WILK70 pisze:Myśle, że należy się z tym powoli pogodzić,mimo wszytsko taka totalna komercha i zurbanizowanie jeszcze do nas nie dotarły, co do coraz większego syfu jaki do nas dociera, to myśle podobnie, ale już chyba tej machiny nie da się zatrztymać. Cieszmy się tym co mamay, bo nasze dzieci ,albo wnuki mogą już nie mieć okazji oglądać takich miejsc...
Ja tam nie zgadzam, że do nas dociera jakiś tam syf z zachodu. Po prostu nas zasyfiła dogłębnie komuna, dużo bardziej niż Czechy i bardzo powoli z tego bagna wychodzimy.
A Bieszczady są takie jak społeczeństwo polskie. Nie uprawiamy tak sportów jak Czesi, u nas dominuje leżenie plackiem na plaży i ludzie oczekują podobnych doznań w Bieszczadach. Chcą przespać się w jakieś pięknej agroturystyce, posiedzieć w ogrodzie, pomieszkać w jakimś stylowym pałacu. W Polsce jest duża potrzeba luksusu, ludzie chcą odciąć się małych postkomunistycznych mieszkań w 10-cio piętrowych blokach. I niestety nie ma dużego zapotrzebowania społecznego na tzw. nowoczesne schronisko stąd dawne schroniska znikają i zmieniają się na pensjonaty.
Nie obawiam się czegoś takiego jak tzw. totalna komercja, bo swego czasu byłem przez miesiąc w pewnej części Alp Szwajcarskich. Co zobaczyłem, malownicze wioski i czyste miasta, bardzo dobre drogi, wysoka kultura ludzi, świetnie zaopatrzone sklepy w małych wioskach i potężna baza noclegowa. Miejsc latem więcej niż chętnych: począwszy od drogich hoteli, poprzez tzw. agroturystykę czy też tanie i bardzo zadbane kempingi. A na szlakach naprawdę pusto. Pamiętam wycieczkę na jakąś Przełęcz 2499 m podczas której spotkałem 6 osób.