Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3893
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: Pudelek » 08-11-2016 15:17

Sudety były w planach od dawna, bo byłem w tym roku w nich tylko raz. Zastanawiałem się nad Górami Sowimi, potem myślałem o Suchych z dotarciem do Stołowych, aż w końcu stanęło na dokładniejszej penetracji samych Gór Stołowych :)

Już na samym początku plany lekko torpeduje spóźniony IC, przez co ucieka nam pociąg osobowy. Musimy jechać następnym, a to oznacza, że na szlaku będziemy dopiero o 20.30. Wysyłam smsa do schroniska, iż zawitamy prawie w nocy.

Wysiadamy w Dusznikach-Zdroju. W tych rejonach nie ma zbyt wielu możliwości taniego noclegu... właściwie w dolinach nie znalazłem takiego w ogóle! Ale za niecałą godzinę drogi leży schronisko Pod Muflonem, więc jest to nie najgorsza opcja.

Mkniemy przez wyludnione piątkowe centrum Dusznik, zaczynamy się wspinać do góry. Gdy kończy się zabudowa postanawiamy skrócić sobie trasę wybierając ścieżkę przez las, zamiast szlak omijający górkę. Nie wychodzi nam to na plus - ścieżka po jakimś czasie niknie, a przedzieranie się przez kolejne krzaczory i wąwozy nie przynosi rezultatów, w dodatku pojawia się złowroga mgła. Mamy do wyboru wrócić do szlaku albo użyć GPS-a... pada na nowoczesność i dzięki niej znajdujemy w końcu właściwą drogę.

Pod Muflon docieramy przed 22-gą. Światło się świeci, w środku czekają dwaj panowie z obsługi. Kurde, spodziewałem się większej frekwencji, w końcu jest piątek wieczór, a obiekt uchodzi za imprezowy! Nic z tego, to nie sezon, a we Wszystkich Świętych zazwyczaj ludzie okupują cmentarze, a nie góry!

Kupujemy po dwa piwka warzone specjalnie dla schroniska (na wystawie są atrapy z wodą, gdyż oryginały ponoć regularnie "turyści" opróżniali) i ładujemy się do pokoju. Jest zimno! W łóżku, w korytarzu i w kiblu. Dla nas nikt nie rozpali pieca i nie zahajcuje :(

W sobotni poranek dalej piździ, ale wtedy już to nie przeszkadza. Przez okno widzę nawet lekkie przebłyski słońca, jednak po wyjściu na zewnątrz pojawiają się chmury, zgodnie z prognozami pogody.
Obrazek

Muflon leży w Górach Bystrzyckich, więc dzięki noclegowi zahaczyliśmy i o to pasmo ;) Dla Neski debiut, dla mnie w sumie raptem chyba trzecia wizyta.

Sam obiekt jest ładny architektonicznie, obsługa miła, tylko ta zimnica. Trzeba pamiętać na drugi raz o cieplejszym śpiworze.
Obrazek

Nieśpiesznie schodzimy w dół dłuższym niebieskim szlakiem. Okolica jest bardzo kolorowa, nawet mimo braku słońca.
Obrazek

W centrum Dusznik-Zdroju trwa jakiś festyn propagujący oszczędne żarówki. Na rynku stoją różne dmuchane namioty i parkuje masa aut, co nie dodaje mu uroku.
Obrazek

Inez zostaje złapana przez dwóch panów, którzy chcą od niej odpowiedzi na jakieś banalne pytanie, dzięki czemu wygra żarówkę. Po zaciętej obronie pytanie nie pada, żarówka przypadnie komuś innemu ;)
Obrazek

Na ścianie zauważam niemieckojęzyczną tablicę, która przetrwała zmiany granic, zapewne z powodu informacji o noclegu w tym miejscu króla Jana Kazimierza. A właściwie ex-króla, gdyż było to już po abdykacji.
Obrazek

Rozglądam się w mieście za jakimś lokalem, gdzie można by spocząć i spożyć śniadanie, chociażby w płynie. Niestety, nie ma nic, a jak jest, to pozamykane. Na pocieszenie spotykam przedstawicieli radzieckiej myśli motoryzacyjnej.
Obrazek

W okolicach dworca kolejowego zabudowa robi się mniej zadbana. Widać, że część domostw nie jest już zamieszkana, jednak ktoś je ozdabia kwiatami, firankami, różnymi figurkami itp..
Obrazek

Niebieski szlak prowadzi przez pewien odcinek drogą. Kiedyś już nią szedłem, w 2008 roku z Eco wybraliśmy podobny kierunek podczas mojej pierwszej wizyty w Stołowych.

Początkowo próbowaliśmy teraz łapać stopa, ale szybko stwierdziliśmy, iż nie ma to sensu, gdyż odległość niewielka, idzie się przyjemnie, a w oddali pojawiają się słoneczne plamy.
Obrazek
Obrazek

Przy jednym z mijanych gospodarstw spotykam kolejny egzemplarz sprzed lat, choć w znacznie gorszym stanie: Wołga. Nie czarna, więc nie mogła porywać przechodniów.
Obrazek

W Łężycach (Friedersdorf) rośnie sobie pole barszczu Sosnkowskiego, na szczęście już uschnięte. Obok dawnego PGR-u skręcamy na pola, mijając kilka bloków wybudowanych dla pracowników. Te wszystkie samotne osiedla wśród przestrzeni zawsze wyglądają dla mnie surrealistycznie.
Obrazek

Kolejny odcinek jest dość przyjemny - raz idziemy lasem, raz skrajem polanek. Słońce coraz bardziej uparcie przebija się między chmurami i widać nie chce przyjąć do wiadomości, że meteorolodzy nie widzieli dla niego dziś miejsca.
Obrazek
Obrazek

W lesie robi się jeszcze bardziej uroczo...
Obrazek
Obrazek

Neska też cieszy się coraz bardziej, ale jeszcze nie wie co ją czeka ;)
Obrazek

W pewnym momencie szlak zaczyna się piąć bardzo ostro pod górę. Na zdjęciach tego nie widać, ale nachylanie wynosi około 30 stopni. W dodatku nie stąpamy po naturalnym podłożu, ale po dziwnej kamiennej konstrukcji przypominającej brukowany odpływ wody. Z boku w niektórych miejscach zachowały się resztki schodów.
Obrazek
Obrazek

Już wspinając się tu w 2008 roku zastanawialiśmy co to było... Okazało się, że to pochylnia służąca do transportu w dół kamiennych bloków piaskowca, wydobywanych ze znajdującego się na górze kamieniołomu o nazwie Morador.

Kamieniołom działał od połowy XIX wieku aż do lat 40. następnego stulecia, być może nawet krótko po wojnie. Przez dawne wyrobisko przebiega dziś szlak, więc to co turyści biorą za dzieła natury często jest efektem pracy człowieka. Najciekawsze są porzucone ociosane kamienne kolumny, którym nie było już dane zjechać w dół.
Obrazek

Na terenie dawnego kamieniołomu robimy sobie przerwę. Należy nam się po tym drapaniu pod górę.
Obrazek

Ponieważ za parę dni Haloween postanawiamy uczcić to straszne pogańskie święto tematycznym piwem :D
Obrazek

Kawałek od miejsca naszego popasu w skałę wmontowano łańcuch.
Obrazek

Jeszcze trochę pod górę i wygramalamy się na Skały Puchacza (Uhustein), kilkudziesięciometrowe urwisko. Jest na nim kilka punktów widokowych - w pierwszym z witamy grupę młodzieżowo-dorosłą która podobnie jak my fotografuje pojawiające się widoki.
Obrazek
Obrazek

Oczywiście najlepiej widoczne są Góry Bystrzyckie, a w tle całkiem dobrze prezentuje się Masyw Śnieżnika.
Obrazek

Na lewo martwy las w ciepłych kolorach jesieni.
Obrazek

Osiem lat temu odbiliśmy w tym momencie z Eco na szlak zielony biegnący przez Białe Skały. Teraz wybraliśmy kontynuację niebieskim wzdłuż urwiska co było strzałem w dziesiątkę! Miejsc z przepaściami gdzie można nasycić swój wzrok jest tu więcej!
Obrazek

Wyróżniająca się góra pośrodku to chyba Orlica (Hohe Menze, Vrchmezí), najwyższy szczyt polskiej części Gór Olickich.
Obrazek

Hmm, w Orlickich z plecakiem chyba też jeszcze nie byłem... widać, ile w Sudetach czeka na mnie białych plam!

