Wycieczkę zaczynam w Kwieciszowicach, gdzie wysiadam z pociągu ze swym wehikułem. Postanowiłem, że tak będzie szybciej niż pieszo i był to dobry pomysł.
Już od samej stacji zaczyna się droga w górę, a od szosy robi się już konkretny podjazd w stronę Bożej Góry, więc częściej pcham rower jak wjeżdzam.
Po złapaniu oddechu odbijam na szutrówkę i kieruję się w stronę rozdroża z 9 drogami, przynajmniej teoretycznie
Jadę więc Wysoką Drogą w stronę Byczej Chaty, gdzie na rozdrożu natykam się na szlak żółty. Trochę nie pokrywa się z moją mapa, ale Haz w swojej relacji wspominał o zmianie jego przebiegu. Szlakiem tym podjeżdzam do polany, gdzie postanawiam znów poszukać ów chodnika, tym razem od drugiej strony.
Niestety i tu poszukiwania nie dają spodziewanego rezultatu, choć mam pewne przypuszczenia. Odbijam przecinką na wprost Tłoczyny, gdzie prowadzi zapewne droga na szczyt i z drogi tej odbija jakaś przecinka w lewo, jednak z chaszczami po kolana. W niczym nie przypomina to wygodnego chodnika ze zdjęć Hazmburka, a przedzierać się przez chaszczowisko średnio mi się widzi, zwłaszcza że coraz bardziej atakują "latające kleszcze" czyli strzyżaki jelenie.
Daję sobie spokój więc z chodnikiem i podjeżdzam do źródełka, w którym ledwo coś ciurka po ściance. Jako, że mam jeszcze trochę swoich zapasów, specjalnie mnie to nie martwi
Pora tymczasem ruszyć w stronę drugiego punktu wycieczki, czyli Bobrowych Skał na którch jeszcze nie byłem. I tu pokrywam się częściowo ze szlakiem Hazmburka, kierując się Wysoką Drogą w stronę Ronda, do którego mam fajny, kilkukilometrowy zjazd.
Rozdroże na Rondzie
Z Ronda podjeżdzam do ruin Hohstein Hutte, gdzie odbijam na niebieski szlak. I tu postanawiam poszukać chodnika, odbijając na następnym skrzyżowaniu w prawo, który ma iść poniżej niebieskiego szlaku. Niestety, mimo że usilnie go wypatruję, nigdzie nie znajduję. Wygląda na to, że patent na te chodniki ma tylko Hazmburk
Po dość kamienistym zjeździe docieram znów do wygodnej szutrówki, którą kieruję się w stronę Koziej Szyi. Mogłem co prawda minąć ten fragment dołem kierując się od razu na Polanę Czarownic, ale postanowiłem odbić na górę dla widoków. Gdzieniegdzie pojawia się przecinka z widokiem na Wysoki Kamień
Na Koziej Szyi widoki już znacznie okazalsze
Zjeżdzam kawałek asfaltówką mijając takie domki
Wjazd (wepchanie) roweru na Kozią Szyję wiązało się z ryzykiem dalszego skorzystania z niebieskiego szlaku, co do którego nie miałem pewności w jakim stopniu będzie przejezdny dla roweru.
Częściowo dało się jechać, jednak im bliżej Polany Czarownic, tym szlak w coraz gorszym stanie z wertepami, koleinami i kamolami, rozwalony przez zwózkę drewna. Na szczęście odcinek był dość krótki i ląduję na również rozoranej Polanie Czarownic.
Na środku tego bajzlu czeka "miejsce wypoczynku" do którego wiedzie dojście przez błocko po kostki
Zamiast wypoczywać próbuję namierzyć niebieski szlak i udaje mi się to dopiero po wyjęciu mapy.
W kilku miejscach spotykam drewno przykryte ciemną siatką, ponoć dla ochrony przed kornikiem
Dalej niebieski szlak wygląda również jak po przejeździe ciężkiej artylerii, jedyny pozytywny efekt tej wycinki to odsłonięcie widoków
Widok na Śnieżkę i Chojnik
i na samą Śnieżkę
Kawałek dalej sytucja trochę się normuje i szlak wraca do swej normalnej postaci, jednak przeszkody się nie kończą
Wkrótce dochodzi szlak zielony z Górzyńca, więc do Bobrowych coraz bliżej
i są i Bobrowe Skały
Choć mnie ten dziób przypomina bardziej rufę statku
A to już widok ze skał na grzbiet Karkonoszy
Kończę więc wycieczkę i zjeżdzam do Piechowic. Zjazd zdziera do szczętu moje hamulce, że pod koniec muszę ratować się już nogami
W Górzyńcu mam jakieś 30 min do pociągu, a że trochę mnie suszy i kończą się moje zapasy (ostatnią połowę drogi jadę na samym piwie bo wody nie ma już dawno
Choć chodnika nie znalazłem, widoki i kolory jesieni w pełni to zrekompensowały
PS Daję foto mapy z którejkorzystalem, zaznaczyłem tam orientacyjny przebieg chodnika wokół Tłoczyny, możesz Hazmburk to zweryfikować?
Co ciekawe zaznaczona jest tam też pogańska kaplica, ale chyba nie w tym miejscu, ja wprowadziłem poprawkę.