Łużycka pięćdziesiątka 2015

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
doktorkidler
tramp
Posty: 25
Rejestracja: 14-04-2015 11:07

Łużycka pięćdziesiątka 2015

Postautor: doktorkidler » 04-05-2015 22:51

O Górach Łużyckich dotychczas wiedziałem tyle, że gdzieś są. Jednak szukając pomysłu na krótki "długi weekend" majowy trafiłem na imprezę pod nazwą Lužická padesátka 44 Ročník zaplanowaną na sobotę 2 maja a zorganizowaną przez KCT Hradek nad Nisou. Jak na jednodniowy wypad z Wrocławia jest tam trochę za daleko, dlatego postanowiłem poświęcić cały weekend na wyprawę w tamte rejony (w niedzielę wybrałem się jeszcze do pobliskiego, malowniczo położonego Krystofovo Udoli skąd zrobiłem pętlę na Jested).

Start i meta trasy to szkoła przy ul. Za Pośtou (za pocztą) w Hradku nad Nisou.
Przebieg trasy 50 km (do wyboru były też krótsze): z miejsca startu w lewo do szlaku zielonego
zielony: Donin-sedlo Popovky-Krasny dul
czerwony: Krasny dul-Petrovice-Na Sestce
niebieski: Na Sestce-Babiccin odpocinek
zielony: Babiccin odpocinek-Krompach
czerwony: Krompach-Dolni Svetla-Waltersdorf
niebieski: Waltersdorf-Jonsdorf-Hein-Hvozd-Luckendorf hotel-Oybin-Eichgraben-Hartau
żółty: Hartau-Kristyna-meta

Po zapisaniu się, i wpłaceniu standardowych 30 koron wyruszam na najdłuższą trasę. I tu na dzień dobry wtopa, bo w okolicy oprócz szlaków turystycznych przebiegają przeróżne ścieżki, niektóre znakowane dokładnie tak samo jak szlaki. Zamiast na szlak zielony trafiam na zieloną ścieżkę NS Stezka Stromu, która wyprowadza mnie w innym kierunku. Orientuję się po ok. 2 km w czym problem. Klnąc pod nosem grzecznie wracam i idę właściwym szlakiem ul. Husovą, 1 Maja i Turystyczną wychodzę wreszcie z miasta. Dochodząc do Dolni Sedlo powoli otwierają się widoki na Zittau i kominy Elektrowni Turów, po prawej mam Sedlecky spicak.

Hradek fotki z piątku (dzień przed imprezą)
Obrazek
Obrazek

Kolejne już z trasy:
Obrazek

w drodze do Dolni Sedlo – Popova skala i Sedlecky Spicak
Obrazek
widok na Zittau
Obrazek
Hradek, dalej kominy Elektrowni Turów
Obrazek

Na krzyżówce szlaków skręcam w prawo do Popovej Skały. Na Skałę nie ma obowiązku wchodzić, ale zapewniam, że warto (ok. 500 m w jedną stonę). Z punktu widokowego można dostrzec Góry Izerskie, Jested i oczywiście Góry Łużyckie, obfitujące w stożkowate wzniesienia.
na Popovej Skale
Obrazek
Obrazek
Obrazek

widoki z Popovej Skaly: Góry Izerskie, masyw Jesteda, Góry Łużyckie
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po zejściu ze skały ostro ruszam w kierunku Krasnego Dołu, bo zaczynam obawiać się czy zmieszczę się w limicie czasowym (trasę należało ukończyć do godz. 18.00).

Po drodze mijam Skalni divadlo
Obrazek
Obrazek

w drodze do Petrovic – Hvozd oraz Sokol
Obrazek
Obrazek

Dochodzę do msc. Petrovice, gdzie jest pierwszy punkt kontrolny. Tutaj nabieram podejrzeń, że będzie to moja pierwsza impreza, w której kontrole są traktowane poważnie – bo dostaję aż 2 pieczątki, a jedna z pań odhacza krzyżykiem na swoim grafiku mój numer startowy. Wymieniam jeszcze parę zdań z miłymi paniami, które częstują uczestników ciastkami i ruszam dalej. Szlak czerwony omija górujący nad otoczeniem stożek Sokola (na szczęście, bo wejście nań przypuszczam, że nie należy do łatwych) i docieram do miejsca o nazwie Na sestce, gdzie napotykam się na kilkudziesięcioosobową rozwydrzoną grupę dzieci i jeszcze głośniej zachowujących się dorosłych. Odnajduję szlak niebieski i uciekam stamtąd czym prędzej.
Idę teraz kawałek trawersem Hvozda, miejscami podziwiając widoki.

