Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Awatar użytkownika
Raubritter
stary wyga
Posty: 1876
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Raubritter » 02-03-2018 18:53

Nie wiem jak to jest. Kiedyś, gdy wracałem z górskiej wędrówki, będąc w niedziele o 22.30 w domu, zasiadałem jeszcze przed kompem i pisałem "na żywo" relację. Teraz jakoś człowiek albo nie ma czasu, albo znowu nie ma czasu, albo uświadamia sobie, że rano idzie do pracy na szóstą i... znowuż nie ma czasu - a napisanie relacji z wyprawy przekłada na kolejny dzień, tydzień, miesiąc, rok :lol:

Ale w końcu się udało - znalazłem chwilę :lol:

Przejście Szlaku Zamków Piastowskich planowałem już od lat - w końcu przyszedł czas go zacząć. Wraz z Agaciorem udało nam się uczknąc trzy dni wolnego i z zamysłem przejścia conajmniej połowy szlaku lub chociaż jednej trzeciej, ruszyliśmy w góry. Planujemy iść z wschodu na zachód, czyli szlak formalnie zaczynamy w Zagórzu Śląskim, a naszym pierwszym zamkiem który zwiedzamy po drodze jest Zamek Grodno. Zamek który darzę wielkim sentymentem, gdyż był pierwszym jakim zobaczyłem w Sudetach w czasie mojej pierwszej wycieczki w góry wiele lat temu.

Ale wszystko zaczyna się pechowo. Dojeżdżamy do Wałbrzycha przed południem i okazuje się, że jakikolwiek busik w stronę Zagórza odjeżdża za jakieś dwie i pół godziny. Na niebie przewijają się szare chmury i jest chłodno. Co robić? Czekac? Postanawiamy iść pieszo i łapać stopa. Czy to był błąd - trudno powiedzieć, ale w międzyczasie zaczął padać soczysty kapuśniaczek a my niczego nie złapaliśmy. Po paru godzinach jesteśmy w Zagórzu dzięki własnym nogą. Nie musicie się pytać, czy dopisują nam humory

Obrazek

Obrazek

Jest po czternastej, Zagórze wydaje się jakby wymarłe. To chyba przez pogodę wydaje się strasznie szare i brudne, takie nijakie, choć dla mnie to miasteczko z dużym potencjałem. W myślach już zakładam w nim gospodę, restaurację, pub :D Co by było w Zagórzu gdybym był:
-bogaty
-miał czas

Hmmm.... :lol:

Ale wróćmy do szarej, październikowej rzeczywistości. Jedyne odgłosy to wrzeszczące dzieciaki, jakaś wycieczka która idzie na zamek. Kupujemy sobie po piwku czy dwóch i siadamy na ławce przy szlaku do zamku i przepuszczamy wycieczkę. Od czasu mojej ostatniej tu bytności wiele lat temu, otworzono drugi sklep, jakieś ABC czy inną Chatę Polską. Sklep w starej kamienicy nadal funkcjonuje i nadal można kupić w nim mapy.

Wdrapujemy się na zamek. W cenie biletu jest przewodnik ale za jakieś pół godziny, gdyż teraz oprowadza wcześniejszą wycieczkę. Na zamku rozstawiony jest namiot, gdzie w sezonie serwują jakieś proste jadło, obok stoi roll bar i można sobie kupić piwko - korzystamy z okazji, leją coś czeskiego, nazwy zapomniałem.

W końcu przychodzi nasz przewodnik wraz z paroma innymi osobami (większość szwargocząca) plus jakaś dres para (Karyna i Sebix), zwiedzamy zamek i wysłuchujemy jego historii. Niestety wypite piwo sprawia, że pod koniec zwiedzania bardziej już zajmuje mnie pęcherz niż historia ukrytych w ruinach skarbów :D

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Początkowo planowaliśmy tego dnia dojść aż do ruin Starego Książa i tam spać pod namiotem, ale pogoda i brak busika sprawiły, że zmieniamy plany i szukamy noclegu w Zagórzu. Na zamku polecają nam noclegi "Pod Karpiem". Jest do wielki, stary dom wybudowany już ponoć w 1550 roku u podnóża zamku w centralnej części miasteczka. Z jego urządzenia wnętrza wnosimy, iż musiał już od dziesięcioleci albo od wieków robić za podzamkowy hotel, zajazd. Jest dość tanio. Kuchnia, prysznice, balkon, nawet telewizja w holu.
Po odświeżającej kąpieli wychodzimy na miasto, ale z racji braku w Zagórzu restauracji, puby czy jakiejkolwiek mordowni, kupujemy po parę piwek plus coś mocniejszego i udajemy się na ławkę do lasu przy szlaku do zamku, na której siedzieliśmy już wcześniej.

