Góra pełna historii

Planujesz wypad? Byłeś gdzieś i masz ochotę podzielić się wrażeniami z innymi - zrób to koniecznie! Zdjęcia mile widziane!
Leuthen
bardzo stary wyga
Posty: 2176
Rejestracja: 04-07-2011 09:14
Lokalizacja: Wrocław

Góra pełna historii

Postautor: Leuthen » 15-10-2019 20:30

Takich szczytów jest pełno – stojących sobie na uboczu, z dala od znakowanych szlaków, nieciekawych dla przeciętnego turysty, który może nawet podziwiając panoramę zatrzyma na nich na chwilę swój wzrok, by za moment przenieść spojrzenie w inne miejsce. Ale rozmaite góry, wzgórza i nawet najbardziej niepozorne pagórki skrywają ślady przeszłości – na swoich szczytach, zboczach i w bezpośrednim sąsiedztwie. Jednym z nich jest Żelazowska Góra na Wzgórzach Strzegomskich. I o niej będzie ta krótka relacja :)

Jeśli rozpoczniemy w Strzegomiu wędrówkę niebieskim szlakiem (Szlak Martyrologii) w stronę Jawora, to po wyjściu z lasu porastającego masyw trzech granitowych wzgórz: Krzyżowej Góry, Góry św. Jerzego i Szerokiej ujrzymy przed sobą wzgórze Jedlice (351 m), zaś na lewo od niego, patrząc w kierunku zachodnim, naszym oczom ukaże się właśnie taki niepokaźny, zalesiony szczyt Żelazowskiej Góry.
Obrazek
Niebieski szlak, którym wędrujemy, dociera do wschodnich opłotków wsi Żółkiewka, po czym skręca w prawo, prowadząc w stronę wzgórza Jedlice, mijając w ten sposób Żelazowską Górę w odległości półtora kilometra. Zabudowa Żółkiewki dochodzi do wschodnich stoków tej góry. Idąc niebieskim szlakiem nie widać znajdującej się po drugiej stronie (u podnóża zachodnich stoków) tego wzniesienia wsi Żelazów. Nazwy obu wsi i góry weszły na stałe na karty historii wojen śląskich prowadzonych przez króla Prus Fryderyka II. Wystarczy otworzyć rozdział „bitwa pod Strzegomiem i Dobromierzem”.

1) „Ci, którzy tam w dolinie kiedyś walczyli i polegli”
4 czerwca 1745 r. przed godziną 4 rano padły pierwsze strzały w bitwie. To otworzyły ogień armaty stojącej na Górze Szerokiej saskiej piechoty. Był to batalion grenadierów podpułkownika Pahlena, który liczył 500 żołnierzy i 2 armaty 3-funtowe. U stóp wzgórza zajmowały pozycje cztery kolejne bataliony z korpusu pułkownika Schönberga. Po rozpoczęciu skromnej kanonady Pahlen poprosił swego przełożonego, rzeczonego pułkownika, o posiłki. Chciał się dalej bronić. Zamiast tego dostał rozkaz odwrotu i o 4.30 sascy grenadierzy zeszli z Góry Szerokiej, opuszczając tę ważną pozycję. Kończyła się w ten sposób wstępna faza bitwy. Cały korpus pułkownika Schönberga (5 batalionów) ruszył teraz do Żółkiewki, a za nim podążali już Prusacy gen. de Moulina. Główna masa pruskich wojsk szła drogą Niederweg (Strzegom-Żółkiewka). O godzinie 5 rano między Strzegomiem a Żółkiewką doszło do trwającego ok. 60 minut boju jazdy pruskiej i saskiej. W jego wyniku kawaleria saska oraz austriacka musiały się wycofać wskutek przewagi Prusaków. Na koniu można się było ulotnić dość szybko – na piechotę było dużo gorzej. Rozpoczynał się dramatyczny odwrót grenadierów z Żółkiewki…

Obrazek
[Przemarsz rekonstruktorów przez Żółkiewkę, 6 czerwca 2015 (fot. Trop) ]

