Po raz pierwszy od 30 lat kobieta została przyjęta na staż kandydacki do Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ewelina Zwijacz-Kozica nie ukrywa radości, bo przeprawę miała ciężką. A i TOPR-owcy nasłuchali się od mediów, że są seksistami.
Dostać się do TOPR-u nie jest łatwo. Żeby trafić na staż kandydacki przygotowujący do pracy ratownika, trzeba złożyć podanie z wykazem swoich górskich działań w ostatnich pięciu latach i zdać egzaminy: kondycyjny, narciarski, taternicki, z topografii oraz historii TOPR-u. Potem o przyjęciu aspiranta decyduje zarząd. A to dopiero początek. Na stażu trwającym od półtora roku do trzech lat aspirant musi odpracować w pogotowiu społecznie 240 godzin, wziąć udział w pięciu wyprawach ratunkowych i zdać szereg egzaminów. Dopiero wtedy staje się ratownikiem.
Za swoją pracę wynagrodzenie otrzymują ratownicy etatowi i sezonowi, ale w TOPR-ze nie brakuje też ratowników ochotników, którzy dostają wynagrodzenie tylko za konkretne wyprawy. Pracują głównie społecznie dla idei niesienia pomocy w górach i prestiżu, jaki daje w górskim środowisku niebieski krzyż. O takim właśnie stanowisku myśli Ewelina Zwijacz-Kozica, która od dziś będzie szkolić się na ratownika. Na razie od pięciu lat pracuje w administracji TOPR-u. Jest instruktorem narciarstwa i narciarstwa wysokogórskiego.
- Od kilku lat chodzę po górach, wspinam się i uprawiam narciarstwo wysokogórskie. Góry to moja wielka pasja. Praca ratownika byłaby więc kontynuacją tego, co robiłam do tej pory. Wielokrotnie towarzyszyłam też mojemu mężowi [Bartosz Zwijacz-Kozica jest ratownikiem od 12 lat - przyp. red.] w czasie dyżurów, obserwowałam, jak wygląda praca ratownika. Czuję, że wiele już o tym wiem, i chciałabym profesjonalnie zajmować się pomocą w górach - podkreśla Zwijacz-Kozica.
Łatwo z TOPR-owcami jej jednak nie było. Dwa tygodnie temu po zaliczeniu testów sprawnościowych jej wniosek został odrzucony przez zarząd stowarzyszenia. Media ogłosiły wówczas: "TOPR nie chce kobiet". "Kobieta w TOPR niemile widziana" - komentowano m.in. w stacji TVN. Media donosiły, że Zwijacz-Kozica boi się kolejnych szyderstw ze strony kolegów.
- Dawno nie było żadnej kobiety w pogotowiu, stąd cała ta burza medialna. Ale my na pewno nie szykanujemy kobiet - zaznacza Edward Lichota, wicenaczelnik i szef szkolenia. Nie chce jednak mówić o powodach odrzucenia pierwszego wniosku.
Na piątkowym posiedzeniu zarządu decyzja zapadła szybko. - Nie był to w ogóle temat dominujący. Mamy w pogotowiu ośmiu nowych kandydatów, w tym jedną koleżankę - mówił nam wieczorem Jan Krzysztof, naczelnik TOPR-u.
Większość ratowników nie chciała się wypowiadać, ale nieoficjalnie sugerowała, że sprawa nie miała nic wspólnego z płcią, tylko z dotychczasową pracą pani Eweliny w TOPR-ze. Niektórzy zarzucali jej nieprofesjonalne podejście do obowiązków, inni z kolei - trudny charakter. Były jednak też takie opinie: - Nie uważam, by przyjęcie kobiety do TOPR-u miało coś zmienić. Niektórzy koledzy jednak się tego boją - mówi jeden z ratowników. Część ratowników chwaliła jej umiejętności i kondycję.
