Swoją drogą wysyp tegorocznych relacji jak grzybów, może to przez to lato zamiast jesieni? Może i dawno niewidziani forumowicze też dołączą?
18.10.2019r wysiadam z zatłoczonego pociągu KD ze swym wehikułem w Białym Kościele. Od razu obieram kierunek na boczne drogi przez które wiedzie żółty szlak, gdzie pobłądził Leuthen viewtopic.php?f=15&t=6023. Ja jednak odbijam od niego w stronę wioski przez Gębice i bezproblemowo docieram ponownie do żółtego szlaku koło przejazdu kolejowego. Dalej polna drogą, którą szedł Leuthen i na której przeoczył takie oto opuszczone gospodarstwo pełne różnych sprzętów z epoki... zapraszam więc do obejrzenia
Domek składa się z dwóch cześci, mniejszej gospodarczej i większej mieszkalnej, część gospodarcza:
magiel?
i mieszkalna...
spróchniałe i zapadające się deski (jak co, to nie pode mną tak się załamały
Frania?
i piętro
co powiecie na Wigilię w opuszczonym domu? Choinka już czeka...
i pierze się suszy
Zaiste, niesamowicie klimatyczne było to miejsce w którym trochę zabawiłem. Schowane za drzewami, z zarośniętą drogą doń prowadzącą, cisza, spokój, otaczająca zieleń...
Ale pora ruszyć dalej w stronę głównego punktu programu - Nieszkowic. Ledwo tylko wyjechałem na szkosę przed samymi Nieszkowicami, na dzień dobry już minęły mnie cztery wywrotki z kruszywem i kilka ze strony przeciwnej. Nie jest to fajne miejsce do jazdy rowerem, wąsko, ostre zakręty gdzie za plecami nagle wyskakuje ci rozpędzony kolos...
Na szczęście w samej wiosce jest chodnik z którego oczywiście korzystam nie chcąc być stratowanym przez ów pojazdy. Po chwili odbijam w boczną, brukowaną drogę (zamek jest dość skryty i niewidoczny z głównej drogi) którą dojeżdzam do ruin. Internety głoszą, że to średniowieczna budowla przebudowana w XVI/XVIIw na renesansowy dwór. Droga wnet się kończy bramą, a nie chcąc nikomu wchodzić w szkodę i narażać się na pytania "a pan tu czego?" udaję się doń przez pole... Przydomowa chudoba jednak zwęszyła już intruza dając głos na całe Nieszkowice, ja jednak jestem już przy murach i ani myślę się wycofać
[img]
https://lh3.googleusercontent.com/jM1N8 ... 64-h498-no[/img]
wybrzuszający się do środka sufit nie zachęca do przechodzenia pod nim
widok na drugie skrzydło zamku
niestety przejście pomiędzy nimi kończy się zawałem...
i widok na drugą stronę ów łącznika
jedna z zamkowych sal...
Buba?
oryginalne jeszcze drzwi w drugim skrzydle...
Część główna, środkowa z tzw łącznikiem między skrzydłami, zapewne to najstarsza część zamku.
W drugim, lepiej zachowanym skrzydle...
schody na piętro
wpierw myślałem, że to jakaś wnęka z szafą, ale okazało się schodami na dalsze kondygnacje, których mając na uwadze zawalone bądź walące się sufity już nie penetrowałem
i już pod zamkiem, gdy ściągałem z siebie atakujące strzyżaki jelenie - zdj roweru dla Leuthena
Wracać miałem tak samo jak przyjechałem, ale... ruch się nieco uspokoił, a do Białego Kościoła czekał mnie cały czas zjazd asfaltem w dół - kto by sobie odmówił takiej przyjemności?
Wracając jednak do tematu, w Białym Kościele pojawiłem się paręnaście minut po odjeździe pociągu, ale niespecjalnie mnie to obeszło bo nigdzie się nie spieszyłem a dzień jeszcze młody