VI Rajd Prudnik - Pradziad

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
opawski1
obieżyświat
Posty: 678
Rejestracja: 02-09-2013 10:44
Lokalizacja: Prudnik

VI Rajd Prudnik - Pradziad

Postautor: opawski1 » 15-08-2016 10:12

VI RAJD PRUDNIK - PRADZIAD 6 sierpnia 2016

Rajd Prudnik - Pradziad to ultramaraton, bo tak można go już nazwać, organizowany przez PTTK Prudnik, który polega na pokonaniu 60 km trasy z Prudnika (270 m) na najwyższy szczyt Sudetów Wschodnich Pradziada (1491 m) podczas jednodniowej wyprawy przez Góry Opawskie i Jeseniky. Uczestnicy pokonują przewyższenia rzędu 4500 m zaliczając po drodze wiele szczytów. Mają na to maksymalnie 15 h. Pomysłodawcą rajdu jest Andrzej Dereń, który wraz z Romanem Gwoździem są komandorami imprezy. Od kameralnej imprezy z 20 uczestnikami z każdą edycją staje się coraz popularniejsza. W tym roku na trasę wyruszyło aż 126 osób! Dla urozmaicenia co roku trasa jest nieco modyfikowana. Od początku istnienia rajdu biorę w nim udział ! :)

Obrazek
(fot. Andrzej Dereń)

Obrazek
(fot. Andrzej Dereń)

RELACJA:
O godz: 5:00 stawiamy się na starcie w prudnickim parku obok altany. Jest jeszcze ciemno, mokro po nocnych opadach deszczu. Mimo dużej ilości uczestników rejestracja przebiega bardzo sprawnie. O godz: 5:10 gotowi do drogi ruszamy! Wędrujemy czerwonym szlakiem przez park, wychodzimy z miasta asfaltówką i wspinamy się na Kozią Górę, gdzieś tutaj spotyka nas wschód słońca, jednak zachmurzenie nie pozwala nam obejrzeć tego zjawiska. Mijam Sanktuarium św. Józefa i już zawracam sporą grupę, która zeszła ze szlaku. Kieruje ich raz jeszcze, proszą abym, nie uciekał im do przodu. Ja jednak przyspieszam tempo wyprzedzając sporo osób, które wyszły wcześniej. Zdobywam Kobylicę (sprawdzając malowane dzień wcześniej przeze mnie znaki szlaku) , następnie przez Dębowiec i Długotę docieram do Wieszczyny.

Obrazek

Obrazek


Tutaj zmiana koloru szlaku na niebieski, którym wędrujemy wzdłuż granicy przez Las Rosenau, wykoszoną przez komandora Romana ścieżką na Przełęcz pod Zamkową Górą. Z tego miejsca żółtym ze smutnym widokiem wycinanego lasu na Przełęcz Mokra, a z niej stromym podejściem atakuję Biskupią Kopę. Przy Krzyżu Pojednania decyduje się odbić na szczyt, na którym ok. 15 min. przerwy na jedzenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Z Kopy wkraczamy już na teren Czech. Schodzę na przełęcz Petrovy Boudy. Z niej kolejne strome podejście na Větrną żółtym szlakiem. Następnie grzbietem schodzimy do źródeł Osobłogi, miejsca w którym możemy nabrać wody na dalszą wędrówkę. Tutaj chwila przerwy. Spora grupa osób popełnia błąd nawigacyjny wspinając się w kierunku Solnej Hory. Ruszamy dalej asfaltówką z zielonym szlakiem. To odcinek z pięknymi widokami z łąk górskich, to właśnie w tym miejscu można po raz pierwszy zobaczyć cel - szczyt Pradziada, który za ok 35 km. Niestety w tym roku schował się w chmurach. Schodzimy do Heřmanovic. We wsi niespodzianka Roman Gwóźdź przygotował punkt kontrolny z poczęstunkiem kawą i herbatą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Chwila przerwy i ruszamy dalej, żółtym szlakiem przez Sokoli Skały wspinamy się na Ostry, to połowa trasy. Góra Ostry słynie z bardzo dużego zagęszczenia bunkrów. Jednak jak wiemy polityka Czechosłowacji sprawiła, że umocnienia nigdy nie zostały użyte i są w dobrym stanie. Do większości bunkrów można wejść. Z Ostrego niebieskim szlakiem bardzo stromo ( te zejście daje po kolanach!) schodzimy do Vrbna pod Pradziadem. Na chwilę ukazuje się nam Pradziad, wychodzący z chmur. W tym roku "witani" jesteśmy wyciem syren. W ubiegłym roku strzelaniną (myśliwych?).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


W miasteczku możliwość posilenia się w sklepach lub w barach. My jednak nie korzystamy z nich i bez zatrzymywania się wychodzimy z miasta pnąc się do góry obok kościoła św. Michała. Maszerujemy teraz dość monotonnym i dłużącym się odcinkiem trasy, ciągle pod górę na Malá Hvězda. Od tego miejsca z góry, zaczyna padać deszcz, ubieramy płaszcze. Na szczęście opady trwają ok 10 min. Schodzimy do Karlovej Studánki, pięknej miejscowości uzdrowiskowej. W pijalni wody robimy krótką przerwę na uzupełnienie wody z charakterystyczną wonią siarkowodoru.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wychodzimy z miejscowości żółtym szlakiem, wkraczamy do doliny Bilej Opavy. To najpiękniejsza część trasy, ale bardzo trudna, tym bardziej jeśli ma się już 50 parę km w nogach. Na rozdrożu wybieram trudniejszy żółty szlak (choć na początku rajdu myślałem o tym łatwiejszym). Rozpoczynam wspinaczkę po drewnianych mostkach, kładkach i drabinkach wzdłuż pięknych wodospadów Bilej Opavy. Pokonuję skały nadal wyprzedzając ludzi (którzy patrzą na mnie dziwnym wzrokiem, gdyby oni wiedzieli że idę z Prudnika! :P ).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wychodzę z doliny. Wtedy dołącza się do mnie Czech. Rozpoczynamy rozmowę, gadamy na wiele tematów, okazuje się, że mamy podobne hobby. Mijamy schronisko Barborka. Tu wychodzimy już na asfalt. Od tego miejsca do celu pozostało już tylko 4 km. Na rozmowie szybko leci czas, nowy znajomy podziwia mnie gdy mówię mu że idę już 60 km z Prudnika. Zawsze dłużący się asfaltowy odcinek tym razem jest krótki. ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


W końcu docieram do celu ! O godz 16:40 z czasem 11 h 30 min melduje się na szczycie Pradziada . Okazuje się że jestem na 11 miejscu.
To nieco gorzej niż w poprzedniej edycji. W tamtym roku byłem o prawie 30 min szybciej.
Do godz: 20:00 kolejni uczestnicy docierają do mety. a ja tymczasem obchodzę wieżę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W końcu po 20 podsumowanie rajdu, wręczenie pamiątkowych certyfikatów i toast szampanem. Na VI Rajd Prudnik-Pradziad wyruszyło 126 osób. 101 uczestnikom udało się dotrzeć do mety. Tegoroczna edycja była wyjątkowa, padł rekord frekwencji. Liczba uczestników w porównaniu z poprzednim rokiem wzrosła o 100% !! Jednak impreza jak zawsze bardzo udana. Ileż satysfakcji jest z pokonania trudnej górskiej trasy. Wydawać by się mogło że to niemożliwe podczas jednodniowej pieszej wyprawy a jednak. Organizatorzy połączyli Prudnik z Pradziadem ! :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W ramach imprezy odbyły się II Mistrzostwa Polski Weterynarzy w Maratonie Górskim.

Obrazek
OTO ZDOBYWCY PRADZIADA !! (fot. Andrzej Dereń)

Obrazek

Po podsumowaniu pamiątkowe grupowe zdjęcie pod wieżą zdobywców Pradziada. A po nim ruszamy w dalszą drogę.... schodzimy do Ovčarny, gdzie czekały na nas 3 powrotne autobusy do Prudnika :P

PEŁNA GALERIA ZDJĘĆ: https://goo.gl/photos/NP34P2VUoBKWgW1b8

ŚLAD GPS: http://www.navime.pl/trasa/1104681

ZDJĘCIA TYGODNIKA PRUDNICKIEGO: https://www.facebook.com/Tygodnik.Prudnicki/photos/?tab=album&album_id=1313771758650790

RELACJA POCHODZI Z: http://goryopawskie.bnx.pl/forum/viewthread.php?forum_id=3&thread_id=86
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: VI Rajd Prudnik - Pradziad

Postautor: Leuthen » 18-08-2016 18:45

opawski1 pisze:Na rozmowie szybko leci czas, nowy znajomy podziwia mnie gdy mówię mu że idę już 60 km z Prudnika.

