Jako że zeszłymi latami chodziliśmy dość dużo po Beskidach (GSB), to stwierdziłem, że wymyślę sobie jakąś trasę po Sudetach, coby się nie obraziły na mnie.
Już od wielu lat, po głowie chodził mi pomysł aby przejść wzdłuż granicy Ziemi Kłodzkiej i Rowu Górnej Nysy. Teraz nadszedł czas na realizację planu (przynajmniej częściową).
Wędrówkę zaczynam w Dusznikach-Zdrój, do których docieram busikiem z Wrocławia. Uderzam na rynek w celu przybicia pieczątki, zakupu chleba oraz oczywiście jakiegoś piwa na drogę. Znając już hardkor podejścia do schroniska "Pod Muflonem" szlakiem żółtym, wybieram niebieski, dłuższy ale nieco łagodniejszy. Jakoś tak nie lubię od razu po wyjściu z autobusu, pociągu wylewać wszystkich potów na jedno podejście (tym bardziej, że byłem po nieprzespanej nocce). Muszę się powoli rozkręcać
W drodze do schroniska raczę się pierwszymi widokami. Góry Bystrzyckie, jedne z moich ulubionych, gdyż tu stawiałem swoje pierwsze górskie kroki, witają mnie piękną pogodą.
Niebieskim szlakiem z Dusznik:
Ostatni raz w schronisku "Pod Muflonem" (Stille Liebe-Baude) byliśmy z Agaciorem przechodząc GSS jakieś cztery lata temu. Wówczas schronisko to wywarło na nas dosyć negatywne wrażenie. Musieliśmy się prosić o nocleg mimo że stało puste, kuchnia chyba nie istniała, a w łazienkach z kranów wychodziły pająki (serio)
Wychylając kufelek piwa, nawet przeszło mi przez myśl, aby w nim przenocować, jednakże godzina była wczesna (popołudnie) więc stwierdziłem, że twardo idę dalej. Cel - Rezerwat przyrody „Torfowisko pod Zieleńcem”. To tam ponoć znajdowała się całkiem sympatyczna wiata, w której zamierzałem przenocować.
Po drodze mijam punkt czerpania wody. Czy ja widzę stare, niemieckie włazy?
Do torfowisk idę niemal cały czas lasem, docieram do nich pod wieczór. Wbrew pozorom nie ma komarów, bardziej wkurzające są muszki przypominające kleszcze, tylko ze skrzydełkami.
W centralnej części torfowisk znajduje się wybudowana w 2007 roku drewniana wieża widokowa. Co ciekawe, pierwszą wieżę w tym miejscu wniesiono już w 1919 roku. Z wieży widać przede wszystkim północną część kompleksu tzw. Topieliska. Jak dla mnie widok nie urywa du*py, chyba że ktoś jest miłośnikiem rozróżniania gatunków rosnących dookoła drzew.
Jakieś sto pięćdziesiąt metrów od wieży, przy głównej grobli rozdzielającej torfowiska na część północną (Topielisko) i południową (Czarne Bagno), znajduje się wiata w której zamierzam przenocować. Wiatka robi miłe wrażenie, tuż obok znajdują się ławki oraz murowane miejsce na ognisko i kosze na śmieci. Mało tego, jest nawet narąbane drzewo! Przed wejściem do rezerwatu oczywiście czytałem regulamin, że nie można rozpalać ognisk w miejscach niedozwolonych. No ale skoro jest oficjalne (bo takie wymurowane) miejsce, to chyba jak rozpalę je na wieczór/nocy, to nie powinno być problemu???
Problemu nie było, ale rozpalam je dopiero o godzinie dwudziestej, gdy jest już niemal ciemno i ostatni turyści wyszli z bagien. Zawsze lepiej dmuchać na zimne. Noc mija na smażeniu kiełbaski, piciu piwa, rozgrzewaniu się "miętówką" i czerpaniu radości z bycia samemu na szlaku w dziczy.
CDN
