Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Makuh
podróżnik
Posty: 216
Rejestracja: 28-05-2016 12:14

Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Makuh » 27-09-2016 20:16

Czekałem na tą wyprawę do momentu, aż skończy się remont odcinka ze Strzelina do Ziębic, bo jakoś nie w smak mi były te przesiadki w autobusy i w ogóle. Remont skończył się o czasie, więc mogłem się tam wybrać. Więc teraz będzie według mojego schematu:)

Trasa: Mladkov - Vysoky kamen - Tvrz bouda - Bradlo - Suchy vrch - Cervena Voda - Sanov - Jerab - Val - Kraliky

Zacząłem w Mladkovie. Bardzo spokojnej, malowniczo położonej miejscowości.

Obrazek

Skierowałem się na czerwony szlak będący jednocześnie ścieżką edukacyjną po budowanych w latach 30 ubiegłego stulecia czechosłowackich umocnień granicznych mających ich chronić przed rosnącą w siłę III Rzeszą. Jest to pamiątka po dość smutnych czasach dla naszych południowych sąsiadów.

Na początku droga była bardzo spokojna, ale o dziwo nie przeszkadzała mi ta monotonia. Ciekawszymi akcentami na tym odcinku były m.in zające :)

Obrazek

A także źródełko

Obrazek

Poza tym cisza i spokój. Na szczycie Vysokiego kamena zaczęły się bunkry. Było ich trochę

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Najsłynniejszym bunkrem jest zamieniony na muzeum Tvrz Bouda

Obrazek

Od tego momentu zaczęło się robić coraz tłoczniej. Szlak skierował się na nieco węższą ścieżkę prowadzącą na Bradlo. Tam przed samym wejściem było kilka miejsc z nieśmiałymi widokami.

Obrazek

Same Bradlo być może byłoby widokowe, ale jakiś czas temu szczytowe skałki przegrały z otaczającymi szczyt drzewami...

Obrazek

Obrazek

Następnie poszedłem łagodną ścieżką w stronę wieży pod Suchym vrchem. Tutaj mała dygresja. Bardzo cenię Czechów za to, jak dbają o infrastrukturę turystyczną, ale czasami za bardzo przesadzają z rozmachem przy tworzeniu niektórych budowli, które pasują do gór jak pięść do nosa. Weźmy choćby wieże na Pradziadzie, czy Jestedzie, czy też Labską boudę albo hotele czterogwiazdkowe na Przełęczy Karkonoskiej. Pod Suchym vrchem nie było aż tak źle, ale mimo wszystko to miejsce jakoś mnie odrzucało - było jakieś takie pozbawione charakterystycznego dla gór uroku. Na wieżę się więc nie wybrałem (ech, ta zmarnowana okazja do obserwacji przez szybę...). Za to kilka zdjęć zrobiłem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Następnie udałem się na właściwy szczyt, który z kolei był zabudowany różnymi masztami.

Obrazek

Obrazek

A potem było z górki. Najpierw do przełęczy Hvezda, gdzie zmieniłem szlak na niebieski, a potem do miejscowości Cervena Voda.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Cervenej Vodzie zainteresowała mnie Hurka, która jest najwyższym szczytem Kotliny Kłodzkiej, a zatem należy do Korony Sudetów Czeskich. Samej Korony nie zdobywam, ale skoro już byłem tak blisko, to czemu by nie "zaliczyć" tego pagórka? Od strony zejścia z Gór Orlickich Hurka prezentowała się dość okazale.

Obrazek

Zaczęło się zdobywanie... Cóż mogę powiedzieć... Twórcy wszelakich Koron Sudetów poprzestali wyłącznie na wytypowaniu szczytów. Z pewnością po wymyśleniu tej odznaki znalazło się trochę turystów, którzy zapragnęliby ją mieć. Podejrzewam, że od tego momentu ilość osób, które wchodzą na Hurkę wzrosła i myślę, że tubylcy patrzą na takich ludzi... jak na debili. Bo po jakiego grzyba, mając wokół inne fajne miejsca wędrować przez pole uprawne? Dodatkowo popełniłem dość zabawną pomyłkę, linie na czeskiej mapie, które wziąłem za ścieżki w rzeczywistości okazały się... liniami wysokiego napięcia! Swoją drogą, kto na mapach turystycznych zaznacza coś takiego?