Po odrzuceniu jazdy do ataku na wieś Żółkiewka rozwinęło się 10 pruskich batalionów piechoty. Miały one prawie trzykrotną przewagę nad saskimi grenadierami. Do walki nie doszło, bo Sasi zaczęli się wycofywać. Korpus Schönberga został jednak wskutek ucieczki szwadronów własnej jazdy (które galopując przez Żółkiewkę zdezorganizowały i porwały ze sobą 5-6 kompanii grenadierów) rozbity na dwie części i grenadierzy wycofywali się dwiema drogami. Pierwszy oddział, podpułkowników Pahlena i Friesena (razem 13 kompanii i 4 armaty), poszedł wzdłuż południowych stoków Żelazowskiej Góry. Natomiast oddział pułkownika Schönberga i podpułkownika Gersdorffa (4 kompanie i 4 działa) okrążał górę wzdłuż jej północnych stoków. Teren był sprzyjający i bez większych problemów oba saskie zgrupowania dotarły do Żelazowa. Tu jednak pojawił się problem – następny etap odskoku prowadził przez kilometr otwartym terenem do Kostrzy. Co prawda Sasi oderwali się od pruskiej piechoty, ale nadciągała pruska kawaleria, dla której grenadierzy stanowili jedyny cel w polu widzenia. Na pomoc własnej jazdy nie było co liczyć, gdyż została odrzucona.
Do Żelazowa jako pierwszy dotarł Pahlen. Widząc, że nadciąga pruska piechota, nie czekał na Schönberga, tylko ruszył dalej. Sformował czworobok i zaczął przebijać się do Kostrzy. Atakowali go pruscy kawalerzyści, ale Sasi umiejętnie się bronili i mimo strat dotarli do tej wsi. W Kostrzy i na otaczających ją zalesionych wzgórzach sascy piechurzy nie musieli się już obawiać pruskich jeźdźców. Za drugie miejsce w tym wyścigu nie przewidziano medalu…
Grenadierzy Schönberga po opuszczeniu Żelazowa zostali otoczeni przez duże siły pruskiej kawalerii. Dochodziła godzina 7 rano. Położenie Sasów było beznadziejne, ale Schönberg odrzucił wezwanie do kapitulacji. Pruscy dragoni i huzarzy poszli do szarży. Powitała ich saska salwa, ale w ferworze walki i wbrew rozkazom wszyscy grenadierzy wystrzelili naraz, zamiast prowadzić ogień szeregami lub plutonami (przerwa na ładowanie broni umożliwiała wdarcie się jazdy). Błąd natychmiast wykorzystali pruscy kawalerzyści i w mgnieniu oka wpadli jak burza w saskie szeregi.
Przed bitwą król Fryderyk wydał wojskom rozkaz: „Nie ma pardonu dla Sasów!”. Nigdzie indziej tego dnia na polu bitwy nie wcielono tego hasła w czyn dosłowniej niż między Żelazowem a Kostrzą. Bagnety Sasów nie starczyły do obrony przed tnącymi pałaszami dragonów i szablami huzarów. To nie były walka, to była rzeź. Jeden z uczestniczących w tych wydarzeniach oficerów pruskich huzarów – J.A. Logan-Logejus - napisał w swych wspomnieniach wprost o „demonicznej żądzy krwi”, która ogarnęła kawalerzystów. Oddział saski uległ totalnej anihilacji. O szczęściu mogło mówić kilkudziesięciu grenadierów, którzy jakimś cudem (wbrew rozkazowi króla!) zostali wzięci do niewoli. Cała reszta: 350 (w tej liczbie także pułkownik Schönberg i podpułkownik Gersdorff) po chwili leżała martwa na polu bitwy.
Poległych Sasów pochowano w masowej mogile pod północno-zachodnim murem parku dworskiego w Żelazowie.
Obrazek
Obrazek
Spoczęli tuż obok zaczynającej się w tym miejscu drogi prowadzącej do Kostrzy, do której to wsi nie dane im było tędy dojść...
Obrazek
Na pamiątkę tego okrutnego epizodu bitwy przez następne dwa wieki droga ta nosiła nazwę „Totenweg” – „Droga martwych”. W sto lat po batalii, w 1845 r., na Krzyżowej Górze ponad Strzegomiem stanął krzyż upamiętniający bitwę. Po różnych zawirowaniach historycznych dziś możemy go podziwiać, siedząc na jego stopniach i podziwiając panoramę Strzegomia oraz Sudetów. Na cokole krzyża od strony wschodniej napis na tablicy głosi w dwu językach (niemieckim i polskim):

Ci, którzy tam w dolinie kiedyś walczyli
i polegli, po śmierci leżą pojednani.
Spoczywajcie w poczuciu spełnionego obowiązku.
4 czerwiec 1745 rok
.”