Na skałach spotykamy sympatycznego starszego faceta wraz z młodszą dwójką (chyba jego syn z małżonką). Mijał nas swoim autem za Dusznikami i chwalił, że są jeszcze turyści którym chce się tarabanić z plecakami :) Chwilę rozmawiamy ciesząc się z niespodziewanie ładnej pogody oraz z pustych szlaków, bo podobno przy jego niedawnej wizycie w tych rejonach to na parkingach leśnych nie dało się zaparkować, takie tłumy!

Przy okazji prosimy o uwiecznienie nas na tle dziury, do której planowałem zepchnąć Neskę ;)
Obrazek

Na pewien czas szlak oddala się od urwisk, trochę krążymy po spękanych lasach.
Obrazek

Dość często pojawiają się niemieckie oznaczenia sektorów lasu - czasem słupki, czasem numery wykuto na skałach lub kamieniach.
Obrazek

Powrót na skały jest znów efektowny.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

To odcinek pomiędzy Samotnika a Kopą Śmierci (Totenkopf).
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Cały czas mamy pod sobą Łężyce z kościołem św. Marii Magdaleny.
Obrazek

W jednej ze skał zamurowano prosiaka i wystaje tylko ryjek :(!
Obrazek

Wszystko co dobre ma swój koniec i chmury zaczynają zakrywać słoneczko, jednak nadal jest pięknie. W okolicach Narożnika (Eckstein), najwyższego punktu dzisiejszego dnia (851 metrów), widać jak złote smugi przebijają się przez cień.
Obrazek

W dole nadal Łężyce i transformator, który z daleka wyglądał jak biała kapliczka.
Obrazek

To właśnie tu w 1997 roku zamordowano strzałami w głowę dwójkę studentów z Akademii Rolniczej we Wrocławiu. Sprawców nadal nie odnaleziono i pewno nie odnajdzie się. Dziś najczęściej pojawia się opinia, iż mogli tego dokonać neonaziści, urządzający sobie wtedy w Stołowych "obozy".
Obrazek

Oczywiście jakiś inteligentny inaczej musiał uwiecznić się na tablicy pamiątkowej!

Skoro podejście na skały było tak ostre, to zastanawiamy się jak będzie wyglądało zejście... oczami wyobraźni widzę już jakieś zsuwanie się po błocie i śliskich korzeniach, ale na szczęście z tej strony było w miarę przyzwoicie i bez szkód dochodzimy do parkingów na Lisiej Przełęczy. Samochodów trochę stoi - głównie czeskie, zresztą większość mijanych turystów mówiła po czesku! Szok, w życiu nie widziałem tylu Czechów po tej stronie granicy!

Siadamy pod wiatką aby coś zjeść i przekąsić. Napisy na ścianach świadczą o tym, że bywa tutaj opozycja. Do tego zakochana.
Obrazek

Początkowo chciałem zahaczyć jeszcze o Fort Karola, ale robi się zimno i Inez zaczyna lekko marudzić ;) Idziemy więc spokojnie drogą asfaltową, aż dochodzimy do znanego mi już pomnika poległych, zgniecionego z jednej strony. Musiał chyba leżeć kiedyś w ziemi, a na górze znajdowała się jakaś figura, bo został po niej ślad.

Napisy na pomniku wzmocniono czarną farbą. Upamiętnia on mieszkańców (pracowników leśnych jak zaznaczono) miejscowości Passendorf (Pasterka), Carlsberg (Karłów), Friedersdorf (Łężyce) i Nauseney (Ostra Góra). Wybudowała go w 1926 gmina Carlsberg (dziś nie posiada takiego statusu w skutek wyludnienia) wraz z miejscowym nadleśnictwem.
Obrazek
Obrazek

Przy drodze stoją nowe szlakowskazy parku narodowego. Nie podobają mi się :| Zdecydowanie wolałem starą wersję, miały one swój klimat. Te są zupełnie bezpłciowe.
Obrazek

Łapiemy stopa i z pół kilometra podwozimy się do Karłowa pod zajazd. Kiedyś się tu stołowałem i zapamiętałem smaczne jedzenie. Teraz jest... jadalnie, ujmijmy to tak. Zamawiamy smażone sery, ale jeszcze nie zdarzyło mi się trafić w Polsce na tak smaczny jak w Czechach.

Pozostało nam jeszcze wejście na Szczeliniec Wielki (Große Heuscheuer, Velká Hejšovina) do schroniska. W tym celu musimy minąć kiczoland rozłożony przy głównej ścieżce.
Widzimy zamknięte lokale, zmarznięte Hiszpanki owinięte kocami, dynie i... Park Dinozaurów. Ratunku!
Obrazek

Wejście do skalnego labiryntu też daje po oczach, choć rozumiem, że dla niektórych same napisy nie wystarczą i trzeba to jeszcze narysować.
Obrazek

Półgodzinne drapanie się po schodach oraz kamieniach i w okolicach gdy na zegarku pojawia się 18-ta dochodzimy pod schronisko. Chcieliśmy spać na dole w Pasterce, ale dziś mają tam jakiś koncert i jest komplet, a na Szczelińcu, o dziwo, nie wszystko zapełnione. Ponieważ jednak nigdy tu nie nocowałem, to nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło ;)
Obrazek

O zachodzie słońca nie ma mowy, wieje silny wiatr, więc zdjęcia jarzących się w pode mną światełek Pasterki oraz nieco oddalonych czeskich miejscowości robię już sam, bo Neska zwiała do środka, gdzie ciepło.
Obrazek

Podsumowując pierwszy dzień: ciekawa trasa, ładne widoki, niezła pogoda, brak tłumów, paskudny Karłów. Super :)

A wszystkie zdjęcia są tu:
https://flic.kr/s/aHskL4cbDP
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
fiaa
podróżnik
Posty: 161
Rejestracja: 23-10-2007 21:10
Lokalizacja: Powodowo

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: fiaa » 08-11-2016 21:01

Jeden z najfajniejszych szlaków w Stołowych, które jesienią są w ogóle najfajniejsze. A dawne schronisko młodzieżowe (teraz obiekt prywatny, ale kilka lat temu jeszcze przyjmujący gości) w Batorowie już nie funguje?
Modlitwa - modlitwą
a tu trzeba brzytwą
albo jeszcze gorzej
sprężynowym nożem

Awatar użytkownika
Hazmburk
stary wyga
Posty: 1135
Rejestracja: 19-11-2012 21:51

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: Hazmburk » 08-11-2016 21:28

Pudelek pisze:To odcinek pomiędzy Samotnika a Kopą Śmierci (Totenkopf).

Ciekaw jestem, kto jest odpowiedzialny za tę nieszczęsną "Kopę Śmierci". Podręcznikowy wręcz przykład, jak idiotycznie przetłumaczono niektóre nazwy w Sudetach. Kopf jak "kopa", Tote, töten - zmarły, zabijać. Więc "Kopa Śmierci" - logicznie, co nie?

Za jakiś czas może nazwa wyewoluuje w Kupę Śmieci - tak jak ze Sroczego Obrotu zrobił się Stroczy Zakręt :lol:

"Słownik geografii turystycznej Sudetów" podaje też inną polską nazwę tego miejsca - Trupia Główka. Komu ona przeszkadzała?

Nazwa niemiecka zapewne nawiązuje do kształtu - albo którejś ze skał na szczycie, albo komuś wygląd całej góry widzianej od strony Łężyc skojarzył się z ludzką czaszką.
Ostatnio zmieniony 08-11-2016 22:40 przez Hazmburk, łącznie zmieniany 2 razy.

Radek
obieżyświat
Posty: 729
Rejestracja: 19-02-2011 10:31

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: Radek » 08-11-2016 21:55

W jednej ze skał zamurowano prosiaka i wystaje tylko ryjek :(!


Apropo prosiaka, mknąłem w ten weekend przez Stołowe i trafiłem na takie ślady rycia.
Znalazłem w necie fajną kniżkę z inf. że to trylobity a nie prosiaki weszły w szkodę.
Polecam lekturę:
JURAND WOJEWODA - GEOATRAKCJE GÓR STOŁOWYCH
http://jw.ing.uni.wroc.pl/nauka/publika ... GS2011.pdf
Obrazek
Obrazek

witios
łazik
Posty: 92
Rejestracja: 28-01-2015 23:17

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: witios » 08-11-2016 22:37

Jaki browar robi to schroniskowe piwo? Czarnków?
A co do czarnej wołgi, to TA czarna wołga nie miała klamek ;-)
Dlugoweekendowo-niedzielny rozdeptywacz gór z WLKP :mrgreen:

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3893
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: Pudelek » 09-11-2016 01:06

fiaa pisze: A dawne schronisko młodzieżowe (teraz obiekt prywatny, ale kilka lat temu jeszcze przyjmujący gości) w Batorowie już nie funguje?

hmm, nie wiem :| w Pasterce spaliśmy z ojcem i synem (o tym jeszcze nie pisałem), którzy mieli spać w Batorowie ale to olali i poszli w głab Stołowych do nas. W każdym razie z punktu widzenia wędrowca to Batorów jest kiepski jak na kilkudniową bazę wypadową.

Ciekaw jestem, kto jest odpowiedzialny za tę nieszczęsną "Kopę Śmierci".

a inne nazwy? :D Przecież jak sądzę 99% nazw nie miało odpowiedników w języku polskim. A teraz jak szukam pewnych miejsc to tylko po starych mapach się znajduje, bo w nazwach oficjalnych nic nie ma...

Apropo prosiaka,

bałem się, że to jakiś prosiak polityczny, ale takie prosiaki odkrywcze są jak najbardziej widziane :)

odnośnie Muflona to nie wiem kto robił, ale chyba nie Czarnków bo nie było nazwy producenta, no i smakowały w miarę dobre, a moim zdaniem Czarnków już dawno zszedł na psy i generalnie gówno produkuje korzystając z okazji ;)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

witios
łazik
Posty: 92
Rejestracja: 28-01-2015 23:17

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: witios » 09-11-2016 02:41

W zależności od regionu w ,którym piwo jest sprzedawane nazwe ma regionalną np Izerskie, Wielkopolskie... a smak... no cóż. Przemilczmy
Dlugoweekendowo-niedzielny rozdeptywacz gór z WLKP :mrgreen:

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3893
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: Pudelek » 09-11-2016 08:12

Izerskie piłem kiedyś w Orle...

ale tutaj zdaje się, że szukałem producenta i Czarnkowa sobie nie przypominam.
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2143
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: Dolnoślązak » 09-11-2016 17:49

Pudelek pisze:
Już na samym początku plany lekko torpeduje spóźniony IC, przez co ucieka nam pociąg osobowy. Musimy jechać następnym, a to oznacza, że na szlaku będziemy dopiero o 20.30. Wysyłam smsa do schroniska, iż zawitamy prawie w nocy. Gdy kończy się zabudowa postanawiamy skrócić sobie trasę wybierając ścieżkę przez las, zamiast szlak omijający górkę. Nie wychodzi nam to na plus - ścieżka po jakimś czasie niknie, a przedzieranie się przez kolejne krzaczory i wąwozy nie przynosi rezultatów, w dodatku pojawia się złowroga mgła. Mamy do wyboru wrócić do szlaku albo użyć GPS-a... pada na nowoczesność i dzięki niej znajdujemy w końcu właściwą drogę.

Pod Muflon docieramy przed 22-gą.

Wpierw nie załapałem o co chodzi z tą nocą, przecież od stacji Muflon jest o rzut kamieniem, tylko przejść Duszniki i wdrapać się na górkę. Dopiero potem doczytałem że szliście teraz, więc tym bardziej mnie zaskoczyło że po ciemnej nocy szukaliście skrótów miast iść szlakiem :wink:

Pudelek pisze:Hmm, w Orlickich z plecakiem chyba też jeszcze nie byłem... widać, ile w Sudetach czeka na mnie białych plam!

Nic dziwnego, skoro tylko po tych nudnych Biesach łazisz :mrgreen:

A co do reszty, mam podobne spostrzeżenia. Karłów, osada kiczu i złego jedzenia. Byłem kiedyś z początkiem czerwca, również wszystko pozamykane,przy szlaku na Szczeliniec działała jakaś jedna knajpa gdzie serwowano kiełbasę z patelni z cebulą :x Grille, pstrągi tylko na plakatach...

buba1
bardzo stary wyga
Posty: 4316
Rejestracja: 18-11-2008 10:01

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: buba1 » 09-11-2016 19:27

Kiedys byla w Karłowie fajna knajpa, gdzies na wysokosci dinozaurow, po przeciwnej stronie szosy, tylko ze nie wiem czy wciaz tam jest, takie fajne knajpy szybko znikaja z krajobrazu, w srodku tak wygladala:

Obrazek
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "

na wiecznych wagarach od zycia...

Awatar użytkownika
Krzysztof63
wędrowiec
Posty: 419
Rejestracja: 10-08-2013 11:18
Lokalizacja: Świdnica

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: Krzysztof63 » 10-11-2016 12:59

Radek pisze:Apropo prosiaka, mknąłem w ten weekend przez Stołowe i trafiłem na takie ślady rycia.
Znalazłem w necie fajną kniżkę z inf. że to trylobity a nie prosiaki weszły w szkodę.

Nie miałem czasu się zapoznać, ale ... Góry Stołowe zbudowane są z piaskowców górnokredowych, a trylobity wymarły z końcem permu. W karbonie i permie są już rzadkie. To na pewno nie są ślady tryli. Zresztą tryle mają łapki, a tu coś się ewidentnie czołgało. To jakieś inne robactwo.

Dolnoślązak pisze:... Karłów, osada kiczu i złego jedzenia...

Największe wrażenie robi "góralska" chałupa z tzw. tradycyjnym polskim jadłem, tzn. pizzą i gyrosem.
Góry Sowie nie są tym, czym się wydają ...

Radek
obieżyświat
Posty: 729
Rejestracja: 19-02-2011 10:31

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: Radek » 10-11-2016 17:26

Masz rację!
Na 33 stronie autor zamieścił fotkę skamieniałości śladowej podobnej do mojej i podpisał jako cruziana czyli ślad po trylobicie.
Skrobnę maila do Pana Jurandan może dowiemy się czegoś więcej.

Awatar użytkownika
olo23333
obieżyświat
Posty: 826
Rejestracja: 01-03-2009 14:32
Lokalizacja: Zdzieszowice

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: olo23333 » 11-11-2016 08:01

Fajna traska - jedna z moich ulubionych.
Tak poza tematem Pudel zmieniłeś aparat? :)?

Awatar użytkownika
Pudelek
bardzo stary wyga
Posty: 3893
Rejestracja: 12-11-2007 17:06
Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: Pudelek » 13-11-2016 19:19

Dolnoślązak pisze:Wpierw nie załapałem o co chodzi z tą nocą, przecież od stacji Muflon jest o rzut kamieniem,
ten rzut kamieniem to jest około godziny ;) Poszliśmy skrótem bo była widoczna ścieżka i według mapy mieliśmy prosto dojść to normalnego szlaku. A wyszlo jak wyszło ;)

Nic dziwnego, skoro tylko po tych nudnych Biesach łazisz :mrgreen:

panie, ja w Biesach w całym swoim życiu byłem dopiero trzy razy :P

Kiedys byla w Karłowie fajna knajpa, gdzies na wysokosci dinozaurow, po przeciwnej stronie szosy, tylko ze nie wiem czy wciaz tam jest, takie fajne knajpy szybko znikaja z krajobrazu, w srodku tak wygladala:

tam był jakieś obiekty, w jednym nawet "szef kuchni Karol zapraszał" ;) Ale żaden nie wyglądał specjalnie klimatycznie.

Największe wrażenie robi "góralska" chałupa z tzw. tradycyjnym polskim jadłem, tzn. pizzą i gyrosem.

po jakimś patriotycznym marszu w sam raz :D

Tak poza tematem Pudel zmieniłeś aparat? :)?

nie, pobawiłem się trochę bardziej programem ;)
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."

https://picasaweb.google.com/110344506389073663651

http://hanyswpodrozach.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Zły Marcin
obieżyświat
Posty: 821
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Re: Góry Stołowe są zawsze zdrowe!

Postautor: Zły Marcin » 13-11-2016 23:53

Pudelek pisze:nie, pobawiłem się trochę bardziej programem ;)


widać 8)


Wróć do „Relacje z wypraw”