Na szczęście udało się znaleźć w miarę wygodną drogę. Najpierw wypłoszyłem siedzące w chaszczach sarenki (chociaż one swoim nagłym zrywem bardziej wystraszyły mnie:)) Potem szedłem wzdłuż płotu, za którym ktoś hodował więcej niż jedno zwierzę:

Obrazek

A potem w górę na szczyt. Szczerze, dla takich widoków warto było :)

Obrazek

Cervena Voda

Obrazek

Suchy vrch

Obrazek

Masyw Śnieżnika

Obrazek

Cervena Voda

Obrazek

Potem trzeba było stamtąd zejść. W sumie Cerveną Vodę przeszedłem po polach obok i ostatecznie na teren zabudowany wyszedłem obok stacji kolejowej. Trzeba przyznać, że po naszej stronie granicy poniemieckie budynki stacyjne prezentują się dużo okazalej.

Obrazek

Potem po krótkiej drodze rowerowej doszedłem do normalnej uliczki, która doprowadziła mnie do Sanova.

Droga dla rowerów

Obrazek

Takiego stwora żem spotkał

Obrazek

Chciałoby się zaśpiewać "Sanov Jamaica"

Obrazek

Tam w centralnym punkcie był kościół

Obrazek

No a potem ulica szła w górę...

Obrazek

Obrazek

... by zagłębić się w ciszę Hanusovickiej vrchoviny. Szlak szedł przez las - ludzi praktycznie brak - było słychać własny oddech.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przekroczyłem po raz pierwszy Cichą Orlicę, która w porównaniu z otoczeniem była paradoksalnie nad wyraz hałaśliwa.

Obrazek

Droga szła po w miarę płaskim terenie, aż doszła do momentu, gdzie wypadałoby nabrać co nieco wysokości.

Obrazek

Dotarłem do źródła Cichej Orlicy - wyjątkowo cichutkie. Ludzi brak. Usiadłem sobie przy nim i mogłem się delektować magią tego miejsca.

Obrazek

Obrazek

No ale trzeba było ruszyć dalej. Dość wąska i nieco dzika ścieżka zamieniła się w szerszą drogę, która stopniowo nabierała wysokości, by osiągnąć szczyt Jeraba. Góra bardzo klimatyczna - widoków nie było, ale za to było "to coś" - natura i ucieczka od hałaśliwego i pędzącego świata. Sądząc po wpisach w zeszycie, to jednak sporo osób odwiedza to miejsce:)

Obrazek

Obrazek

Zejście aż do Horni Orlici było tą samą drogą, co wejście. Potem wyszedłem z lasu i moim oczom ukazał się kolejny cel - Val.

Obrazek

Prowadziła do niego asfaltowa, ale za to bardzo widokowa droga wśród łąk. Po drodze różni modele pozowali mi do zdjęć.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dotarłem do wieży i... coś mi tu nie grało. Jakim cudem wieża znajdująca się w pobliżu miejsc zamieszkania była kompletnie pusta? Przyjrzałem się bliżej i poznałem odpowiedź. Otoczenie całej konstrukcji płotem zwieńczonym drutem kolczastym musiała dawać wyraźny sygnał, że to nie jest miejsce ogólnodostępne.

Obrazek

Ale postanowiłem zobaczyć, czy oby na pewno wieża jest zamknięta. Okazało się, że drzwi są tylko domknięte, a za nimi wisiał regulamin korzystania dla turystów. Nie pozostało więc nic innego, jak wejść i delektować się widokami. Warto było:)

Jerab

Obrazek

Wysoki Jesenik

Obrazek

Masyw Śnieżnika

Obrazek

Kraliky już są blisko

Obrazek

Góry Orlickie

Obrazek

Po zejściu skierowałem się w stronę klasztoru w Kralikach. Jest on na tyle duży, że z bliska praktycznie nie ma szans, żeby sfotografować go w całości.

Obrazek

Obrazek

Zejście prowadziło od bramy długą aleją otoczoną drzewami.

Obrazek

Obrazek

Przyznać się, kto ma zdjęcie bydła na tle Śnieżnika?

