad gps
Chciałbym przedstawić relację z imprezy, w której wziąłem udział w dniu 11 kwietnia. Była to 18-a edycja Pochodu Po stopách Eskymo Welzla, zorganizowana przez Zabrehski KCT. Tytułowy bohater Jan Eskymo Welzl to urodzony w Zabrehu czeski podróżnik, żył w latach 1868-1948. Trasy (do wyboru piesze 5-50 km i rowerowe 22-50 km) przebiegają po Zabrehskiej vrchovinie.
Wyjeżdżam z Wrocławia o godz. 3:30, w Zabrehu przed stadionem miejskim, gdzie jest miejsce startu, jestem po szóstej. Czekam parę minut, bo zapisy maja się zacząć o 6:30. Po opłaceniu startowego w wysokości 30 koron dostaję szkic trasy z opisem, sporą ilość folderów, mapkę Zabreha i okolic oraz coś dla ciała: ciastko, lizaka i najważniejsze - dwie pajdy chleba z grubą parówką. Więc jest na bogato myślę sobie.
O 6:45 wyruszam na trasę 50 km, po drodze wyznaczone są punkty „samokontroli” – polega to na odczytaniu wysokości n.p.m. z tabliczek na krzyżówkach szlaków, natomiast w jednym przypadku jest też kontrola „żywa”.
Trasa nie jest skomplikowana nawigacyjnie i chyba co roku ta sama. Jej przebieg: z Zabreha szlakiem czerwonym przez Ruzove Udoli, Kosov, Hostejn, Cukrovą boudę na wzgórze Lazek. Dalej szlakiem żółtym przez Drozdovską Piłę, górę z pomnikiem Hajecka do Drozdova. Stamtąd ścieżką rowerową do Vaclavova, później zielonym do rozdroża Na Horach i niebieską ścieżką przez Ruzove Udoli, Nemile, Filipov do mety w miejscu startu.
W Zabrehu
Po paru kilometrach dochodzę do pierwszego punktu kontrolnego – rozdroże Nad prehradou. Zapisuję wysokość z tabliczki i podążam do kierunku Ruzove Udoli. W Ruzove Udoli mijam budynek hotelu/restauracji. Naprzeciwko jest pomnik ofiar II wojny.
Dalej lekkie podejście lasem i wychodzę na łąki nad miejscowością Kosov.
Docieram do Kosova.
Nie doczytałem tablicy na tym domu, ale jak sądzę mieszkała tam kiedyś pisarka Ruzena Svobodova, która odwiedzała kilka razy tę miejscowość.
W Kosovie
Za Kosovem ścinam ostry zakręt drogi i idę kawałek asfaltówką.
Docieram do wiaty, gdzie szlak czerwony opuszcza drogę i prowadzi równoległą do niej ścieżką. Po chwili jestem w msc. Hostejn. Tutaj wchodzę na górkę na której są ruiny średniowiecznego zamku. Teren jest ogrodzony, a w środku pasą się owce. Początkowo pomyślałem że tam nie można wchodzić, jednak bramki są uchylne i ruiny da się zwiedzić. Z samych ruin niewiele jednak zostało, można podziwiać za to widoki. Na szczycie góry postawiono „Památník dokončení železnice nad obcí” – translator mówi Pamięci zakończenia kolei na wsi.
Schodzę na dół obok kościoła, zaraz mamy sklep (po drodze jest niewiele jest punktów gdzie można coś kupić, więc warto skorzystać). Obok sklepu na krzyżówce jest również kolejny punkt kontrolny (tabliczka).
Za Hostejnem czeka nas chyba najcięższe podejście na trasie na Na Brezne. Dalej jest kilkukilometrowy, nieco nużący, odcinek przez las do msc. Strażna. Po drodze mijam Cukrovą boudę.
Na szlaku do Strazne
Kiedy wychodzę wreszcie z lasu od razu widzę krańcowy i zarazem najwyższy punkt trasy jak i całej wyżyny – Lazek (714 mnp).
Kościół w Strazne
W drodze na Lazek
Na drodze pod Lazkiem jest punkt kontrolny. Co prawda wejście na samą górę jest zaznaczone na szkicu trasy, jednak wg opisu nie jest obowiązkowe. Ja postanowiłem wejść na szczyt, choć inni uczestnicy których widziałem olali Lazek ciepłym moczem i poszli dalej prosto. Na Lazku jest wieża widokowa, cała masa anten oraz jak sądzę bar. Jednak dzisiaj wszystko pozamykane na 4 spusty, a liczyłem choćby na kufel Holby.
Kolejny pomnik ofiar II wojny.
Z górki schodzę po swoich śladach, i dalej żółtym szlakiem kolejny dłuższy fragment lasem, do Drozdovskiej Pily.
Drozdovska Pila, na wprost widoczny dalszy cel podróży.
Z Drozdovskiej Pily zmierzam na rozdroże pod Hajeckiem.
I tu również w zasadzie można by sobie odpuścić sam pomnik partyzanta (od rozdroża do pomnika prowadzi ślepa odnoga), poświęcam jednak 10 minut i odwiedzam to miejsce pamięci.
Wracam do rozdroża, stąd już blisko do Drozdova.
W drodze do Drozdova
W Drozdowie jest kolejny punkt kontrolny. Tutaj nie jest to jednak „samokontrola”, ale są żywi ludzie – miły chłopczyk przybija pieczątkę na kartce, zaś jego jak sądzę ojciec, proponuje czaj i objaśnia przebieg trasy przez wioskę.
Od Drozdova idę drogą prowadzącą przez pola do Vaclavova.
W Vaclavovie odnajduję szlak zielony, którym zmierzam do rozdroża Na Horach.
W drodze do rozdroża Na Horach
Tu należy przesiąść się na niebieskie znaki ścieżki (przyrodniczej / dydaktycznej?). Będzie ona towarzyszyć mi aż do samej mety.
Zrobiło się dość ciepło i nagle stwierdzam, że zabrakło mi napojów. Ponowną wizytę w Ruzove Udoli przyjmuję zatem z radością – jest wodopój. Do mety zostało już niewiele, muszę więc odmówić sobie procentów i zamawiam zimne nealko Lobkowicz. Podróbka piwa smakuje mi dziś wyśmienicie, biorę więc kolejną butelkę na drogę.
Od Ruzove Udoli idę w kierunku zbiornika wodnego Nemilka, dalej do Filipova-Nemile. Ostatni punkt kontrolny jest nieco niedokładnie oznaczony na mapce – należy go szukać już między zabudowaniami w Nemile-Filipovie.
Zbiornik Nemilka
W Nemile
Końcowy odcinek trasy to już trochę męczący marsz uliczkami Zabreha do stadionu.
Trasa co prawda miała liczyć 50 km, ale w sumie wyszło tylko 44 km, suma podejść ok. 1,1 km. Pomijając wejście na Lazek i pomnik Hajka, byłoby jeszcze mniej. Przejście zajęło mi ok. 9 godzin. A tych kartek z punktami kontrolnymi to na mecie i tak nikt nawet nie sprawdzał.
Na zakończenie czekała mnie jeszcze miła niespodzianka, bo oprócz pamiątkowego powiedzmy „dyplomu” dostałem od organizatorów wypasioną torebkę z pamiątkami i gadżetami. Było w niej: pendrive 8 GB, scyzoryk typu multitool, 2 długopisy, ponownie masa folderów i informatorów turystycznych z okolic Zabreha, ciastko w formie stopy.
Miłe panie z obsługi imprezy powiedziały, że jestem jedynym uczestnikiem z Polski i dostałem za to (no i chyba za ukończenie przejścia) od nich gromkie brawa. Normalnie aż się zawstydziłem. Obiecałem im zachęcić naszych rodaków do uczestnictwa w tej imprezie, co niniejszym czynię.
Mapka trasy
Ślad gps