Przysypani pyłkiem, utopieni w bzie (podkłodzkie okolice)

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Przysypani pyłkiem, utopieni w bzie (podkłodzkie okolice)

Postautor: buba1 » 18-05-2015 13:24

W piatkowe popoludnie wyruszamy w podklodzkie okolice. Na mapie mam znaczony lesny parking kolo Pokrzywna, taki z wiata. Na miejscu okazuje sie ze zdecydowanie wiaty nie ma, na skrzyzowaniu lesnych drog sa tylko blotniste koleiny rozjezdzone przez zrywke. Kawalek dalej jest przy drodze wbity znak lesnego parkingu, w miejscu gdzie jest tylko row i potoczek. Cos co mogloby go przypominac jest jednak jeszcze kawalek dalej- rozszerzenie drogi z kilkoma laweczkami i miejscem na ognisko. Postanawiamy zostac, drewna na ognisko jest w zasiegu reki dosyc sporo.

Obrazek

Miejsce okazuje sie byc dosyc spokojne. Rano przemykaja tylko jedna ciezarowka z drewnem i jeden traktor z koniem.

Obrazek

Turystow mija nas dwoch- dziadek dziarsko maszerujacy z kijkami oraz jak sie okazuje znajomy forumowicz- ferial, z ktorym wdajemy sie w krotka pogawedke.

Nasze miejsce noclegowe o poranku (tzn kolo 11 ;)

Obrazek

Wszystko wokol jest przysypane zoltym pylkiem- skodusia, namiot, buty. Pylek osiada tez na okularach toperza i obiektywie aparatu. Jest doslownie wszedzie i laskocze w nos.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po sniadaniu idziemy poszukac ruin fortu Blokhauz. Po drodze wpada nam w oczy dziwny szlak

Obrazek

oraz dwa miejsca potencjalnie noclegowe

Obrazek

Obrazek

Fort takze jest tzn jest nim strome skaliste zbocze, po ktorym widac jakies slady ludzkiej reki bo jest maly tunelik i stara tablica.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Miejsce sluzy rowniez niesmialym wspinaczom- wisi lina, pod skala leza materace, jednak ludzie na nasz widok sie natychmiast chowaja i nie wylaza z ukrycia przez najblizsze 10 min.

Gdzies miedzy drzewami majaczy jakis budynek, przy nim jakies kamienne ruiny. Idziemy sobie go obejrzec. Tak trafiamy na nieuzywana lesniczowke, utopiona w zieleni.

Obrazek

Obrazek

Okazuje sie nie byc calkiem opuszczona- miejscem opiekuje sie babcia, ktora przyjezdza tu co jakis czas, przewietrzyc i powspominac. Gadamy chyba z pol godziny w cieniu starego zdziczalego sadu, o czasach gdy byla mala dziewczynka i mieszkala w tym malowniczym domku na koncu przysiolka. O pieknych wiosnach i trudnych zimach gdy nie zawsze droge odsniezal plug. Gdy nie zawsze bylo bogato i dostatnio ale bylo milo i bezpiecznie bo wielopokoleniowa rodzina trzymala sie razem i sobie pomagala.. Okazuje sie tez ze swiat jest strasznie maly- bo mamy z babcia wspolnych znajomych!

Za domem jest kawalek ogrodzonego terenu robiacego wrazenie zapomnianego pola namiotowego, co do ktorego mamy pewne plany...

Zegnamy sie z nowa znajoma i znow zapuszczamy w okoliczne lasy- tym razem wylazimy na niewielkie wzgorze zwane Kamienna Gora. Jak sama nazwa wskazuje kamulcow roznistych tu dostatek.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Niektore nawet tworza calkiem solidne dachy pod ktorymi kilka osob by sobie dogodnie moglo zanocowac!