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na końcu alei znajduje się brama, za którą już są Kraliky. Tam skierowałem się do stacji kolejowej przy okazji zwiedzając, co nieco, miejscowość

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W oczekiwaniu na pociąg mogłem sobie pofotografować zachodzące słońce.

Obrazek

Podsumowując. Pierwszy etap - orlicki z pewnością mogę polecić miłośnikom militariów i historii XX wieku, natomiast drugi etap - hanuszowicki polecam dla wszystkich, którzy chcą uciec od cywilizacji. Hanusovicka vrchovina (a przynajmniej ta część - nie wiem, czy podobnie jest z okolicami Sumperku) pozostaje w cieniu Masywu Śnieżnika, Wysokiego Jesionika, czy choćby Suchego vrchu, być może dlatego jest warta odwiedzenia. Mnie się w każdym razie podobało:)
Ostatnio zmieniony 28-09-2016 16:56 przez Makuh, łącznie zmieniany 1 raz.
"Każdy ma prawo być szczęśliwym na własnych warunkach" - Frank Zappa

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Leuthen » 27-09-2016 21:00

Makuh pisze:Skierowałem się na czerwony szlak będący jednocześnie ścieżką edukacyjną po budowanych w latach 30 ubiegłego stulecia czechosłowackich umocnień granicznych mających ich chronić przed rosnącą w siłę III Rzeszą. Jest to pamiątka po dość smutnych czasach dla naszych południowych sąsiadów.


Makuh pisze:Na szczycie Vysokiego kamena zaczęły się bunkry. Było ich trochę

W Twojej relacji jest sporo zdjęć dawnych czechosłowackich umocnień, ale na żadnej z prezentowanych fotografii nie ma bunkrów :wink:

Makuh pisze:Hanusovicka vrchovina (a przynajmniej ta część - nie wiem, czy podobnie jest z okolicami Sumperku) pozostaje w cieniu Masywu Śnieżnika, Wysokiego Jesionika, czy choćby Suchego vrchu, być może dlatego jest warta odwiedzenia.

Kilkoro forumowiczów (m.in. ja i cezaryol) zwiedzało okolice Szumperku podczas czeskiej imprezy turystycznej "Szumperska Zimni Padesatka" (impreza cykliczna). Bardzo ciekawe i piękne tereny z wieloma ciekawostkami (że tylko browar Holba wymienię :mrgreen: ), a rzeczywiście - jak napisałeś - niesłusznie postrzegane jako "gorsze" i co za tym idzie - rzadziej odwiedzane przez turystów. Ale może to lepiej :?: Byłem tam tylko raz. Pozostały piękne wspomnienia (i "przegadane 50 kilometrów" - jak napisał potem w relacji na forum NPM mój znajomy :wink: ), a czas opromienił tą wyprawę szczególnym blaskiem i sentymentem. Kiedyś chętnie tam wrócę...

Opisana w Twojej relacji trasa niemal idealnie pokrywa się z wędrówką moją i mojego znajomego, odbytą półtora roku temu. My ominęliśmy Kraliky i poszliśmy do Międzylesia, zaliczając także najwyższy szczyt Kotliny Kłodzkiej po polskiej stronie (kolega odwiedza szczyty, kolekcjonując je do rozmaitych koron i odznak :wink: ).
Terra Tenebrae
Telluris Malus
Quisere Pere Curiatus

Makuh
podróżnik
Posty: 216
Rejestracja: 28-05-2016 12:14

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Makuh » 27-09-2016 21:24

Leuthen pisze:W Twojej relacji jest sporo zdjęć dawnych czechosłowackich umocnień, ale na żadnej z prezentowanych fotografii nie ma bunkrów :wink:


To co to jest? Chyba jakaś ignorancja ze mnie wyszła...

W takim razie zacytuję klasyka "Bunkrów nie było, ale i tak było jest z........e" :wink:
"Każdy ma prawo być szczęśliwym na własnych warunkach" - Frank Zappa

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Leuthen » 27-09-2016 21:34

Makuh pisze:
Leuthen pisze:W Twojej relacji jest sporo zdjęć dawnych czechosłowackich umocnień, ale na żadnej z prezentowanych fotografii nie ma bunkrów :wink:


To co to jest?

