Zgodnie z najnowszą mapą Gór Stołowych (wydawnictwa Compass z 2018 r.) obecnie zielony szlak prowadzi przez szczyt Lecha i dalej jeszcze kawałek grzbietem na południowy wschód wzdłuż wschodniej krawędzi lasu, po czym gwałtownie skręca na zachód i schodzi do Kulina. Taki przebieg szlaku potwierdza portal mapa-turystyczna.pl. Jeśli to nie błąd, to znaczyłoby, że szlak w ostatnim czasie zmienił przebieg w tym rejonie. Do 2017 roku przez wiele lat przed Lechem (idąc od Łężyckich Skałek) skręcał z grzbietu w prawo na łąkę i schodził do Kulina jedną z polnych dróg. Ty - o ile dobrze zrozumiałem z bloga - chyba próbowałeś iść poprzednim przebiegiem szlaku, co może tłumaczyć płoty na drodze, krowy i brak znaków.
Tak to wygląda na screenie z portalu mapa-turystyczna.pl. Na warstwie z mapą Sygnatury widoczny jest jeszcze stary przebieg szlaku oznaczony linią przerywaną, natomiast cieńszą ciągłą linią oznaczono obecny przebieg:

Nie jest to chyba pierwsza korekta trasy w tym rejonie, np. mapa Gór Stołowych PPWK z 1997 r. pokazuje również przebieg szlaku przez Lecha, natomiast na wcześniejszych mapach z lat 70., 80. i 90. szlak omija tę górę od zachodu. Na marginesie warto zaznaczyć, że w drugiej połowie lat 80. zmieniono kolor szlaku z czarnego na zielony.
Ja tym szlakiem szedłem w 2011 roku (w tym samym kierunku co Ty) i zapamiętałem go jako bardzo sympatyczny (sielankowy i widokowy). To była druga połowa maja, więc trawa była jeszcze niska. W lecie faktycznie na niektórych odcinkach może być problem z nieprzetartą ścieżką. Szedłem tą obecną trasą przez Lecha (nie pamiętam już, czy przeoczyłem zejście szlaku z grzbietu, czy tak sobie zaplanowałem), żadnych płotów na mojej drodze nie było, z orientacją też nie miałem większego problemu. Ze znakami szlaku tam jest problem, więc raczej tę drogę bym polecał, pomimo że nazwa góry może odstraszać
