Strona 1 z 1

Kolejna rządowa manipulacja?

: 28-01-2010 19:19
autor: Lech
Wynajmowanie licencjonowanego przewodnika powinno być wynikiem woli turystów, a nie administracyjnego przymusu, no może z wyjątkiem wycieczek dzieci zimą w wyższych partiach gór lub do obiektów zamkniętych. W żadnym razie nie powinny to być całe obszary aglomeracji miejskich, parków narodowych i krajobrazowych - jak to jest zamieszczonym na stronie Sejmu RP rządowym projekcie nowelizacji przepisów turystycznych.

Skoro reglamentujemy tych, którzy jedynie mogą nam opowiadać legendę o smoku Wawelskim, to czemu nie wprowadzić licencji np. dla dziennikarzy? Dlaczego nie wprowadzić licencji dla artystów kabaretowych? Przecież nie każdy dziennikarz pisze interesujące artykuły i nie każdy artysta kabaretowy naprawdę nas rozśmiesza. Jeśli kupimy gazetę z nieciekawymi artykułami i zapłacimy za bilety na występ nieśmiesznego kabareciarza, to stracimy pieniądze. Państwo powinno nas przed tym chronić! Należałoby powołać specjalną komisję oceniającą i licencjonującą, najlepiej jedną na cały kraj, która przyznawałaby licencje. Najlepiej, żeby była ich limitowana liczba. A gdyby ktoś kiedyś chciał te zasady zliberalizować, to ci już mający licencje podnieśliby raban, że przecież spowoduje to degradację zawodu, że ucierpią głównie widzowie, a w przypadku dziennikarzy czytelnicy!

Od dobrych kilku lat dało się słyszeć głosy zdrowego rozsądku, powstały też plany urealnienia Ustawy o usługach turystycznych. Plany te dotyczyły m.in. zniesienia nieżyciowego, ścisłego rozdzielenia funkcji osób zajmujących się obsługą turystów na osobno tzw. pilota wycieczek i osobno przewodnika, umocowanie w ustawie międzynarodowych uprawnień przewodników górskich oraz likwidacji pkt.1. Art. 60 Kodeksu wykroczeń, który zakazuje wykonywania wszelkich zadań pilota i przewodnika przez osoby nie posiadające państwowych uprawnień.

Wersja obecnie opublikowana na stronach Ministerstwa Sportu i Turystyki i stronie Sejmu RP wycofuje się ze wszystkich wcześniej przyjętych założeń i opracowanych zmian. Ciekawe kto zmanipulował zapisy w najnowszym projekcie nowelizacji Ustawy o usługach turystycznych? Dlaczego wycofano się z wcześniejszych zakładanych zmian, m.in. z likwidacji zapisu w Kodeksie wykroczeń: "Art. 60(1) § 4.Kto: 1) wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek - podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny"? Czemu mają służyć dodane w Kodeksie kolejne zapisy:
"Art. 138d. § 1 Kto, podejmując zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek, wprowadza w błąd co do posiadanych uprawnień, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Tej samej karze podlega organizator turystyki, który wprowadza klientów w błąd co do uprawnień osób, którym powierza wykonywanie zadań przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek.”?

Sformułowanie "kto wykonuje... itd." nie jest częścią ustawy turystycznej (w założeniu dotyczącej biur turystycznych) tylko Kodeksu wykroczeń, który dotyczy wszystkich obywateli. I pozwala w praktyce ukarać każdego, kto by "bez wymaganych uprawnień" wykonał coś co mieści się w zakresie zadań pilota i przewodnika, np. odebranie kluczy do pokoi w recepcji hotelu i rozdanie ich uczestnikom wycieczki. Czy proponowane zmiany to mają być jakieś piruety prawne, rozdrabnianie się na szczegóły (Kodeks wykroczeń musiałby mieć 12 tomów i zawierać szczegółowe regulacje dla kelnerów, listonoszy, czyścibutów itp.) - zupełnie niepotrzebne, bo załatwia to wszystko prawo konsumenckie i ogólny zakaz tzw. reklamy wprowadzającej w błąd, a grubsze sprawy kodeks karny?

Oto link do strony Sejmu RP z rządowym projektem ustawy o zmianie ustawy o usługach turystycznych oraz o zmianie ustawy - Kodeks wykroczeń => http://orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/wgdruku/2506

No cóż. Tu już nie chodzi tylko o państwowy monopol na wykonywanie tego zawodu, ale o specyficzny sposób na obejście konstytucyjnego zakazu cenzury. Nic bowiem nie usprawiedliwia braku zdrowego rozsądku osób odpowiedzialnych w rządzie za przygotowanie takiego projektu zapisów w ustawie, rozporządzeniach do ustawy itd., że coś takiego w sobie te zapisy w ogóle zawierają. Bo przecież nawet kompletny laik zrozumie, że zapis w Kodeksie wykroczeń jest absurdalny, oznacza dosłownie, że nikomu bez formalnych uprawnień nie wolno opowiadać o zabytkach, historii czy przyrodzie, pozwala na szykanowanie osób przekazujących informacje przewodnikowe turystom zarówno społecznie jak i grupie znajomych (pisałem tu o takich przypadkach!), a mimo licznych petycji środowisk domagających się jego wykreślenia - zapis pozostaje. To na pewno nie była normalna procedura drogą konsultacji społecznych. Wycofanie się Ministerstwa Sportu i Turystyki z wykreślenia tego bzdurnego zapisu nie mogło być dziełem przypadku...

Widać sprawy przewodnictwa turystycznego leżą nadal w gestii osób kierujących się przestarzałymi, z minionej "epoki" schematami, kiedy to wszystko dało się zaparagrafować i obwarować ściśle podpunktami, równocześnie otwierając tym samym drogę kombinatorom i "kręgom uprzywilejowanych" i umożliwiając im dorwanie się do koryta. Wprowadza się opinię publiczną w błąd wmawiając nam, że to dla ochrony klienta i w celu likwidacji tzw. "szarej strefy". Jakoś nikt nie zwraca uwagi, że ową "szarą strefę" tworzą przede wszystkim przewodnicy z państwowymi uprawnieniami, biorąc zapłatę prosto do kieszeni i nie zawierając umowy oraz nie wystawiając faktur. Załatwiając sobie u polityków prawną ochronę swoich interesów i kierując służby mundurowe na sprawdzanie i szykanowanie ludzi prowadzących turystów bez licencji, odwracają uwagę od prawdziwego problemu i mogą takie rzeczy robić bezkarnie.

Przecież kompletnym nonsensem jest żądanie państwowych uprawnień przewodnika turystycznego od osób, które dzielą się swoim doświadczeniem turystycznym za darmo i okazyjnie zajmują się przekazywaniem informacji o miastach czy innych turystycznych obszarach naszego kraju, a nawet kiedy pokazują zabytki znajomym. Problemem natomiast jest sprowadzenie "na ziemię" skostniałych działaczy przewodnickich, którzy płodzą różne bzdurne zapisy ograniczające swobodną turystykę i przemycają je do ustaw, rozporządzeń i innych aktów prawnych. A na nasze nieszczęście turystyka w tym kraju jest kompletnie marginalną gałęzią gospodarki i mało kto się na tym zna, to i nasi parlamentarzyści zaklepią każdą bzdurę, jaką im podsunie się pod głosowanie.

To jest kolejny przykład "manipulowania" mniejszości nad większością, kolejny przykład jak się w Polsce stanowi prawo - skandal nad skandale! Już dawno powinniśmy powiedzieć stanowcze NIE wszelkim korporacjom blokującym w Polsce inicjatywy obywatelskie, możliwość społecznej działalności w jakiejś dziedzinie i wreszcie tworzących monopole wąskich grup zawodowych. Od lat trwa walka młodych prawników o dostęp do rynku - i nadal jest ściana - nie do przebicia. Gdzie Polska młodzież ma pracować skoro za wszelką cenę kładzie się jej "kłody po nogi" - nie ma się co dziwić że wyjeżdżają na "zmywak" do Anglii, skoro z dyplomem prawnika mogą w Polsce pracować jako listonosz... Czy naprawdę jesteśmy bezradni wobec kolejnej grupy cwaniaków, która "załatwiła sobie" u polityków urzędową ochronę swych interesów i ją jeszcze umacnia?

Re: Kolejna rządowa manipulacja?

: 28-01-2010 19:52
autor: cezaryol
Lech pisze:[b] Czy naprawdę jesteśmy bezradni wobec kolejnej grupy cwaniaków, która "załatwiła sobie" u polityków urzędową ochronę swych interesów i ją jeszcze umacnia?

Odpowiedź nasuwa się chyba sama.