- Jak współpracuję w grupie, wkrótce pokaże staż kandydacki. W górach liczy się partnerstwo i współpraca z innymi, a każdy konflikt może przełożyć się nawet na zagrożenie życia - komentuje zarzuty Zwijacz-Kozica. - Na wieść o tym, że zostałam przyjęta, kamień spadł mi z serca. Bałam się, że wniosek znowu zostanie odrzucony - dodaje.
Zamieszanie wywołały też rodzinne powiązania kandydatki. Podanie każdego, kto chce się dostać w szeregi TOPR-u, muszą podpisać dwie tzw. osoby wprowadzające. Poświadczają, że znają kandydata, wiedzą o jego dotychczasowej działalności górskiej i zobowiązują się, że w czasie stażu kandydackiego staną się dla aspiranta patronem - będą dzielić się swoją wiedzą, doświadczeniem, wyjaśniać wątpliwości. Jeden z podpisów pod dokumentami kandydatki złożył jej ojciec i wiceprezes TOPR-u - Czesław Ślimak. - Gdybym wiedziała, że zrobi się z tego taka afera, wybrałabym innego wprowadzającego, a z tym nie byłoby problemu - mówi Zwijacz-Kozica.
Jak taka rodzinna zależność ma się do statutu stowarzyszenia? - W tej kwestii nie ma formalnych przeciwwskazań. TOPR zna już przypadki wprowadzania do stowarzyszenia synów przez ojców - przyznaje Lichota.
Do tej pory w szeregi ratowników TOPR-u od początku działania stowarzyszenia wstąpiło zaledwie dziewięć pań. Pierwszą ratowniczką została w 1947 r. Zofia Paryska. Ostatnia, Monika Rogozińska złożyła ślubowanie w 1982 i pracowała w pogotowiu trzynaście lat. Ale o kandydatki w tym fachu niezwykle trudno.
- To nie jest łatwa praca, tak samo jak strażaka czy pilota. Tam też jest mało kobiet i nic w tym dziwnego. Trzeba jednak pamiętać, że dzisiejsze pogotowie jest dużo łatwiejsze. Ratownicy mają do dyspozycji komórki, samochody, śmigłowiec. Kiedy ja odchodziłam na emeryturę w latach 80., te wszystkie ułatwienia dopiero się pojawiały - zwraca uwagę Krystyna Sałyga-Dąbkowska, która jako etatowy ratownik profilaktyk pracowała 13 lat (od 1965 r.).
- Do TOPR-u trafia mało podań od kobiet. Do tej pracy trzeba być bardzo wszechstronnym w górach: dobrym we wspinaczce, narciarstwie, wytrzymałym kondycyjnie. Mało jest takich dziewczyn - zauważa Zwijacz-Kozica.
Sporo kobiet pracuje za to w grupach GOPR-u. - Nie można tego porównywać, bo tam działa się w dużo niższym terenie. Nie potrzeba aż takich umiejętności jak w wysokich górach - podkreśla Lichota.
Po słowackiej stronie są dwie kobiety działające w paśmie Tatr Niskich.
Przyjęcie Zwijacz-Kozicy na staż kandydacki to dopiero początek jej starania o zostanie ratownikiem. - Kiedy chłopcy nabiorą zaufania do kobiety w ich gronie, to już potem jest dobrze. Eweliny z jakichś powodów na razie nie akceptują - mówi Sałyga-Dąbkowska.
http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosc ... erwie.html
PS W informacji podanej przez PAP (czytałem ją w "Telegazecie" TVP) bardzo silnie zaakcentowano, że pani Zwijacz-Kozica to córka wiceprezesa TOPR Czesława Ślimaka i że za poprzedniego zarządu ta sprawa (przyjęcie kobiety do TOPR) upadła, zaś teraz przeszła gładko (wszyscy członkowie zarządu byli za). Jest to trochę... hmm... dziwne. Kiedyś czytałem reportaż o pracy TOPR w jakiejś gazecie czy też magazynie i tam któryś z ratowników mówił, że kobiety nie są przyjmowane, gdyż nie podołają fizycznie pracy ratownika tatrzańskiego.