Obrazek

Obrazek

Drugi dzień nie przywitał nas zmianą pogody. Co prawda nie pada, ale jest szaro i stuprocentowo jesiennie. Plan na dziś - Stary Książ. Jaka by nie była pogoda, chcę tam spać - to było jedno z moich marzeń od lat ;)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Aż nie możemy w to uwierzyć. Im dłużej idziemy, poprawia się pogoda.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Po drodze mijamy pół dom, pół ruinę.

Obrazek

Kategoryczny zakaz wjazdu i wejścia w knieję:

Obrazek

Bardzo lubię te przedgórskie widoki. W ogóle bardzo lubię, ten specyficzny klimat przedgórzy.

Obrazek

Po drodze mijamy wioskę o dość ciekawej nazwie. Prawda jest taka, że w mojej butelczynie widać już dno... więc może po gorzałę?

Obrazek

Okazuje się że w wiosce jest tylko jeden sklep, ponoć zamknięty. Ale jakaś kobieta na przystanku mówi nam, żeby zadzwonić do drzwi sklepu (mieszczącego się w starym domu jednorodzinnym ), to może otworzą i coś sprzedadzą. Otworzyli. Gorzały nie było, ale piwo jak najbardziej :D

Obrazek

Mijamy ślady po dawnych zbrodniach...

Obrazek

Przy jeziorku Daisy, gdzie robimy dłuższy popas, jest już całkiem, całkiem. Od razu chce się człowiekowi żyć, maszerować, biegać wręcz po lesie!
Dochodząc do Jeziorka okazuje się, że jest okupowane przez jakąś bandę lokalnych dresików w wieku gimnazjalnym. Wrzeszczą coś, wrzucają do wody co chwilę jakieś głazy i kłody. Nasz widok ich jednak uspokaja i po chwili odjeżdżają na rowerach w sobie znanym kierunku.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idąc dalej, mijamy "Karczmę Magdalenę" Niestety przybytek zamknięty, i to jak widać już od dłuższego czasu. Jakoś tak trochę kojarzy mi się z bieszczadzką Siekierezadą :lol:

Obrazek

Przecinamy linię kolejową, którą wczoraj przyjechaliśmy

Obrazek

Wieczór zapowiada się naprawdę pogodnie

Obrazek

Okazuje się, że pokonujemy przewyższenia i szczyty, których nie ma na mapie:

Obrazek

Koło godziny siedemnastej, dochodzimy do ruin Starego Książa. Agacior się nieco boi, mi się strasznie podoba. Uwielbiam takie klimaty.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zgodnie z tradycją, namiot rozbijamy dopiero po zachodzie słońca, kiedy to wizyta "leśnych dziadków" jest już dużo mniej prawdopodobna. W między czasie zbieramy drzewo na ognisko i robimy sobie sesje fotograficzne... Odnośnie sesji - nie robimy jej sami. Pod wieczór przychodzi jakaś młoda para z fotografem, przebiera się w garnitur i suknię ślubną po czym pstrykają sobie romantyczne zdjęcia na tle ruin. A może to nie panna młoda? Może to Biała Dama z zamku Stary Książ?

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdyż już słońce zachodzi, rozpalamy ognisko. A jak ognisko, to nie może zabraknąć i kiełbasy oraz piwa :D Wraz z duchami dawnych gospodarzy zamku, bawimy się do późnych godzin ;)

Obrazek


Obrazek

Z takich uwag technicznych odnośnie Starego Książa. Wokół miejsca na ognisko pełno śmieci. Skoro jest to teren parku krajobrazowego, tuż obok zamku który odwdzięczają setki tysięcy turystów... może przydałby się jakiś niewielki śmietnik? Nie każdy śmieci zabiera ze sobą. Może ktoś z nadleśnictwa lub z parków mógłby podjeżdżać i chociaż raz na dwa tygodnie coś posprzątać? Na Książu na dziedzińcu śmietniki są co dziesięć metrów, jak wyrzuciłem worek ze śmieciami (dość głośno) to aż ochroniarz podleciał zobaczyć co wyrzucam...