Obrazek

Obrazek

Widoczki tez jakies nawet sa z najwyzszej skalki

Obrazek

Acz lepsze sa z okolic pobliskiego klasztoru w Pokrzywnie

Obrazek

Obrazek

Potem jedziemy bardziej na wschod. W Starkowku mijamy kapliczke obrosla niezapominajkami

Obrazek

Obrazek

a zaraz obok pachnacy drewnem opuszczony dom

Obrazek

W Starej Łomnicy cos jakby ruiny palacu utopione w krzakach bzu

Obrazek

wogole bzu to jest wszedzie zatrzesienie

Obrazek

oraz kolejny drewniany domek zjadany tym razem przez pnacza

Obrazek

Obrazek

W Gorzanowie - odmiana po milych sielskich wrazeniach. Palac w innym stanie- oklejony dziesiatkami tabliczek z zakazami wstepu, zblizania sie, monitorowaniu, terenie prywatnym, zjadliwych psach itp. Cud ze nikt nie strzela jak wedrowiec smie popatrzec z drogi na budynek (bo jak sie robi zdjecie to juz spod ziemi wyrasta jakis typ ktoremu sie to nie podoba i strzyka jadem..)

Obrazek

Obrazek

Naszym kolejnym dzisiejszym celem jest Jaskinia Radochowska do ktorej wedrujemy zielonymi sciezkami lagodnych wzgorz.

Obrazek

Obrazek

Jaskinia niestety okazuje sie byc zakratowana i pilnowana. Wejscie tylko z przewodnikiem, platne i jeszcze kask trzeba ubrac. Nie jest to to co buby lubia najbardziej ale skoro juz przyszlismy to zwiedzimy w ten sposob skoro sie nie da w inny. Oprowadzajaca babka jest bardzo mila, opowiada nawet calkiem ciekawe rzeczy. Dziwne jest jedynie to co mowi na poczatku- o sporych trudnosciach technicznych w czasie zwiedzania, sliskim podlozu, waskich korytarzach gdzie trzeba sie przeciskac, ostrzega ze nie kazdy da rade itp Wytrawnym speleologiem nie jestem, po jaskiniach duzo nie chodzilam w zyciu ale trudnosci owych nie zauwazylam. Fakt- czasem trzeba sie schylic, ale ogolnie idzie sie raczej jak na spacer po parku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Wiata przy jaskini jest raczej z gatunku tych przewiewnych i niechroniacych za bardzo przed deszczem. Chyba za czasow bazy namiotowej stalo tu cos solidniejszego.

Obrazek

Po pozegnaniu dosc tlumnych okolic jaskini znow zaglebiamy sie w swiat pusty i niezadeptany. Wlazimy na gorke Cierniak, gdzie za towarzyszy mamy tylko dziesiatki mrowczych kupek. Chyba jeszcze nie widzialam miejsca gdzie wystepowalyby one az tak stadnie!

Obrazek

Obrazek

I jeszcze tacy jegomoscie tam bywaja

Obrazek

Na szczycie gory jest kosciolek, kapliczki. Swiatynia zostala ponoc ufundowana w XIX wieku przez owczesnego soltysa Radochowa za cudowne uzdrowienie z ciezkiej choroby.

Obrazek

Jest tez polowy oltarz ktory wedlug mnie wyglada troche dziwnie- jak ktos kto utknal glowa w jakiejs dziurze i fika nogami probujac sie wydostac..

Obrazek

Ide pozwiedzac okolice kosciola a toperz zostaje na lawce z ksiazeczka.

Zagladam przez krate do kaplicy

Obrazek

Ciekawe na jaka melodie?

Obrazek

mijam ciekawa kapliczke o symbolicznym zarysie swiątka

Obrazek

oraz schody w ilosci duzo prowadzace do Radochowa, a na kazdym z nich sa wyryte informacje o roznych darczyncach i sponsorach tego miejsca.

Obrazek

Obrazek

Siedzacy sobie pod drzewkiem toperz zostal zagadniety przez lokalnego pustelnika, mieszkajacego w niewielkiej chatce nieopodal szczytu. Pustelnik wzial toperza za jakiegos swojego znajomego Krisznowca, a jak wyszla na jaw pomylka to juz nie bylo wyjscia jak pogadac :) Zwiedzamy wiec kosciol z naszym nowym znajomym, jednoczesnie dowiadujac sie sporo ciekawych rzeczy o okolicy, o historii lokalnej pustelni i kaplicy, o swietach koscielnych w naszym kalendarzu oraz Henryku VII.

Pobliska pustelnia

Obrazek

Schodami zlazimy ponownie w okolice Radochowa

Obrazek

W zapadajacym zmierzchu suniemy na odkryte dzis sympatyczne miejsce biwakowe. Po drodze raz po raz wyskakuja przed skodusie sarny.

