Jeniec - turysta - knecht. Wielka Ucieczka - Wielka Przygoda - Wielki Marsz na Pomoc
: 16-05-2018 19:31
Lato 1940 r.
To ja - plutonowy podchorąży Antoni Bielas. Wraz z innymi polskimi szeregowcami i podoficerami, którzy walczyli jesienią zeszłego roku, siedzę jako jeniec w Stalagu VIIIa w Goerlitz. Siedzę już prawie rok i mam tego dosyć. Pora uciekać
W zasadzie była to moja pierwsza myśl po tym, gdy tu trafiłem. Próbowałem już trzy razy. Co za pech! Dobrze, że o tych próbach wiedziałem tylko ja. Niemcy wpakowaliby mnie do karnego baraku, albo nawet do karnego komanda, a koledzy tarzali by się ze śmiechu. Ale teraz mam znacznie lepszy plan. Szykuję Wielką Ucieczkę...
Maj 2018 r.
To ja - Wasz ulubieniec Leuthen
Na pewno czekacie z niecierpliwością na opis mojej kolejnej wyprawy
W dwa dni samotnie przez trzy powiaty: zgorzelecki, lubański i lwówecki. Pieszo! Z małym wyjątkiem (autostop). Pogórze Izerskie. To była Wielka Przygoda.
Palmarum Anno Domini 1478
To ja - Mikołaj ze Świecia. Mój żywot nieokrzesanego knechta dobiega końca. Pan mój, który rządzi Okręgiem Kwisy, przysłał do mnie człeka, co czytać i pisać potrafi, by spisał świadectwo ostatniego żyjącego uczestnika niezwykłej wyprawy, jaka miała miejsce dawno temu. Jam jest ostatnim z żywych, który to pamięta. Dokonano wtedy czegoś niezwykłego. Pan mój i władca ustami owego posłańca powiedział, że pamięć o tym nie powinna zaginąć, a jam jest ostatni. Mówi, że księdza nakłoni, by za moją grzeszną duszę trzy msze miesięcznie po mej śmierci odprawiał, jeśli powiem, co pamiętam (zachęta brzęknie w plebana skarbonie). Dziś Niedziela Palmowa. Tak jak zbliża się nieuchronnie moment śmierci Króla Świata, tak mój koniec jest bliski. Chcę przeto, nim odejdę, opisać Wielki Marsz na Pomoc.
Ciąg dalszy nastąpi
To ja - plutonowy podchorąży Antoni Bielas. Wraz z innymi polskimi szeregowcami i podoficerami, którzy walczyli jesienią zeszłego roku, siedzę jako jeniec w Stalagu VIIIa w Goerlitz. Siedzę już prawie rok i mam tego dosyć. Pora uciekać
Maj 2018 r.
To ja - Wasz ulubieniec Leuthen
Palmarum Anno Domini 1478
To ja - Mikołaj ze Świecia. Mój żywot nieokrzesanego knechta dobiega końca. Pan mój, który rządzi Okręgiem Kwisy, przysłał do mnie człeka, co czytać i pisać potrafi, by spisał świadectwo ostatniego żyjącego uczestnika niezwykłej wyprawy, jaka miała miejsce dawno temu. Jam jest ostatnim z żywych, który to pamięta. Dokonano wtedy czegoś niezwykłego. Pan mój i władca ustami owego posłańca powiedział, że pamięć o tym nie powinna zaginąć, a jam jest ostatni. Mówi, że księdza nakłoni, by za moją grzeszną duszę trzy msze miesięcznie po mej śmierci odprawiał, jeśli powiem, co pamiętam (zachęta brzęknie w plebana skarbonie). Dziś Niedziela Palmowa. Tak jak zbliża się nieuchronnie moment śmierci Króla Świata, tak mój koniec jest bliski. Chcę przeto, nim odejdę, opisać Wielki Marsz na Pomoc.
Ciąg dalszy nastąpi