Na drugi dzień niestety znowuż pogoda się skiełbasiła. Na niebie zawisły chmury, a jeszczę parę godzin temu widać było gwiazdy! Nie pada, ale deszcz wisi w powietrzu.
Od rana słyszymy w lesie jakieś hałasy, jakby szła ku nam jakaś głośna grupa młodzieży co chwilę przeklinając. Szybko zwijamy namiot coby nie kusić losu i dopiero robimy śniadanie. W międzyczasie ruiny odwiedzają już pierwsi, pojedynczy turyści. Wracamy na zielony szlak.

Obrazek

Kolejny dzień planujemy spędzić głównie zwiedzając zamek Książ, a spać chcemy w ruinach zamku Cisy. Niestety pogoda znowuż nam wszystko psuje. Robi się zimno i zaczyna padać deszcz. To już nie kapuśniaczek. Dochodzimy do Książa, mimo pogody, sporo ludzi. Aż źle się przez to czujemy. Przed chwilą maszerowaliśmy przez pusty las, a teraz otaczają nas tłumy. Nieeeeeee..... jesteśmy przemoknięci i zziębnięci. W przyzamkowej knajpie przy drugim piwie odpuszczamy. Na Szlak Zamków Piastowkich planujemy wrócić kiedy indziej. Wiosna 2018? Byleby nie padało!

Pokonując ostatni etap wycieczki, znajdujemy jeszcze miejsce ukrycia słynnego pociągu ze złotem

Obrazek

Obrazek

Z Książa udajemy się do Świebodzic, gdzie trwa jakiś polsko-czeski jarmark. Po zakupie czegoś na rozgrzewkę ;) zmierzamy ku nieco oddalonemu od centrum dworcowi PKP, gdzie łapiemy Kamieńczyka. No i to by było na tyle.
Ostatnio zmieniony 07-03-2018 18:40 przez Raubritter, łącznie zmieniany 63 razy.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Leuthen
stary wyga
Posty: 1603
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Leuthen » 02-03-2018 21:08

Jesienią 2017 r. też przeszedłem spory kawałek SZP (w dwóch ratach; całość w 2008 r. - też w 2 ratach :) ). Najpierw Zagórze Śl. - Wałbrzych, potem Wałbrzych - Bolków. Na tym drugim odcinku zdrowo mnie zlało, ale to dopiero za Kłaczyną (czyli blisko Bolkowa), poza tym spodziewałem się tego analizując wykresy na meteo.pl. Zaskoczenia więc nie było :) A padać zaczęło (przelotnie), gdy robiłem postój w ruinach zamku Cisy. No, ale ja nie kimałem na szlaku :wink:
Lepiej się spieszcie z wędrówką SZP - zaraz za Kłaczyną szlak przecina budowana właśnie S3. Jesienią nie było na tym odcinku asfaltu, ale wkrótce może być problem z przecięciem tej ekspresówki.
Na zamku Grodno byłem ostatnio 2 stycznia b.r. Wysłałem znajomym 2 kartki z zamkiem, w tym para znajomych dostała widokówkę z Castle Challenge :mrgreen: Rzuciłem im mianowicie wyzwanie, by przed zimowym przesileniem (tj. 21.XII) przeszli zielony szlak Grodno-Grodziec.
Zagórze raczej się zwija niż rozwija. Najpierw przestał działać bar, potem restauracja (hotel chyba też). Stanica turystyczna "Pod gwarkiem" (koło przystanku) nie działa już od lat. Do Zagórza nie dojeżdża w sobotę i niedzielę transport publiczny (pon.-pt. busy z Wałbrzycha do Glinna oraz busy Świdnica-Walim). Szkoda, bo obok Jezioro Bystrzyckie. Problem polega na tym, że turyści (indywidualni, czy szkolne wycieczki) przyjeżdżają obejrzeć zamek i jadą dalej (np. w Sowie --> "Riese"), nie nocują. Marazm, moim zdaniem, będzie się pogłębiać. Ostatnią lokalną sensacją było zatrzymanie przez drogówkę proboszcza miejscowej parafii (na granicy Zagórza i Jugowic), który miał 0,76 promila...
"Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada, nie pozwól nam przespać poranka".