: 03-02-2010 18:04
autor: Lech
Wygląda na to, że te idiotyczne polskie regulacje nie tylko nadal pozostaną, ale jeszcze je pokomplikują. W poprzedniej wersji projektu ustawy o zmianie ustawy o usługach turystycznych oraz o zmianie ustawy - Kodeks wykroczeń był taki oto zapis:

59) wykreślenie z ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks Wykroczeń (Dz.U. z 2007 r. Nr 1009, poz. 757 z pózn. zm.) przepisu zawartego w art. 60(1) w § 4 pkt. 1 na mocy którego w aktualnie obowiązującym stanie prawnym ten kto wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny; jest to zbieżne z wprowadzanymi w projekcie przepisami dopuszczającymi wykonywanie zadań pilota wycieczek lub przewodnika turystycznego bez posiadania tych uprawnień na podstawie art. 14 ust. 3a i art. 30 ust. 1 ustawy w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą;


Dopuszczenie do wykonywania zadań pilota wycieczek lub przewodnika turystycznego bez posiadania miejscowych uprawnień zostało założone m.in. na skutek wymogów UE.

Co się stało, że nagle zrezygnowano z takiej wersji zmian? Na moje uwagi w tej sprawie i pytanie o wyjaśnienie na czyj wniosek ten zapis w Kodeksie wykroczeń pozostaje, skierowane m.in. do Ministerstwa Sportu i Turystyki, w tym do rzecznika prasowego, nie doczekałem się żadnej odpowiedzi. Dlaczego “nabrali wody w usta”? Jakoś nie sposób dotrzeć do osób, które by obecny projekt jawnie poparły i zechciałyby się oficjalnie wypowiedzieć i uzasadnić swoje racje. Dlaczego te zmiany wprowadza się po cichu i bez rozgłosu? Oto jest pytanie…

Dziwne to wszystko, bowiem rządy partii mającej się za liberalną wg deklaracji wyborczych miały uprościć prawo, a tak naprawdę to je tylko komplikują.

: 07-03-2010 09:01
autor: Lech
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/KFS-106

No to poseł Piotr van der Coghen się nie popisał. Nie wspomniał ani słowem o bałaganie w Kodeksie wykroczeń, jaki wynika z projektu zmian. A poinformowałem go w przesłanych do niego e-mailach jak wół o następującym problemie:
W projekcie zmian znajduje się taki oto zapis:
Art. 2. W ustawie z dnia 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń (Dz. U. z 2007 r.
Nr 109, poz. 756 oraz z 2008 r. Nr 141, poz. 888) wprowadza się następujące
zmiany: (...) po art. 138 c dodaje się art. 138d w brzmieniu:
„Art. 138d. § 1 Kto, podejmując zadania przewodnika turystycznego lub pilota
wycieczek, wprowadza w błąd co do posiadanych uprawnień, podlega karze
ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. Tej samej karze podlega organizator turystyki, który wprowadza klientów w
błąd co do uprawnień osób, którym powierza wykonywanie zadań przewodnika
turystycznego lub pilota wycieczek.”.

W związku z dopuszczeniem w ustawie o usługach turystycznych możliwości
wykonywania bez wymaganych uprawnień zadań przewodnika turystycznego lub pilota
wycieczek, zdecydowano, iż zagrożone sankcją z KW ma być podejmowanie zadań
przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek wraz z jednoczesnym wprowadzaniem w błąd co do posiadanych uprawnień;"


Jak to się ma do mającego pozostać w tym Kodeksie zapisu w art. 60(1) w § 4 pkt.
1 na mocy którego ten kto wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania
przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek podlega karze ograniczenia
wolności albo grzywny, skoro zdecydowano, że zagrożone sankcją ma być
wykonywanie tych zadań "wraz z jednoczesnym wprowadzaniem w błąd co do
posiadanych uprawnień"? Zgodnie z cytowanym projektem zapisu nie będzie
można karać ludzi, którzy wykonują zadania przewodnika nie mając uprawnień,
ale nie wprowadzają nikogo w błąd. Zatem po co ten pierwszy zapis? Czy po to,
żeby na skutek niespójności zapisów ustawowych zapanował jeszcze większy bałagan?
Poseł naprawdę nie miał czasu o tym choćby tylko napomknąć, a miał aż tyle czasu obszernie rozwodzić się na temat ograniczenia międzynarodowych uprawnień przewodników górskich i wysokogórskich?

Piotr van der Coghen powiedział:
Chciałbym jeszcze podzielić się osobistą refleksją. Musimy mieć świadomość, że wprowadzając proponowaną poprawkę UIMLA, odbieramy przewodnikom sudeckim duży rynek niemieckich wycieczek przebywających w Karkonoszach. Sankcjonujemy także sytuację, że wycieczkę, np. Związku Wypędzonych, poprowadzi przewodnik zwany Führerem - obawiam się, że z tradycyjnym komentarzem. Po polskim Podkarpaciu i Bieszczadach prowadzić będzie ukraińskie wycieczki szlakami Bandery znacznie tańszy przewodnik ukraiński. Nie chciałbym, żeby po muzeum w Auschwitz oprowadzał wycieczkę przewodnik niemieckiej organizacji nacjonalistycznej.
Ta wypowiedź to klasyczny przejaw nacjonalizmu, antyeuropejskości i antyliberalizmu. Czy poseł Piotr van der Coghen nie jest czasami w PO agentem "Samoobrony" albo LPR (PIS chyba nie prezentuje aż tak radykalnego stanowiska)? PO to przecież partia mająca się za liberalną, proeuropejską o internacjonalistycznej ideologii. To jest też typowy przejaw moralności Kalego: Polak - przewodnik zrzeszony w UIMLA może prowadzić wycieczki po górach Europy, natomiast cudzoziemiec w polskich górach - nie. Nasi przewodnicy sudeccy mogą prowadzić wycieczki po stronie czeskiej i niemieckim skrawku Sudetów - odwrotnie, czescy i niemieccy przewodnicy w polskiej stronie tych gór nie mogą mieć takiego prawa. A może Pana Posła Piotra van der Coghen'a niepokoi problem obcej waluty, jaką by w naszym kraju pozostawiali cudzoziemcy w ramach nieskrępowanego ruchu wycieczek przyprowadzanych przez przewodników z Niemiec, Czech, Ukrainy i innych państw jednoczącej się Europy?

: 08-03-2010 03:33
autor: tomaszll
Zgodnie z
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/KFS-106

Poseł Piotr Van der Coghen (PO) – spoza składu Komisji:

...
Chciałbym jeszcze podzielić się osobistą refleksją. Musimy mieć świadomość, że wprowadzając proponowaną poprawkę UIMLA, odbieramy przewodnikom sudeckim duży rynek niemieckich wycieczek przebywających w Karkonoszach. Sankcjonujemy także sytuację, że wycieczkę, np. Związku Wypędzonych, poprowadzi przewodnik zwany Führerem – obawiam się, że z tradycyjnym komentarzem. Po polskim Podkarpaciu i Bieszczadach prowadzić będzie ukraińskie wycieczki szlakami Bandery znacznie tańszy przewodnik ukraiński. Nie chciałbym, żeby po muzeum w Auschwitz oprowadzał wycieczkę przewodnik niemieckiej organizacji nacjonalistycznej....


To jest absolutnie fatalna wypowiedz.

: 10-03-2010 13:37
autor: Lech
tomaszll pisze:
Zgodnie z
http://orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf/wgskrnr6/KFS-106

Poseł Piotr Van der Coghen (PO) – spoza składu Komisji:

...
Chciałbym jeszcze podzielić się osobistą refleksją. Musimy mieć świadomość, że wprowadzając proponowaną poprawkę UIMLA, odbieramy przewodnikom sudeckim duży rynek niemieckich wycieczek przebywających w Karkonoszach. Sankcjonujemy także sytuację, że wycieczkę, np. Związku Wypędzonych, poprowadzi przewodnik zwany Führerem - obawiam się, że z tradycyjnym komentarzem. Po polskim Podkarpaciu i Bieszczadach prowadzić będzie ukraińskie wycieczki szlakami Bandery znacznie tańszy przewodnik ukraiński. Nie chciałbym, żeby po muzeum w Auschwitz oprowadzał wycieczkę przewodnik niemieckiej organizacji nacjonalistycznej....


To jest absolutnie fatalna wypowiedz.
Myślę, że tak naprawdę ta wypowiedź to tylko taka gra o prywatne interesy. W rzeczywistości to tylko fasada, za którą kryją się faktyczne intencje autora. Istota tej wypowiedzi tkwi bowiem w słowach "...prowadzić będzie ukraińskie wycieczki (...) znacznie tańszy przewodnik ukraiński....". Pod słowo "ukraiński" wystarczy podstawić "czeski", "słowacki", "niemiecki", "litewski", " itd. Ma to dużo wspólnego z tzw. "lobbingiem". Warto też przeczytać => http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/napisa ... 93233.html

Tak się właśnie w Polsce tworzy prawo...

: 20-03-2010 21:47
autor: Lech
Jest nowa ustawa o usługach turystycznych => http://www.bankier.pl/wiadomosc/Sejm-no ... 10979.html
Przeczytałem z uwagą materiały z posiedzenia Sejmu, zatwierdzającego zmiany w Ustawie o usługach turystycznych i w Kodeksie wykroczeń => http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/2506.htm

Okazuje się, że w Kodeksie Wykroczeń będą istniały od momentu wejścia uchwały w życie dwa sprzeczne se sobą zapisy. W art. 60(1) w § 4 pkt. 1 na mocy którego będzie można - jak dotychczas - szykanować ludzi, którzy wykonują bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek, np. pokazują znajomym zabytki, oraz zapisy w art. 138d. § 1 i § 2 na podstawie których zagrożone sankcją będzie wykonywanie tych zadań, ale tylko z jednoczesnym wprowadzaniem w błąd co do posiadanych uprawnień. Aż dziw bierze, że nikt tej sprzeczności nie zauważył.

Zwracałem na to wszystko uwagę w korespondencji e-mailowej, m.in. posłowi Piotrowi van der Coghenowi już w styczniu br. Niestety całkowicie zlekceważył ten problem, a miał czas wypowiadać przed Komisją dyrdymały o rzekomym zagrożeniu Sudetów przez wycieczki Związku Wypędzonych, poprowadzone przez przewodników zwanych Führerami. Na wygadywanie bzdur znalazł czas, natomiast na zwrócenie uwagi na możliwość przegłosowania przez Sejm bubli prawnych - już nie. Ale cóż, im bardziej zagmatwany przepis, tym prościej będzie go zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego.

: 21-03-2010 13:04
autor: mareki
Podzielam Twoje oburzeniu Lechu. Gołym okiem widać bałagan i bezprawie. Popieram upublicznianie tego. Zastanawiam się natomiast nad efektywnością Twoich działań.
Jestem ciekaw, czy ktoś z uzytkownikow tego forum jest:
- przewodnikiem
lub korzysta z:
- zorganizowanych wycieczek z przewodnikami "legalnymi"
- korzysta z "nielegalnego" przewodnictwa
Może trzeba tę tube, z głosem rozpaczy i rozsądku, kierować gdzie indziej? Tak sądzę po odzewie. Piszesz, mam wrazeni, sam do siebie.
Rozumiem, że logiczniej jest stawiać problem tu, niż na forum wędkarskim, ale coś to jednak znaczy.

: 21-03-2010 19:30
autor: Lech
mareki pisze:Podzielam Twoje oburzeniu Lechu. Gołym okiem widać bałagan i bezprawie. Popieram upublicznianie tego. Zastanawiam się natomiast nad efektywnością Twoich działań.
Jestem ciekaw, czy ktoś z uzytkownikow tego forum jest:
- przewodnikiem
lub korzysta z:
- zorganizowanych wycieczek z przewodnikami "legalnymi"
- korzysta z "nielegalnego" przewodnictwa
W myśli tych chorych przepisów "nielegalnym" przewodnikiem staje się już w momencie kiedy grupę znajomych poprowadzi się znaną sobie ścieżką i objaśni panoramę okolicznych gór. Ostatnio głośne były przypadki szykanowania Marii Kantor - mieszkanki Krakowa za to, że pokazywała swoim znajomym zabytki tego miasta, albo Johna Atkinsa, któremu wręczono mandat za pokazanie krakowskiego Kazimierza przyprowadzonej tam przez niego grupie rowerzystów... Wśród moich znajomych też są osoby, które dotknęły podobne szykany za "nielegalne" przekazywanie informacji krajoznawczych.
mareki pisze:Może trzeba tę tube, z głosem rozpaczy i rozsądku, kierować gdzie indziej? Tak sądzę po odzewie.
Odzew na niektórych forach jest nawet dość spory. A że tu jest akurat niewielki, nie znaczy, że żaden i że nikt tego nie czyta. Choć faktem jest, że opinia publiczna jest na ogół kompletnie obojętna na psucie prawa, dominuje bowiem myślenie: "to jest drobny problem branżowy, który mnie nie dotyczy". Do momentu aż boleśnie zacznie dotyczyć...