Historię o grenadierach Schönberga i ich marnym końcu poznałem wiele lat temu, jeszcze w liceum. Dowiedziałem się o tym dzięki lekturze książki Roberta Kisiela „Strzegom-Dobromierz 1745”, którą przy okazji serdecznie polecam.
270 lat po bitwie, 6 czerwca 2015 r., w mundurze pruskiego piechura podczas rocznicowego biwaku, przechodziłem w międzynarodowym towarzystwie trasę północnymi stokami Żelazowskiej Góry,
Obrazek
[gemajn Leuthen na drodze biegnącej u podnóża góry, 6 czerwca 2015 – fot. Trop]
docierając pod mur pałacu w Żelazowie , gdzie po dziś dzień powinny leżeć w ziemi kości nieszczęsnych Sasów. Zobaczyłem też początek „Totenweg”. Potem wracałem w miejsce tego nieoznaczonego cmentarza kilka razy, ostatnio 29 września.

2) Cmentarz – „antropologia pamięci”
Na mapie, której używam od czasów studiów („Strzegom. Plan miasta 1: 8000. Mapa okolic 1: 60 000”, wydawnictwo PLAN, wyd. I, 2002) podczas pobytów na terenie Wzgórz Strzegomskich, na południowym zboczu Żelazowskiej Góry przy gruntowej drodze łączącej Żelazów z Żółkiewką, tuż przy granicy lasu, istnieje symbol, który przy pewnej dozie optymizmu można interpretować jako cmentarz. Przy poszukiwaniach pomnika (patrz niżej) wyszła sprawa nekropolii, której resztki mają się znajdować na Żelazowskiej Górze.
Cmentarz jest stosunkowo łatwy do odnalezienia, zachował się bowiem otaczający go mur.
Obrazek
W narożniku coś jakby pozostałość kaplicy. Wśród bluszczu i zarośli
Obrazek
wystają gdzieniegdzie (w większości poprzewracane), kamienie nagrobne. Wśród nich wyróżnia się zdecydowanie ten, położony w centralnej części cmentarza.
Obrazek
W tym miejscu spoczywa Hans von Jeetze, właściciel majątku rycerskiego Pielgrzymka, urodzony 6 września 1848, zmarły 25 marca 1917.
Pod personaliami cytat z księgi proroka Jeremiasza, w tłumaczeniu na polski:
„Ukochałem Cię odwieczną miłością, dlatego też podtrzymywałem dla Ciebie łaskawość”.
Obrazek
Po lewej stronie płyty – personalia małżonki Hansa.

W innym miejscu okazały kamień, tekst jakby XIX-wieczną czcionką. Grób innego „pana na Pielgrzymce”.
Obrazek

Natykam się też na przewróconą tablicę maleńkiego grobu.
Obrazek
Dwuletni Detlef zmarł w 1944 r. To najmłodszy pochówek, jaki tam stwierdziłem.
Wzdłuż ogrodzenia po wewnętrznej w co najmniej trzech miejscach ciągną się grobowce. Część z nich nie ma płyt. Puste wnętrza…
Obrazek

Wśród drzew spoczywają tu dawni mieszkańcy – zapewne zarówno z Pielgrzymki, jak i Żelazowa. Ci urzędujący w pałacach w obu wioskach i zwykli bauerzy, żyjący przed laty w cieniu Żelazowskiej Góry, na stokach której pozostali już na zawsze.

Na cmentarz dotarłem 14 października 2019 r.

3) Pomnik – poszli na wojnę i z niej nie wrócili

Na zboczu Żelazowskiej Góry po I wojnie światowej ustawiono pomnik upamiętniający tych mieszkańców obu wiosek, którzy ruszyli na front, ale nie dane im było bezpiecznie wrócić do domu. Wojna lat 1914-1918 pochłonęły miliony istnień ludzkich. W wielu miejscach upamiętniono ten czas wystawiając pomniki poległym współmieszkańcom. Na starych pocztówkach widać taki monument na Żelazowskiej Górze. Gdzie dokładnie stał, nie udało mi się ustalić. Podobno jego resztki są widoczne w terenie, ale trudno je zauważyć. Coś niecoś miał wiedzieć na ten temat sołtys Żelazowa, u którego cokół miał leżeć na podwórku, ale było to w 2009 r. i nie wiadomo, czy teraz jest ten sam sołtys. Bo gdzie mieszka obecny, to wiem :wink:
W każdym razie pomnika nie znalazłem. Natomiast kawałek od cmentarza natknąłem się na takie miejsce.
Obrazek

Poszukiwania pomnika – 14 października 2019 r.