W terminologii fortyfikacyjnej obiekty ze zdjęć nazywa się schronami bojowymi.
Terra Tenebrae
Telluris Malus
Quisere Pere Curiatus

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1158
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Hazmburk » 27-09-2016 22:48

Makuh pisze:Zaczęło się zdobywanie... Cóż mogę powiedzieć... Twórcy wszelakich Koron Sudetów poprzestali wyłącznie na wytypowaniu szczytów. Z pewnością po wymyśleniu tej odznaki znalazło się trochę turystów, którzy zapragnęliby ją mieć. Podejrzewam, że od tego momentu ilość osób, które wchodzą na Hurkę wzrosła i myślę, że tubylcy patrzą na takich ludzi... jak na debili. Bo po jakiego grzyba, mając wokół inne fajne miejsca wędrować przez pole uprawne? Dodatkowo popełniłem dość zabawną pomyłkę, linie na czeskiej mapie, które wziąłem za ścieżki w rzeczywistości okazały się... liniami wysokiego napięcia! Swoją drogą, kto na mapach turystycznych zaznacza coś takiego?

Na mapach turystycznych z reguły nikt nie zaznacza takich elementów, ale na topograficznych - zawsze. Przypuszczam, że korzystałeś z mapy KČT, gdzie treść turystyczna jest nanoszona na gotowy podkład w postaci map topograficznych.

A szkoda, że nikt z polskich wydawców map turystycznych na to nie wpadł, bo linie elektroenergetyczne, telefoniczne itp. bardzo ułatwiają orientację w terenie (szczególnie mało zróżnicowanym). Na przykład na czeskich mapach wydawnictwa ROSY / Geodézie On Line takie elementy występują, mimo że treść sytuacyjna na nich jest obecnie w całości przerysowywana z innych map i przeredagowywana (na początku też był to "gotowiec", czyli zwykła mapa topograficzna).

A co do tych niewysokich, zupełnie nieatrakcyjnych, często zaoranych górek na czeskich pogórzach, których jedynym wyróżnikiem jest to, że stanowią najwyższy punkt jakiegoś mezoregionu, to też mam wrażenie, że 99% zdobywających je to są Polacy :D

Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2491
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Leuthen » 28-09-2016 00:29

Hazmburk pisze:A szkoda, że nikt z polskich wydawców map turystycznych na to nie wpadł, bo linie elektroenergetyczne, telefoniczne itp. bardzo ułatwiają orientację w terenie (szczególnie mało zróżnicowanym). Na przykład na czeskich mapach wydawnictwa ROSY / Geodézie On Line takie elementy występują, mimo że treść sytuacyjna na nich jest obecnie w całości przerysowywana z innych map i przeredagowywana (na początku też był to "gotowiec", czyli zwykła mapa topograficzna).

Linie energetyczne widziałem zaznaczone na mapie polskiej przedstawiającej teren górski RAZ.
To mapa "Góra Ślęża - Sobótka", skala 1:15 000, wydana na początku lat 90. XX wieku. Była chyba o niej mowa w wątku "Ślęża nieznana [...]". Wydawcą był SKS "Burza" z Wrocławia. Mapa ta cieszy się sporym wzięciem w środowisku "łazików ślężańskich" (tych od dawnych niemieckich szlaków etc.). Każdy szanujący się ww. osobnik musi ją posiadać. Autor niniejszych słów nabył ją niegdyś (w okresie liceum) za oszałamiającą cenę 10 gr polskich w bibliotece na rogu Galla Anonima/Długosza, prowadzącą wówczas sprzedaż tanich książek, map, nut, płyt winylowych etc.
Terra Tenebrae
Telluris Malus
Quisere Pere Curiatus

Makuh
podróżnik
Posty: 216
Rejestracja: 28-05-2016 12:14

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Makuh » 28-09-2016 05:59

Hazmburk pisze:A co do tych niewysokich, zupełnie nieatrakcyjnych, często zaoranych górek na czeskich pogórzach, których jedynym wyróżnikiem jest to, że stanowią najwyższy punkt jakiegoś mezoregionu, to też mam wrażenie, że 99% zdobywających je to są Polacy :D


Tak mi się skojarzyło...

