Moja trasa: Gościce - Horni Hostice - Vysoky Kamen - Borówkowa - Wrzosówka - Lutynia - Ułęże - Lądek-Zdrój
Kiedyś sobie wymyśliłem, żeby zdobyć Borówkową od strony czeskiej. Zacząłem w Gościcach. Dojechałem tam Busem do Twierdzy Rycerz. Kursy trochę mało wygodne, bo dojechałem na miejsce grubo po 11, ale chociaż cokolwiek tam dojeżdża. Po kilkuset metrach byłem już w Czechach.
Stamtąd poszedłem długą asfaltową drogą wzdłuż miejscowości Horni Hostice. Do atrakcji wsi należały:
kościół;
koza
oraz samoobsługowa poradnia psychiatryczna
Dotarłem na skraj wsi.
Potem było wejście na Vysoky kamen.
A stamtąd ładne widoczki:
Stamtąd już prostą drogą na Borówkową. Troszkę pod górkę, na końcu dość płasko, aż do granicy.
Borówkowa tym razem była dość pusta. Jakoś nigdy nie miałem szczęścia do idealnej pogody na tej górze. Padać, nie padało, ale gdyby nie chmury, to widoki byłyby lepsze.
Potem było zejście po granicy w kierunku Przełęczy Lądeckiej. Jednak do niej nie doszedłem, bo skręciłem w ścieżkę, która na mapie była oznaczona jako ścieżka dydaktyczna. W terenie żadnych znaków nie zauważyłem. Dotarłem do Wrzosówki.
Tam już jakieś znaki były. Szedłem wzdłuż Lutego Potoku wśród różnych formacji skalnych. Potem była łączka i wreszcie dotarłem do Lutyni.
Wieś, którą zapamiętałem głównie z muczącego i biegającego bydła.
Zanim doszedłem do Lądka zboczyłem do przysiółka Ułęże, żeby zobaczyć punkt widokowy na czarnym urwisku.
Potem postanowiłem iść przez kolejną drogę oznakowaną na mapie i nieoznakowaną w terenie, żeby dostać się na Górę Trzykrzyską. Trudno tam było znaleźć jakąkolwiek ścieżkę, aczkolwiek, było dość widokowo. Na samą górę jednak nie doszedłem.
W końcu dotarłem do Lądka i tam skończyłem.
Potwierdzam, Góry Złote są ładne jesienią.