Obrazek

Smiejemy sie ze dzis idzie na ilosc - wczoraj bylo raz a dobrze- kolo Henrykowa wyskoczyl spory rogaty jelen!

Wieczor mija klasycznie.

Obrazek

Choc deszcz nas troche straszyl i juz myslelismy ze idziemy spac o glodzie, bez kielbasek, oscypkow i ziemniaczkow. Ale aura okazala sie byc nam jednak przychylna.

Spimy dlugo. Caly poranek duje wiatr, wyjac w koronach drzew i tropiku naszego namiociku. Po nocnych deszczach dzien wstaje bardzo pogodny i sloneczny.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolo Romanowa znajdujemy fajny kamieniolom a ktorym kiedys obiecujemy sobie zapodac nocleg.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dzis idziemy szukac zrodelka na zboczach gory Krzyzowa, zwanego studnia Oppersdorfow. Mijamy wyboiste drogi wijace sie miedzy Romanowem a Starym Waliszowem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Powoli pniemy sie w gore cienistym lasem. Po drodze stary kamieniolom.

Obrazek

Obrazek

Caly czas towarzyszy nam jakies donosnie szczekajace zwierze, ktorym zdecydowanie nie jest pies. Kiedys slyszalam ze tak szczekaja sarny. Ta jest jakas dziwna - wiekszosc ktore znalam to w lesie tylko mignely uciekajac- to cos idzie za nami z 15 minut i szczeka.

Zrodelko okazuje sie byc bardziej malownicze niz sobie wyobrazalam. Utopione w lesnym uroczysku, wyrasta z niego wielka brzoza a wilgotne omszale wnetrze pachnie starym kamieniem i ziolami! Woda jest chlodna i smaczna. Siedzimy tu dlugo. Jakos sie nie chce zbyt szybko opuszczac tego pieknego miejsca.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pozniej idziemy w strone szczytu, schodzimy sie z czarnym szlakiem i nim wracamy. Jakim cudem ominelismy kosciol na Krzyzowej to nie wiem. Kilka lat temu szlismy podobnie i kosciol byl. Dzis nie ma ;) Ale sa za to laki pelne jaskrow i lubinu.

Obrazek

Obrazek

I wygrzane zywiczne lasy

Obrazek

Obrazek

Na koniec milego wiosennego weekendu- rybka! Chrupiacy pstrag z milej smazalni kolo Radochowa.

Obrazek

Obrazek

wiecej zdjec
https://picasaweb.google.com/jabolowa.b ... kieOkolice
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 929
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Postautor: olo23333 » 18-05-2015 13:33

W Radochowskiej dobrych ... chyba z 20 lat temu ściorałem 2 komlety ubrania:) widzę w tym czasie sę pozmieniało - wchodziliśmy do niej 3 różnymi wejściami...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 18-05-2015 13:37

olo23333 pisze:W Radochowskiej dobrych ... chyba z 20 lat temu ściorałem 2 komlety ubrania:) widzę w tym czasie sę pozmieniało - wchodziliśmy do niej 3 różnymi wejściami...


Teraz jednym wejsciem sie wchodzi a drugim wychodzi. Trzecie babka nam pokazywala ze jest celowo zasypane "zeby jaskinia nie wysychala".
Moze sa jeszcze jakies boczne korytarze gdzie trzeba sie przecisnac jakas niepozorna szczelina? Ale na glownej "trasie wycieczki" to nawet sobie butow nie pobrudzilismy....
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Leuthen » 18-05-2015 14:39

Bardzo ciekawa wycieczka po mniej znanych zakątkach :)
1) Pudelek na pewno co nieco Ci powiedział o Forcie Blokhauz (nazwa potoczna - "za Niemca" nazywał się inaczej). Powstał w ramach projektu fortyfikowania Ziemi Kłodzkiej w 1790 r., gdy istniała realna możliwość wybuchu wojny prusko-austriackiej (Śląsk był bardzo młodym pruskim nabytkiem terytorialnym, zdobytym przez Prusy na Austrii i zatwierdzonym ostatecznie w 1763 r. mocą pokoju w Hubertusburgu; w latach 1778-1779 Ziemią Kłodzką objęły także działania wojenne tzw. Wojny Kartoflanej czyli wojny o sukcesję bawarską).
Widoczna na jednym ze zdjęć tablica pamiątkowa upamiętnia wyczyn niejakiego Ponzla, osobnika bardzo ciekawego (weteran wojny prusko-francuskiej 1870/71), który założył się, że skoczy w przepaść z jednej ze skał na zboczach Kamiennej Góry, co też zrobił (będąc pod wpływem). W sumie nic mu się nie stało (upadek wyhamowały gałęzie drzew), a nagrodą (stawka w zakładzie) była flacha i kiełbacha :D :mrgreen:

