Strona 1 z 2

Zdobywcy Korony Poznania

: 15-11-2007 09:32
autor: Lech
Zdobyliśmy Koronę Poznania!

Dziennikarze "Gazety Wyborczej" zdobyli jednego dnia pięć najwyższych szczytów stolicy Wielkopolski. Jako pierwsi w historii.

Na początku wszyscy pukali się w głowę. Kwitowali nas śmiechem, często pustym. Spotkaliśmy się nawet z lekceważeniem, dezaprobatą, ignorancją i wieloma innymi wyrazami zakończonymi na -olony. - Chyba macie lekko z deklem - słyszeliśmy zewsząd. Rzucano nam kłody pod nogi, gdy ustalaliśmy wysokości względne poznańskich gór. Geopoz za każdą cyferkę żądał kilkudziesięciu złotych. Gdyby nie geografowie z UAM, nie wiedzielibyśmy, gdzie iść.

Potem pojawiły się pytania. Czy podołamy? Czy damy radę? Z górami przecież nie ma żartów: przenikliwy mróz, brak tlenu, odmrożenia, choroba wysokościowa. Wyliczać dalej? Jednak pragnienie bycia pierwszymi na Koronie Poznania, i to w jeden dzień, była silniejsza.

Przygotowujemy ekwipunek. Nie golimy się od tygodnia. "Gibboniada" na maksa. Wierzymy jednak, że gdy będzie zarost - nie będzie odmrożeń. Planujemy wejścia, liczymy kroki, zdobywamy pozwolenia. To zdarzy się w czwartek trzynastego.

Góra Moraska, 154 m n.p.m. Jedyny setnik w gronie najwyższych szczytów Poznania. Atakujemy od zachodu. Jednak najpierw aklimatyzacja: jeden krok w przód, dwa w tył. Wiemy, że temperatura obniża się o 0,6 stopnia Celsjusza co każde 100 m wysokości. Najważniejsze to wyrównać oddech. Na półce skalnej sprawdzamy uprzęże. Dobrze, że wchodzimy od strony Poznania. Z góry widać już granicę z gminą Suchy Las. Na wejście z tamtej strony chyba potrzeba wizy.

Kopiec Wolności, 98 m n.p.m. Przerażająca góra, która przypomina pewną dawną znajomą - podobna geometria i też trudna do zdobycia. Nie wybieramy łatwizny - wspinamy się stromym wejściem, dziką ścianą południową. To pierwsze wejście tą stroną. Od dziś nazywamy ją Drogą Polaków. Rozrzedzone powietrze daje się we znaki. Z trudem łapiemy oddech. Na szczycie padamy z wysiłku. Nad nami łopocze biało-czerwona flaga. Kukuczka. Rutkiewicz. Wielicki. Wspaniały widok na resztki dawnej cywilizacji, która kwitła w tym rejonie do 1989 r. Ratajskie bloki z płyty były niegdyś świątyniami Czerwonych Merów. Powrót nieco łatwiejszą ścianą północną w kierunku jeziora.

Góra Przemysła, 76 m n.p.m. Niezbyt wysoka, ale zdradliwa. Zwłaszcza od strony Ludgardy. To najbardziej ryzykowne z wejść. Góra położona jest bowiem wyjątkowo nieszczęśliwe - w samym sercu czerwonej strefy. Od krajowców łatwo się dowiedzieć, że zatrzymywanie się u podnóża góry między godz. 10 a 18 jest bardzo niebezpieczne. To tereny kontrolowane przez mundurowych. Łatwo mogą zablokować dalszy transport.

Niestety, nie udaje nam się wynająć tragarzy. A przecież szerpów zawsze można było spotkać w tej okolicy, gdy raczyli się miejscowymi trunkami. Teraz - jak na złość! Ani tragarza, ani nawet jednego muła! Dźwigamy więc ekwipunek na własnych mułach. Na szczycie spotykamy ludzi - jak? skąd się wzięli?

Wzgórze św. Wojciecha 73 m. Atakujemy szczyt ścianą południową od ogródka jordanowskiego, niedaleko którego zakładamy bazę. Na przełęczy między kościołami widać sylwetki młodzieży. Z góry wyglądają jak małe punkciki. Ale na szczycie jesteśmy jedyni. Nie możemy się zarejestrować lub choćby przybić pieczątki, bo nikt tu nie prowadzi księgi wejść. W okolicznych kościołach można natknąć się jedynie na Księgi Wyjścia. Ale to nie to samo...

Dzwon Pokoju, Cytadela, 84 m n.p.m. Robi się coraz trudniej, bo zupełnie załamuje się pogoda. Temperatura nieoczekiwanie rośnie do prawie 20 stopni. Zza chmur wygląda słońce. To fatalna wiadomość. W naszych profesjonalnym ekwipunku zaczynamy się bowiem żywcem gotować. Podejście staje się ekstremalnie trudne. Jesteśmy głodni i zmęczeni. Trzeba było zjeść szwajcara z frytkami przed wyjściem - teraz już za późno.

Kończymy wyprawę strudzeni, ale szczęśliwi. Wracamy do redakcji. Choćby nie wiem co, na drugie piętro jedziemy windą.

Korona Poznania zdobyta!



P.S. Poznańskich wzgórzystów na wyprawę ubrały ich rodziny. Niezbędny sprzęt, bez którego zdobycie Korony Poznania byłoby niemożliwe, wypożyczył sklep Trekker Sport przy ul. Powstańców Wlkp.

źródło => http://miasta.gazeta.pl:80/poznan/1,36031,4490305.html

: 15-11-2007 19:04
autor: wlkp
Ale ludzie mają fantazję - prawie jakby byli użytkownikami forum.sudety.it
Aż nie chciało mi się uwierzyć, że to dziennikarze. Nawet sam prezydent się w to wkręcił. Trochę im zazdroszczę, że sam tego nie wymyśliłem.

Od krajowców łatwo się dowiedzieć, że zatrzymywanie się u podnóża góry między godz. 10 a 18 jest bardzo niebezpieczne. To tereny kontrolowane przez mundurowych. Łatwo mogą zablokować dalszy transport.

:lol: :lol: :lol:
Kiedyś zablokowano mi transport i wtedy raczej nie było mi do śmiechu.

Mam pewien pomysł w związku z "Koroną Poznania".
Proponuję aby użytkownicy forum z okolic Poznania w ramach zlotu forumowiczów z tych okolic spróbowali jeszcze odważniejszej wyprawy - zimowego zdobycia "Korony Poznania"!
Lech, Taja, Polej, Andrzej i Hoffi - co o ty sądzicie?
Trzeba tylko poczekać aż spadnie śnieg.

: 15-11-2007 20:42
autor: Lech
Jestem za

: 15-11-2007 22:10
autor: Apollo
To niesprawiedliwe :P - co my mamy zdobywać we Wrocławiu? Nasyp kolejowy? :)

: 16-11-2007 07:11
autor: wirek
apollo pisze:To niesprawiedliwe :P - co my mamy zdobywać we Wrocławiu? Nasyp kolejowy? :)

Zdobądź sobie ze 20 razy cmentarz wojskowy na Oporowie. Biegam sobie czasem na trasie Partynice - Ślęzą na Oporów - parkiem do górki na Skarbowców - wzdłuż nasypu na górkę przy Hallera - powrót wzdłuż nasypu i Ołtaszyńską. Wrocław przestał być dla mnie płaski :P

: 16-11-2007 07:46
autor: Apollo
Dobra, dobra, przesadziłem z tym nasypem. Mieszkam na 9 kondygnacji, a czasem "wysiada" nam winda, więc.... :)
W Lasku Osobowickim też jest fajna wydma, na której posadowiony jest kościół. Kilka innych kulminacji w mieście też by się znalazło, ale... nie będę przesadzał ;).

: 16-11-2007 08:30
autor: wlkp
apollo pisze: Mieszkam na 9 kondygnacji, a czasem "wysiada" nam winda, więc.... :)

A to u Ciebie jest winda?
Jakoś nie zwróciłem uwagi. :o

: 16-11-2007 20:00
autor: Apollo
:)
Widocznie rozpocząłeś już wtedy zdobywanie korony Wrocławia ;).

: 16-11-2007 23:19
autor: Taja
Łaa czekamy na śnieg zatem :D już zaczynam szukac raków na zdobycie tych gór i w ogóle :D a moze Górę Morasko bysmy zdobyli? to przeciez chyba jeszcze Poznań? :D

: 16-11-2007 23:24
autor: Satan
Phi...takie szczyciki...
Zapraszam na Wieżycę!!Całe 329mnpm!

: 16-11-2007 23:29
autor: Taja
ale nasze szczyty (ale szumne słowo) są wielkopolskie ! :wink: (patriotyzm lokalny się we mnie odezwał :wink: )

: 17-11-2007 13:17
autor: Satan
Taja pisze:ale nasze szczyty (ale szumne słowo) są wielkopolskie ! :wink: (patriotyzm lokalny się we mnie odezwał :wink: )


Jak się nie ma co się lubi, to...

: 17-11-2007 13:42
autor: mariomar
Lechu, fajny ten artykuł - z jajem. :lol:
Apollo - nie martw się, przecież my też możemy zdobywać koronę Dolnego Śląska - przecie masz Sudety i cały wał Wzgórz na pn. od Wrocławia i Lubina.

Re: Zdobywcy Korony Poznania

: 17-11-2007 16:10
autor: Radus
Lech pisze:Niezbędny sprzęt, bez którego zdobycie Korony Poznania byłoby niemożliwe, wypożyczył sklep Trekker Sport przy ul. Powstańców Wlkp.

Zakładam, że chodzi o raki, czekany inny szpej do asekuracji :lol:

: 17-11-2007 17:29
autor: Wędrowniczek
Sam pomysł już gdzieś widziałem http://skpg.krakow.pl/dz_korona_pogorzy.php
Ale może by i u nas coś takiego wprowadzić.