By zacytować tekst z klasyki kabaretów Polski - ze skeczu Ani Mru Mru o Małyszu: "Jaki ten chłopak jest skromny :!: " :mrgreen:

opawski1 pisze:W końcu docieram do celu ! O godz 16:40 z czasem 11 h 30 min melduje się na szczycie Pradziada . Okazuje się że jestem na 11 miejscu. To nieco gorzej niż w poprzedniej edycji. W tamtym roku byłem o prawie 30 min szybciej.

Nie obraź się, proszę, za to, co na chwilę napiszę. Są to tylko moje luźne przemyślenia.
Jak może pamiętasz, uczestniczyłem w I edycji tego rajdu (gdy jeszcze nie było wiadomo, że stanie się imprezą cykliczną). Była nas wtedy, jak chyba zresztą napisałeś, dwudziestka. Teraz była ponad setka.
Tą imprezę ceniłem wtedy i do dziś uważam ją za wspaniałą z dwóch powodów:
1) Poznałem kawałek zupełnie mi do tamtej pory nieznanych Jeseników
2) Poznałem osobiście nowych ludzi (z niektórymi do dziś utrzymuję kontakt, z innymi się od czasu do czasu stykam, innych po prostu miło wspominam)
Nie był dla mnie natomiast ważny czas, w jakim doszedłem na Pradziada. Na dyplomach z pierwszej edycji nie było w ogóle takiej informacji. Podobnie nie było takiej informacji na dyplomie z Przejścia dookoła Kotliny Jeleniogórskiej w 2012 r., które wtedy ukończyłem.
Kiedyś, gdy byłem w Twoim wieku, patrzyłem na góry podobnie. Czas - jak najlepszy - był bardzo ważny. Czy idę szybciej niż wolniej niż wtedy, gdy poprzednio tędy szedłem. O ile wyprzedzam czasówkę. Potem zrozumiałem, że pędząc tak można stracić kilka znacznie cenniejszych rzeczy... Nie traktuj tego jako zarzut. Dla niektórych liczy się aspekt, nazwijmy go, "sportowy". Dla mnie już się liczyć przestał - i to nie dlatego, że teraz chodzę wolniej, niż 5 czy 10 lat temu...


Napisałeś ciekawą relację i zilustrowałeś ją pięknymi zdjęciami. Zachęcam do udziału w innych tego typu imprezach długodystansowych - jak choćby rajd "Tropiciel" (najbliższa edycja w trzeciej dekadzie października w Karłowicach w woj. opolskim :wink: ) czy Przejściu dookoła Kotliny Jeleniogórskiej.

Zastanawiałem się w tym roku, czy nie pójść na VI edycję rajdu Prudnik-Pradziad. Nie pojechałem. Powiem szczerze: nie żałuję tej decyzji. Robiłem wtedy coś innego, bardzo dla mnie ważnego. Czas, jaki minął od pierwszej edycji w 2011 r., opromienił ją szczególnie ciepłą aurą. Chciałem, by taki obraz pozostał w mej pamięci. Ważne dla mnie było i pozostaje, że było to coś nowego. Bo to właśnie udział w nowych przedsięwzięciach, projektach, wyzwaniach sprawia, że najbardziej się rozwijamy...

Już koniec tego wykładu-morału :wink:
Terra Tenebrae
Telluris Malus
Quisere Pere Curiatus

opawski1
obieżyświat
Posty: 678
Rejestracja: 02-09-2013 10:44
Lokalizacja: Prudnik

Re: VI Rajd Prudnik - Pradziad

Postautor: opawski1 » 21-08-2016 11:05

Dzięki za wykład ;)
Na trasie lubię sobie iść szybko, ale nie biegam często też przystaję aby robić zdjęcia więc aspekt sportowy nie jest dla mnie tak ważny. Dla mnie jakakolwiek wycieczka nawet w bardzo znany teren bez zdjęć jest wyprawą niezbyt udaną. Szybkiemu pokonywaniu trasy sprzyja to że Góry Opawskie i Jeseniky znam jak własną kieszeń, więc nie tracę czasu na patrzenie w mapy, opisy czy ewentualne błędy nawigacyjne co podczas tegorocznej edycji było u niektórych uczestników częste. ;)
Do Rajdu Prudnik-Pradziad, jak i Prudnickiego Maratonu Pieszego czuję sentyment, to na nich stawiałem pierwsze kroki w długodystansowych wędrówkach.
Pozdrawiam !
MOJA STRONA O GÓRACH OPAWSKICH: http://www.goryopawskie.eu/


Wróć do „Relacje z wypraw”