2) Widoczne na zdjęciu skałki w okolicach tarasu widokowego na szczycie Kamiennej Góry noszą ślady magnezji - "magicznego proszku wspinaczy" - w tym przypadku tzw. bulderowców (tych od małych skałek i materacy). Okolica idealna dla nich - na Twoich widać liczne koleby i nisze skalne w sam raz nadają się na nocleg dla nich :wink:

3) Jaką książkę czytał Pudelek na szczycie kalwarii nad Radochowem, co się stało przyczyną spotkania pustelnika? :)

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 18-05-2015 15:08

Leuthen pisze:
3) Jaką książkę czytał Pudelek na szczycie kalwarii nad Radochowem, co się stało przyczyną spotkania pustelnika? :)


Pudelek z tego co wiem jest teraz na Podlasiu :D

Toperz w momencie spotkania na Cierniaku czytal ksiazke o Henryku VII - co potem zaowocowalo dlugim wykladem pustelnika na temat tej postaci! :D

Leuthen pisze:Widoczna na jednym ze zdjęć tablica pamiątkowa upamiętnia wyczyn niejakiego Ponzla, osobnika bardzo ciekawego (weteran wojny prusko-francuskiej 1870/71), który założył się, że skoczy w przepaść z jednej ze skał na zboczach Kamiennej Góry, co też zrobił (będąc pod wpływem). W sumie nic mu się nie stało (upadek wyhamowały gałęzie drzew), a nagrodą (stawka w zakładzie) była flacha i kiełbacha :D :mrgreen:


Niejeden pewnie by chcial aby jego zaklady i wyczyny po pijaku zostaly uhonorowane i upamietnione w taki sposob by sto lat pozniej jeszcze o tym mowiono! :lol: Tablice wmurowali jego koledzy czy ktos inny?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Zły Marcin
obieżyświat
Posty: 864
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Re: Przysypani pyłkiem, utopieni w bzie (podkłodzkie okolice

Postautor: Zły Marcin » 18-05-2015 16:42

buba1 pisze:Wszystko wokol jest przysypane zoltym pylkiem- skodusia, namiot, buty. Pylek osiada tez na okularach toperza i obiektywie aparatu. Jest doslownie wszedzie i laskocze w nos.

Od piątku do niedzieli byłem między Międzylesiem a Polanicą...pyłek masakrował nozdrza, co chwilę przecierałem bryle, przy silniejszym wietrze widać było chmury pyłowego "dymu" nad lasami. Ciekawy widok, nigdy wczesniej czegoś takiego nie zaobserwowałem. Ciesze się, że nie jestem typem uczuleniowca. :roll:

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Przysypani pyłkiem, utopieni w bzie (podkłodzkie okolice

Postautor: buba1 » 18-05-2015 17:08

Zły Marcin pisze:
buba1 pisze:Wszystko wokol jest przysypane zoltym pylkiem- skodusia, namiot, buty. Pylek osiada tez na okularach toperza i obiektywie aparatu. Jest doslownie wszedzie i laskocze w nos.

Od piątku do niedzieli byłem między Międzylesiem a Polanicą...pyłek masakrował nozdrza, co chwilę przecierałem bryle, przy silniejszym wietrze widać było chmury pyłowego "dymu" nad lasami. Ciekawy widok, nigdy wczesniej czegoś takiego nie zaobserwowałem. Ciesze się, że nie jestem typem uczuleniowca. :roll:


No wlasnie ja tez nigdy nie zaobserwowalam takich chmur pylku! a po lasach sie nieraz w maju chodzilo! Nie wiem nawet dokladnie- to swierki tak pylily? i czemu w takiej ilosci? :shock: jakis urodzaj na pylek!
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Human
stary wyga
Posty: 1112
Rejestracja: 09-10-2011 23:56
Lokalizacja: Breslau

Postautor: Human » 18-05-2015 18:34

Ależ te buldery obsrane magnezją. Widzę szczotki jeszcze nie dotarły...

Radek
obieżyświat
Posty: 729
Rejestracja: 19-02-2011 10:31

Re: Przysypani pyłkiem, utopieni w bzie (podkłodzkie okolice

Postautor: Radek » 18-05-2015 19:30

Dzis idziemy szukac zrodelka na zboczach gory Krzyzowa, zwanego studnia Oppersdorfow. Mijamy wyboiste drogi wijace sie miedzy Romanowem a Starym Waliszowem.

Obrazek


Hehe mam déjà vu :D
Obrazek

Nie wiem czy oślepłem ale w sobotę zupełnie nie widziałem pyłku za to bzy odurzały na maksa.
https://picasaweb.google.com/1183515413 ... directlink

Polecam oderwanie się od szlaków, wbiłem się na pałę w łąki jechało się jak w bajce, trawa stosy kamieni i dokoła nich drzewa owocowe.
Obrazek

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2209
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Postautor: Dolnoślązak » 19-05-2015 12:25

Również mam mieszane uczucia co do Radochowskiej, bilety zdaje się po 10zł i jeszcze z godzinę albo więcej trzeba było czekać aż dojdzie jakaś grupa skądś tam bo dla dwóch osób najwyraźniej nie opłaca się wchodzić. Tak więc zwiedzanie nie dość że tylko z przewodnikiem to jeszcze tylko z grupą. Odpada więc szybkie zwiedzanie przy okazji a trzeba zarezerwować z pół dnia :twisted: Czas co prawda mieliśmy ale niesmak pozostał...

Jednak co do samych warunków w niej panujących trochę tam się ufajdałem, ale jak wspominałem moje salomony mają jakąś plastikową podeszwę i jeżdzą jak po lodzie :wink:

Awatar użytkownika
voi-vod
obieżyświat
Posty: 693
Rejestracja: 22-09-2008 22:25
Lokalizacja: Sobótka

Postautor: voi-vod » 19-05-2015 20:09

W zeszłym roku byłem w Radochowskiej pod koniec września po południu. Krata była otwarta i nikt nie kasował za bilety. Może więc warto spróbować wieczorową porą?
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 5007
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Postautor: buba1 » 19-05-2015 20:12

Dolnoślązak pisze:Również mam mieszane uczucia co do Radochowskiej, bilety zdaje się po 10zł i jeszcze z godzinę albo więcej trzeba było czekać aż dojdzie jakaś grupa skądś tam bo dla dwóch osób najwyraźniej nie opłaca się wchodzić. Tak więc zwiedzanie nie dość że tylko z przewodnikiem to jeszcze tylko z grupą. Odpada więc szybkie zwiedzanie przy okazji a trzeba zarezerwować z pół dnia :twisted: Czas co prawda mieliśmy ale niesmak pozostał...
:


Nas skasowali po 12 zl, dostalismy nawet paragon! :shock:
Plus taki ze nie musielismy czekac- oprocz nas wchodzilo tez dwoch facetow- widac dla czworki juz sie oplaca

voi-vod pisze:. Może więc warto spróbować wieczorową porą?


Mysmy byli kolo 17-18. Moze trzeba bylo jeszcze pozniej?
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "



na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Raubritter
bardzo stary wyga
Posty: 2089
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Przysypani pyłkiem, utopieni w bzie (podkłodzkie okolice

Postautor: Raubritter » 22-05-2015 17:36

buba1 pisze:No wlasnie ja tez nigdy nie zaobserwowalam takich chmur pylku! a po lasach sie nieraz w maju chodzilo! Nie wiem nawet dokladnie- to swierki tak pylily? i czemu w takiej ilosci? :shock: jakis urodzaj na pylek!


Tak Buba, to świerki, obserwuje to od około dwóch tygodni będąc na Kopie, jak zawieje wiatr w słoneczny dzień to unosi się istna zasłona pyłkowa!
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.


Wróć do „Relacje z wypraw”