Strona 1 z 1

Karkonosze - Sowia Przełęcz- Śnieżka 3.10.2015

: 21-10-2015 10:34
autor: olo23333
Następny dzień w którym byłem dumny z mojej córki - samodzielnie przeszła 21 kilometrów aczkolwiek zdarzały się trudne momenty...
Tego dnia nie zdecydowaliśmy się na wyjazd z resztą grupy na Szrenicę i Śnieżne Kotły tylko w kameralnej ekipie wybraliśmy zdawałoby się lajtową :) trasę - Biały Jar - Wilcza Poręba - Sowia Dolina - Jelenka - Śnieżka (czeskim trawersem) Kopa - Biały Jar - Karpacz.

Pogoda tego dnia była mocno zmienna, od słoneczka i błękitu nieba do wichury .. w pewnym momencie myślałem że nas zleje...

Wyruszyliśmy z naszego hoteliku do Wilczej Poręby, skąd rozpoczęliśmy mozolną wędrówkę ku Sowiej Przełęczy - dobrze że dziewczyny co jakiś czas robiły przerwę bo były momenty gdzie ja również miałem dosyć, tym bardziej że dzień wcześniej mieliśmy ognisko wieczorem ...

Obrazek

Obrazek

Na Sowiej Przełęczy krótki reset i w drogę do Jelenki - tam zaplanowaliśmy dłuższy popas.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kolejka do baru była tak długa że spędziłem w niej około 25 minut ale piwko i kola cytrynowa były wyborne :)
Z Jelenki poszliśmy w kierunku Śnieżki trawersem - w sumie nigdy wcześniej nie szedłem tym szlakiem a faktycznie jest bombowy. Delikatnie ale cały czas do góry z super widokami :) Po drodze dziewczynki zaczęły rozmowy na temat kup i ich kolorów - momentami myśleliśmy że się popłaczemy ze śmiechu...

Obrazek

Obrazek

Po wyjściu na grzbiet zerwała się taka wichura że myślałem że nam głowy pourywa - wejście na Śnieżkę w takich warunkach dało nam popalić...

Obrazek

Obrazek

A to już moje zdobywczynie :)

Obrazek

Na Śnieżce jak to na Śnieżce - ludzi multum nie było nawet gdzie usiąść w środku więc kupiliśmy tylko medal dla dziewczynek za zdobycie Królowej Sudetów i w drogę na dół...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W sumie chcieliśmy zjechać z Kopy wyciągiem na dół bo dzieciaki były już wykończone jednak jak zobaczyliśmy kolejkę na około godzinę stwierdziliśmy że jednak zejdziemy na dół na nogach.

Obrazek

Obrazek

Do samego końca dzieciaki dawały radę a po powrocie do hotelu po obiadokolacji dostały 2 życia i bawiły się do późna na zorganizowanej dyskotece:)

Dzień był zajefajny oby więcej takich...

Więcej fotek tutaj - https://picasaweb.google.com/1099028729 ... czSniezka#

: 21-10-2015 11:52
autor: buba1
gdzie podwedziles drugiego dzieciaka? na jedne fotce widze dwie dziewczynki!!! :lol:

: 21-10-2015 12:12
autor: olo23333
Córka od znajomych z którymi to wspólnie chadzaliśmy :)

: 21-10-2015 20:08
autor: Dolnoślązak
Widać ten szlak tak już ma, mnie też dał popalić tyle że zimą. Póki nie wyszło się z kosodrzewiny szło się lajtowo, po wyjściu na otwarty teren w jednej chwili stał się koszmar, śnieżna zawieja, wiało tak że z trudem parło się naprzód patrząc tylko byle nie stoczyć się z wąskiej ścieżyny w dół. Mieliśmy iść dalej trawersem do Czech ale w tej sytuacji postanowiliśmy wrócić przez Śnieżkę i był to moment w którym naprawdę zacząłem się bać. Na grzbiecie gdzie przebiega główny szlak wiatr chyba osiągnął apogeum więc z trudem można było utrzymać się w pionie, nieraz wręcz trzeba było się zapierać by nie polecieć w dół do Karpacza :wink: A jak już się na Śnieżkę jakoś wygramoliliśmy, gdzie był tylko jeden turysta z Czech i wszystko naokoło zamknięte to do Śląskiego zjeżdżało się na dupie bo szlak przestał istnieć pokryty czapą śniegu, którego było powyżej poręczy... :wink: W Śląskim, gdzie byliśmy jedynymi turystami czuło się jakby dostało się nowe życie :lol:

Pewnie zdjęcie tego nie oddaje, ale szło się z myślą tylko o tym, że jak mocniej zawieje to już będzie koniec :wink: Oczywiście zejście czerwonym szlakiem (zakosy) ze Śnieżki. Tam gdzie te kopczyki były wcześniej poręcze :)
Obrazek

: 21-10-2015 21:21
autor: creamcheese
Dolnoślązak pisze:
Pewnie zdjęcie tego nie oddaje,

Fakt, zdjecie wygląda na lajtowe...słoneczko świeci, Dom Śląski widać...juz niedaleczko, zawiewać nie zawiewa...Ściemniasz chłopie :wink:
Ale jak to jest na prawdę wie tylko ten który chodził w zimie...

: 22-10-2015 07:33
autor: Zły Marcin
Mnie tam w lipcu zdmuchnęło raincover z plecaka 8)

: 25-10-2015 15:10
autor: Spirit
Ja kilka lat temu zimą nie dałam rady Śnieżki zdobyć, wiatr sto na godzinę, widoczność zerowa, gdybym miała rękawice narciarskie to bym jeszcze dała radę się utrzymać i wleźć, ale zamiast nich miałam badziewie cieniutkie za pięć złotych i łapska przymarzały mi do łańcuchów, tylko cztery osoby chyba wtedy weszły z naszej kilkunastoosobowej grupy, reszta musiała odtajać w Domu Śląskim. :lol:

: 25-10-2015 16:38
autor: Zły Marcin
Co do DŚ to mnie za każdym razem rozpierdziela dziadek-cieć przy kiblach co to niby sprzedaje znaczki ale tak po prawdzie to kasuje za toalety.
Klozet dziadek. :lol:

: 10-11-2015 14:58
autor: Dolnoślązak
W marcu :wink: