Anyway... Moja trasa:
Słupiec - GSS - Srebrna Góra (trasa dawnej Kolei Sowiogórskiej) - E3 - Bardo
https://mapy.cz/s/2tp5C
Zacząłem w Słupcu. Nie kombinowałem - szedłem po prostu po Głównym Szlaku Sudeckim. Najpierw przez blokowisko przyozdobione pomnikiem poświęconym gwarkom noworudzkim.

A potem wśród garaży w pole. Pogodę zapowiadano ładną, ale na początku dnia na Ziemi Kłodzkiej zalegała gęsta mgła. Trochę szkoda, bo nie mogłem delektować się widokami, ale mgła w górach ma swoją magię.

Był też potwór z Loch Ness

I inne rzeczy

Im wyżej podchodziłem tym bardziej zwyciężało słońce

Po pokonaniu pierwszych wzniesień trzeba było zejść do Czerwieńczyc. I znowu zaczęła się mgła


Coraz bardziej jednak dawała za wygraną i jak doszedłem do wsi, to już praktycznie jej nie było (mgły - nie wsi).



Po Czerwieńczycach szlak skręcił w las. To było dość monotonne podejście.

Aż do Czeskiego Lasu. W pobliżu myśliwi postawili pomnik Diany.

A z samego Czeskiego Lasu widać było Twierdzę Srebrnogórską

Im bliżej Srebrnej Góry, tym częściej było widać Twierdzę i Fort Ostróg. Były też resztki śniegu

W końcu doszedłem do wiaduktu nad dawną stacją

Zszedłem na dół. Po stacji nie ma praktycznie śladu

Po samej linii kolejowej została tylko ścieżka, przy której stały sobie konie...

...i na której stały sobie ropuchy, czy coś podobnego.

Dotarłem do Wiaduktu Srebrnogórskiego.

Grozi zawaleniem - lepiej nie wchodzić. Skierowałem się dołem, jednak bardziej ze względu na chęć obejrzenia go w pełnej okazałości. Rzeczywiście, nie jest w najlepszym stanie - pęknięcia są aż nadto widoczne...


Wiadukt Żdanowski doczekał się remontu. Może teraz czas na jego "brata bliźniaka"?
Po ponownej wspinaczce na trasę kolei zębatej wkroczyłem na szlak E3. Najpierw dalszym fragmentem linii kolejowej...

... a potem był sus w dół - do Żdanowa.




Żdanów szybko minął i zaczął się asfalt.

Aż do Przełęczy Wilczej

Potem krótkie, ale dość strome podejście na Wilczak

No i w zasadzie to dalej był spokojny spacer po bezludnych Górach Bardzkich. Dużo lasów, troszkę widoków i sporo tras MTB. Można było iść rozmyślać i sobie głośno śpiewać, bez obaw, że ktoś słucha mojego rzępolenia





Wreszcie po kilku godzinach marszu zauważyłem tabliczkę...

Że też wcześniej o tym miejscu nie słyszałem



Fajne miejsce. Potem był powrót na szlak i szybkie zejście do Barda. Wymyśliłem sobie jeszcze spacer po Górze Różańcowej z 10 kapliczkami - każda zbudowana w innym stylu.











Potem było Bardo właściwe:






Wreszcie stacja (w zasadzie to przystanek kolejowy):

I koniec.
W zasadzie jedyne, czego żałuję, to fakt, że nie było liści na drzewach, bo ten ogrom zieleni musi być niesamowity.