Awatar użytkownika
Raubritter
stary wyga
Posty: 1876
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Raubritter » 02-03-2018 21:55

Leuthen pisze:Lepiej się spieszcie z wędrówką SZP - zaraz za Kłaczyną szlak przecina budowana właśnie S3. Jesienią nie było na tym odcinku asfaltu, ale wkrótce może być problem z przecięciem tej ekspresówki.


A wiadomo co na to PTTK? Jakaś zmiana szlaku do najbliższego hmmm... mostu, wiaduktu? Czy w temacie cisza - turysto radź sobie sam? ;)


Leuthen pisze:Zagórze raczej się zwija niż rozwija. Najpierw przestał działać bar, potem restauracja (hotel chyba też). Stanica turystyczna "Pod gwarkiem" (koło przystanku) nie działa już od lat. Do Zagórza nie dojeżdża w sobotę i niedzielę transport publiczny (pon.-pt. busy z Wałbrzycha do Glinna oraz busy Świdnica-Walim). Szkoda, bo obok Jezioro Bystrzyckie. Problem polega na tym, że turyści (indywidualni, czy szkolne wycieczki) przyjeżdżają obejrzeć zamek i jadą dalej (np. w Sowie --> "Riese"), nie nocują. Marazm, moim zdaniem, będzie się pogłębiać.


Szkoda mi Zagórza, moim zdaniem naprawdę brakuje w tym miejscu kogoś z pomysłem. I nie mam tu na myśli jakiegoś nowobogackiego mafiosa który otworzy pizzerie, która będzie tak naprawdę pralnią pieniędzy.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1795
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Dolnoślązak » 02-03-2018 22:21

Wokół Książa polecam ciekawy szlak https://www.gorytajemnic.pl/sudety-tury ... iazem.html

A za przejście z buta do Zagórza pełen szacun - ja jeździłem z Waldenburga rowerem i była to niczego sobie wycieczka :wink: Ciekawe, że nie ma tam żadnej knajpy, tam koło wiszącego mostu była kiedy jakaś opuszczona restauracja, teraz po remoncie nadal nic tam nie ma?

Awatar użytkownika
Raubritter
stary wyga
Posty: 1876
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Raubritter » 02-03-2018 22:35

Dolnoślązak pisze: tam koło wiszącego mostu była kiedy jakaś opuszczona restauracja, teraz po remoncie nadal nic tam nie ma?


Do wiszącego mostu nie doszliśmy, ale przeszliśmy Zagórze wzdłuż i wszerz i nie trafiliśmy na żadną otwartą knajpę ;) Miasteczko sprawiało wrażenie wymarłego. Apokalipsa, epidemia zombi, The Walking Dead.
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

włodarz
wędrowiec
Posty: 492
Rejestracja: 22-07-2012 12:32
Lokalizacja: Góry Sowie

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: włodarz » 03-03-2018 08:12

Szkoda mi Zagórza, moim zdaniem naprawdę brakuje w tym miejscu kogoś z pomysłem.

Sytuację ratuje Wodniak, obecnie chyba Maria Antonina. Jest hotel, domki całoroczne, restauracja. Nad samym jeziorem.

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1795
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Dolnoślązak » 03-03-2018 08:28

włodarz pisze:
Szkoda mi Zagórza, moim zdaniem naprawdę brakuje w tym miejscu kogoś z pomysłem.

Sytuację ratuje Wodniak, obecnie chyba Maria Antonina. Jest hotel, domki całoroczne, restauracja. Nad samym jeziorem.

O tym właśnie mówię :wink: https://dolny-slask.org.pl/519035,Zagor ... dniak.html

Nasza restauracja specjalizuje się w tradycyjnej kuchni polskiej. Uraczymy Państwa rosołem z makaronem własnej roboty, świeżo lepionymi pierogami z jagodami, pieczonym pstrągiem czy też staranie przygotowanym mięsiwem Restauracja jest czynna cały rok z sezonowo otwartym dużym balkonem.

Patrzcie co straciliście :lol:

Awatar użytkownika
Raubritter
stary wyga
Posty: 1876
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Raubritter » 03-03-2018 10:48

Dolnoślązak pisze:Patrzcie co straciliście :lol:


ROSÓŁ !!!

Trzeba się zatem wrócić ;)
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Leuthen
stary wyga
Posty: 1603
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Leuthen » 04-03-2018 05:09

Raubritter pisze:
Leuthen pisze:Lepiej się spieszcie z wędrówką SZP - zaraz za Kłaczyną szlak przecina budowana właśnie S3. Jesienią nie było na tym odcinku asfaltu, ale wkrótce może być problem z przecięciem tej ekspresówki.


A wiadomo co na to PTTK? Jakaś zmiana szlaku do najbliższego hmmm... mostu, wiaduktu? Czy w temacie cisza - turysto radź sobie sam? ;)

Odpowiedź na to pytanie znajduje się w tym wątku
viewtopic.php?f=5&t=5698
:)

Raubritter pisze:
Leuthen pisze:Zagórze raczej się zwija niż rozwija. Najpierw przestał działać bar, potem restauracja (hotel chyba też). Stanica turystyczna "Pod gwarkiem" (koło przystanku) nie działa już od lat. Do Zagórza nie dojeżdża w sobotę i niedzielę transport publiczny (pon.-pt. busy z Wałbrzycha do Glinna oraz busy Świdnica-Walim). Szkoda, bo obok Jezioro Bystrzyckie. Problem polega na tym, że turyści (indywidualni, czy szkolne wycieczki) przyjeżdżają obejrzeć zamek i jadą dalej (np. w Sowie --> "Riese"), nie nocują. Marazm, moim zdaniem, będzie się pogłębiać.


Szkoda mi Zagórza, moim zdaniem naprawdę brakuje w tym miejscu kogoś z pomysłem. I nie mam tu na myśli jakiegoś nowobogackiego mafiosa który otworzy pizzerie, która będzie tak naprawdę pralnią pieniędzy.

Mi też szkoda, ale nie jest to jedyna taka miejscowość na Dolnym Śląsku, którą taki los spotyka. Podobnie jest np. w bardzo przeze mnie lubianym Chełmsku Śląskim. Przykłady można by mnożyć...
"Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada, nie pozwól nam przespać poranka".

Awatar użytkownika
Zły Marcin
obieżyświat
Posty: 585
Rejestracja: 19-07-2013 07:10
Lokalizacja: W-w

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Zły Marcin » 04-03-2018 15:38

Coś się zrypało, bo teraz zdjęć nie widać :/

Awatar użytkownika
Raubritter
stary wyga
Posty: 1876
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Raubritter » 04-03-2018 16:32

Zły Marcin pisze:Coś się zrypało, bo teraz zdjęć nie widać :/


wrrrrr....

Nie wiem co jest grane, dlaczego znikły. Próbuję drugi raz wrzucić i też ich nie widać. A Wy gdzie wrzucacie swoje zdjęcia? Możecie coś polecić?
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1795
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Dolnoślązak » 04-03-2018 19:48

Wcześniej picasa a teraz tu https://www.google.com/photos/about/?hl=pl

Awatar użytkownika
Raubritter
stary wyga
Posty: 1876
Rejestracja: 26-01-2008 22:49
Lokalizacja: Poznań

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Raubritter » 05-03-2018 16:14

Dolnoślązak pisze:Wcześniej picasa a teraz tu https://www.google.com/photos/about/?hl=pl


Okej... ale nigdzie nie widzę, jak można udostępnić na forum wrzucone tu zdjęcie :/ Możesz zapodać jakąś małą instrukcję obsługi? ;)
Opatrz jeno – rzekł Szarlej, zatrzymując się. – Kościół, karczma, bordel, a w środku między nimi kupa gówna. Oto parabola ludzkiego żywota.

Dolnoślązak
stary wyga
Posty: 1795
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Dolnoślązak » 05-03-2018 21:29

Kopiujesz ten dłuuuuuugi link zdjęcia i wklejasz [img]link[/img] :wink:

Awatar użytkownika
Lech
bardzo stary wyga
Posty: 3006
Rejestracja: 08-01-2005 18:39
Lokalizacja: Poznań (spod Moraskiej Góry)

Re: Jesienne wspomnienia. Wałbrzych - Grodno - Książ

Postautor: Lech » 06-03-2018 07:35

Trzeba umieścić taki link > https://images83.fotosik.pl/1007/3df9e0 ... 36cgen.jpg między [img]...[/img]

Obrazek

ten link > https://www.fotosik.pl/zdjecie/3df9e0024b9d336c nie działa
Obrazek
"Bokeh to nie jest w ogóle żaden efekt. To jest cecha konstrukcyjna obiektywu." (Janusz z Wrocławia 22-03-2017)


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość