Start i meta trasy to szkoła przy ul. Za Pośtou (za pocztą) w Hradku nad Nisou.
Przebieg trasy 50 km (do wyboru były też krótsze): z miejsca startu w lewo do szlaku zielonego
zielony: Donin-sedlo Popovky-Krasny dul
czerwony: Krasny dul-Petrovice-Na Sestce
niebieski: Na Sestce-Babiccin odpocinek
zielony: Babiccin odpocinek-Krompach
czerwony: Krompach-Dolni Svetla-Waltersdorf
niebieski: Waltersdorf-Jonsdorf-Hein-Hvozd-Luckendorf hotel-Oybin-Eichgraben-Hartau
żółty: Hartau-Kristyna-meta
Po zapisaniu się, i wpłaceniu standardowych 30 koron wyruszam na najdłuższą trasę. I tu na dzień dobry wtopa, bo w okolicy oprócz szlaków turystycznych przebiegają przeróżne ścieżki, niektóre znakowane dokładnie tak samo jak szlaki. Zamiast na szlak zielony trafiam na zieloną ścieżkę NS Stezka Stromu, która wyprowadza mnie w innym kierunku. Orientuję się po ok. 2 km w czym problem. Klnąc pod nosem grzecznie wracam i idę właściwym szlakiem ul. Husovą, 1 Maja i Turystyczną wychodzę wreszcie z miasta. Dochodząc do Dolni Sedlo powoli otwierają się widoki na Zittau i kominy Elektrowni Turów, po prawej mam Sedlecky spicak.
Hradek fotki z piątku (dzień przed imprezą)
Kolejne już z trasy:
w drodze do Dolni Sedlo – Popova skala i Sedlecky Spicak
widok na Zittau
Hradek, dalej kominy Elektrowni Turów
Na krzyżówce szlaków skręcam w prawo do Popovej Skały. Na Skałę nie ma obowiązku wchodzić, ale zapewniam, że warto (ok. 500 m w jedną stonę). Z punktu widokowego można dostrzec Góry Izerskie, Jested i oczywiście Góry Łużyckie, obfitujące w stożkowate wzniesienia.
na Popovej Skale
widoki z Popovej Skaly: Góry Izerskie, masyw Jesteda, Góry Łużyckie
Po zejściu ze skały ostro ruszam w kierunku Krasnego Dołu, bo zaczynam obawiać się czy zmieszczę się w limicie czasowym (trasę należało ukończyć do godz. 18.00).
Po drodze mijam Skalni divadlo
w drodze do Petrovic – Hvozd oraz Sokol
Dochodzę do msc. Petrovice, gdzie jest pierwszy punkt kontrolny. Tutaj nabieram podejrzeń, że będzie to moja pierwsza impreza, w której kontrole są traktowane poważnie – bo dostaję aż 2 pieczątki, a jedna z pań odhacza krzyżykiem na swoim grafiku mój numer startowy. Wymieniam jeszcze parę zdań z miłymi paniami, które częstują uczestników ciastkami i ruszam dalej. Szlak czerwony omija górujący nad otoczeniem stożek Sokola (na szczęście, bo wejście nań przypuszczam, że nie należy do łatwych) i docieram do miejsca o nazwie Na sestce, gdzie napotykam się na kilkudziesięcioosobową rozwydrzoną grupę dzieci i jeszcze głośniej zachowujących się dorosłych. Odnajduję szlak niebieski i uciekam stamtąd czym prędzej.
Idę teraz kawałek trawersem Hvozda, miejscami podziwiając widoki.
Na sestce
na szlaku niebieskim w drodze do Babiccin odpocinek
Dochodzę do Babiccin odpocinek, na odpoczynek jednak nie mam czasu, tylko zielonym idę do wsi Krompach.
przed Krompachem
cmentarz i kościół w Krompachu
Na skrzyżowaniu idę w lewo i szlakiem zielonym zmierzam do Dolni Svetla.
widoki znad Krompachu
nad Dolni Svetla
W Dolni Svetla popełniam kolejny duży błąd – na skrzyżowaniu mniej więcej pośrodku miejscowości skręcam w lewo w kierunku Horni Svetla (tak trasa przebiegała rok temu i dla ułatwienia taką sobie zapisałem w telefonie). W tym roku nastąpiła zmiana i należało iść prosto na Waltersdorf. Tym sposobem zataczam łuk i dokładam sobie kilka kilometrów. Ponadto martwię się, że nie znalazłem punktu kontrolnego. Już w niemieckim Waltersdorf analizuję sytuację i znajduję swój błąd. Wracam więc czerwonym szlakiem do Dolni Svetla gdzie bez trudu tym razem odnajduję PK. Teraz już jestem pewien, że zmieścić się w czasie będzie bardzo ciężko. Powracam do Waltersdorf, dalej już zgodnie z trasą idę niebieskim do Jonsdorf, następnie Hain. Po drodze jest ciekawe miasteczko skalne.
skałka "krokodyl"
za Jonsdorfem w drodze do Hain
Od Hain czeka może nie mordercze, ale dość wymagające, zwłaszcza po przejściu już trzydziestu kilku kilometrów, podejście na najwybitniejszy szczyt pasma - Hvozd. Po wyczerpaniu całego zapasu płynów jakie miałem, osiągam wreszcie szczyt, gdzie jest schronisko i wieża widokowa. Pierwsze co robię, to w barze przy wieży zamawiam piwo. Nie wiem co tam leją, ale smakowało wyśmienicie (choć może to tylko skrzywiona percepcja z powodu odwodnienia i nawet płynny asfalt by mi tu smakował). Wejście na wieżę (płatne 1,5 Euro) z braku czasu odpuszczam. I tak marnuję go tutaj trochę, bo nie mogę odnaleźć niebieskiego szlaku (jest nieco po prawej od wieży patrząc na północ).
widok na Hain z podejścia na Hvozd
na szczycie Hvozda
widoki z góry
W końcu schodzę z Hvozda, miejscami zbiegając na złamanie karku.
Koło hotelu w Luckendorf jest ostatni punkt kontrolny. Tym razem obsługują go mili panowie, którzy informują mnie, że zostało mi mało czasu (jakbym nie wiedział), również przybijają 2 pieczątki, proponują wodę i zalecają iść do Oybin żółtą ścieżką rowerową zamiast szlakiem, bo ponoć są lepsze widoki. W sumie odnalazłem coś żółtego, ale nie wiem czy o tę trasę chodziło (w tym miejscu na mapie jest kilka żółtych szlaków). Po drodze mijam skałkę dla wspinaczy
i dochodzę do kurortu Oybin
skałki w Oybin
Od Oybin mam dość monotonny odcinek do Eichgraben, a następnie do Hartau. Ciągle walczę z czasem, miejscami podbiegam, ale analizując dystans jaki pozostał dochodzę do wniosku, że zdążę.
W Hartau chwilę szukam szlaku, bo gdzieś zniknął, ale w końcu się odnalazł, dalej na granicy niemiecko-czeskiej przesiadam się na żółty i stąd już blisko do Hradka.
w drodze do Hradka
Przydomowy bunkier to podstawa na terenach przygranicznych (Hradek)
Na mecie jestem o 17:40 (w sumie przejście zajęło mi ponad 11 godzin). W nagrodę otrzymuję kiełbasę na gorąco i dyplom potwierdzający ukończenie trasy.
W całej imprezie udział wzięło podobno 524 uczestników, co mnie zaskoczyło, że aż tak wiele, choć większość była na trasach krótkich.
Za rok muszę wziąć w niej udział ponownie, bo przypadła mi do gustu i chciałbym ją przejść już spokojniej, bez błądzenia. Zresztą stwierdziłem, że całe Góry Łużyckie zasługują na to by je poznać nieco bliżej. Niedogodność jaką zauważyłem to tłumy ludzi, zwłaszcza w okolicach niemieckich kurortów, no i oczywiście dość duży dystans.