TOPR-owcy przyjęli kobietę. Po 30-letniej przerwie
Re: TOPR-owcy przyjęli kobietę. Po 30-letniej przerwie
Nic nowego.. "Kobiety na traktory!". To juz bylo... Nie wazne czy sie sprawdza w tej pracy, niewazne czy to bedzie dobre dla ich zdrowia.. Propaganda góra!
Pewnie dlatego ja przyjeli... Teraz będa musieli jeszcze wcielic na stan geja i murzyna
coby udowodnic swiatu ze sa nowoczesni i tolerancyjni 
Leuthen pisze:[A i TOPR-owcy nasłuchali się od mediów, że są seksistami.[/b]
Pewnie dlatego ja przyjeli... Teraz będa musieli jeszcze wcielic na stan geja i murzyna
"ujrzalam kiedys o swicie dwie drogi, wybralam ta mniej uczeszczana - cala reszta jest wynikiem tego, ze ja wybralam.. "
na wiecznych wagarach od zycia...
na wiecznych wagarach od zycia...
Re: TOPR-owcy przyjęli kobietę. Po 30-letniej przerwie
buba1 pisze:Teraz będa musieli jeszcze wcielic na stan geja i murzynacoby udowodnic swiatu ze sa nowoczesni i tolerancyjni
Geja to może i mają. Tylko nie wiedzą
"Nie dyskutuj z debilem. Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
"Lepiej jest milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości."
- Pudelek
- bardzo stary wyga
- Posty: 4262
- Rejestracja: 12-11-2007 17:06
- Lokalizacja: Oberschlesien, Kreis Nikolei / Oppeln
a skąd wiesz, że geje tam już nie pracują? biorąc pod uwagę statystykę powinno być ich tam co najmniej kilku
z Murzynem to nie głupi pomysł, bo będzie lepiej widoczny w śniegu
czemu sądzisz, że się nie będzie sprawdzać? nie rozumiem - baba chce na jakieś stanowisko, jeśli spełnia wymagania czy kryteria to w czym problem? bo najczęściej właśnie w płci, jakby była niewłaściwa. bo zawód jest "męski" albo "kobiecy"? wydaje mi się, że w tym przypadku mają liczyć się chęci i umiejętności, a nie charakter pracy zawodowej
dajmy kobiecie szansę, a później pokombinujmy
jeśli nie są przyjmowane to ciężko sprawdzić, czy podołają czy nie. Kiedyś nie wyobrażano sobie kobiet np. w wojsku, a teraz to żadna nowość
z Murzynem to nie głupi pomysł, bo będzie lepiej widoczny w śniegu
Nie wazne czy sie sprawdza w tej pracy, niewazne czy to bedzie dobre dla ich zdrowia..
czemu sądzisz, że się nie będzie sprawdzać? nie rozumiem - baba chce na jakieś stanowisko, jeśli spełnia wymagania czy kryteria to w czym problem? bo najczęściej właśnie w płci, jakby była niewłaściwa. bo zawód jest "męski" albo "kobiecy"? wydaje mi się, że w tym przypadku mają liczyć się chęci i umiejętności, a nie charakter pracy zawodowej
dajmy kobiecie szansę, a później pokombinujmy
Kiedyś czytałem reportaż o pracy TOPR w jakiejś gazecie czy też magazynie i tam któryś z ratowników mówił, że kobiety nie są przyjmowane, gdyż nie podołają fizycznie pracy ratownika tatrzańskiego.
jeśli nie są przyjmowane to ciężko sprawdzić, czy podołają czy nie. Kiedyś nie wyobrażano sobie kobiet np. w wojsku, a teraz to żadna nowość
"Szanowny Prezydencie. Błogosławione łono, które Ciebie nosiło i piersi, które ssałeś."
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/
https://picasaweb.google.com/110344506389073663651
http://hanyswpodrozach.blogspot.com/