4) Z góry widać lepiej – okop i wieża
Żelazowska Góra jest porośnięta lasem. Być może jednak nie zawsze tak było, bo wchodząc po raz pierwszy na sam szczyt natknąłem się na coś, co wygląda jak okop z drugiej wojny światowej.
Obrazek
W okolicy toczyły się w 1945 r. walki. Pobliski Strzegom został zajęty przez Armię Czerwoną 13 lutego 1945 r., ale niespełna miesiąc później, 9 marca, oddziały z niemieckiej 208 Dywizji Piechoty odbiły miasto. Położona nieco bliżej Żelazowskiej Góry Kostrza także została zajęta przez Rosjan w lutym 1945 r., ale tu Niemcy dużo szybciej niż w Strzegomiu przeprowadzili kontratak, bo już 15 lutego – w tym przypadku były to oddziały Grupy Bojowej „Kossman”. Niemcy w trakcie walk posunęli się w kierunku Rogoźnicy i zajęli także wzgórza Krowiarka i Jedlice. Co ciekawe, na zboczu tego pierwszego podczas wojny funkcjonował obóz koncentracyjny Gross-Rosen w Rogoźnicy.
Obrazek
[widok na wzgórze Krowiarka z zabudowaniami byłego KL Gross-Rosen i dawnym kamieniołomem, w którym pracowali więźniowie]

Został on wyzwolony przez Rosjan 9 lutego 1945 r., ale najwyraźniej Niemcy ponownie weszli na jego teren po kilku dniach, choć milczy o tym monografia 10 Dywizji Grenadierów Pancernych, której oddziały tam walczyły. Na logikę jednak tak musiało być…

Jeśli podczas lutowo-marcowych walk u schyłku drugiej wojny światowej szczyt Żelazowskiej Góry nie był zalesiony, mógł być dobrym punktem obserwacyjnym na okolicę. W żadnym miejscu na zboczach nie odnalazłem śladów po transzejach, tylko na szczycie, a tam okop kończy się ślepo. Prześledzenie całego biegu nie było możliwe ze względu na silne zarośnięcie wierzchołka. Zima i maczeta…

Podobno na szczycie była po wojnie wieża widokowa, która zawaliła się w latach 70. XX wieku. Śladów po niej nie odnalazłem.

Skoro już jesteśmy przy szczycie (wierzchołku), to warto dodać, że podawana jest różna jego wysokość. Mapa PLAN-u, o której wspominałem, podaje ją jako 266 m n.p.m. Natomiast np. Słownik Geografii Turystycznej Sudetów (tom 19) podaje 301 m n.p.m. czyli aż 35 metrów wyżej. Ciekawe, skąd się wzięła ta rozbieżność?

Moje pierwsze wejście na szczyt Żelazowskiej Góry i odkrycie okopu – 29 września 2019 r.


Posłowie czyli historia, która nigdy się nie kończy
4 kilometry na północny-zachód od strzegomskiego rynku znajduje się wzgórze o nazwie Żelazowska Góra. Minęły czasy, kiedy na mapach oznaczano je jako „Brechels-Berg”, zaś wsie po obu jej stronach: Eisdorf i Pilgramshain. Dziś miejscowości te najbardziej znane są ze stadnin koni, które tam się znajdują. W Żelazowie działa Klub Sportowy Gillmaier, którego zawodniczka (a zarazem córka właściciela pałacu) Julia Gillmaier jest utytułowaną zawodniczką WKKW. Po drugiej stronie Góry Pełnej Historii funkcjonuje stadnina w Żółkiewce. Tam z kolei stacjonują zawodnicy w kategorii powożenie (zaprzęgi). Wędrując przez okolice Żelazowskiej Góry natkniecie się pewnie na polnych i leśnych drogach na ślady podków, a może nawet spotkacie jeźdźców? Konie pasą się też na okolicznych łąkach.
Obrazek
I tak oto na stokach Żelazowskiej Góry i w jej pobliżu zapisuje się na naszych oczach kolejna karta historii – tym razem jeździectwa.
Obrazek
[przeszkody crossowe (WKKW) w lesie na północno-zachodnim stoku Żelazowskiej Góry]


Obrazek
Żelazowska Góra od północnego-zachodu. Po lewej – w głębi – wzgórza, za którymi leży Strzegom

Na koniec taki widoczek, jaki miałem możliwość podziwiać okrążając Żelazowską Górę
Obrazek
Terra Tenebrae
Telluris Malus
Quisere Pere Curiatus

Dolnoślązak
bardzo stary wyga
Posty: 2066
Rejestracja: 13-06-2008 12:39
Lokalizacja: Wrocław

Re: Góra pełna historii

Postautor: Dolnoślązak » 15-10-2019 23:04

Emocjonująca historia tej bitwy, chciałbym mieć takiego nauczyciela historii :mrgreen:


Wróć do „Relacje z wypraw”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości