Trasa: Wałbrzych - Barbarka - Unisław Śląski - Bukowiec - Sokołowsko - Prz. Sokołowska - Ruprechticky Spicak - Przełęcz Pod Czarnochem - Głuszyca Górna
Pierwotnie chciałem przejść tę trasę w drugą stronę, ale szynobus z Wałbrzycha chyba się popsuł i wyleciał z trasy. Akurat w tym przypadku kierunek nie miał dla mnie znaczenia, więc zacząłem w Wałbrzychu.
Skierowałem się na niebieski szlak na Barbarkę. Często zastanawiałam się co się znajduje nad tym czymś wiszącym nad dworcem. Okazało się, że jest tam kilka punktów widokowych na Wałbrzych i Góry Czarne i w zasadzie nic więcej.
Kozły i Wołowiec
Dworzec Główny i kawałek Wałbrzycha z góry
Potem szlak szedł bardzo spokojnie przez Glinnik do Unisławia. Głównie lasem, ale było też kilka polan widokowych.
Góry Czarne
W tych okolicach poderwał się do lotu jakiś cudowny ptak drapieżny (myszołów? jastrząb?). Niestety, ale nie zdążyłem go sfotografować...
Miejsce pamięci Henia Przewodnika
Dotarłem do Unisławia, gdzie była ruchliwa droga, ruiny kościoła i sklep i przystanek autobusowy - czyli z opisu wynika, że było bardzo ciekawie. Szlak szybko odbił w pole w kierunku Bukowca i zaczął nabierać wysokości. Widoki za plecami robiły się coraz piękniejsze.
Ruiny kościoła
Borowa:
Chełmiec:
Stożek Wielki i Pasmo Lesistej:
Zawsze się trochę boję polnych dróg, na których łatwo można zgubić szlak, ale w tym przypadku wystarczyło iść wzdłuż śladów po elektrycznym pastuchu aż do ściany lasu. Tutaj okazało się, że szlak nie przebiega w taki sposób, jak na większości map. Nastąpiła mała zmiana i teraz znaki niebieskie prowadzą bardziej na wschód, przez najniższy z 3 wierzchołków i z GSS-em spotykają się dopiero na szczycie (tym drugim co do wysokości) Bukowca, a nie kilkaset metrów przed. Podejrzewam, że zmiana była podyktowana dostosowaniem szlaku do panujących tam standardów stromości
Ogólnie było dość ostro pod górkę, ale też w jednym miejscu bardzo widokowo. Prawidłowy przebieg niebieskiego szlaku przez Bukowiec widoczny jest na Mapy.cz.
Kątomierze w ręce
Punkt widokowy:
Szczyt:
Z Bukowca schodziło się stromo - trzeba było uważać, żeby nie spaść. Po ponad pół godziny zameldowałem się w Sokołowsku. Tam było jak zwykle spokojnie i leniwie.
Widać ślady oznakowania poprzedniego przebiegu niebieskiego szlaku
Zejście
Udałem się czarnym szlakiem w kierunku granicy. Zahaczyłem o cerkiew prawosławną.
Po czym przez Bednarski Jar dotarłem do Przełęczy Sokołowskiej. No i zaczął się roller coaster:)
Najpierw ostro na Kozinę. Potem strome zejście i podejście na Kopicę. Widoki były, ale potem zaczął się las. I tak aż do Przełęczy Pod Granicznikiem.
Wejście na Kozinę:
Mieroszowskie Ściany:
Jak ja uwielbiam ten widok:
Okazało się, że podejście na Spicak od ostatniego razu nie zrobiło się łagodniejsze. Całe szczęście, że wystają tam z ziemi korzenie drzew i jest na czym postawić stopę.
Oczywiście stanowisko przy samym wierzchołku było okupowane przez biwakowiczów, no i w ogóle trochę ludzi tam było. Niestety, ale powietrze tego dnia było dosyć parne, co miało spory wpływ na jego przejrzystość. Widoki były piękne, ale nie aż tak imponujące.
Wielka Czwórka
Ślęża i Radunia (czy ktoś wie, jak ustawić lustrzankę przy mało przejrzystym powietrzu?)
Góry Sowie:
Góry Stołowe (Orlica i Velka Destna słabo widoczne)
Sam szczyt:
Nadszedł czas na zejście. Szedłem po kolejnym fragmencie szlaku granicznego, który nie przypadł mi jakoś do gustu. Bardzo się dłużył - to raz, a dwa ciągłe wchodzenie i schodzenie po, nomem omen, suchym podłożu wymagało dużej koncentracji, żeby nie sturlać się. To było trochę męczące. Pewnie też dyspozycja dnia mogła zaważyć...
Wreszcie doszedłem do przejścia granicznego w Głuszycy i opuściłem szlak graniczny.
W Głuszyca Górna jest bardzo ładnie położona - otoczona Górami Sowimi i Suchymi. Gdy dotarłem do zabudowań skręciłem w lewo, żeby dojść do kamieniołomów. Fajna ścieżka szła wzdłuż pastwiska. Przez pewien czas czułem na sobie wzrok dużej liczby krów...
W końcu dotarłem do kamieniołomu. Nie miałem zbyt dużo czasu, więc zwiedziłem go tylko pobieżnie. Ale jeszcze tu wrócę
Pozostało tylko dotrzeć do stacji w Głuszycy Górnej i odjechać.
Stacja przeładunku kamienia z kamieniołomu, a raczej to, co z niego zostało
Podsumowanie? Nie polecam tej trasy początkującym. Góry Suche są tym piękniejsze im... lepszą mamy kondycję. Lepiej się bowiem podziwia jej przyrodę, jak można się na niej skupić niż jak się myśli o podaniu tlenu i podłączeniu pod kroplówkę