Na sestce
Obrazek

na szlaku niebieskim w drodze do Babiccin odpocinek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dochodzę do Babiccin odpocinek, na odpoczynek jednak nie mam czasu, tylko zielonym idę do wsi Krompach.

przed Krompachem
Obrazek
Obrazek
Obrazek
cmentarz i kościół w Krompachu
Obrazek
Obrazek

Na skrzyżowaniu idę w lewo i szlakiem zielonym zmierzam do Dolni Svetla.

widoki znad Krompachu
Obrazek

nad Dolni Svetla
Obrazek

W Dolni Svetla popełniam kolejny duży błąd – na skrzyżowaniu mniej więcej pośrodku miejscowości skręcam w lewo w kierunku Horni Svetla (tak trasa przebiegała rok temu i dla ułatwienia taką sobie zapisałem w telefonie). W tym roku nastąpiła zmiana i należało iść prosto na Waltersdorf. Tym sposobem zataczam łuk i dokładam sobie kilka kilometrów. Ponadto martwię się, że nie znalazłem punktu kontrolnego. Już w niemieckim Waltersdorf analizuję sytuację i znajduję swój błąd. Wracam więc czerwonym szlakiem do Dolni Svetla gdzie bez trudu tym razem odnajduję PK. Teraz już jestem pewien, że zmieścić się w czasie będzie bardzo ciężko. Powracam do Waltersdorf, dalej już zgodnie z trasą idę niebieskim do Jonsdorf, następnie Hain. Po drodze jest ciekawe miasteczko skalne.

Obrazek
Obrazek
skałka "krokodyl"
Obrazek

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

za Jonsdorfem w drodze do Hain
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Od Hain czeka może nie mordercze, ale dość wymagające, zwłaszcza po przejściu już trzydziestu kilku kilometrów, podejście na najwybitniejszy szczyt pasma - Hvozd. Po wyczerpaniu całego zapasu płynów jakie miałem, osiągam wreszcie szczyt, gdzie jest schronisko i wieża widokowa. Pierwsze co robię, to w barze przy wieży zamawiam piwo. Nie wiem co tam leją, ale smakowało wyśmienicie (choć może to tylko skrzywiona percepcja z powodu odwodnienia i nawet płynny asfalt by mi tu smakował). Wejście na wieżę (płatne 1,5 Euro) z braku czasu odpuszczam. I tak marnuję go tutaj trochę, bo nie mogę odnaleźć niebieskiego szlaku (jest nieco po prawej od wieży patrząc na północ).

widok na Hain z podejścia na Hvozd
Obrazek

na szczycie Hvozda
Obrazek
Obrazek

widoki z góry
Obrazek
Obrazek

W końcu schodzę z Hvozda, miejscami zbiegając na złamanie karku.

Koło hotelu w Luckendorf jest ostatni punkt kontrolny. Tym razem obsługują go mili panowie, którzy informują mnie, że zostało mi mało czasu (jakbym nie wiedział), również przybijają 2 pieczątki, proponują wodę i zalecają iść do Oybin żółtą ścieżką rowerową zamiast szlakiem, bo ponoć są lepsze widoki. W sumie odnalazłem coś żółtego, ale nie wiem czy o tę trasę chodziło (w tym miejscu na mapie jest kilka żółtych szlaków). Po drodze mijam skałkę dla wspinaczy
Obrazek

i dochodzę do kurortu Oybin

skałki w Oybin
Obrazek
Obrazek

Od Oybin mam dość monotonny odcinek do Eichgraben, a następnie do Hartau. Ciągle walczę z czasem, miejscami podbiegam, ale analizując dystans jaki pozostał dochodzę do wniosku, że zdążę.
W Hartau chwilę szukam szlaku, bo gdzieś zniknął, ale w końcu się odnalazł, dalej na granicy niemiecko-czeskiej przesiadam się na żółty i stąd już blisko do Hradka.

w drodze do Hradka
Obrazek

Przydomowy bunkier to podstawa na terenach przygranicznych (Hradek)
Obrazek

Na mecie jestem o 17:40 (w sumie przejście zajęło mi ponad 11 godzin). W nagrodę otrzymuję kiełbasę na gorąco i dyplom potwierdzający ukończenie trasy.

W całej imprezie udział wzięło podobno 524 uczestników, co mnie zaskoczyło, że aż tak wiele, choć większość była na trasach krótkich.
Za rok muszę wziąć w niej udział ponownie, bo przypadła mi do gustu i chciałbym ją przejść już spokojniej, bez błądzenia. Zresztą stwierdziłem, że całe Góry Łużyckie zasługują na to by je poznać nieco bliżej. Niedogodność jaką zauważyłem to tłumy ludzi, zwłaszcza w okolicach niemieckich kurortów, no i oczywiście dość duży dystans.

cezaryol
bardzo stary wyga
Posty: 2343
Rejestracja: 23-03-2007 19:32
Lokalizacja: Opole

Postautor: cezaryol » 05-05-2015 07:14

Bardzo malownicza trasa.
Widać, że czeskie imprezy wciagają :wink:


Wróć do „Relacje z wypraw”