https://www.youtube.com/watch?v=3GnP48o7JVs

Teraz tylko podstawić sobie za Okrasę jakiegoś zdobywcę Hurki, Kalwarii, Wzgórza Ernesta, czy Sikornika :mrgreen:
"Każdy ma prawo być szczęśliwym na własnych warunkach" - Frank Zappa

Awatar użytkownika
Krzysztof63
wędrowiec
Posty: 499
Rejestracja: 10-08-2013 11:18
Lokalizacja: Świdnica

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Krzysztof63 » 28-09-2016 07:05

Makuh pisze:
Leuthen pisze:W Twojej relacji jest sporo zdjęć dawnych czechosłowackich umocnień, ale na żadnej z prezentowanych fotografii nie ma bunkrów :wink:

To co to jest? Chyba jakaś ignorancja ze mnie wyszła...

Bunkier to w zasadzie pomieszczenie na węgiel ma statku lub okręcie, ale także na lądzie. W czasach żeglugi parowej powszechne na trasach żeglugowych były stacje bunkrowe. "Bunkier" jako potoczna nazwa schronów jest błędna. Schron to schron, może być bojowy, bierny, przeciwlotniczy itp.
Góry Sowie nie są tym, czym się wydają ...

Awatar użytkownika
Zły Marcin
obieżyświat
Posty: 864
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Zły Marcin » 28-09-2016 07:06

Bardzo podobną trasę zrobiłem pod koniec sierpnia.
Infrastruktura na Suchym Vrchu faktycznie szpetna, ale szlak wzdłuż umocnień (w kierunku Mladkova) elegancki i charakterystyczne punkty fajnie poopisywane na tablicach informacyjnych. Kraliky i klasztor też warte zobaczenia.

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1158
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Hazmburk » 28-09-2016 15:31

@Leuthen:

Do niemieckich szlaków na Ślęży to nie ma lepszej mapy niż zestaw Messtischblatty + "Wegekarte vom Zobtengebirge" (też w skali 1:25 000).

A mapa w skali 1:15 000, o której piszesz, to zwykła mapka przeznaczona do biegów na orientację (z treścią w większości przerysowaną z map topograficznych, dostępnych m.in. na Geoportalu):
http://zielonysport.pl/mapy/1991-16-392-WR.jpg

Awatar użytkownika
Krzysztof63
wędrowiec
Posty: 499
Rejestracja: 10-08-2013 11:18
Lokalizacja: Świdnica

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Krzysztof63 » 29-09-2016 07:00

Hazmburk pisze:...z treścią w większości przerysowaną z map topograficznych, dostępnych m.in. na Geoportalu...

Chyba nie do końca wiesz, jak się robi takie mapy. Taki arkusik to zazwyczaj setki godzin w terenie.
Góry Sowie nie są tym, czym się wydają ...

Fadel
obieżyświat
Posty: 981
Rejestracja: 27-05-2009 20:17

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Fadel » 29-09-2016 09:56

Krzysztof63 pisze:
Hazmburk pisze:...z treścią w większości przerysowaną z map topograficznych, dostępnych m.in. na Geoportalu...

Chyba nie do końca wiesz, jak się robi takie mapy. Taki arkusik to zazwyczaj setki godzin w terenie.


Oj, Krzysztof, strzeliłeś gafę.

Awatar użytkownika
Krzysztof63
wędrowiec
Posty: 499
Rejestracja: 10-08-2013 11:18
Lokalizacja: Świdnica

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Krzysztof63 » 29-09-2016 11:18

Pomagałem robić taką mapę lasu modliszowskiego, fakt że było to ponad 30 lat temu.
Góry Sowie nie są tym, czym się wydają ...

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1158
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: Hazmburk » 29-09-2016 13:37

A skąd wzięliście np. rzeźbę terenu (czyli poziomice widoczne na tych mapkach)?

Awatar użytkownika
voi-vod
obieżyświat
Posty: 693
Rejestracja: 22-09-2008 22:25
Lokalizacja: Sobótka

Re: Bunkry były, a potem spokój, czyli na południe od Boboszowa 10/09/2016

Postautor: voi-vod » 29-09-2016 14:40

Makuh pisze:
Obrazek




Obrazek
:mrgreen:
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"

"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."


Wróć do „Relacje z wypraw”